sobota, 27 czerwca 2015

Kiera Cass - "Następczyni"




20 lat temu America Singer wygrała Eliminacje i została żoną Maxona. Teraz przyszedł czas na jej córkę, Eadlyn, która w przyszłości ma zostać królową Illei. Choć Eliminacje zniesiono wraz z systemem klasowym, zostają przywrócone, by odwrócić uwagę społeczeństwa od konfliktów społecznych i wynikających z nich zamieszek. Gdy do pałacu przybywa 35 chłopców gotowych walczyć o rękę księżniczki, dziewczyna jest przerażona. Nie zamierza wybierać żadnego z nich, a przed zawarciem związku małżeńskiego planuje rządzić samodzielnie. Wkrótce jednak Eadlyn łapie się na tym, że niektórzy kandydaci budzą w niej więcej emocji niż powinni. Czy któremuś z nich uda się skraść serce przyszłej królowej?

Kiera Cass słynie ze swej bestsellerowej serii „Rywalki“, dotyczącej losów Ameriki Singer. Trylogia uległa powiększeniu i teraz mamy okazję śledzić przygody Eadlyn, która w „Następczyni“ musi radzić sobie nie tylko z początkiem pierwszej miłości, ale też sprawami dotyczącymi ściśle królestwa i jego bytu.

Nie wiem, jak inni czytelnicy „Rywalek“, ale osobiście miałam nadzieję, że Eadlyn nie będzie tak irytującą postacią jak America. Czy moje życzenie się spełniło? Nie. Główna bohaterka „Następczyni“ niesamowicie mnie irytowała, lecz w zupełnie inny sposób. Eadlyn to osoba egoistyczna, obcesowa, ze zbyt dużym ego i poczuciem własnej wartości. Gdy tylko zdążyłam zapomnieć o jej negatywnych cechach, dziewczyna szybko swoich zachowaniem przypominała mi, dlaczego jej nie lubię. Widać autorka posiada zdolność do kreowania postaci, które zamiast sympatii wzbudzają niechęć. Momentami naprawdę trudno było znosić wywody Eadlyn, które dotyczyły użalania się nad sobą i/lub rozmyślania o własnej wyższości nad innymi.

Tym razem do pałacu zamiast 35 dziewcząt przybywa 35 chłopców, którzy będą walczyć o tytuł księcia małżonka. W przypadku „Rywalek“ i kontynuacji dość szybko zostały przedstawione niemal wszystkie kandydatki, natomiast w „NastępczyniCass skupiła się dosłownie na kilku chłopcach, pozostałych spychając w cień. Kandydaci zlewali mi się ze sobą, a gdyby ktoś spytał, potrafiłabym pewnie wymienić co najwyżej czterech. Jest to w moim odczuciu spory minus, który przeszkadzał w lekturze.

Traktującą o losach Eadlyn historię czyta się w błyskawicznym tempie, gdyż autorka potrafi ukazać wydarzenia w taki sposób, by zaciekawić czytelnika. Styl  Kiery Cass jest lekki i przyjemny, dzięki czemu nawet najbardziej irytujące zachowanie Eadlyn nie skłania do odłożenia książki na półkę.


„Następczyni“ nie jest lekturą szczególnie (a raczej wcale) ambitną, lecz z jakiegoś powodu, mimo wszystkich jej minusów, czytało mi się ją całkiem nieźle. Wciąż czuję słabość do pomysłu autorki: połączenie bajki z reality show i walka o rękę księżniczki potrafi nieźle człowieka wciągnąć – jeśli nie wierzycie, sprawdźcie sami.

sobota, 20 czerwca 2015

Zapowiedzi: lipiec


Lipiec zbliża się coraz bardziej, a wraz z nim - kolejne zapowiedzi! Tym razem jest ich trochę mniej niż zwykle, ponieważ pozostałe tytuły nie zaciekawiły mnie zbytnio. Najbardziej czekam na Fangirl i Ten jeden dzień. Gorąco polecam Z mgły zrodzonego - już kiedyś tę książkę czytałam, ale z pewnością kupię to nowe, piękne wydanie! Ciekawi mnie też Niezauważalna, a za serię Lux muszę się w końcu zabrać.
Na jakie lipcowe zapowiedzi czekacie najbardziej?

środa, 17 czerwca 2015

Rebecca Donovan - "Co, jeśli…"


Pewnie jak wielu z was, często nie potrafię uwolnić się od gdybania i rozmyślania „co, jeśli...“. W życiu wielokrotnie zdarzają się sytuacje, których później się żałuje i chciałoby się przeżyć je ponownie, dostać drugą szansę. Nie jest to jednak możliwe, trzeba żyć z własnymi wyborami i konsekwencjami. Chyba że poznanie kogoś po raz pierwszy mogłoby zdarzyć się jeszcze raz... Skorzystalibyście z okazji?

Cal od lat nie utrzymuje kontaktu z przyjaciółką z dzieciństwa, Nicole. Podobnie jak jego szkolni koledzy, chłopak nie ma pojęcia, co stało się z dziewczyną po zakończeniu liceum. Słuch dosłownie po niej zaginął; Nicole skutecznie zerwała wszelkie kontakty z dawnymi znajomymi. Pewnego dnia Cal spotyka dawną przyjaciółkę w swojej ulubionej kawiarni, w mieście, w którym studiuje. Tylko że... to nie jest Nicole, choć przypomina ją do złudzenia. Nyelle, bo tak przedstawia się dziewczyna, choć wygląda zupełnie jak była przyjaciółka Cala, ma zupełnie inny charakter i zachowuje się tak, jakby widziała chłopaka po raz pierwszy. Kim naprawdę jest dziewczyna? Jakie sekrety skrywa? I co wydarzyło się pamiętnej nocy, gdy Cal był świadkiem kłótni, która rozegrała się między Nicole a jej rodzicami?

Rebecca Donovan to autorka bestsellerowej serii „Oddechy“, która skradła serca czytelniczek na całym świecie. „Co, jeśli...“ to jej najnowsza, zamknięta w jedym tomie powieść i zarazem moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki.

Narracja prowadzona jest różnych perspektyw, przedstawia też wydarzenia sprzed lat, co pozwala na stopniowe łączenie kolejnych elementów układanki. Nawet fragmenty, które początkowo wydają się być pozbawione większego sensu lub związku z fabułą, ostatecznie okazują się ważne i niezbędne. Przede wszystkim jednak opowiadanie tej historii należy do Cala, głównego bohatera. Chłopak stara się rozwikłać zagadkę, którą jest zachowanie Nyelle i fakt, jak bardzo przypomina zaginioną Nicole. Tworzy przeróżne teorie, które miałyby to wyjaśnić, lecz sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż mu się wydaje.

Niestety, nie udało mi się zapałać zbytnią sympatią do Cala. Postać ta wielokrotnie wzbudzała moją irytację i szczerze wątpię, że polubiłabym taką osobę w prawdziwym życiu. Wywoływało to u mnie pewne zgrzyty, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, iż jest on głównym narratorem i przez znaczną część książki „siedziałam“ w jego głowie. Moją faworytką jest natomiast Rae – to znacznie ciekawsza bohaterka, z wyrazistym charakterem. Nyelle to taki wolny duch, nie przejmuje się zasadami, robi to, co czyni ją szczęśliwą. Stanowi niemałą zagadkę, której rozwiązanie bynajmniej nie staje się łatwiejsze poprzez jej impulsywne i tajemnicze zachowanie.

Styl Donovan jest wręcz hipnotyzujący i widać jak na dłoni, że autorka ma talent do tworzenia zajmujących, wciągających bez reszty opowieści. Udało jej się wymyślić intrygującą fabułę, a zostawiane przez nią tu i ówdzie wskazówki zachęcają do poznania ciągu dalszego.

Zagadkowa, pełna napięcia i sekretów historia sprawiła, że wobec zakończenia miałam niemałe wymagania. Udało mi się jednak domyślić finału, przez co czuję się trochę rozczarowana. Prawdę mówiąc, liczyłam na coś więcej. Żałuję, że Donovan nie zdecydowała się na coś nieco bardziej zaskakującego, gdyż takie zakończenie nie stanowiło dla mnie większej niespodzianki.

Mimo kilku zgrzytów oceniam „Co, jeśli...“ jako dobrą, tajemniczą lekturę, której nie da się odłożyć na półkę przed poznaniem wszystkich sekretów. Styl autorki jest przyjemny i zajmujący, a sama fabuła intrygująca. Czytając tę książkę trudno opędzić się od rozważań na temat własnych decyzji i ich wpływu na życie nie tylko własne, ale też innych ludzi. To niepozbawiona trudnych tematów, wyjątkowa historia o drugiej szansie, która nie da wam spokojnie zasnąć, dopóki nie poznacie zakończenia.

niedziela, 14 czerwca 2015

[PRZEDPREMIEROWO] Jo Nesbø - "Krew na śniegu"


Olav to płatny morderca i jest w tym fachu – jak sam twierdzi – całkiem dobry. Nie ma przyjaciół ani rodziny, żyje w zasadzie od zlecenia do zlecenia. Pewnego dnia mężczyna otrzymuje zadanie polegające na zabiciu żony szefa. Pojawia się jednak pewien problem – Olav zakochuje się w kobiecie i czuje, że to ktoś stworzony właśnie dla niego. Czy uczucie ma szansę przetrwać czy też rozlew krwi jest nieunikniony?

Jo Nesbø to norweski pisarz, który ma na swoim koncie mnóstwo poczytnych i lubianych kryminałów. Popularności przysporzył mu cykl o policjancie Harrym Hole’u, dzięki któremu autor otrzymał liczne nagrody. Choć wcześniej nie miałam styczności z twórczością Nesbø, to takie osiągnięcia i grono oddanych czytelników sprawiały, że od dłuższego czasu pragnęłam zapoznać się z którąś z jego książek. „Krew na śniegu“ to moje pierwsze spotkanie z prozą pisarza i równocześnie jedno z większych czytelniczych rozczarowań tego roku.

Zacznę od tego, że „Krew na śniegu“ jest pozycją niewielką objętościowo – ma niespełna 170 stron, a dodatkowo marginesy i czcionka są dość duże. Podczas lektury nie mogłam opędzić się od wrażenia, że mam styczność raczej z niedokończonym szkicem lub zaledwie zarysem fabuły niż z pełnowymiarową powieścią. Czyta się szybko, lecz co z tego, skoro pozycja pozostawia po sobie silne uczucie niedokończonego pomysłu?

Pomysł na fabułę jest naprawdę dobry, nie brak też zdumiewającego zwrotu akcji. Uważam jednak, że „Krew na śniegu“ byłaby dużo ciekawszą historią, gdyby poszczególne wątki zostały bardziej rozbudowane. Nie zdążyłam przywiązać się do żadnego z przedstawionych na kartach książki postaci, a ich losy były mi mocno obojętne. Sprawiło to, że finał, który mógł być spektakularny i zwalający z nóg, nie wywołał we mnie większych emocji. Choć autorowi udało się mnie zaskoczyć, to i tak nie zatarło silnego zawodu związanego z lekturą.

W bohaterach brak głębi, ich relacje zostały przedstawione raczej płytko i powierzchownie. Wszelkie motywacje działań również nie zostały należycie wytłumaczone i opisane. Brak mi tu jakiegoś elementu, który sprawiłby, że wykreowane postaci byłyby czymś więcej niż tylko papierowymi, płaskimi sylwetkami.

„Krew na śniegu“ to przede wszystkim zmarnowany potencjał, który mocno zniechęcił mnie do twórczości Jo Nesbø. Po tak cenionym pisarzu spodziewałam się czegoś dużo więcej. Być może moje oczekiwania były wygórowane, lecz wydaje mi się, że jak na autora z wieloma powieściami na koncie, ta pozycja jest po prostu słaba. Może Nesbø „powinęła się noga“, a może jego twórczość nie jest dla mnie. Trudno mi znaleźć jakieś pozytywy oprócz niezłego pomysłu i w miarę przyjemnego stylu. A przecież da się zawrzeć niebagatelną historię nawet w tych 160 stronach. Jak dla mnie wielkie rozczarowanie – a miało być tak pięknie…

Premiera: 17.06.2015

piątek, 12 czerwca 2015

[PRZEDPREMIEROWO] Lisa Renee Jones - "Odkrywając tajemnice"



Sara i Chris wyjeżdżają do Paryża, by uciec od traumatycznych przeżyć. Ich związek staje się coraz bardziej poważny, co wiąże się też z odkrywaniem przez kobietę tajemnic, które skrywa jej ukochany. Gdy wydaje się, że we Francji znaleźli bezpieczną przystań, Sara zostaje oskarżona o morderstwo Rebecki oraz celowe przejęcie jej życia i pracy. Bohaterka jest przerażona fałszywymi zarzutami, a dodatkowo musi zmierzyć się z wiedzą dotyczącą przeszłości jej partnera. Na domiar złego jej najlepsza przyjaciółka  nadal nie daje znaku życia, co wzbudza w kobiecie dodatkowy niepokój i lęk. Czy Sarze uda się odkryć wszystkie sekrety, które kryje Paryż i dowiedzieć się, jaki los spotkał jej przyjaciółkę zanim będzie za późno?

„Odkrywając tajemnice“ to trzeci tom serii autorstwa Lisy Renee Jones rozpoczęty przez „Gdybym była tobą“. Autorka sprawnie kieruje serią, łącząc ze sobą romans z mnóstwem tajemnic i wątkiem kryminalnym, umiejętnie wplatając w zaskakującą fabułę sceny erotyczne.

Klimat powieści od razu wprowadza niepokój, a fragmenty pamiętnika Rebecki pojawiające się co kilka rozdziałów dodają zagadkowości, choć jednocześnie pomagają łączyć ze sobą kolejne elementy układanki. Coraz to nowsze odkrycia Sary wzmagają napięcie, podobnie jak występujące zwroty akcji – przyznam, że parę razy Jones udało się mnie mile zaskoczyć.

Mimo że akcja płynnie postępuje naprzód, a fabuła jest interesująca i nie pozwala na odłożenie książki na bok, to jednak w moim odczuciu „Odkrywając tajemnice“ jest nieco słabszą częścią niż dwie pozostałe. Co jakiś czas miałam wrażenie, że charaktery bohaterów uległy spłyceniu, a niektóre ich decyzje są nieracjonalne i trochę oderwane od rzeczywistości. Mogę jednak przymknąć na to oko, gdyż w powieści naprawdę dużo się dzieje, pojawiają się nowe postaci i wskazówki. Wydaje mi się również, że ten tom stanowi taki „pomost“ między wcześniejszymi a dopiero nadchodzącymi przygodami Sary.

Zakończenie ponownie pozostawia palącą konieczność przeczytania kolejnej części cyklu i dodatkowo wzmaga ciekawość czytelnika. Następny tom może być naprawdę świetny; akcja coraz bardziej się zagęszcza i nie mogę się doczekać by dowiedzieć się, jak dalej pokieruje losami bohaterów autorka.


Cała seria spod pióra Jones jest wciągająca i zawiera w sobie idealne proporcje romansu oraz elementów kryminalnych. Nie jest to też kolejna pozbawiona fabuły powieść erotyczna, gdyż w historii dzieje się dużo, nie wieje nudą, a niektóre zwroty akcji potrafią nieźle zaskoczyć. „Odkrywając tajemnice“ to pozycja obowiązkowa dla fanów serii, a pozostali powinni koniecznie sięgnąć po pierwszy tom – taka lekka, przyjemna, ale też zajmująca lektura z niepokojącym klimatem będzie idealna na nadciągające upalne popołudnia.

Premiera: 17.06.2015

Gdybym była tobą | Mroczne pragnienia | Odkrywając tajemnice

środa, 10 czerwca 2015

Stosik majowy


Maj dobiegł końca w błyskawicznym tempie, a ja przez znaczną część miesiąca zamawiałam książki, by "odstresować się i nagrodzić" po maturach (w końcu jakaś w miarę rozsądnie brzmiąca wymówka). Niektóre pozycje dotarły do mnie dopiero w czerwcu, więc pokażę je w następnym stosie - wolę nawet nie myśleć, jak bardzo będzie pokaźny. :)

Od góry:

  • Stephanie Perkins - Lola i chłopak z sąsiedztwa
  • Samantha Shannon - Zakon mimów
  • Colleen Hoover - Maybe someday
  • Claire North - Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta
  • Diana Gabaldon - Uwięziona w bursztynie
  • Vladimir Nabokov - Lolita
Kupiłam też dwie książki na czytnik: Malfetto. Mroczne piętno oraz Córkę zjadaczki grzechów:


A jakie zdobycze trafiły do was w maju?

sobota, 6 czerwca 2015

Lauren Oliver - "7 razy dziś"



Samantha Kingston w zasadzie ma wszystko: wspaniałe przyjaciółki, chłopaka, szczęśliwą, pełną rodzinę. Wiedzie beztroskie życie imprezując i spędzając czas ze znajomymi. To jedna z wrednych dziewczyn; co prawda zwykle nie bierze bezpośredniego udziału w dokuczaniu innym, ale nigdy nie mówi „nie“. Dziewczyna nie zastanawia się zbytnio nad swoimi czynami i ich konsekwencjami, jest popularna i powszechnie lubiana, a to z kolei sprawia, że wszystkie przewinienia uchodzą jej na sucho. Pewien zwyczajny piątkowy wieczór zmienia się jednak w tragedię. Wracając z imprezy Sam i jej przyjaciółki ulegają wypadkowi, a nasza główna bohaterka umiera. Budzi się jednak następnego dnia... i znów jest ten sam piątek. Samantha przeżywa wciąż ten dzień i odkrywa, że może zmieniać bieg wydarzeń. Czy jednak uda jej się zapobiec katastrofie?

Lauren Oliver znam z trylogii „Delirium“, którą swego czasu pochłaniałam z błyszczącymi oczami i wypiekami na twarzy. „7 razy dziś“ to zupełnie coś innego, lecz wciągający i uzależniający styl autorki pozostał taki sam, a ja wciąż miałam ochotę na więcej i więcej.

Kreacja bohaterów wyszła pisarce niezwykle prawdziwie. Zazwyczaj w literaturze młodzieżowej główna postać jest wręcz idealna, wszyscy ją lubią i nie ma większych wad niż niezdarność, nieśmiałość etc. Samantha owszem, jest lubiana, ale poza tym bywa egoistyczna, bezmyślna, wydaje jej się, że cały świat kręci się wokół niej. Choć nie brzmi to zachęcająco, nie sposób odmówić jej autentyczności, co jest dla mnie dużo ważniejsze niż nieistniejący ideał.

Na przestrzeni tych siedmiu piątków można dostrzec ogromną przemianę Sam. Następuje ona stopniowo, lecz z każdym kolejnym dniem dziewczyna staje się kimś lepszym. Zaczyna zdawać sobie sprawę, że swym postępowaniem często raniła innych, zachowywała się bezmyślnie i podle. Oprócz tego bohaterka dostrzega, że może wziąć życie w swoje ręce, mówić głośno to, co myśli, spełniać swoje marzenia, że powstrzymuje ją tylko ona sama. Warto czasem przypomnieć sobie, że trzeba robić coś więcej, niż tylko egzystować, a na świecie jest masa różnych możliwości.

Więzi międzyludzkie, które udało się stworzyć Oliver, są złożone i szczere. Autorce udało się uchwycić to, jak wygląda przyjaźń nastolatek, nie zawsze idealna, lecz widać jak na dłoni, że dziewczyny skoczyłyby za sobą w ogień. Związek Sam i Roba, jej chłopaka, pokazuje, jak łatwo można dać się zaślepić wyobrażeniom odnośnie drugiej osoby, ignorując rzeczywistość. Moją ulubioną relacją jest ta, która nawiązała się między główną bohaterką a Kentem oraz to, jak stopniowo rozwija się i zmienia. Szalenie spodobała mi się dynamika tych dwóch postaci, aż chciałoby się więcej.

Zupełnie nie mogłam oderwać się od lektury. W „7 razy dziś“ jest coś takiego, co nie pozwala odłożyć książki ani na chwilę. Podczas czytania zupełnie nie zwracałam uwagi na otoczenie, nie zważałam też na późną godzinę, gdy zagłębiałam się w historii Samanthy. Takie właśnie powieści lubię – wciągające bez końca.


Mimo dość oklepanego tematu, wykorzystywanego często w literaturze czy filmie, Lauren Oliver udało się stworzyć interesującą lekturę z wiarygodnymi bohaterami i słodko-gorzkim zakończeniem. Autorka po raz kolejny pokazała, że potrafi tworzyć przemawiające do czytelnika, niesamowicie uzależniające historie, używając przy tym plastycznego i przyjemnego języka. Jak najbardziej polecam – warto czasem sięgnąć po taką lekturę i przypomnieć sobie, co jest w życiu ważne.

środa, 3 czerwca 2015

Melinda Salisbury - "Córka Zjadaczki Grzechów"



Twylla została pobłogosławiona przez Bóstwa. Jako ich wybranka od czterech lat mieszka w pałacu, a jej narzeczonym jest książę. Ma to jednak swoją cenę – dotyk dziewczyny zabija; są na niego odporni tylko członkowie rodziny królewskiej. Twylla coraz częściej zaczyna czuć się jak marionetka w rękach okrutnej królowej, pozbawiona jakiegokolwiek wyboru. Wszystko zaczyna zmieniać się, gdy zostaje jej przydzielony nowy strażnik, Lief. W jego towarzystwie dziewczyna zaczyna odkrywać, że nie wszystko jest takim, jakim się wydaje, a za jej rolą wybranki Bóstw kryje się coś więcej...

Wobec „Córki Zjadaczki Grzechów“ miałam dość spore oczekiwania, a na premierę czekałam już od dłuższego czasu. Byłam właściwie przekonana, że Melinda Salisbury powali mnie na kolana, a ja będę mogła nazwać jej książkę jedną z moich ulubionych. Okazało się jednak, że mój zmysł czytelniczy nie zawsze się sprawdza, a lektura ta w rzeczywistości przyniosła przede wszystkim rozczarowanie i zgrzytanie zębów.

Główna bohaterka, Twylla, nie wzbudziła mojej sympatii. Jej zachowanie było irytujące i najzwyczajniej w świecie głupie. Najbardziej chyba jednak denerwowało mnie to, że dziewczyna uroiła sobie „brak wyboru“, narzekając na to przez ¾ powieści, podczas gdy swoim postępowaniem tylko sobie szkodziła i zapędzała w te „sytuacje bez wyjścia“. Było to tak absurdalne, że momentami po prostu nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Podczas gdy bez trudu mogłam dostrzec inne rozwiązania, Twylla poświęcała czas, który mogłaby przeznaczyć na szukanie lepszego wyboru, na narzekanie i marudzenie. O tak irytującej i bezmyślnej postaci nie czytałam już dawno.

Wątek miłosny stanowi dość dużą część tej historii. Jest on niemal tak samo niewiarygodny, jak zachowanie głównej bohaterki. Lief i Twylla w zasadzie od razu padają sobie w ramiona; brak tu jakiejkolwiek głębi. Mimo że właściwie wcale się nie znają, nie przeszkadza im to w nieustannym obściskiwaniu się i wyznawaniu sobie dozgonnej miłości. No litości! Nie przekonało mnie to zupełnie, a gdy autorka wprowadziła trójkąt miłosny, myślałam, że oszaleję. Ten aspekt „Córki Zjadaczki Grzechów“ jest niedopracowany i nieprzekonywujący, nie wzbudza też w czytelniku żadnych emocji. Uważam, że książka wiele by zyskała, gdyby Salisbury zrezygnowała z tego wątku, ale wtedy przecież nie byłoby jakże dramatycznych sytuacji i „łamiących serce“ wyborów głównej bohaterki.

Zakończenie zdenerwowało mnie niepomiernie. Wtedy też Twylla dała popis swej nieumiejętności podejmowania logicznych i racjonalnych decyzji. Nie będę zdradzać, o czym dokładnie mowa, by nie zepsuć komuś ewentualnej lektury, ale to właśnie na ostatnich stronach powieści moja niechęć do dziewczyny osiągnęła apogeum. Nie podoba mi się też to, co promuje autorka, pokazując, że tego typu postępowanie jest jak najbardziej w porządku i nie zasługuje na negatywną reakcję.

Nie jest jednak tak, że „Córka Zjadaczki Grzechów“ składa się z samych minusów, bo wtedy z pewnością nie dałabym rady doczytać jej do końca. Lektura jest o dziwo dość przyjemna, Salisbury dysponuje lekkim piórem i łatwością pisania, może się też pochwalić całkiem niezłą wyobraźnią – świat przedstawiony jest naprawdę interesujący i oryginalny pod wieloma aspektami.


Powieść ta jest niczym więcej niż rozrywką na parę godzin, o której można szybko zapomnieć. W „Córce Zjadaczki Grzechów“ znajduje się potencjał, tyle że prawie całkowicie zmarnowany. Nie wiem, czy sięgnę po kolejne tomy, gdyż chyba nie zniosę już więcej Twylli i jej „rozterek“, ale jeśli ktoś ma ochotę na niezobowiązującą, lekką lekturę, może znaleźć tu coś dla siebie. Mimo wszystko raczej nie polecam – lektura grozi irytacją i niedowierzaniem.

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)