niedziela, 31 sierpnia 2014

Morgan Matson - "Lato drugiej szansy"


Nie zliczę nawet, ile razy chciałam cofnąć czas i zachować się inaczej w danej sytuacji. Podjąć inną decyzję, zrobić coś, przed czym wcześniej powstrzymał mnie strach... Jestem pewna, że każdy kiedyś czuł się podobnie – taka już nasza natura, uwielbiamy rozmyślać nad „co by było, gdyby...“. Najbliższe takiej podróży w czasie są drugie szanse, lecz czy czasem nie jest już na nie za późno?

Taylor Edwards nie wyczekuje nadchodzących wakacji, wręcz przeciwnie, obawia się ich i najchętniej przeżyłaby ten rok bez obecności lata. Zaledwie parę tygodni temu jej dotychczasowe życie wywróciło się do góry nogami: okazało się, że ojciec cierpi na raka, lecz choroba została wykryta zbyt późno, by chociaż próbować leczenia. Zgodnie z prognozami mężczyźnie zostało zaledwie parę miesięcy, dlatego cała rodzina Edwardsów decyduje się na spędzenie wakacji – ostatnich takich wakacji – w domku letniskowym, w którym nie byli od pięciu lat. Taylor musi zmierzyć się nie tylko z chorobą taty i jej następstwami, ale również konsekwencjami własnych czynów sprzed lat, kiedy straciła najlepszą przyjaciółkę i złamała serce swojej pierwszej miłości. Dotąd dziewczyna w obliczu problemów ratowała się ucieczką, ale może nadszedł czas, by wreszcie stawić im czoła.

Morgan Matson to autorka, której lekkie pióro, poczucie humoru i umiejętność poruszania spraw trudnych, lecz ważnych, zdążyłam pokochać czytając „Aż po horyzont“. Po skończonej lekturze „Lato drugiej szansy“ od razu znalazło się na mojej liście priorytetów, a że akcja obu książek umiejscowiona jest podczas wakacji, zapoznanie się z nimi w tym czasie wydało mi się być strzałem w dziesiątkę.

Wykreowani przez pisarkę bohaterowie są niezwykle plastyczni, co sprawiło, że przywiązałam się do nich w mgnieniu oka. Taylor szybko wzbudziła moją sympatię i wydaje mi się, że wielu osobom będzie łatwo się z nią utożsamić – przynajmniej tak było w moim przypadku. Nie można odmówić jej realności, a momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o sobie samej. Pozostałe postaci również polubiłam w przeciągu zaledwie paru chwil i nie byłam w stanie nie przejmować się ich losami.

Autorka bez wątpienia porusza wiele trudnych tematów, ale za sprawą tej wyjątkowej lekkości nawet przez chwilę nie poczułam się nimi przytłoczona; równocześnie żaden z wątków nie został potraktowany po macoszemu. Nie potrafię określić, w jaki sposób Morgan Matson udało się to osiągnąć, lecz jestem pełna podziwu wobec tej umiejętności.

Niezmiernie spodobał mi się sposób, w jaki został wykreowany wątek miłosny. Stworzenie takiego, który spełniałby wymogi realności, stanowi zadanie raczej trudne; przypomina balansowanie na linie między związkiem uroczym, lecz prawdziwym, przechodzącym przez różnego rodzaju problemy, a związkiem przesłodzonym, pełnym patosu. Oddziela je naprawdę cienka granica, którą łatwo przekroczyć, jednak Taylor i Henry to idealne zobrazowanie wątku miłosnego, za którym przepadam w literaturze młodzieżowej.


„Lato drugiej szansy“ to historia o przyjaźni, miłości i rodzinie; o tym ostatnim, najtrudniejszym pożegnaniu; o konfrontacji z przeszłością i radzeniu sobie ze stratą. Nie zabrakło poczucia humoru, ale i łez samoistnie napływających do oczu. Choć książka liczy sobie nieco ponad 400 stron, miałam wrażenie, że jest ich dużo, dużo mniej i zanim się spostrzegłam, czytałam już ostatnie zdanie, pochlipując cicho w zgromadzone wokół chusteczki. Wiem, że nie ominę żadnej pozycji napisanej przez Morgan Matson – po wzbudzeniu we mnie tylu emocji mogę już tylko zostać jej oddaną czytelniczką.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Kiera Cass - "Elita"


Ostatnio cały świat Ameriki Singer wywróciło się do góry nogami. Zaledwie parę tygodni temu wiodła ubogie i proste życie Piątki, natomiast teraz, dzięki Eliminacjom, może cieszyć się urokami dworskiego życia wraz z piątką innych dziewcząt, które nie odpadły jeszcze z konkursu. Mogłoby się wydawać, że wszystko zmierza ku lepszemu: dziewczyna nareszcie ma okazję najeść się do syta, a Maxon jest gotów uczynić ją zwyciężczynią Eliminacji, a co za tym idzie, swoją żoną. Tyle że wszystko zmieniło się, gdy do pałacu trafił Aspen, pierwsza miłość Ameriki. I nie zamierza poddać się tak łatwo. Rozdarta nie tylko między Aspenem a Maxonem, ale także szansą na zostanie księżniczką i wprowadzenie koniecznych zmian a powrotem do domu i dobrze znanej rzeczywistości, dziewczyna zostanie postawiona w obliczu wyborów, od których nie będzie już ucieczki.

Prawdę mówiąc jestem niemal pewna, że America Singer to jedna z najbardziej irytujących postaci, z jakimi kiedykolwiek miałam okazję się zetknąć. Choć w „Rywalkach” jakoś szczególnie nie działała mi na nerwy, to już w „Elicie” swoim zachowaniem nie raz doprowadziła mnie do białej gorączki. Mam wrażenie, że cała książka miała na celu dobitne pokazanie głupoty głównej bohaterki, gdyż jej postępowanie można w najlepszym przypadku nazwać niemądrym i pozbawionym sensu. Okropnie denerwowało mnie to, że ani razu nie potrafiła usiąść i przemyśleć swoich decyzji, tylko od razu działała, zupełnie nie przejmując się, jakie może nieść to za sobą konsekwencje. Z jej zachowania wyziera także ogromna hipokryzja i egoizm oraz brak jakiejkolwiek empatii czy rozsądku. Słowo daję, gdyby choć ułamek tej energii, którą poświęcała na miotanie się między obiektami swoich uczuć przeznaczyła na przeanalizowanie własnego postępowania i zamiarów, pewnie nie miałabym jej nic do zarzucenia.

Trójkąt miłosny w tej serii nie ma moim zdaniem po prostu racji bytu, bo spójrzmy prawdzie w oczy, ale już od pierwszego tomu wiadomo, kogo wybierze America. Dodatkowo przeszkadza mi fakt, że Kiera Cass wykreowała ten wątek w wątpliwie umiejętny sposób, ponieważ nie wzbudza on we mnie żadnych emocji poza irytacją i nadzieją, że Aspen zginie w którymś z ataku buntowników. 

Do gustu przypadło mi to, że dowiedziałam się trochę więcej o przeszłości Illei, a wątek dystopijny zmierza moim zdaniem w bardzo ciekawym kierunku i jestem niezmiernie ciekawa, jak rozwinie go autorka. Liczę na to, że w „Jedynej” poświęci ona trochę więcej miejsca na antyutopijny aspekt historii, a nie wnoszące nic przemyślenia Ameriki zejdą na dalszy plan. Mam również nadzieję, że Eliminacja zakończy się wraz z początkiem ostatniego tomu, ponieważ strasznie zawiodłoby mnie niewykorzystanie potencjału tego cyklu i zakończenie go zanim będzie okazja zobaczyć jakieś zmiany następujące w społeczeństwie.

Mimo wielu wad, „Elitę” wciąż czyta się niesamowicie przyjemnie, a wkradające się w bajkową scenerię intrygi sprawiają, że nie sposób oderwać się od lektury. W serii spod pióra Kiery Cass jest coś uzależniającego, co sprawia, że mimo iż mam powyższej części sporo do zarzucenia, i tak nie czuję się szczególnie zawiedziona i nie mogę doczekać się, by odkryć, jaki finał czeka nas w „Jedynej”. 

Rywalki | Elita | Jedyna - premiera 10 września

wtorek, 26 sierpnia 2014

Kiera Cass - "Rywalki"


Świat, w którym żyje America Singer, zdecydowanie nie daje równych szans. Społeczeństwo funkcjonuje w systemie kastowym, w podziale od Jedynek aż po Ósemki, gdzie najwyższa ranga oznacza rodzinę królewską, zaś najniższa - bezdomnych włóczęgów nagminnie cierpiących głód. Jedyną szansą na dostanie się do wyższych sfer, poza wżenieniem bądź wkupieniem się, są Eliminacje: konkurs dla dziewcząt, którego zwyciężczyni zostanie żoną księcia. Wybrane w sposób losowy kandydatki, trafiają następnie do królewskiego pałacu, gdzie przez parę tygodni lub miesięcy walczą o tytuł następczyni tronu. Taka szansa spotyka właśnie Ami, Piątkę, pochodzącą z ubogiej rodziny artystów. Choć dziewczyna nie widzi w Eliminacjach większego sensu ani nie zależy jej na życiu u boku nudnego jej zdaniem księcia, zgłasza się do konkursu pod naciskiem matki - rodzina kandydatki na przyszłą królową regularnie otrzymuje czeki pieniężne. Ku swemu ogromnemu zdumieniu, America zostaje zakwalifikowana do Eliminacji i już tylko krok - a właściwie trzydzieści cztery inne dziewczyny - dzielą ją od bajkowego życia. Mimo że serce osiemnastolatki należy do kogoś innego, dla lepszego bytu bliskich postanawia zacisnąć zęby i nie rezygnować z udziału w konkursie. Jednak parę dni przed wyjazdem jej ukochany z nią zrywa, a gdy zdruzgotana America dociera do zamku, okazuje się, że książę Maxon wcale nie jest tak nudny i sztywny, jak jej się dotychczas wydawało. Z każdym kolejnym dniem dziewczyna coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że wcale nie chce opuścić murów pałacu. Czy to, od czego tak bardzo chciała uciec, może ostatecznie okazać się największym uśmiechem losu?

Prawdę mówiąc nie przypuszczałam, że historia o grupce dziewczyn rywalizujących o królewski tytuł aż tak mnie wciągnie - bo, spójrzmy prawdzie w oczy, brzmi to dość płytko. I nie ma co doszukiwać się tu drugiego dna. „Rywalki” Kiery Cass, które od razu oczarowały mnie bajeczną okładką, okazały się wymarzoną wprost lekturą na oderwanie od rzeczywistości, lecz bez wątpienia nie jest to literatura z wyższej półki. Nie zmienia to jednak faktu, że bawiłam się przednio podczas czytania i z niecierpliwością przekręcałam kolejne strony. 

Akcja utworu toczy się po IV Wojnie Światowej, w kraju powstałym na ruinach dawnej Ameryki. Brakowało mi większych szczegółów dotyczących przeszłości Illei, gdyż Kiera Cass dostarcza jedynie strzępy informacji, ale niektóre z bohaterek także nie mają ich zbyt wiele, dlatego mam nadzieję, że w następnych częściach dowiemy się nieco więcej na ten temat.

Trójkąt miłosny zawarty w tej książce niezwykle mnie irytował, głównie ze względu na Aspena, pierwszą miłość Ami. Odniosłam wrażenie, że był z nią tylko z powodu pociągu fizycznego - ich potajemne spotkania ograniczały się w zasadzie do przemycania przez dziewczynę posiłków, by niższy klasą Aspen mógł najeść się do syta, po czym przechodzili od razu do pocałunków, i tak przez dwa lata. Ponadto jestem niemal pewna, że nie był wierny Americe i spotykał się z innymi. Może moje wnioski nie są słuszne, ale z całą pewnością nie lubię Aspena i przez większość lektury miałam nadzieję, że w końcu pożegna się z życiem, co z kolei uchroni mnie przed żądzą mordu, którą odczuwałam za każdym razem, gdy pojawiał się na kartach „Rywalek”. Jestem natomiast wielką zwolenniczką Ami i Maxona, ponieważ stanowią parę o niebo lepszą: są uroczy i świetnie do siebie pasują; ponadto rzeczywiście ze sobą rozmawiają, a nie jedynie obściskują się w ciasnym domku na drzewie, co miało miejsce w związku Americi i Aspena.

Sama America momentami działała mi na nerwy, zwłaszcza w drugiej połowie powieści, gdy miotała się między chłopakami i nie potrafiąc zdecydować się na żadnego z nich. Mam wobec niej mocno mieszane uczucia, bo chwilami wzbudzała moją sympatię, zaś parę stron później mogłam jedynie załamać ręce nad jej zachowaniem.

Do gustu przypadł mi antyutopijny element całej historii i zastanawiam się, jak autorka postanowi pociągnąć ten wątek. Są tu rebelianci (walczący o przywrócenie dawnego stanu rzeczy?), system kastowy, a także parę aspektów przywodzących nieco na myśl kraje komunistyczne. Przepadam za książkami dystopijnymi i swego czasu nieustannie się w nich zaczytywałam, i choć teraz czytam ich już znacznie mniej, to takie tło dodało moim zdaniem kolorów.

„Rywalki” to szalenie udane połączenie antyutopii, reality show i marzeń z dzieciństwa wielu z nas. Mimo że nie obyło się bez wad, to jestem w stanie przymknąć na nie oko, ponieważ utwór spod pióra Kiery Cass czyta się wyśmienicie i w zasadzie nawet nie zauważyłam, gdy znalazłam się na ostatniej stronie. To idealne guilty pleasure, które mogę polecić każdej czytelniczce, pragnącej na chwilę przenieść się w świat pięknych sukien i królewskich realiów.

Rywalki | Elita | Jedyna

środa, 20 sierpnia 2014

Sarah J. Maas - "Korona w mroku"


Jako zwyciężczyni turnieju, Celaena Sardothien może cieszyć się tytułem Królewskiej Obrończyni, a co za tym idzie, także rozlicznych przywilejów płynących z jej pozycji. Dziewczyna wiedzie przyjemne i wygodne życie, tak dalekie od realiów kopalni w Endovier, gdzie o mało nie porzuciła woli walki. Jest jednak druga strona medalu: oprócz zapewniania ochrony wysoko urodzonym na balach czy ucztach, Celaena musi także wypełniać tajne misje zlecane przez króla, które są niczym innym, jak wyrokami śmierci. W zamku budzi się pradawne zło, a sieć spisków zaciska się coraz bardziej. Czy dziewczynie uda się rozwikłać ukrytą w podziemiach zagadkę i powstrzymać to, co wydaje się nieuniknione? I czy wykonując rozkazy władcy, nie zatraci samej siebie?

Jak to często bywa w przypadku kontynuacji ulubionych serii, miałam spore wymagania wobec Korony w mroku. Mając w pamięci świetny debiut Sarah J. Maas, liczyłam na to samo, a nawet jeszcze więcej. Gdy tylko drugi tom cyklu trafił w moje ręce, bez wahania zabrałam się za lekturę... i przepadłam. Powrót do wykreowanego przez autorkę świata był tak samo naturalny, jak założenie ulubionego swetra w chłodny dzień, i jeszcze bardziej ekscytujący niż poprzednio.

Styl autorki mogę nazwać chyba tylko uzależniającym, gdyż mimo usilnych starań nie byłam w stanie odłożyć książki na bok na dłużej niż dwie minuty - a wierzcie, próbowałam. Mając w pamięci fakt, że trzecia część nie została jeszcze wydana, miałam zamiar dawkować sobie czytanie, jednak moje działania w tym kierunku spaliły na panewce, gdy tylko przeczytałam pierwsze zdanie. Jednocześnie chciałam czytać szybciej, by dowiedzieć się, co będzie dalej, i wolniej, by móc delektować się lekturą. Oczywiście przemknęłam przez tę pozycję niczym błyskawica, z pytaniem o następny tom na ustach.

Ogromną zaletą rozpoczętej przez Szklany tron serii jest wyśmienicie wyważone tempo. Nie brak szybko postępujących po sobie wydarzeń, a fabuła momentami mknie do przodu w zatrważającym wręcz tempie, lecz autorka zadbała o to, by nie zmęczyć czytelnika. 

Celaena oficjalnie już trafiła do grona najlepszych postaci literackich, z którymi kiedykolwiek się zetknęłam, gdyż ma wszystko, czego mogłabym od takowej chcieć: silna, niezależna, wyszczekana, ale zarazem z wielkim sercem, gotowa skoczyć ogień za ukochanymi ludźmi. Ku mojej wielkiej radości zabójczyni okazała się być tą samą dziewczyną, którą była w poprzednim tomie, ale równocześnie w nastąpiły pewne subtelne zmiany, będące odpowiedzią i konsekwencjami wcześniejszych wydarzeń.

Także tym razem autorce nie udało się uciec przed przewidywalnością. Niektóre kwestie odgadłam dużo przed bohaterami, inne nieco mnie zaskoczyły, lecz Maas nie udało się wbić mnie w fotel którymkolwiek ze zwrotów akcji. Po raz pierwszy jednak nie stanowiło to dla mnie większej przeszkody, a już z pewnością nie umniejszyło niezaprzeczalnej przyjemności płynącej z lektury. I choć żadne ze zdarzeń jakoś szczególnie mnie nie zszokowało, to nie jestem w stanie wyobrazić sobie, w jakim kierunku pisarka zamierza poprowadzić tę serię, dlatego absolutnie nie mogę się doczekać, co czeka nas w kontynuacji.

Korona w mroku to najlepszy drugi tom, jaki mogłam sobie wymarzyć. Jest w nim wszystko, czego chciałam, a nawet więcej, a swoją i tak świetną poprzedniczkę po prostu bije na głowę. Jestem zupełnie spokojna o kontynuację, ponieważ wiem, że Sarah J. Maas nie zawiedzie i po raz kolejny mnie zachwyci - tak samo, jak jestem pewna, że oczekiwanie na Heir of fire będzie istną torturą...

Szklany tron | Korona w mroku | Dziedzictwo ognia | Queen of Shadows

niedziela, 10 sierpnia 2014

Stos 5/14


Ostatnio trafiło do mnie sporo książek, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami ich widokiem. :) Większość z nich już przeczytałam, pojawiły się też recenzje (Monument 14. Odcięci od świataCoś do straceniaSieroce pociągiSzklany tronDotyk Julii), kilka z nich czeka na swoją kolej i najbardziej nie mogę doczekać się lektury Korony w mroku, ponieważ Szklany tron był po prostu fenomenalny.
Czytaliście którąś z tych książek? Polecacie coś szczególnie?
Życzę udanej niedzieli, a tymczasem wracam do lektury Ostatniego olimpijczyka. :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Sarah J. Mass - "Szklany tron"


Osiemnastoletnia Celaena Sardothien to wyszkolona zabójczyni, której samo imię wzbudza respekt i strach. Dziewczyna jest jedną z najlepszych w swoim fachu, jednak zostaje zdradzona przez ludzi, którym ufała najbardziej, przez co została skazana na dożywotnią, niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier, z której nie ma ucieczki. Wkrótce jednak Celaena otrzymuje ofertę od księcia Doriana: jeżeli zwycięży w turnieju, zdobędzie tytuł królewskiego obrońcy. Zabójczyni aż za dobrze zdaje sobie sprawę, że jeśli odrzuci propozycję i pozostanie w kopalni, szybko pożegna się z życiem, gdyż wyniszczająca praca sprawiła, że stoi ona na granicy życia i śmierci. W trakcie trwania pojedynku okazuje się, że jego uczestnicy zaczynają ginąć w tajemniczych okolicznościach. Czy Celaenie uda się odkryć, kto stoi za falą morderstw, zanim sama podzieli los ofiar?

Nie jest tajemnicą, że niesamowicie cenię sobie bohaterki, które są silne, odważne, niezależne i nie potrzebują nikogo, by zdefiniować, kim są. Zabierając się za lekturę liczyłam w duchu na to, że młoda zabójczyni poszerzy grono moich ulubionych postaci, i tak właśnie się stało. Celaena to dokładne odzwierciedlenie cech, które sprawiają, że z miejsca obdarzam danego bohatera znacznie większą sympatią: twarda, z ostrym językiem, czasem trochę zbyt impulsywna, ale zarazem troszcząca się o bliskich i dbająca o ich dobro. Momentami przypominała mi nieco Rose Hathaway z serii „Akademia wampirów” autorstwa Richelle Mead, i to w bardzo pozytywny sposób. A że Rose po prostu uwielbiam, podobne uczucia zaczęłam szybko żywić wobec Celaeny.

„Szklany tron” obfituje w całą masę akcji, walk i intryg, przez co od lektury nie sposób się oderwać. W każdej chwili, kiedy z jakiegoś powodu musiałam odłożyć książkę na bok (a starałam się nie robić tego zbyt często), moje myśli mimowolnie wracały do wydarzeń mających miejsce na kartach powieści. To właśnie na coś takiego czekałam już od dłuższego czasu i gdy tylko zorientowałam się, z jak świetną pozycją mam do czynienia, starałam się nieco dawkować sobie lekturę, lecz niestety okazało się to być misją z góry skazaną na niepowodzenie - przez kolejne strony po prostu się frunie.

W utworze pojawia się również wątek miłosny, ale nie jest on szczególnie nachalny i w zasadzie stanowi raczej tło powieści, z czego bardzo się cieszę. Nie przyćmił on pozostałych tematów poruszanych przez Sarah J. Mass i nie pozbawił Celaeny jej osobowości, co sprawiło, że odetchnęłam z ulgą.

Główna bohaterka znacznie rozwija się wraz z postępującymi zdarzeniami, bo choć nadal pozostaje sobą, to jednak zaczyna dopuszczać do siebie ludzi i uczy się ponownie obdarzać ich zaufaniem. Nie zmienia się za to jej impulsywność i niewyparzony język, co szalenie mnie cieszy, ponieważ dzięki tym dwóm cechom polubiłam ją jeszcze bardziej, może dlatego, że momentami widziałam w niej podobieństwa do mnie samej i mogłam trochę pocieszyć się, że nie tylko ja wpadam w tarapaty przez częste nieprzemyślenie tego, co chcę powiedzieć i kierowanie się emocjami. :)

Jedyną wadą, którą dostrzegam w „Szklanym tronie”, jest pewna przewidywalność, która wkradła się do fabuły. Choć pewnych rzeczy się nie spodziewałam, to dość szybko wpadłam na to, kto stoi za zabójstwami, co odrobinę kładzie się cieniem na lekturze. Nie odebrało mi to jednak przyjemności z czytania: styl autorki pozostał tak samo uzależniający, a akcja nieludzko wręcz wciągająca.

„Szklany tron” otwiera wielotomową serię o przygodach Celaeny, z czego ogromnie się cieszę, bo już zdążyłam pokochać wykreowany przez Mass świat i bohaterów i zdecydowanie chcę więcej. Pozostaje mi tylko sięgnąć po kolejną część cyklu i jestem niemal pewna, że zachwyci mnie tak samo, jak poprzedniczka - jeśli nie bardziej. Debiut autorki okazał się po prostu fenomenalny i zdecydowanie wart każdej poświęconej mu minuty.


Szklany tron | Korona w mroku | Dziedzictwo ognia | Queen of Shadows

niedziela, 3 sierpnia 2014

Podsumowanie lipca


Z lipcem wiązałam spore nadzieje odnośnie czytania i liczyłam na to, że będę mogła pochwalić się imponującym wynikiem. Nie wyszło do końca tak, jak miałam nadzieję, jednak i tak jestem z siebie całkiem zadowolona, ponieważ w drugiej połowie lipca wyjechałam nad morze i podczas mojego pobytu tam praktycznie nic nie czytałam - książki zamieniłam na ubóstwianą przeze mnie jazdę konną. :)
  • Tahereh Mafi - Dotyk Julii, Sekret Julii, Dar Julii
  • Cora Carmack - Coś do stracenia, [recenzja]
  • Emmy Laybourne - Monument 14. Odcięci od świata, [recenzja]
  • Christina Baker-Kline - Sieroce pociągi, [recenzja] ! - Polecam, polecam, POLECAM!
  • Susan Ee - Angelfall
  • Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Bunt Maszyn

...co w sumie daje 8 książek. Wynik nie jest zły, choć mogło być lepiej - oby sierpień okazał się trochę lepszy. :)
A jak wyglądają Wasze wyniki?

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)