piątek, 18 lipca 2014

Christina Baker Kline - "Sieroce pociągi"


Życie 17-letniej Molly Ayer składa się w zasadzie z ciągłych przeprowadzek od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Kradzież ulubionej książki z biblioteki niebezpiecznie zbliża dziewczynę do odsiadki w poprawczaku, od której ratuje ją okazja, by w ramach pracy społecznej przez 50 godzin pomagać starszej pani, Vivian Daly, w uporządkowaniu strychu. Nastolatka początkowo podchodzi do zadania z niechęcią, zamierzając po prostu odbębnić zadanie, lecz stopniowo między nią a ponad 90-letnią kobietą rodzi się przyjaźń. Po pewnym czasie Molly odkrywa, że przeszłość Vivian skrywa więcej tajemnic i bólu, niż można by się spodziewać.

Nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po Sierocych pociągach, ale miałam wobec tej książki bardzo dobre przeczucia: obietnica poruszającej historii i toczące się równolegle dwa wątki, jeden w teraźniejszości, a drugi w przeszłości, wydawały mi się być wręcz gwarancją lektury, która mnie zachwyci. I całkiem szczerze mogę powiedzieć, że mój instynkt czytelniczy nie zawiódł, a powieść spod pióra Christiny Baker Kline okazała się być fenomenalna.

Jak już wspomniałam, autorka wykorzystała w swym utworze zabieg, który darzę ogromną sympatią, mianowicie przedstawienie dwóch na pozór różnych od siebie wątków osadzonych w różnych momentach - jeden ma miejsce w latach 20 i 30 ubiegłego wieku, drugi w czasach dziesiejszych - które z biegiem fabuły zaczynają coraz bardziej łączyć się w spójną całość. I jak najbardziej jej się to udało, bo choć historia osadzona w XX wieku nieco bardziej przypadła mi do serca, to obie czytałam z takim samym zainteresowaniem, zżywając się z bohaterami jak z ludźmi z krwi i kości.

Kreacja głównych bohaterek zasługuje na uwagę; spodobało mi się, jak Christina Baker Kline ukazała Molly i Vivian jako pozornie dwie zupełnie różne od siebie osoby, jednak tak naprawdę przeżycia i doświadczenia z przeszłości ukształtowały podobnie ich charaktery. Przedstawienie tych postaci wypadło z całą pewnością wiarygodnie, chociaż odrobinę brakowało mi trochę bardziej pogłębionej charakterystyki Molly.

Sieroce pociągi to książka inspirowana prawdziwymi zdarzeniami, czyli falą pociągów wożących sieroty ze stacji na stację w Ameryce na przełomie XIX i XX wieku. Prawdę mówiąc przed lekturą tej powieści ta nazwa nawet nie obiła mi się uszy i nie zdawałam sobie sprawy, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce. Autorka poświęciła poszukiwaniom na ten temat sporo czasu, co doskonale widać w utworze spod jej pióra. Dodatkowo ostatnie strony zostały poświęcone na rzeczowe przedstawienie faktów; nie brak także autentycznych zdjęć. To idealne dopełnienie do Sierocych pociągów, ponieważ pozwala na lepsze zgłębienie wiedzy i porównanie fabuły powieści z prawdziwymi zdarzeniami bez konieczności robienia poszukiwań na ten temat.

Od powieści zupełnie nie sposób się oderwać, a każda kolejna strona jedynie wzmaga ciekawość, która z kolei popycha do dalszego czytania. Wciąż tylko obiecywałam sobie, że jeszcze tylko jeden rozdział i idę spać (chyba wszyscy to znamy), ale było to zwyczajnie niewykonalne. 

Sierocymi pociągami jestem najzwyczajniej w świecie zachwycona - już dawno nie miałam do czynienia z tak mądrą i poruszającą książką i ogromnie cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać. To świetnie napisana pozycja z dobrze nakreślonymi sylwetkami bohaterów i wzruszającą, niezwykłą fabułą. Powieść autorstwa Christiny Baker Kline poruszyła we mnie czułą strunę i z całą pewnością mogę stwierdzić, że to jedna z najlepszych książek tego roku.


Dziś wyjeżdżam na prawie 2 tygodnie nad morze, dlatego z góry uprzedzam o mojej nieobecności. Wszystkie zaległości na waszych blogach nadrobię po powrocie. :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Emmy Laybourne - "Monument 14. Odcięci od świata"


Kiedy byłam młodsza, lubiłam wyobrażać sobie, że przypadkowo zostaję zamknięta w sklepie na noc, dzięki czemu mogę do woli bawić się wszystkimi zabawkami i jeść ulubione słodycze. Dziecięce marzenia nigdy się nie spełniły, zostały jednak w pewnym stopniu wykorzystane w debiucie „Monument 14. Odcięci od świata” spod pióra Emmy Laybourne, choć przedstawiona przez autorkę sytuacja jest zdecydowanie mroczniejsza i nie tak kolorowa.

Podczas codziennej jazdy szkolnym autobusem dzieje się coś niespodziewanego: z nieba zaczyna padać ogromny grad, powodujący spore zniszczenia. W poszukiwaniu schronienia grupa dzieciaków postanawia ukryć się w supermarkecie i tam przeczekać kataklizm. Jak się okazuje, może potrwać to znacznie dłużej, niż początkowo przypuszczali: potężne tsunami spustoszyło wybrzeże Stanów Zjednoczonych, nad całym krajem przetaczają się niebezpieczne burze, a ze zniszczonego ośrodka wojskowego wydostaje się broń chemiczna, mająca zgubny wpływ na wystawionych na jej działanie ludzi. Pozostawieni samym sobie uczniowie zaczynają budować małą społeczność i próbują w jakiś sposób ułożyć sobie życie. Sklep, w którym się schronili, staje się ich bezpieczną przystanią, ale też więzieniem, z którego nie sposób się wydostać. Odcięci od świata, przerażeni, niepewni o los bliskich znajdujących się poza supermarketem... Czy uda im się przetrwać?

Uwielbiam historie dotyczące przetrwania w ekstremalnych sytuacjach, ponieważ to właśnie one popychają ludzi do najbardziej drastycznych zachowań, ujawniają ich prawdziwą osobowość. Powieść Emmy Laybourne z pewnością można zaliczyć do ich grona; autorka niejednokrotnie wystawia wykreowanych przez siebie bohaterów na próbę, popychając do granic wytrzymałości.

W „Monumencie 14” pojawia się cała gama bohaterów, taki mały przekrój społeczeństwa. Są tu osoby troszczące się o innych, chcące zapewnić bezpieczeństwo; słabi psychicznie, załamujący się pod wpływem tragicznych zdarzeń, nieprzyjmujący do wiadomości tego, co dzieje się poza supermarketem; przejmujący role dorosłych; lekkomyślni, myślący tylko o dobrej zabawie; wyłaniają się naturalni przywódcy. Interakcje między postaciami są całkiem interesujące, także z tego względu, że właśnie teraz, gdy znajdują się w trudnym położeniu, zaczynają wychodzić na jaw ich od dawna skrywane uczucia, a różnego rodzaju sympatie i antypatie stają się silniejsze niż wcześniej.

Z powodu zamkniętej społeczności, którą tworzą bohaterowie, momentami można poczuć się niemalże klaustrofobicznie. Bez wątpienia ma na to wpływ także to, iż grupka dzieci i nastolatków znajduje się w zamkniętym na cztery spusty sklepie, wokół którego toczy się cała historia. Z budynku nie wyjścia, nie ma też wejścia, co w późniejszych etapach staje się zarówno zaletą, jak i poważną wadą.

Za niezwykle ciekawy uważam pomysł z bronią chemiczną, gdyż sięgając po „Monument 14” zupełnie nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Sądziłam, że Emmy Laybourne skupi się bardziej na survivalowym aspekcie, lecz zostałam pozytywnie zaskoczona. Cała sprawa z bronią i tym, jak działa na poszczególne osoby dodała kolorów i wpłynęła pozytywnie na całokształt. Momentami nie raz i nie dwa przechodził mnie dreszcz niepokoju, gdy obserwowałam jej działanie na ludzi.

Niestety pojawiło się parę elementów, przez które nie byłam w stanie w pełni cieszyć się lekturą. Dean, narrator powieści, niesamowicie działał mi na nerwy. Jest chyba niewiele gorszych rzeczy niż irytujący główny bohater, a ten wykreowany przez autorkę spełnia chyba wszystkie wymogi. Czytając „Monument 14” wielokrotnie zgrzytałam zębami ze złości i bezsilności, marząc o możliwości potrząśnięcia Deanem albo zmianie narratora. Nic takiego nie nastąpiło, dlatego znaczną część lektury poświęciłam na trzymaniu swych morderczych skłonności na wodzy.

Nie wiem, czy zostało to spowodowane przez Deana, czy też nie, ale pojawiały się chwile nudy. Podczas gdy były sytuacje, że zupełnie nie mogłam oderwać się od lektury, zdarzały się też momenty, kiedy przebrnięcie przez dany fragment wymagało ode mnie naprawdę sporo samozaparcia i dobrej woli. Było ich stosunkowo mało, lecz równocześnie dość doskwierały podczas czytania debiutu Emmy Laybourne.

Reasumując, „Monument 14. Odcięci od świata” to nietypowa historia z mocnym wątkiem dotyczącym przetrwania. Przez książkę dosłownie się płynie, choć jak wspomniałam, pojawiają się też nieciekawe fragmenty. Nie jest to kolejna postapokaliptyczna powieść, to raczej thriller, a aspekt broni chemicznej stanowi zaskakujący zwrot akcji. Mimo że spodziewałam się po tym utworze trochę więcej, to jest to na tyle dobry początek trylogii, że jestem pewna, że kolejne tomy będą coraz lepsze, a autorka jeszcze nie raz nas zaskoczy.

Monument 14:
Odcięci od świata | Niebo w ogniu | Savage drift

czwartek, 10 lipca 2014

Cora Carmack - "Coś do stracenia"


Bliss Edwards to rozsądna, twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, wiążąca swe nadzieje na przyszłość z aktorstwem. Ogólnie jest raczej szczęśliwa i zadowolona z życia, jednak sen z powiek spędza jej fakt, że jako jedyna osoba w swoim otoczeniu pozostaje dziewicą. Co gorsze, college niedługo dobiegnie końca, a po chociażby potencjalnym kandydacie na chłopaka ani widu, ani słychu. Za namową przyjaciółki Bliss decyduje się na wypad do baru i stracenie dziewictwa z przypadkowym nieznajomym. Gdy dziewczyna jest już o krok od swojego pierwszego razu z przystojnym Brytyjczykiem, panikuje i pod kiepskim - delikatnie mówiąc - pretekstem ucieka, modląc się, by już nigdy go nie spotkać. Nie będzie to jednak takie proste: nie dość, że facet mieszka zaledwie parę domów od jej własnego, to na dodatek okazuje się być jej wykładowcą. I doskonale pamięta wszystkie szczegóły tego fatalnego wieczoru...

Romans nauczyciela z uczennicą pojawiał się zarówno w literaturze, jak i w filmie niezliczoną chyba ilość razy. Wykorzystany przez Corę Carmack pomysł nie jest szczególnie odkrywczy, a sama idea palącej potrzeby jak najszybszego stracenia dziewictwa przez główną bohaterkę wydała mi się nieco niepoważna. I choć sposób przedstawienia przez autorkę całego problemu bynajmniej nie jest niczym nowym, to przynaję bez bicia, że naprawdę znakomicie bawiłam się podczas lektury. I mimo że zakończenie powieści dało się w zasadzie przewidzieć już od samego początku, to i tak nie odebrało mi to przyjemności z czytania - tak na dobrą sprawę większość pozycji z nurtu new adult można uznać za dość przewidywalne. „Coś do stracenia” dostarczyło mi kilku godzin czystej rozrywki i oderwania się od rzeczywistości, co było wszystkim, czego od tej lektury oczekiwałam, dzięki czemu po zakończeniu lektury mogłam odłożyć powieść na półkę z uśmiechem i poczuciem satysfakcji.

Sporym atutem utworu spod pióra Cory Carmack jest panujące w nim poczucie humoru i nieprawdopodobne wydarzenia, w jakie pakuje się Bliss. Nie raz i nie dwa wywołało to u mnie wybuchy śmiechu, a taże sprawiało, że miałam ochotę czytać dalej, by dowiedzieć się, jak z danej sytuacji wybrnie główna bohaterka. Chwilami miałam ochotę przenieść się do wykreowanego przez autorkę świata, by powstrzymać Bliss przed popełnieniem kolejnego głupstwa.

Nieco zawiodło mnie to, że romans między Bliss a Garrickiem został przedstawiony nie do końca tak, jak sobie to wyobrażałam. Liczyłam na trochę więcej emocji czy gorączkowe przekręcanie stron, ale nic takiego nie miało miejsca. Obyło się bez większych dramatów, co akurat mnie cieszy, jednak miałam na dzieję na to, że związek ten okaże się być choć odrobinę bardziej burzliwy. Czytając „Coś do stracenia” w bardzo nielicznych momentach odczuwałam, że relacja łącząca tę dwójkę jest zakazana, a szkoda. Uczucie Bliss i jej nauczyciela jest urocze i niezwykle miło się o nim czyta, ale liczyłam na coś więcej.

Brakowało mi też trochę jakiejkolwiek więzi między czytelnikiem a postaciami występującymi w powieści. Owszem, byli, bo byli, ale pomimo tego że w utworze pojawia się ich całkiem sporo, to nikogo oprócz głównej pary nie udało mi się poznać za dobrze, ba!, mam wrażenie, że nie znam ich wcale. Doskonale zdaję sobie sprawę, że fabuła skupia się głównie wokół Bliss i Garricka, jednak uważam, że książka wiele by zyskała, gdyby autorka pozwoliła nam poznać nieco lepiej otoczenie, w którym się obracali.

Nie jest to najlepsza pozycja z tego gatunku, jaką czytałam, ale z całą pewnością nie jest też najgorsza - to dobra, naprawdę przyzwoicie napisana powieść, która wciągnęła mnie tak, że przeczytałam ją w parę godzin. Choć nie brak jej wad, jestem w stanie przymknąć na nie oko, ponieważ styl Cory Carmack jest przyjemny w odbiorze, a przedstawiona przez nią historia bawi i nie nudzi ani przez chwilę. Po kolejne tomy sięgnę na pewno, a jeśli szukacie czegoś, co umili wam długie letnie popołudnia, radzę wam zrobić to samo.

piątek, 4 lipca 2014

Janet Evanovich - "Parszywa dwunastka"


Stephanie Plum jest w tarapatach... znowu. Pracująca jako łowczyni nagród kobieta po raz kolejny ściągnęła na siebie całą masę kłopotów. Podczas kolejnego śledztwa Stephanie zupełnie przypadkowo odkrywa, że jest prześladowana przez niezróważoną i uzbrojoną kobietę, która na domiar złego okazuje się być żoną Komandosa i ma wobec Stephanie dość mordercze zamiary. Jakby tego było mało, sam Komandos znika, a nasza łowczyni nagród po raz kolejny musi powstrzymywać przestępców. Tym razem Stephanie znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, jednak czy uda jej się wyjść cało z opresji?

„Parszywa dwunastka” to kolejna część przygód Stephanie Plum spod pióra Janet Evanovich. Za lekturę zabrałam się z mieszaniną ekscytacji i niepokoju, ponieważ biorąc pod uwagę tak dużą ilość tomów, zaczęłam obawiać się, że „Parszywa dwunastka” nie dorówna swoim poprzedniczkom. Na szczęście niepotrzebnie się obawiałam, bo choć najnowsza część cyklu o młodej łowczyni nagród nie jest lepsza od wcześniejszych, to wciąż trzyma poziom.

Rzeczą, którą lubię chyba najbardziej w serii o Stephanie, to to, z jaką łatwością za każdym razem powracam do świata wykreowanego przez Janet Evanovich. Życie głównej bohaterki jest pełne niespodzianek i sytuacji często paradoksalnych lub wywołujących niekontrolowane wybuchy śmiechu. 

Mimo wielu absurdów występujących w książkach traktujących o Stephanie, zawsze towarzyszy mi uczucie, że przedstawiane przez autorkę wydarzenia są prawdziwe, a postaci - z krwi i kości. Opisywane przez Evanovich zdarzenia są na tyle plastyczne, że bez większego wysiłku można wszystko sobie wyobrazić - czytanie tej serii aż do złudzenia przypomina oglądanie filmu akcji, od którego po prostu nie sposób się oderwać. 

Sama Stephanie to jedna z moich ulubionych bohaterek literackich. Jest silna, odważna, ma poczucie humoru i nie daje sobie w kaszę dmuchać - czego można chcieć więcej? Chyba ani razu nie wywołała u mnie uczucia irytacji, a czytanie o jej poczynaniach to czysta przyjemność. Wciąż wzbudza we mnie niemałą sympatię i na szczęście nie stała się jedną z postaci, których zachowanie doprowadza do białej gorączki.

W „Parszywej dwunastce” obowiązkowo występuje spora dawka humoru, będąca jednym z największych atutów tego cyklu. Utwory autorstwa Janet Evanovich to lekkie i przyjemne pozycje, idealne na wakacje czy odstresowanie się po ciężkim dniu. Z pewnością nie jest to literatura z wyższej półki, ale jako guilty pleasure sprawdza się po prostu cudownie! Z ulgą stwierdzam, że pomysły Evanovich wciąż jeszcze się nie wyczerpały i nie mogę się doczekać, czym zaskoczy nas w kolejnych częściach.

Recenzje poprzednich tomów:

wtorek, 1 lipca 2014

Podsumowanie czerwca


Sama nie wiem, kiedy minęło ostatnie pół roku, ale po prostu nie mogę uwierzyć, że właśnie zaczął się lipiec i nareszcie przyszły wakacje. W tym roku czekałam na nie wyjątkowo niecierpliwie i kiedy w końcu wyszłam ze szkoły ze świadectwem w ręku, byłam pełna wręcz niedowierzania, że przede mną dwa miesiące słodkiego lenistwa (...a potem klasa maturalna :(((().

Książki przeczytane w czerwcu:
  • Hakan Nesser - Karambol[recenzja]
  • Nicholas Sparks - Najdłuższa podróż[recenzja]
  • Marie Lu - Wybraniec
  • Michelle Cohen Corasanti - Drzewo migdałowe[recenzja]
  • Marie Lu - Patriota
  • Stephanie Perkins - Anna i pocałunek w Paryżu[recenzja]
  • Cinda Williams Chima - Wygnana królowa
  • Neil Gaiman - Ocean na końcu drogi
  • Anne Bishop - Pisane szkarłatem[recenzja]
  • Janet Evanovich - Parszywa dwunastka - recenzja wkrótce!
Za najlepszą książkę miesiąca uważam Annę i pocałunek w Paryżu, niezwykle urocza i ciepła historia idealna na wakacje. Choć seria Legenda nie należy do moich ulubionych, Patriota to najlepsze zakończenie trylogii, z jakim zetknęłam się od naprawdę długiego czasu. Niezwykle pozytywnym zaskoczeniem okazało się być Pisane szkarłatem, a przy Parszywej dwunastce nie raz i nie dwa śmiałam się na głos. :)
W czerwcu nie przeczytałam żadnej słabej książki, wszystkie okazały się być naprawdę dobre, co bardzo mnie cieszy. W sumie przeczytałam 10 książek; z wyniku jestem bardzo zadowolona, choć mam nadzieję trochę poprawić go w lipcu. 
A jak wy wypadliście na koniec miesiąca?

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)