wtorek, 16 grudnia 2014

Tammara Webber - "Tak krucho…"



Pierwsze spotkanie Lucasa i Jacqueline zdecydowanie nie należało do jednego z tych, które po latach wspomina się z rozrzewieniem i falą ciepłych uczuć; już na zawsze będzie podszyte strachem, złością i wstydem. Chłopak ocalił Jackie przed próbą gwałtu, przez co czuła do niego zarówno wdzięczność, jak i niechęć związaną z powrotem myślami do traumatycznych chwil. Czy znajomość, której początek przypada na takie wydarzenia, może prowadzić do czegoś więcej?

„Tak krucho...“ to kontynuacja „Tak blisko...“ spod pióra Tammary Webber. W bohaterach i stylu autorki zdążyłam zakochać się już grubo ponad rok temu, dlatego do lektury zasiadłam z mieszaniną niecierpliwości i ekscytacji. I po raz kolejny dostałam lekcję dotyczącą zawyżonych oczekiwań...

Tym razem Tammara Webber przedstawia dobrze już czytelnikom znaną historię z punktu widzenia Lucasa. Jest to ni mniej, ni więcej ta sama fabuła, z którą zdążyłam zapoznać się w „Tak blisko...“. Jedyną różnicą jest wyraźniej nakreślona przeszłość narratora; autorka zdecydowanie bardziej skupia się na młodości Lucasa/Landona, przez co książkę tworzą splatające się ze sobą retrospekcje i teraźniejszość.

Jeżeli mam być całkowicie szczera, to nie do końca widzę sens pisania dalszego ciągu danej pozycji, jeśli zawiera praktycznie to samo, co poprzedniczka. Mimo wszystko nie dałam się zniechęcić początkowi lektury, który nie zapowiadał wielu rewelacji, i twardo trwałam w postanowieniu dotrwania do końca. Tak, nadal szalenie lubię historię Jackie i Lucasa, tylko że nie mogłam opędzić się od uczucia nudy. Poznawanie tych samych wydarzeń po raz kolejny mogłoby być całkiem interesujące, jednak przez znakomitą większość czasu miałam wrażenie, że po prostu czytam znów tę samą książkę. „Tak krucho...“, które miało szanse na porządną kontynuację, okazało się być w dużej mierze strzałem w stopę ze strony Webber.

Główne urozmaicenie powieści, czyli przeszłość Lucasa, też jakoś szczególnie nie porwały. Prawdę mówiąc, spora część wspomnień była w moim odczuciu bardzo nierzeczywista i raczej wtórna. Jakieś ¾ retrospekcji to czytanie o ciągłych podbojach miłosnych/imprezowaniu kilkunastoletniego chłopca, poprzedzona kilkoma incydentami dotyczącymi dokuczania innych dzieciaków. Odniosłam wrażenie, że autorka poszła po najmniejszej linii oporu, starając się na siłę zagrać na uczuciach czytelnika, by jakoś przysłonić tym niezbyt udany powrót do tych samych zdarzeń, które miały miejsce w poprzedniej części.


Nie jest to książka zła, choć takie można odnieść wrażenie, zdając się na moje odczucia, przemawia przeze mnie jednak głównie rozgoryczenie i zawód, że kontynuacja tak świetnej lektury okazała się być mocno przeciętna. Obyło się bez ochów i achów, nic szczególnie szokującego też się nie wydarzyło i lekturę „Tak krucho...“ mogę traktować chyba tylko jako umiarkowanie ciekawy powrót do znanego już świata i odświeżenie wydarzeń z poprzedniego tomu. Z pewnością spodziewałam się czegoś więcej, lecz powieść sama w sobie jest całkiem niezła. W porównaniu z „Tak blisko...“ wypada już nieco słabiej, ale miłośnicy historii Jacqueline i Lucasa pewnie nie odpuszczą sobie tej pozycji. Przeczytać warto, jeżeli ma się parę godzin nudy do zabicia, jednak w przeciwnym razie lepiej sięgnąć po coś innego.

sobota, 6 grudnia 2014

Karolina Wilczyńska - "Jeszcze raz, Nataszo"


Natasza jeszcze do niedawna miała, jak mogłoby się wydawać, wszystko: kochającego męża, dobrze prosperującą firmę, przyjaciółki, wybudowany i urządzony ze starannością dom... Prawda była jednak bardzo różna od pozorów, co też kobieta uświadamia sobie w dniu rozwodu. Wtedy też przychodzi czas, by rozliczyć się z przeszłością, zamknąć za sobą pewien rozdział, ruszyć naprzód, zacząć od nowa. Czy jednak nie jest już na to za późno? W którym momencie to idealne życie zmieniło się w coś zgoła zupełnie innego? Dla Nataszy to czas zmierzyć się z własnymi demonami i więcej nie oglądać się za siebie.

„Jeszcze raz, Nataszo“ składa się niemal wyłącznie z retrospekcji. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy główna bohaterka zakończyła drogą sądową wieloletni związek i musi stanąć na nogi po wyczerpujących latach, które pozbawiły ją wielu złudzeń. Kobieta cofa się aż do chwil młodości, gdy jako nastoletnia dziewczyna rozpoczęła naukę w prestiżowej szkole z internatem. Kolejne wspomnienia to kolejne fotografie; następne etapy życia. Czytelnik poznaje dalsze losy Nataszy, jej wybory, błędy, sukcesy i porażki.

Po twórczość polskich autorów sięgam niezbyt często, zdecydowanie rzadziej, niż bym tego chciała. Mimo że natknęłam się już na wiele wspaniałych i zaskakująco wręcz dobrych pozycji, wciąż mam w pamięci tytuły, na których się sparzyłam; ostatnio jednak mam styczność z naprawdę sporą ilością utworów z ciekawą fabułą, napisanych ze starannością i dbałością o szczegóły. Po nową książkę Karoliny Wilczyńskiej sięgnęłam z pewnymi obawami, ponieważ tematyka jest mi raczej obca, a o samej autorce nigdy wcześniej nie słyszałam. Mogę jednak z radością oznajmić, że udało mi się trafić na następną pisarkę, której dalszą karierę z pewnością będę śledzić i wyczekiwać kolejnych powieści.

Muszę przyznać, że wciąż jestem nieco zdziwiona, jak bardzo pochłonęły mnie losy głównej bohaterki. Jeszcze parę dni temu nie pomyślałabym, że będę z taką ciekawością zagłębiać się w literaturze obyczajowej, a jednak! „Jeszcze raz, Nataszo“ przeczytałam jednym tchem, z każdym rozdziałem coraz bardziej zaintrygowana i zainteresowana dalszymi wydarzeniami.

Postać Nataszy wzbudziła we mnie raczej mieszane uczucia. Chwilami budziła we mnie sympatię, jak również niemały podziw, lecz w innych momentach miałam ochotę krzyczeć z frustracji i mocno nią potrząsnąć. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, co właściwie o niej myślę – bywało, że irytowała mnie niepomiernie, ale równocześnie potrafiła wzbudzić we mnie wiele pozytywnych uczuć. Bohaterka niewątpliwie podjęła wiele złych w skutkach decyzji, ale któż nigdy nie popełnił żadnego błędu? Jestem w stanie zrozumieć motywy i pobudki, jakimi się kierowała, a także w pewnym stopniu się z nią utożsamić. Charakter Nataszy został precyzyjnie wykreowany, przez co autorce udało się stworzyć wielowymiarową, niezwykle plastyczną postać.

Powieść ta jest po brzegi wprost wypełniona emocjami i to głównie na nich opiera się fabuła. Autorka skupiła się przede wszystkim na psychologicznym aspekcie utworu, a cała historia przedstawiona jest – choć w rolę narratora wciela się Natasza – z różnych perspektyw. Karolina Wilczyńska przybliża sylwetki także innych postaci, dzięki czemu łatwiej jest zrozumieć działania nie tylko głównej bohaterki, ale i otaczających ją osob.

„Jeszcze raz, Nataszo“ to solidnie napisana powieść, z wyrazistymi, przemawiającymi do wyobraźni postaciami i interesującą fabułą. Nie sposób nie przeżywać wydarzeń rozgrywających się w życiu stojącej na rozdrożu kobiety, gdyż nie można odciąć się od targających nią uczuć i rozterek. Lektura wciąga niesamowicie, a przez kolejne rozdziały mknie się w zastraszająco szybkim tempie. Było to moje pierwsze spotkanie z prozą Karoliny Wilczyńskiej, lecz z pewnością nie ostatnie. Dla wielbicieli pozycji opierających się na emocjach, ale i poszukujących fabuły, która na dłuższy czas nimi zawładnie, będzie to niezwykle trafny wybór.

czwartek, 4 grudnia 2014

Stephen King - "Przebudzenie"



Coś się stało. Coś. Się. Stało. Coś się stało coś się stało...

Jamiego Mortona poznajemy, gdy jako małe dziecko bawi się na dworze. Spotyka wtedy nowego pastora, Charlesa Jacobsa, piątą osobę dramatu, jak sam go nazywa. Mężczyzna szybko wzbudził sympatię chłopca, zresztą nie tylko jego – mimo początkowych obaw, że tak młody człowiek niekoniecznie będzie dobrym kaznodzieją, wkrótce udowodnił, że jest pełen wiary i potrafi odnaleźć wspólny język z młodzieżą. Zarówno pastor, zafascynowany elektrycznością i jej działaniem, jak i jego rodzina zostali ciepło przyjęci przez społeczność małego miasteczka. Sielanka kończy się, gdy w tragicznym wypadku giną śliczna żona i uroczy synek Jacobsa. W wyniku tego wydarzenia mężczyzna traci wiarę i wygłasza Straszne Kazanie, które już na zawsze pozostanie w pamięci mieszkańców miasta.

Niedługo potem Charlie Jacobs wyjechał z miasta, jednak nigdy tak naprawdę nie opuścił myśli Jamiego. Pastor wywarł wielki wpływ na chłopcu; udało mu się dokonać cudu, którego Jamie był świadkiem. Ich kolejne spotkanie ma miejsce po wielu latach, i choć Jacobs zupełnie nie przypomina dawnego siebie, dorosły już wtedy Morton poznaje go od razu. Ich losy już zawsze będą się splatać, a były pastor do końca życia będzie rzucał cień na egzystencję Jamiego. A finał tej znajomości będzie niezapomniany...

„Przebudzenie“ rozpoczyna się raczej sielankowo, choć już od pierwszych stron towarzyszyło mi lekkie poczucie niepokoju, które rosło z każdym kolejnym rozdziałem. Przez pierwszą połowę książki historia przypomina raczej coming of age story niż horror – czytelnik towarzyszy Jamiego w kolejnych etapach życia, od lat dzieciństwa przez dorosłość po starość. Stephen King wciąż jednak buduje atmosferę napięcia, która stopniowo coraz bardziej gęstnieje. Druga połowa dużo bardziej przypomina literaturę grozy, lecz wtedy jesteśmy już zupełnie uwięzieni przez szpony opowieści tak dobrej, że możemy już tylko obserwować dalszy rozwój zdarzeń.

Tym razem King sięga po motyw, który wykorzystywany jest w sztuce od dawna: co kryje się po „drugiej stronie“? Czy po śmierci rzeczywiście coś jest? A może od lat po prostu się oszukujemy, wymyślając wizje raju i zbawienia? Mogłoby się wydawać, że nie jest to niczym nowym, ale wykonanie i pomysł na całą historię jest naprawdę wyjątkowy i daleko mu od oklepanych schematów.

Bohaterowie zostali wykreowani na tyle plastycznie i przekonywująco, że zaskakująco łatwo można uwierzyć, że istnieją naprawdę. Nazdwyczaj fascynująca – choć przerażająca zarazem – jest sylwetka pastora Jacobsa. Widzimy, jak załamuje się pod wpływem śmierci najbliższych, potem zaś obserwujemy coraz to bardziej drastyczną przemianę w zupełnie inną osobę. Nie sposób nie zastanawiać się, jak mocno kształtują nas poszczególne chwile w życiu. Są sprawą przypadku czy przeznaczenia? Czy gdyby nie wydarzyło się jedno, czy drugie miałoby miejsce? Przyznam, że Stephen King zostawił mnie z niemałym mętlikiem w głowie.

Lekturę „Przebudzenia“ skończyłam w nocy, a że zakończenie naprawdę mnie przestraszyło, długo nie mogłam zmrużyć oka. Jest proste, ale zarazem tak potężne i przerażające, że niejeden zamknie tę książkę z gęsią skórką i niepokojem czającym się tuż pod skórą. Wizja, którą roztacza autor, mocno do mnie przemówiła i wiem, że czeka mnie jeszcze kilka nieprzespanych nocy.


„Przebudzenie“ przeczytałam w błyskawicznym (a raczej piorunującym) tempie. Styl jest przyjemny, momentami piękny, chwilami budzący przerażenie, jednak przede wszystkim uzależniający. Zaczynam coraz bardziej lubić twórczość Stephena Kinga i coś czuję, że znajomość ta szybko się nie skończy. Porządny, niepokojący, spędzający sen z powiek, ze znakomitymi kreacjami postaci – tak właśnie opisałabym tę książkę i nie mogę zrobić nic innego, jak tylko zachęcić wszystkich do lektury. Do księgarni marsz!

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Podsumowanie listopada


Czy możecie uwierzyć, że właśnie minął listopad i zanim się obejrzymy zacznie się kolejny rok? Sama zupełnie nie mogę tego przyswoić, bo mam wrażenie, że dopiero co świętowałam poprzednią Gwiazdkę i nadchodzący Nowy Rok. Czas pędzi jak szalony, natomiast lista książek do przeczytania wciąż rośnie… :)
Listopad był mocno przeciętnym miesiącem pod względem czytania, ale było to spowodowane też tym, że miałam trochę spraw na głowie i bardzo mało czasu na lekturę. Udało mi się jednak zdać egzamin na prawo jazdy, świętowałam kilka osiemnastek - w tym własną - i nieco bardziej określiłam się odnośnie matury. Grudzień zapowiada się trochę spokojniej, więc mam nadzieję, że dam radę nadrobić czytanie, by skończyć rok z przyzwoitym wynikiem. 
W ubiegłym miesiącu udało mi się przeczytać 4 książki i posłuchać 2 audiobooków:

  • Joe Hil - Rogi
  • Paullina Simons - Tatiana i Aleksander
  • Robert Kirkman - Żywe trupy. Zeszyt 3 i 4
  • Kiera Cass - Książę i gwardzista, [recenzja]
  • Tammara Webber - Tak krucho…
Liczę na to, że w grudniu uda mi się przeczytać dużo więcej. Nie mogę doczekać się nadchodzącej Wigilii i nareszcie mogę bezkarnie słuchać świątecznych piosenek! Mam nadzieję, że grudzień rzeczywiście będzie tak cudowny, jak mi się wydaje i życzę Wam tego samego. :)

czwartek, 20 listopada 2014

Kiera Cass - "Książę i gwardzista"


Eliminacje to jedne z ważniejszych wydarzeń w Illéi. Przed telewizory siadają rodziny ze wszystkich klas i z ekscytacją przyglądają się kolejnym etapom walki o rękę księcia. To szansa na spełnienie marzeń każdej z młodych dziewcząt: nawet pochodząca z niskiej klasy osoba może stać się królową. Kto nie chciałby dla siebie takiej szansy?

Książę
W noweli zatytuowanej „Książę“ mamy okazję zajrzeć do głowy Maxona i dowiedzieć się nieco więcej o jego przeszłości. Co czuł przed rozpoczęciem się Eliminacji? Jakie miał oczekiwania i obawy w związku z nadchodzącą rywalizacją? Jak już wiemy z kolejnych tomów, Maxona nigdy nie łączyły z nikim romantyczne uczucia, jednak czy aby na pewno nie było w jego życiu żadnej dziewczyny gotowej zająć miejsce u jego boku? Kiera Cass odpowiada na wszystkie te pytania, ukazując też kilka pierwszych dni z Eliminacji, dzięki czemu możemy zobaczyć, jakie były reakcje księcia na kolejne uczestniczki i ich zachowania; mamy szansę też nieco lepiej dowiedzieć się, co od pierwszego spotkanias czuł w stosunku do Ameriki.

Maxon zaskakująco świetnie sprawdza się w roli narratora; autorce udało się zachować wszystkie te cechy, które tak oczarowały mnie w następnych częściach. Kiera Cass idealnie ujęła osobowość przyszłego następcy tronu i udało jej się przekonująco przedstawić targające nim rozterki i wątpliwości. Przez „Księcia“ mknie się w błyskawicznym tempie i gdy skończyłam lekturę, żałowałam, że to już koniec.

„Książę“ to niecałe sto stron naprawdę przyjemnej w odbiorze historii, która pozwala na chwilę wrócić do świata pięknych sukien, wystawnych bali i życia w zamku. Zapomniałam już, jak dobrze czułam się w wykreowanej przez autorkę rzeczywistości i dzięki tej nowelce mogłam ponownie przechadzać się po zapierających w dech piersiach ogrodach i zajadać się pysznym jedzeniem.

Gwardzista
Z „Gwardzistą“ sprawy mają się nieco inaczej. W tym opowiadaniu w rolę narratora wciela się Aspen, a każdy kolejny rozdział był prawdziwą męką. W rozpoczętej przez „Rywalki“ serii niesamowicie działał mi on na nerwy, lecz przynajmniej był tam postacią drugoplanową, podczas gdy teraz musiałam patrzeć na świat jego oczami.

Odniosłam wrażenie, że „Gwardzista“ został napisany trochę (albo i bardzo) po to, by przekonać do Aspena pałające do niego niechęcią czytelniczki, lecz w moim odczuciu próba ta spaliła na panewce. Już dawno nie miałam doczynienia z tak irytującym bohaterem i z trudem udało mi się przebrnąć przez tę nowelę, co było ogromnym kontrastem do „Księcia“ – tam miałam nadzieję na więcej, tu marzyłam o dotarciu do ostatniego zdania. Możecie mi wierzyć, że stanowiło to niezwykle trudne zadanie.

Prawdę mówiąc lekturę „Gwardzisty“ z lekkim sercem można sobie odpuścić, gdyż moim zdaniem to opowiadanie zupełnie nic nie wnosi do serii, oczywiście poza dodatkowym ładunkiem niechęci do Aspena. Nie sądziłam, że jestem w stanie nie lubić go jeszcze bardziej, ale okazało się, że jest to jednak możliwe.

Dodatki

Książka kończy się dodatkami, które są ciekawym uzupełnieniem „Rywalek“. Jest tu wywiad z Kierą Cass, parę interesujących faktów odnośnie klas, drzewa genealogiczne i playlista do pierwszej i drugiej części cyklu. Było to dla mnie przyjemną niespodzianką i nieco urozmaiciło lekturę.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Podsumowanie października


Czy możecie uwierzyć, że jest już listopad? Bo ja nie do końca. Nie mam pojęcia, kiedy minęło tych dziesięć miesięcy, wiem jednak, że jestem niesamowicie podekscytowana nadchodzącymi tygodniami. Uwielbiam listopad, bo i uwielbiam jesień. Coraz większymi krokami zbliża się egzamin na prawo jazdy (trzymajcie kciuki!); parę dni temu skończyłam 18 lat - w to też trudno mi właściwie uwierzyć, bo z jakiegoś dziwnego powodu żyłam w takim przeświadczeniu, że tak naprawdę nigdy do osiemnastki nie dotrę i będę tkwiła w takim zawieszeniu, gdzieś pomiędzy. Niesamowicie surrealistyczne uczucie. :)

W październiku udało mi się przeczytać:
1. Jeaniene Frost - Jedną nogą w grobie
2. Cassandra Clare - Miasto niebiańskiego ognia
3. Witold Gombrowicz - Ferdydurke (w końcu jakaś przeczytana lektura!)
4. Rick Riordan - Znak Ateny
5. James Dashner - Więzień labiryntu
6. Paullina Simons - Jeździec miedziany
7. Jodi Picoult - Już czas[recenzja]

Absolutnie zachwycający okazał się być Jeździec miedziany. Nie czytałam tej książki, ja po prostu nią żyłam. Już dawno nie doświadczyłam tak cudownego uczucia podczas lektury i mam nadzieję, że tego samego doświadczę z drugim tomem trylogii. Na pewno pojawi się recenzja, ale raczej całej serii, która zbyt mocno mnie zachwyciła, by pominąć ją milczeniem. Świetnie bawiłam się też podczas lektury ostatniej części Darów Anioła i Znaku Ateny. Kompletnym rozczarowaniem okazał się być Więzień labiryntu - tu, o dziwo, film spodobał mi się dużo bardziej niż książka.
A jak u was wypadł ubiegły miesiąc? 

sobota, 1 listopada 2014

Jodi Picoult - "Już czas"


Pożegnanie z bliską osobą należy do jednych z najtrudniejszych rzeczy, jakim musimy stawić czoła – zwłaszcza, gdy mówimy „do widzenia“ po raz ostatni. Czy jednak rzeczywiście jest to ostateczne pożegnanie? Może miłość jest w stanie przezwyciężyć śmierć?

Jenna Metcalf znaczną większość swego życia spędziła bez matki. Gdy dziewczynka miała trzy lata, Alice uległa wypadkowi w rezerwacie, w którym pracowała, a po paru godzinach zniknęła ze szpitala i słuch po niej zaginął. Po dziesięciu latach Jenna ma dosyć ciągłej niepewności – co się stało z mamą? żyje czy nie? dlaczego porzuciła swoją córkę? – i postanawia dowiedzieć się, co stało się tamtej nocy. Śladów Alice Metcalf szuka w jej starych dziennikach, wypełnionych fascynacją słońmi i miłością do małej córeczki. By rozwikłać zagadkę sprzed lat, Jenna zwraca się o pomoc do byłego jasnowidza, Serenity, a także detektywa, Virgila, który prowadził sprawę Alice. Czy uda im się odkryć, co naprawdę wydarzyło się dekadę temu? A może lepiej nie rozgrzebywać przeszłości i pozostawić pewne sprawy nietknięte?

Jodi Picoult to jedna z moich ulubionych autorek i jej twórczość to dla mnie w pewnym sensie pewniak. Do tej pory jeszcze nigdy nie zawiodłam się na jej książkach; za każdym razem wzbudzały we mnie całą burzę uczuć i sprawiały, że jeszcze długo nie mogłam się po nich otrząsnąć. Z radością mogę powiedzieć, że Picoult pozostaje w formie i „Już czas“ trzyma równie wysoki poziom, jak pozostałe jej powieści.

Podobnie jak w przypadku poprzednich utworów spod pióra autorki, tak i tym razem została zastosowana naprzemienna narracja, dzięki czemu czytelnik ma okazję lepiej poznać głównych bohaterów, odkryć kryjącą się za nimi przeszłość i poznać ich punkt widzenia. Kolejne wydarzenia poznajemy z perspektyw Jenny, Alice, Serenity i Virgila. Rozdziały świetnie się ze sobą komponują, a przejścia z narracji jednej postaci do drugiej lub z teraźniejszości w przeszłość są płynne i nie powodują najmniejszych zgrzytów. Podobnie bohaterowie powieści, choć tak od siebie różni, wspólnie tworzą jedną całość.

To, co naprawdę lubię w twórczości Jodi Picoult, to fakt, że choć w jej książkach nierzadko pojawia się cała plejada postaci, to każda z nich ma swój głos; nie zlewają się w jedno, jak to często bywa w przypadku tego typu narracji. Sylwetki bohaterów są znakomicie wykreowane, obyło się bez poczucia zagubienia czy irytacji.

Jeżeli mieliście już styczność z powieściami tej pisarki, wiecie, że lubi sięgać po motyw sprawy sądowej, zwłaszcza w tych napisanych już parę lat temu. Tym razem Picoult odchodzi od tego elementu, sięgając po wątek paranormalny. Podobny zabieg miał miejsce w „Drugim spojrzeniu“ i wtedy efekt końcowy był naprawdę niesamowity. W „Już czas“ element ten również bardzo dobrze wtopił się w całość i stanowił ciekawe tło dla fabuły.

Podczas czytania doskonale widać, że autorka przeprowadziła porządne badania dotyczące słoni, ich życia i zwyczajów. Fragmenty ich dotyczące zostały opisane w tak interesujący sposób, że zaintrygowana poznawałam kolejne ciekawostki ich dotyczące. Dowiedziałam się mnóstwa rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia; równocześnie jednak z pełną mocą uderzyła mnie waga problemu dotyczącego spraw takich jak kłusownictwo.

Mało kto umie zaskoczyć mnie tak, jak Jodi. Po raz kolejny udało jej się wprowadzić zamęt w mojej głowie i zasiać wystarczająco dużo wątpliwości, bym nie mogła oderwać się od lektury. Zakończenie wywołało we mnie niemałe zdziwienie i do tej pory zachodzę w głowę, jak mogłam nie wpaść na nie z większym wyprzedzeniem.


Picoult po raz kolejny udowodniła, że jest swoistą gwarancją udanej lektury, wypieków na policzkach i gorączkowego przekręcania kolejnych stron. Autorka pozostaje w znakomitej formie, dzięki czemu przypomniałam sobie, za co cenię sobie jej twórczość. Po książki spod jej pióra można sięgać na ślepo, gdyż jestem pełna niezbitej pewności, że nie okażą się zawodem, a wyśmienitą przygodą.

Recenzje innych powieści Jodi Picoult:

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)