piątek, 30 sierpnia 2013

Max Brooks - "World War Z"


Co by się stało, gdyby świat, który znamy, z dnia na dzień uległ zmianie o sto osiemdziesiąt stopni? Gdyby nasze normalne zajęcia zostały zastąpione codzienną walką o przetrwanie, a szanse na powrót do poprzedniego życia z każdym dniem coraz bardziej malały? Gdyby na Ziemi rozpętało się prawdziwe piekło?

Na całym świecie  rozprzestrzenia się zaraza. Ludzie padają ofiarami dziwnej choroby, która nie oszczędza nikogo. Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi - wszyscy bez wyjątku zmieniają się w zombie. Wystarczy ugryzienie zainfekowanej osoby, by przejść bezlitosną transformację w stworzenie, którym kieruje tylko i wyłącznie rozpaczliwy głód.

„World War Z” to zbiór wywiadów z ludźmi, którzy przeżyli wojnę z zombie. Każdy przedstawia swój punkt widzenia na całą sytuację, opowiadając swoje doświadczenia z pola walki. Rozmówcami są przeróżni ludzie ze wszystkich zakątków świata. Niektórzy stali się świadkami początków zarazy będąc nastolatkami, inni byli zaprawionymi w boju żołnierzami, a jeszcze inni nie mogli uwierzyć w prawdziwość istnienia zombie do czasu, gdy ledwo uszli z życiem z ataku jednego z nich. Każdy z wywiadów dotyka innego zagadnienia, w zasadzie mamy okazję zapoznać się z każdym aspektem Wojny Z: głodem, strachem, bezsilnością, odwagą, nadzieją. 

Do tej pory moje doświadczenie z zagadnieniem, jakim jest zombie, było dość skromne. Widziałam kilka filmów z udziałem tych stworzeń, jednak żaden nie powalił mnie na kolana. Chęć bliższego zapoznania się z tematem pojawiła się dopiero niedawno, do czego z pewnością przyczyniło się słuchowisko „Żywe trupy” na podstawie komiksów Roberta Kirkmana, a także genialna gra „The walking dead” od studia Telltale. Czy „World War Z” choć w pewnym stopniu dorównała tym produkcjom? Bez wątpienia tak.

Chyba nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak wyjątkową formą książki. Utwór spod pióra Maksa Brooksa jest fikcją, jednak przedstawioną w tak realistyczny i poważny sposób, że momentami trudno uwierzyć, iż wszystkie te wydarzenia nigdy nie miały miejsca. Autor zadbał zarówno o zaplecze polityczne, medyczne i zbrojne, nie pomijając chyba żadnego elementu, który mógłby dodać całej historii wiarygodności. Pewne kwestie były dla mnie sporym zaskoczeniem, gdyż sama nie wpadłabym na podobny pomysł lub po prostu nigdy nie rozważałam niektórych zagadnień pod takim kątem.

Rozmówców jest bardzo wielu, jednak każdy z wywiadów silnie oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Niektóre wywołują dreszcz niepokoju, inne czytałam z szeroko otwartymi oczami czy współczuciem. Z całą pewnością jednak nie można podejść do tej powieści beznamiętnie, gdyż przedstawione w niej losy ludzi wywołują całą masę emocji. Podczas lektury wielokrotnie miałam wrażenie, że zapoznaję się z autentycznymi zdarzeniami, a nie tylko wytworem wyobraźni autora. 

„World War Z” mogę z czystym sumieniem polecić zarówno każdemu miłośnikowi literatury z zombie w tle, jak i osobom, które wcześniej nie miały z nią styczności. To świetna pozycja, która skupia się głównie na ludziach postawionych w obliczu zarazy i ich zachowaniach. Miłym dodatkiem do lektury są rysunki zainfekowanych, rozpoczynające każdy rozdział. Osobiście jestem po prostu zachwycona tą książką, i to chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę jej wystawić.

Recenzja napisana dla księgarni Dobre Książki.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Marie Lu - "Rebeliant"


Piętnastoletnia June to cudowne dziecko Republiki. Pochodzi z elitarnej rodziny i uczęszcza do jednej z najlepszych szkół, w której szlifuje swój militarny geniusz. Dziewczyna jest całkowicie oddana ojczyźnie, żarliwie wierzy we wszystkie informacje podawane przez rząd. Pewnego dnia całe jej życie wywraca się do góry nogami, gdy starszy brat, pracujący jako żołnierz, ginie podczas jednej z misji. Spowodowanie śmierci mężczyzny zostaje przypisane młodemu, lecz intensywnie poszukiwanemu przestępcy, Dayowi, działającemu na szkodę Republiki. Chłopak pochodzący ze slumsów co prawda nigdy dotąd nie posunął się do morderstwa, choć brał udział w wielu akcjach dywersyjnych, jednak nie znaczy to, że nie był do tego zdolny. Tak też rozpoczyna się polowanie, niebezpieczna rozgrywka, w której celem staje się Day. June postanawia pomścić śmierć swojego brata, nie zważając na cenę.

Akcja powieści została osadzona w nieprzyjaznej, wrogiej rzeczywistości. Świat został podzielony na Republikę i Kolonie, które prowadzą ze sobą wojnę. W Republice panuje odczuwalna klasyfikacja na klasę wyższą i niższą, bogaci ludzie żyją w dostatku, niczego sobie nie odmawiają, natomiast biedni ledwo wiążą koniec z końcem, często kończąc na ulicy. Gdy dzieci kończą dziesiąty rok życia, zostają poddawane Próbie, która określa ich poziom inteligencji. Zależnie od wyniku testu, przydzielane są im różne prace, natomiast ci, którym nie uda się zdać Próby, zostają odesłani do obozów pracy. Tak naprawdę jednak niewiele wiadomo na temat przedstawionego przez Marie Lu świata - nie wiemy, jak doszło do takiej, a nie innej sytuacji, czy istnieją państwa inne niż Republika i Kolonie... Autorka przedstawiła skąpą ilość wiadomości na ten temat, ograniczając się do niezbędnego minimum.

Największym minusem „Rebelianta” okazali się być główni bohaterowie. Day i June, pozornie różni jak ogień i woda, pochodzący ze skrajnie różnych środowisk - on: zbiegły przestępca, przebiegły buntownik działający na szkodę Republiki i ona: posłuszna, wybitnie zdolna, oddana ojczyźnie - tak naprawdę są niemal identyczni. Narracja prowadzona jest na zmianę z punktu widzenia tej dwójki, i w zasadzie nie odczułam większej różnicy między ich charakterami. Spodób myślenia June i Daya jest bardzo podobny, analizują sytuacje w podobny sposób, zwracają uwagę na te same szczegóły. Właściwie mogliby być jedną osobą, nie odnalazłam praktycznie żadnej cechy, która by ich od siebie odróżniała. 

Powieść spod pióra Marie Lu nie ma specjalnie wyjątkowej fabuły, a znaczną część wydarzeń można z łatwością przewidzieć ze sporym wyprzedzeniem. Mimo wszystko czytało mi się ją znakomicie, zwłaszcza kilka ostatnich rozdziałów. Akcja mknie do przodu, a ilość kartek czekających na przeczytanie zmniejsza się w zastraszającym tempie. Dystopie oraz antyutopie to jedne z moich ulubionych gatunków i z przyjemnością sięgam po zaliczające się do nich utwory. „Rebeliant” spełnił większość moich oczekiwań, ponieważ prawdę mówiąc nie spodziewałam się po nim niczego poza zgrabnie przedstawioną rzeczywistością, interesującą fabułą i lekkim stylem. 

Pierwszy tom trylogii „Legenda” zapewnił mi parę godzin rozrywki, lecz nie sądzę, by zapisał się na dłużej w mojej pamięci. To niewielka objętościowo książka, którą trudno odłożyć na półkę, jednak nie wyróżnia się ona na tle innych pozycji o podobnej tematyce. Mimo kilku minusów chętnie zapoznam się z kontynuacją, gdyż ciekawi mnie, jak dalej potoczą się losy June i Daya, ale nie spodziewam się niczego więcej, niż po prostu wciągającej historii, dzięki której będę mogła przyjemnie spędzić czas.

Rebeliant | Wybraniec | Patriota

Wyzwanie: Czytam fantastykę

czwartek, 22 sierpnia 2013

Tammara Webber - "Tak blisko..."


Drogę oświetlają ci tylko latarnie. Niecierpliwie szukasz kluczy w torebce, marząc, by w końcu zaszyć się w łóżku i iść spać. Nagle ciszę przerywają kroki. Ktoś cię atakuje. Torebka wypada z rąk, a krzyk zamiera w płucach. Napastnik jest silny, zdeterminowany, niebezpieczny. Oczy pieką cię od łez. Nie tak wyobrażałaś sobie ten wieczór.

Jacqueline to uzdolniona muzycznie studentka. Jakiś czas temu rzucił ją chłopak, z którym spędziła trzy lata i wiązała nadzieje na wspólną przyszłość. Kennedy tłumaczy się chęcią zaznania wolności przed czekającą go karierą polityka, zaś Jacqueline zupełnie się załamuje, ponieważ poświęciła swoje marzenia po to, by być bliżej niego. Podczas powrotu z jednej ze studenckich imprez, dziewczyna zostaje zaatakowana na pustym parkingu przez przyjaciela swojego byłego chłopaka, Bucka. Z opresji ratuje ją Lucas, dzięki któremu napaść nie skończyła się gwałtem. To jednak dopiero początek ich znajomości.

Powieść autorstwa Tammary Webber przykuła moją uwagę już jakiś czas temu, gdy przeglądałam portal Goodreads w poszukiwaniu ciekawej lektury. Z tego powodu ogromnie ucieszyłam się, gdy pojawiły się zapowiedzi wydania „Easy” w Polsce. I, tak jak miałam nadzieję, książka od razu zdobyła moje serce.

„Tak blisko...” to historia przede wszystkim o uczuciu rozwijającym się między Jacqueline a Lucasem. Dawno nie czytałam utworu z tak świetnie zbudowanym związkiem. Nie ma tu żadnych paranormalnych przeciwności losu czy wydumanych problemów tworzonych przez głównych bohaterów. To po prostu taka zwyczajna relacja, w której nie brakuje właściwie niczego w kwestii realności.

Jacqueline i Lucas to plastycznie wykreowane postaci, szybko obdarzyłam ich sympatią. J. jest jedną z takich bohaterek, które osobiście bardzo lubię. Z każdą kolejną stroną zmieniała się, rozwijała, by ostatecznie stać się twardą, niezależną osobą, nie dającą sobie w kaszę dmuchać, jednak już na początku całej historii można było zauważyć w niej te cechy, choć nieco stłamszone przez zachowanie byłego chłopaka. To rozsądna, zabawna, twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, gotowa wziąć życie w swoje ręce. Lucas od pierwszych stron owiany jest nutą tajemnicy, może sprawiać wrażenie typowego „niegrzecznego chłopca” (tatuaże, jazda na motorze etc.), jednak Webber udało się umknąć schematom. Za pozorami znajduje się inteligentny, silny i skrywający bolesne sekrety z przeszłości człowiek. O ile główni bohaterowie zostali starannie przedstawieni, to odniosłam wrażenie, że autorka potraktowała postaci drugoplanowe po macoszemu, nie rozwijając zbytnio ich kreacji. Każdy z nich rzetelnie spełnia swoją rolę w powieści, jednak nie sposób powiedzieć o nich nic ponad to.

Tammara Webber porusza wiele tematów, niejednokrotnie trudnych, takich jak gwałt czy przemoc. Napaść na Jacqueline nie zostaje zepchnięta na dalszy plan, choć nie jest też jakoś szczególnie wyeksponowana, prawdopodobnie ustępując miejsca wątkowi romantycznemu. Mimo wszystko autorka nie pomija konsekwencji całej sytuacji na zachowanie głównej bohaterki, kilkukrotnie wracając do tego wątku. Spodobało mi się przedstawienie problemu, Jacqueline nie pozostaje bierna, targają nią przeróżne emocje, w wyniku czego zapisuje się na kurs samoobrony i nie boi się szukać pomocy, choć nie pozostaje wolna od lęku przed oprawcą.

„Tak blisko...” bywa przewidywalna (momentami aż do bólu), jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Sama nie wiem, co takiego jest w tej książce, lecz z całą pewnością nie można nazwać jej przeciętną pozycją. Choć czyta się ją w błyskawicznym tempie, starałam się robić wszystko, by jakoś dawkować sobie lekturę, mniej lub bardziej skutecznie. Tammara Webber wie, jak pokierować fabułą, by zaciekawić czytelnika i nie wprawić go w stan znudzenia. Żałuję, że moja przygoda z Lucasem i Jacqueline skończyła się tak szybko, a wszystkim, którzy jeszcze nie mieli przyjemności zapoznania się z tą historią, radzę zrobić to jak najszybciej - książka idealna na najbliższy wieczór może znajdować się bliżej, niż wam się wydaje.

sobota, 17 sierpnia 2013

Stos 6/2013

Czy tylko mi dobiegające końca wakacje minęły w błyskawicznym tempie? Nie mam pojęcia, gdzie podziały się te dwa miesiące, z roku na rok wakacje wydają mi się być coraz krótsze. Niewiele wyszło z moich planów czytelniczych na ten okres czasu, ale przynajmniej trafiłam na kilka świetnych książek (jak Misery czy Wyznania Katarzyny Medycejskiej), a także udało mi się obejrzeć kilka seriali, które czekały w kolejce od kilku miesięcy: Luther (coś absolutnie wspaniałego), Teen wolf i Being human, chociaż tyle dobrego. :)


Stosik zaczyna się od Rebelianta Marie Liu - bardzo się cieszę, że ta książka w końcu wpadła w moje ręce, bo słyszałam o niej wiele dobrego. Na Tak blisko... mam ochotę od kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Blask i Klątwa opali zapowiadają się naprawdę świetnie i już zacieram łapki na samą myśl o lekturze. Z Upalnym latem Kaliny wiążę spore nadzieje, jako że poprzedni tom bardzo przypadł mi do gustu. Tak się jakoś złożyło, że nigdy nie czytałam Jane Eyre i chyba już najwyższy czas, by nadrobić zaległości. Dziewczyny atomowe [recenzja] to całkiem niezła powieść o kobietach rzuconych w wir wojny, a Wyznania Katarzyny Medycejskiej [recenzja] to genialna historia jednej z najbardziej niedocenianych władczyń.

Ale udało mi się też znaleźć jeden plus tego, że nieuchronnie nadchodzi koniec sierpnia - wraz z nim zbliża się też premiera ekranizacji Darów Anioła, nie mogę się już doczekać! :)

środa, 14 sierpnia 2013

Diane Chamberlain - "Zatoka o północy"


Każdy z nas popełnia błędy. Nieważne, czy chodzi o drobne przewinienia, czy też o te poważne w skutkach. Faktem jest, że każdemu zdarza się czasem podjąć złą decyzję, która potem w ten czy inny sposób rzutuje na resztę życia. Gorzej, jeśli taki błąd okazuje się nieść ze sobą tragiczne konsekwencje...

Pięćdziesięciotrzyletnia Julie Sellers prowadzi dość spokojne i poukładane życie. Jest znaną pisarką, ma uzdolnioną muzycznie córkę, a także godną zaufania młodszą siostrę, Lucy, na którą zawsze może liczyć. Co prawda jakiś czas temu się rozwiodła, jednak zdążyła już pogodzić się z konsekwencjami tej sytuacji. Jednak pewnego dnia budowane misternie przez lata poczucie bezpieczeństwa rozpada się, gdy do rąk kobiety trafia list, przywracający niechciane wspomnienia z dzieciństwa. Na wierzch po raz kolejny wypływa nie do końca wyjaśniona zagadka dotycząca zabójstwa starszej siostry Julie i Lucy, Isabel. Gdy dziewczynki były nastolatkami, Izzy została zamordowana podczas rodzinnych wakacji. Choć do więzienia trafił człowiek rzekomo odpowiedzialny za ten czyn, list rzuca nowe światło na całą sprawę i zmusza policję do wznowienia dochodzenia. Czy tym razem uda się dociec prawdy? A może jest pogrzebana zbyt głęboko, by prawdziwe okoliczności śmierci Isabel wyszły na jaw?

„Zatoka o północy” to historia przedstawiona z perspektywy trzech kobiet: Julie, Lucy i ich matki, Marii. Teraźniejszość przeplata się z retrospekcjami, dzięki którym mamy okazję cofnąć się do lata 1962 roku. Każda z nich poradziła sobie inaczej ze stratą, która dotknęła ich rodzinę. Julie, nawet czterdzieści lat po śmierci starszej siostry, nękana jest wyrzutami sumienia. Z odważnej i zadziornej dziewczynki zmieniła się w bojaźliwą kobietę, która pragnie przesadnie chronić wszystkich swoich bliskich. Przekonanie, że to ona doprowadziła do morderstwa Isabel, kładzie cień na jej relacje z rodziną. Lucy natomiast stała się wręcz nieustraszona: jako ośmiolatka w 1962 roku bała się niemalże wszystkiego, jednak po pamiętnych wakacjach przeszła całkowitą przemianę. Maria zdołała ułożyć sobie dalsze życie, lecz z powodu jej skrytości i niechęci do rozmów dotyczących bolesnych spraw, śmierć Izzy stała się tematem tabu. Kiedy mogłoby się wydawać, że każda z nich zaczęła sobie radzić na nowo, ponura zbrodnia po raz kolejny zagościła w ich codzienności.

Diane Chamberlain w swej najnowszej powieści nie skupia się jedynie na morderstwie, którego ofiarą padła młoda dziewczyna. Autorka zahacza również o problemy takie jak rasizm czy nastoletnia ciąża, co bardzo przypadło mi do gustu, gdyż było to znacznym urozmaiceniem lektury, a także okazją na chwilowe oderwanie się od głównego wątku. 

Choć jest to dość pokaźna lektura, czyta się ją w zastraszająco szybkim tempie. Zupełnie nie mogłam oderwać się od czytania, zresztą nie miała na to najmniejszej ochoty. Pisarka stopniowo odkrywa kolejne karty, dzięki czemu czytelnik może spróbować na własną rękę odkryć, kto tak naprawdę jest mordercą. Szybko zżyłam się z bohaterami „Zatoki o północy” i trzymałam kciuki, by pewne wydarzenia obróciły się na ich korzyść. Ich problemy, troski, a także chwile szczęścia błyskawicznie stały się moimi własnymi, przez co jeszcze trudniej było mi odłożyć książkę na półkę, gdy dotarłam już do ostatniej strony.

Z twórczością znanej pisarki zetknęłam się po raz pierwszy podczas lektury „Tajemnicy Noelle”. Wtedy nie byłam do końca zadowolona z lektury, jednak cieszę się, że postanowiłam dać autorce jeszcze jedną szansę. „Zatokę o północy” czytało mi się o niebo lepiej, poza tym odniosłam wrażenie, że to pozycja dużo bardziej przemyślana i staranniej skonstruowana. Tym razem zakończyłam lekturę z uczuciem satysfakcji, a nie, jak poprzednio, rozczarowania.

Chamberlain to nie druga Picoult, choć wiele osób niestrudzenie porównuje do siebie te dwie pisarki. Owszem, powieść spod pióra Diane Chamberlain wywołała we mnie sporo emocji, jednak Jodi Picoult potrafi wzbudzić we mnie prawdziwą burzę uczuć i nieokiełznany zamęt w głowie, czego nie zaznałam podczas lektury „Zatoki o północy”. Choć niewątpliwie uważam tę książkę za godną uwagi, to nie dorównuje ona do twórczości Picoult, która nie raz i nie dwa udowodniła, że swoimi powieściami potrafi do głębi wstrząsnąć czytelnikiem. Mimo wszystko warto dać Chamberlain szansę, ponieważ czas spędzony z „Zatoką o północy” na pewno nie będzie czasem straconym.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

C. W. Gortner - "Wyznania Katarzyny Medycejskiej"


Jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, chcąc chronić to, co kochamy? Jak daleko możemy się posunąć? Jak wielkich poświęceń umiemy dokonać, nie zważając na konsekwencje? Czy są jakieś granice, kiedy w grę wchodzi miłość i walka o przetrwanie?

Katarzyna Medycejska, mając zaledwie czternaście lat, bierze ślub z następcą francuskiego tronu, Henrykiem II Walezjuszem. Dziewczyna z żalem opuszcza ukochane Włochy, choć właściwie nie ma domu, do którego mogłaby wrócić - jej rodzice zmarli, gdy była dzieckiem, a jakiś czas potem zajmująca się Medyceuszką ciotka podzieliła ich los. Małżeństwo Katarzyny i Henryka szybko okazuje się być związkiem, w którym najgorętszym uczuciem jest poczucie obowiązku, środkiem do uzyskania następcy tronu. Po śmierci męża na barki Medyceuszki spada zadanie utrzymania pokoju we Francji, co z czasem staje się coraz trudniejsze. Walki religijne, szerzące się na królewskich korytarzach intrygi i chęć zapewnieniu rodzinie i państwu bezpieczeństwa, popychają Katarzynę na skraj wytrzymałości.

Główna bohaterka powieści C. W. Gortnera zapisała się na kartach historii jako surowa władczyni, intrygantka i morderczyni. Już za życia owiana była złą sławą, a po śmierci opowieści o jej niecnych postępkach zostały spotęgowane. Oczerniana i nierozumiana, potępiana i darzona nienawiścią przez lud, swą śmiercią przyniosła poddanym tylko ulgę. Jaka była naprawdę? Co kierowało nią przy podejmowaniu decyzji? Czy krążące o Medyceuszce legendy mają potwierdzenie w rzeczywistości czy są jedynie bezpodstawnymi oskarżeniami? 

Katarzyna była niezwykle złożoną postacią, którą trudno opisać w kilku słowach. Swą wrażliwość ukrywała pod fasadą siły i odwagi. Niekochana przez męża, z podniesioną głową znosiła jego miłość do kochanki, Diany, która nie przepuszczała żadnej okazji, by upokorzyć rywalkę. Wielokrotnie musiała radzić sobie z przedwczesną stratą dzieci lub poronieniami. Gdy wydawało jej się, że w końcu znalazła osobę, która jest godna jej uczuć, została zdradzona i zlekceważona. Życie jej nie oszczędzało, niejednokrotnie rzucając kłody pod nogi.

To właśnie Medyceuszce przypisuje się odpowiedzialność za rzeź, która miała miejsce podczas nocy św. Bartłomieja, a także zabójstwo Joanny Nawarskiej oraz Gasparda Coligny'ego. Podobno Katarzyna nie wahała się przed pozbyciem się dworzan, którzy nie okazali jej poparcia, a jeżeli wierzyć plotkom, przyłożyła rękę do śmierci dwóch synów. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, czy przypisywane jej czyny są prawdziwe, lecz nie sądzę, by to ona stała za tymi wzbudzającymi grozę występkami. Z „Wyznań Katarzyny Medycejskiej” wyłania się władczyni o wielkim sercu, pragnąca pokoju, matka pięciorga dzieci, którym musiała zapewnić dobrobyt i bezpieczeństwo. Choć nie była postacią bez skazy, historie na jej temat wydają się być przesadzone, co podkreślali ludzie, będący jej bliscy za życia. 

Medyceuszka rzeczywiście była zafascynowana okultyzmem, a jej „widzenia” zostały udokumentowane przez rodzinę. Kobieta utrzymywała kontakt z Nostradamusem, przez pewien czas przyjmując rolę jego patronki. Katarzyna pokładała wielką wiarę w astrologii i horoskopach, powierzając rolę jasnowidza młodemu mężczyźnie z jej ojczystego kraju, Kosmie Ruggieriemu, który, stąpając po cienkim lodzie, w końcu przekroczył granicę dobra i zła, co doprowadziło do wydarzeń tragicznych w skutkach.

C. W. Gortner kreśli nad wyraz malowniczy obraz epoki, wiernie oddając fakty z życia niezwykłej kobiety, którą była Katarzyna Medycejska. „Wyznania...” czyta się lepiej niż niejeden kryminał, i naprawdę nie sposób odłożyć tę książkę na półkę, zanim dotrze się do ostatniej strony. Mogę jedynie gorąco polecić wszystkim twórczość Gortnera, gdyż po raz kolejny udowodnił, że można na niej polegać w ciemno.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Hanna Cygler - "Tryb warunkowy"


Każdy z nas poszukuje swojego miejsca na ziemi: miłości, przyjaciół, zajęć, które będą sprawiać przyjemność. Opuszczamy rodzinne gniazda, usamodzielniamy się, szukamy własnej drogi. Nie jest to łatwe zadanie - zwłaszcza, gdy ważne życiowe decyzje podejmujemy zaślepieni pierwszą miłością.

Zosia Knyszewska do osiemnastoletnia gdańszczanka. Dziewczyna od najmłodszych lat darzy silnym uczuciem swojego starszego o dziewięć lat kuzyna, Marcina, który jednak traktuje ją jedynie jak dobrą przyjaciółkę i siostrę. Za jego namową młoda kobieta postanawia spróbować sił w anglistyce i udaje jej się dostać na uniwersytet w Warszawie. Zosia jest pewna, że w stolicy rozwinie skrzydła, a obojętny do tej pory na jej miłość kuzyn przejrzy na oczy. Niestety, marzenia osiemnastolatki szybko tracą rację bytu, gdyż tuż po ogłoszeniu wyników rekrutacji (Knyszewska oficjalnie zostaje studentką), Marcin oświadcza kuzynce, iż za parę miesięcy bierze ślub z niedawno poznaną dziewczyną, Aliną. Serce Zosi zostaje złamane, lecz dziewczyna postanawia wziąć się w garść i ułożyć sobie życie bez ukochanego - łatwiej powiedzieć, niż zrobić...

Już od dawna chciałam zapoznać się z twórczością Hanny Cygler. Ostatecznie wybór padł na „Tryb warunkowy” - niezbyt obszerna powieść o przyciągającej wzrok, delikatnej okładce dawała nadzieję na przyjemną lekturę idealną na upalne popołudnie. Otworzyłam książkę i... przepadłam, uważnie śledząc perypetie miłosne i pokręcone sytuacje, w których centrum znajdowała się młoda studentka anglistyki.

Debiut polskiej autorki to pełna humoru historia, która z miejsca poprawia nastrój. Zupełnie nie spodziewałam się, że pozornie zwykłe losy dorastającej dziewczyny tak mnie wciągną - „Tryb warunkowy” przeczytałam w kilka godzin, przez co później żałowałam, iż nie podzieliłam sobie jakoś rozsądniej lektury. Styl Hanny Cygler jest przyjemny w odbiorze, a przedstawiane przez nią wydarzenia bywają zupełnie nieprzewidywalne, jak to w życiu bywa.

Zosia Knyszewska to sympatyczna postać, z którą dość łatwo się utożsamić, choć muszę przyznać, że momentami irytowało mnie jej niemalże bezgraniczne oddanie Marcinowi, poza tym jednak nie mogę powiedzieć o niej złego słowa. Mamy okazję towarzyszyć studentce na przestrzeni kilku lat, śledzić zawirowania i zawody zarówno miłosne, jak i te dotyczące przyjaźni. Młoda kobieta zmienia się z każdym kolejnym rokiem, dojrzewa, porzuca nastoletnią naiwność. Jej drogę przecina wiele osób, które w ten czy inny sposób wywierają na nią wpływ, a różnego rodzaju wydarzenia kształtują ją na dorosłą kobietę, którą się staje.

Ciekawym rozwiązaniem jest osadzenie akcji w drugiej połowie dwudziestego wieku, a dokładniej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Choć klimat nie został do końca oddany, przez co momentami można zapomnieć, że sytuacje mające miejsce w powieści dzieją się w przeszłości, to ważniejsze wydarzenia historyczne nie przechodzą tu bez echa, oddziałując na głównych bohaterów „Trybu warunkowego”.

Było to moje pierwsze spotkanie z Hanną Cygler, jestem jednak pewna, że nie ostatnie. Przyjemnie spędziłam czas z Zosią i pozostałymi postaciami i nie mogę się już doczekać chwili, gdy sięgnę po drugi tom serii - oby utrzymał poziom.

Tryb warunkowy | Deklinacja męska/żeńska | Przyszły niedokonany

niedziela, 4 sierpnia 2013

Charlaine Harris - "Martwy aż do zmroku"


Od kiedy Japończycy wynaleźli syntetyczną krew, wampiry wyszły z cienia i zaczęły żyć wśród ludzi. Społeczeństwo szybko podzieliło się na kilka grup: miłośników takich stworzeń, zagorzałych przeciwników i tych z neutralnym nastawieniem. Jedną z osób zafascynowanych wampirami jest Sookie Stackhouse, kelnerka w barze w Bon Temps, małym miasteczku z rodzaju tych, w którym wszyscy się znają. Do młodej kobiety przylgnęła etykietka delikatnej, cnotliwej i nieco opóźnionej w rozwoju, ponieważ Sookie ma pewien dar - czy raczej przekleństwo: potrafi czytać w myślach ludzi. Bombardujące kelnerkę z każdej strony nieproszone przemyślenia sprawiły, iż większość znajomych trzyma ją na dystans lub traktuje ją jako nieszkodliwą osóbkę bez piątej klepki. Gdy w barze po raz pierwszy pojawia się wampir Bill, Sookie nie umie poznać jego myśli i czuje w jego towarzystwie zbawienną ciszę. Między nią o nowo przybyłym szybko rodzi się uczucie, jednak czy ma ono rację bytu?

Początki z „Martwym aż do zmroku” nie należały do najłatwiejszych. Dopiero po kilkudziesięciu stronach wciągnęłam się w przedstawioną przez Charlaine Harris historię, choć już na wstępie trzeba zaznaczyć, że z pewnością nie jest to literatura z górnej półki. Właściwie nie jest to też szczególnie przyjemne czytadło, jednak zdecydowanie ma coś w sobie.

Sookie Stackhouse to niezwykle irytująca główna bohaterka. Jej głębokie „przemyślenia” wielokrotnie sprawiały, że miałam ochotę odłożyć tę książkę na bok i już do niej nie wracać. Słownictwo używane przez kobietę momentami jest dość dziwne, zupełnie, jakby była ona po sześćdziesiątce, co czasem wybijało mnie z rytmu. Denerwowały mnie też pojawiające się co jakiś czas wstawki w rodzaju „może i jestem niewykształcona, ale nie jestem głupia”, czy też „to, że nie mam wykształcenia, nie znaczy, że nie jestem oczytana”, i tak dalej - tak, jakby autorka na siłę starała się przekonać czytelnika o inteligencji Sookie, której osobiście raczej się nie dopatrzyłam. Jednak nie tylko wewnętrzne monologi głównej bohaterki sprawiają wrażenie sztywnych, to samo tyczy się dialogów. Chwilami są tak sztuczne, że to aż niewiarygodne. 

Autorka wplotła w tę historię także wątek kryminalny, co moim zdaniem wpłynęło na jej korzyść. Gdyby nie to, „Martwy aż do zmroku” najprawdopodobniej skupiałby się wyłącznie na rozterkach Sookie i opisach jej miłosnych uniesień. Morderstwa i poszukiwania zabójcy wprowadziły element grozy i tajemnicy, dzięki czemu poszczególne wątki śledziłam z większym zainteresowaniem. Główna bohaterka szybko znajduje się na celowniku mordercy, i niestety chyba poczułabym ulgę, gdyby padła jego ofiarą, bo jej głupotę naprawdę ciężko znieść, jednak wtedy nie mogłyby powstać kolejne tomy serii.

Opisane w powieści przygody Stackhouse znałam już z emitowanego przez HBO serialu „Czysta krew”. W książce bardzo brakowało mi wyszczekanej Tary czy też zapadającego w pamięć Lafayette'a, który w papierowej wersji jest zaledwie bladą wersją siebie z serialu. Muszę przyznać, że wyjątkowo ekranizacja podoba mi się o wiele bardziej, a na pierwowzorze nieco się zawiodłam.

Mimo wszystko „Martwy aż do zmroku” to całkiem niezła lektura na wakacje, dzięki której można oderwać się od codzienności i skupić się na „problemach” Sookie Stackhouse (zapewniam, nie są one zbyt skomplikowane). To książka z rodzaju „przeczytać i zapomnieć”, jednak ostatecznie przyjemnie spędziłam z nią czas. Na drugi tom prawdopodobnie się skuszę, lecz nie spodziewam się po nim niczego więcej, niż tylko kilku godzin niewymagającej rozrywki.

Martwy aż do zmroku | U martwych w Dallas | Klub martwych | Martwy dla świata | Martwy jak zimny trup | Definitywnie martwy | Wszyscy martwi razem | Gorzej niż martwy | Martwy i nieobecny | Dotyk martwych | Martwy w rodzinie | Martwy wróg | Pułapka na martwego

Wyzwanie: Czytam fantastykę

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jodi Picoult - "Krucha jak lód"


Kiedy kogoś kochamy, nie przykładamy większej wagi do jego wad, a skupiamy się na zaletach i powodach, dla których obdarzyliśmy daną osobę uczuciem. Nie oznacza to, że jesteśmy ślepi na drobne skazy w wyglądzie czy zachowaniu kochanego człowieka, jednak nie mają one dla nas większego znaczenia, bo nikt nie jest idealny, a darzymy kogoś miłością za to, jaki jest, choć bez wątpienia życzymy tej osobie jak najlepiej: chcemy, by była zdrowa, szczęśliwa. Przyszli rodzice chcą tylko tego: by dziecko, na które czekają, cieszyło się dobrym zdrowiem i nie musiało znosić w swoim życiu zbyt wiele bólu czy nieszczęść. Wiadomo jednak, że to życzenie nie zawsze się spełnia, a na świat przychodzą dzieci o różnych wadach genetycznych lub upośledzeniach. Nadal są one kochane przez swoich rodziców... prawda?

Willow O'Keefe to pozornie zwyczajna pięciolatka: chodzi do przedszkola, lubi oglądać telewizję, słuchać bajek opowiadanych przez mamę i kłócić się ze starszą siostrą. Tylko że jest coś, co drastycznie odróżnia ją od rówieśników: dziewczynka choruje na osteogenesis imperfecta, czyli wrodzoną łamliwość kości. Nawet codzienne, banalne czynności mogą sprawić, że któraś z kości ulegnie złamaniu, a zamiast popołudnia spędzonego na zabawie Willow znajdzie się w szpitalu. Wystarczy, że kichnie, potknie się o dywan, ktoś przytuli ją odrobinę zbyt mocno - trzask, kolejny gips, kolejne złamanie. Z powodu swojej przypadłości pięciolatka jest wykluczona z wielu zajęć typowych dla dzieci w jej wieku, dlatego też spędza sporo czasu na czytaniu i poznawaniu nieznanych przez większość społeczeństwa faktów. Rodzice Willow, Sean i Charlotte, ledwo wiążą koniec z końcem, bo zabiegi, rehabilitacje i profesjonalny sprzęt pochłaniają niemal wszystkie ich oszczędności, a w końcu mają też drugą córkę, Amelię, która również ma swoje potrzeby. Całkiem przypadkiem małżeństwo dowiaduje się, że mogliby uzyskać odszkodowanie za niedobre urodzenie, ponieważ choroba Willow nie została rozpoznana przez lekarza już w osiemnastym tygodniu ciąży, choć było to możliwe. Tyle że rozprawa wymagałaby wyznania od Charlotte i Seana, że gdyby wiedzieli odpowiednio wcześnie o osteogenesis imperfecta, dokonaliby aborcji... a do sądu musieliby podać ich dobrą przyjaciółkę, ponieważ to ona prowadziła ciążę Charlotte.
„Świat byłby o wiele prostszy, gdyby zamiast szafować nadwyżkowymi sylabami, ludzie mówili po prostu, o co im chodzi. Słowa tylko przeszkadzają. Tego, co czujemy najmocniej (...) nie ubieramy w zdania.”
Im więcej poznaję książek autorstwa Jodi Picoult, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie trafiła do grona moich ulubionych pisarek bez powodu. Każda z jej powieści wywołuje burzę myśli i emocji, zmusza do zastanowienia się nad poruszanym przez nią tematem. „Krucha jak lód” idealnie wpasowuje się w ten schemat, a moje myśli wciąż jeszcze krążą wokół Willow.

Charlotte i Sean stają przed trudnym wyborem: złożyć pozew do sądu czy nie? Jeżeli to zrobią, ich najmłodsza córka będzie słyszała w radiu i telewizji, że jest niekochana przez swoich rodziców, a gdyby dano im prawo wyboru, usunęliby ciążę. Zaczną pojawiać się na okładkach gazet, nie opędzą się od oceniających i pogardliwych spojrzeń. Musieliby wnieść sprawę przeciw Piper, najlepszej przyjaciółce Charlotte. Tylko że wtedy mogliby zapewnić Willow należytą opiekę zdrowotną, nie musieliby żyć z niepokojem, że wkrótce nie będą w stanie kupić dziewczynce sprzętu, którego potrzebuje do dalszego rozwoju. Oboje bardzo kochają swoją córkę i postanawiają zrobić dla niej wszystko, co tylko mogą, by dać jej szansę na dobre życie. Jednak czy tak kontrowersyjna sprawa w sądzie będzie krokiem w tym właśnie kierunku, czy też w zupełnie innym?

Bohaterką, której zachowanie wręcz spędzało mi sen z powiek, była Charlotte. Już dawno nie darzyłam tak wielką niechęcią jakiejś postaci literackiej. Kobieta chciała wręcz obsesyjnie pomóc córce w otrzymaniu pieniędzy z odszkodowania, nie zwracając tym samym uwagi na to, kogo rani po drodze. Nawet, gdy sytuacja w jej rodzinie z dnia na dzień zaczęła przedstawiać się coraz bardziej nieciekawie, nie odpuściła, uparcie dążąc po trupach do celu. Jasne, takie zachowanie przy odrobinie dobrych chęci można by uznać za godną podziwu determinację i wytrwałość, lecz równocześnie Charlotte krzywdziła też osobę, której chciała pomóc: Willow. Chyba nikt nie chciałby usłyszeć, że z powodu czegoś, na co nawet nie ma wpływu, nie powinien był się urodzić, nawet jeśli miałoby to być kłamstwo. Podejmowane przez kobietę decyzje doprowadzały mnie do szewskiej pasji, a jej postępowanie wielokrotnie zakrawało o ironię, gdy mówiła jedno, robiła drugie, a myślała trzecie. No i podanie do sądu najlepszej przyjaciółki - dla mnie rzecz zupełnie nie do pomyślenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Charlotte często powtarzała, iż chce urodzić drugie dziecko za wszelką cenę. Składając pozew do sądu kobieta nie myślała o nikim, oprócz Willow, przez co najwidoczniej zapomniała, że ma jeszcze jedno dziecko: Amelię (swoją drogą to moja ulubiona postać w tym utworze), której całą sytuacją przysporzyła wiele cierpienia. Nie poświęcała jej czasu ani uwagi, nie zastanowiła się nawet przez chwilę, co jej starsza córka będzie przeżywać w szkole, gdy proces się zacznie. Momentami miałam ochotę potrząsnąć Charlotte albo najlepiej udusić własnymi rękami.

Moje nastawienie do jednej z głównych bohaterek nie zmieniło jednak faktu, że bardzo przeżywałam lekturę i nie mogłam się od niej oderwać, nawet wtedy, gdy zegar pokazywał drugą w nocy, a oczy same mi się zamykały. Wciąż zadawałam sobie pytanie, co ja zrobiłabym na miejscu rodziców Willow i do tej pory nie znalazłam na nie dobrej odpowiedzi. Natomiast zakończenie po prostu wbija w fotel i muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Niezwykła historia, daje do myślenia i jeszcze na długo pozostawia z kompletnym mętlikiem w głowie.

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)