piątek, 31 maja 2013

Anime #1: Nana

Zainspirowana drugim już z kolei postem u Lenalee dotyczącym anime, postanowiłam również napisać parę słów o jednym z moich ulubionych tytułów. :)


Nana to anime, które powstało na podstawie mangi Ai Yazawy. Po pewnym czasie autorka, z różnych powodów, zawiesiła tworzenie kolejnych tomów. Pomimo kilku obietnic dotyczących kontynuacji, fani do tej pory jej nie otrzymali. Dalsza produkcja anime również stoi w miejscu, choć dostało ono przynajmniej częściowe zakończenie, tak, że można je uznać za odrębną całość, mimo tego, że wiele wątków nie zostało zakończonych. Na podstawie mangi powstały dwa filmy o tym samym tytule.

Nana opowiada historię dwóch młodych kobiet noszących to samo imię. Poznają się przypadkiem, w drodze do Tokio, jednak ich losy splatają się ze sobą, tak, że dwudziestolatki, w wyniku zbiegu okoliczności, wynajmują wspólnie mieszkanie. Nana Osaki jest wokalistką punkowego zespołu Black Stones, głodna sukcesu i sławy, a Nana Komatsu (Hachiko) to dziewczyna nieco naiwna, beztroska, delikatna, która przybyła do stolicy Japonii, by być bliżej swojego chłopaka i opuścić rodzinny dom. Wbrew wielu różnicom kobiety szybko się zaprzyjaźniają, ze zdumieniem odkrywając, że są dla siebie nawzajem największym oparciem.

Po zapoznaniu się z opisem tego anime, byłam wobec niego niezwykle sceptycznie nastawiona i naprawdę nie sądziłam, że przypadnie mi ono do gustu. Gdyby nie zachęcająca mnie do obejrzenia pierwszego odcinka koleżanka, możliwe, że ostatecznie nigdy bym się z nim nie zapoznała. Ogromnie cieszę się, że postanowiłam się przełamać, ponieważ Nana błyskawicznie stała się moim ulubionym anime i wzbudziła we mnie całą masę emocji, od śmiechu po płacz - a choć ciepła klucha ze mnie, bardzo rzadko wzrusza mnie coś innego, niż literatura.

Korzystając z tego, że ostatni tydzień spędziłam w łóżku z powodu choroby, postanowiłam odświeżyć sobie pamięć i po raz kolejny obejrzeć tę produkcję. Z miejsca zostałam wciągnięta w niesamowity, dobrze mi już znany świat, który po raz kolejny strasznie trudno było mi opuścić. Z każdym następnym odcinkiem Nana wciąga coraz bardziej i im bliżej końca, tym trudnej przerwać oglądanie, zresztą wcale nie ma się ochoty tego robić. Przez tych 47 odcinków po prostu się płynie, a otrząśnięcie się po ostatnich scenach stanowi nie lada wyzwanie.

Sytuacje w tym anime bywają dość dramatyczne, lecz często są rozładowywane przez sporą dawkę poczucia humoru. Wielokrotnie jednak nie sposób powstrzymać łez, które same cisną się do oczu. W ekspresowym tempie zżyłam się z głównymi bohaterkami, i choć diametralnie się od siebie różnią, nie jestem w stanie wybrać tej, którą lubię bardziej, ponieważ obydwie zdobyły moje serce. Z tego powodu wielokrotnie byłam rozdarta między Naną a Hachi, nie potrafiłam opowiedzieć się za jedną stron w przypadku konfliktu, ponieważ obie stały się mi bardzo bliskie. Hachiko to trochę lekkomyślna, gadatliwa, lecz pełna empatii i gotowa do pomocy kobieta, szukająca celu w życiu i czegoś, do czego mogłaby dążyć, marzy o stabilizacji i poczuciu spełnienia. Nana natomiast jest buntowniczką, wie, czego chce, bywa zaborcza i dumna. Stawia na sukces, pragnie piąć się po szczeblach kariery, być niezależna i samowystarczalna. Dziewczyny świetnie się uzupełniają i tworzą zgrany duet. Pojawia się także cała plejada postaci drugoplanowych, lecz nie jest ich na tyle dużo, by widz czuł się przytłoczony lub zdezorientowany. Każdego z bohaterów można dobrze poznać, każdy z nich ma zarówno wady, jak i zalety, co sprawia, że łatwo uwierzyć, że Nana przedstawia perypetie ludzi z krwi i kości.

Kreska tego anime jest charakterystyczna, nietypowa, ale bardzo staranna i naprawdę nie mogę na nią narzekać, choć na początku ciężko było mi się do niej przekonać. Godne uwagi są również openingi i endingi, idealnie oddające klimat tej produkcji i pozostające w głowie jeszcze wiele dni po obejrzeniu Nany. Za każdym razem, gdy tylko usłyszę początek któregoś z motywów muzycznych z tego anime, zalewa mnie fala emocji, która towarzyszyła mi podczas oglądania.

Nana to absolutnie najlepsze anime, jakie kiedykolwiek obejrzałam i poleciłabym je każdemu. Ta niezwykła historia, na pierwszy rzut oka nie sprawiająca wrażenia wyjątkowej, w ostatecznym rozrachunku łamie serce na pół, co z kolei sprawia, że po prostu nie można o niej zapomnieć.


czwartek, 30 maja 2013

Jakub Ćwiek - "Dreszcz"


Dla mieszkającego na katowickim osiedlu Tysiąclecia Ryszarda Zwierzchowskiego liczy się przede wszystkim muzyka i święty spokój. Dni spędza grając na gitarze, słuchając AC/DC i unikając wszelkiej pracy jak ognia. Na jego utrzymanie łoży mieszkająca w Ameryce córka, jedno z niewielu dzieci, które do Ryśka się przyznają. Życie Zwierzchowskiego toczy się tym samym rytmem, wypełnionym alkoholem i występami na ulicy, dopóki nie dzieje się coś zupełnie niespodziewanego. Otóż Ryszard zostaje trafiony piorunem. Nie tylko udaje mu się wyjść z wypadku bez szwanku, ale szybko okazuje się, że mężczyzna został obdarzony supermocami rodem z komiksów i filmów science fiction. W tym samym czasie Krakowem wstrząsa fala niecodziennych morderstw, niemożliwych wręcz do rozwiązania. Zwierzchowski zostaje wplątany w nadprzyrodzony spisek, który będzie wymagał od niego skorzystania z niezwykłych mocy...

Zanim „Dreszcz” wpadł w moje ręce, byłam wobec niego bardzo pozytywnie nastawiona. Przyciągająca wzrok okładka wiele razy kusiła mnie z półek księgarni i nie mogłam się doczekać chwili, w której w końcu będę mogła zapoznać się z najnowszą książką Ćwieka. Opis utwierdził mnie jedynie w przekonaniu, że to pozycja wręcz idealna dla mnie - bardzo lubię AC/DC, podobnie zresztą jak tematykę superbohaterów. Jak to jednak często bywa, rzeczywistość okazała się zgoła inna od wyobrażeń.

W oczy przede wszystkim rzucił mi się brak spójności, zwłaszcza na początku powieści. Później niby poszczególne wydarzenia jakoś się ze sobą łączą, jednak wiele fragmentów było w moim odczuciu zupełnie niepotrzebnych. Fabuła też zbytnio nie powala na kolana - pomysł co prawda niezły, jednak z wykonaniem już gorzej. Akcje wielokrotnie po prostu stoi w miejscu, przez co często nie mogłam się powstrzymać przed sprawdzaniem, ile stron jeszcze zostało do końca książki. Momentami okropnie się nudziłam, chwilami praktycznie zmuszając się do dalszego czytania.

Kreacja głównych bohaterów bynajmniej nie zachwyca. Każdy z nich jest choć trochę przerysowany, i o ile w stosunku do Ryśka da się wykrzesać pewną dozę sympatii, to w przypadku Alojza i Benjamina jest to zadanie niewykonalne. Nie potrafiłam obdarzyć ich żadnymi uczuciami. Ben to postać tak nierzeczywista, że wypada bardzo sztucznie na tle pozostałych bohaterów.

Styl autora jest przyjemny w odbiorze i to jakoś ratuje całokształt, ponieważ dzięki niemu dałam radę przebrnąć nawet przez najsłabsze fragmenty „Dreszcza” - a bywało trudno. Kolejnym udanym elementem są świetne rysunki autorstwa Iwo Strzeleckiego. Trafnie oddają rockowy klimat powieści i zdecydowanie umilają lekturę. Dodatkowo kreska przypomina mi nieco tę z gry The Walking Dead, do której czuję ogromny sentyment, co było dla mnie dodatkową zaletą. Pojawiające się co jakiś czas teksty utworów zespołów takich jak AC/DC czy Guns N' Roses sprawiły, że mimowolnie zaczynałam nucić sobie daną piosenkę, a mój entuzjazm wzrastał przynajmniej na chwilę.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Ćwieka i nie ukrywam, że nie jestem lekturą usatysfakcjonowana. Dostałam jedynie namiastkę tego, czego oczekiwałam, a książkę odłożyłam na półkę z uczuciem rozczarowania. Czy polecam „Dreszcza”? Chyba tylko wielbicielom twórczości autora, pozostałym odradzam, w końcu jest wiele innych pozycji, z którymi można lepiej spędzić czas.

Wyzwanie: Czytam fantastykę

poniedziałek, 27 maja 2013

C. W. Gortner - "Ostatnia królowa"


Idziesz najszybciej jak możesz, nie zwracając uwagi na obolałe ciało i zmęczenie. Wiesz, że po prostu musisz iść dalej. Nagle przystajesz; wydaje ci się, że słyszysz tak kochany, a równocześnie znienawidzony przez siebie głos. Odwracasz się i biegniesz w stronę niesionej przez służących trumny, gorączkowo ją otwierasz, ignorując pytające i przerażone spojrzenia. Unosisz wieko, w panice błądzisz oczami po martwym ciele, po czym ostatecznie oddychasz z ulgą. On rzeczywiście nie żyje.

Joanna I Kastylijska, zwana Szaloną (Juana la Loca), w wieku szesnastu lat bierze ślub z Filipem II Pięknym z rodu Habsburgów. Początkowo dziewczyna nie chciała nawet słyszeć o tym zaaranżowanym małżeństwie, jednak ostatecznie uległa woli matki i szybko obdarzyła swego narzeczonego uczuciem - Filip zresztą był tak zachwycony przyszłą żoną, że nakazał, by uroczystość ślubna odbyła się od razu. Joanna zaczyna odczuwać szczęście na obcym dworze, lecz wciąż bardzo tęskni za ojczystą Hiszpanią. Mogłoby się wydawać, że nic nie jest w stanie zburzyć idylli panującej na flamandzkim dworze. Gdy najstarsze dzieci panującej w Kastylii i Aragonii pary królewskiej i ich potomstwo umierają, Joanna, trzecia w kolejce do dziedziczenia, nigdy nie brana pod uwagę jako następczyni tronu, nagle zaczyna być kandydatką na królową Hiszpanii, gdzie akceptowane są rządy kobiet. To burzy spokój w pozornie idealnym małżeństwie; Filip w sytuacji żony zaczyna dostrzegać okazję do zrealizowania własnych ambicji i gotów jest zrobić wszystko, by osiągnąć swój cel. Dosłownie.

C. W. Gortner na kartach swej powieści „Ostatnia królowa” przywraca do życia Joannę Szaloną, która stała się symbolem nieszczęśliwej miłości i ofiary polityki. Autor przedstawia zapomnianą przez wielu kobietę w zupełnie innym świetle, ukazuje ją jako silną psychicznie, odważną osobę, śledzi praktycznie całe jej życie: od młodości aż po śmierć.

Jak Joanna zasłużyła sobie na przydomek Szalonej? Podobno już od wczesnych lat przejawiała objawy obłędu, który z czasem tylko się pogłębiał. Podobno wybiegła w zimną listopadową noc z domu pół naga, by potem przez trzydzieści sześć godzin zawodzić przy bramie i obrażać każdego, kto się do niej zbliżył. Podobno zaatakowała jedną z wielu kochanek Filipa, kalecząc jej twarz. Podobno jedno ze swych dzieci traktowała jak zabawkę, traktując jako swoją własność, ubierając w niemodne i brudne ubrania. Podobno po niespodziewanej śmierci męża w 1506 roku uparcie wierzyła w jego rychłe zmartwychwstanie, kazała ubierać Filipa, by mógł spać z nią w łóżku, często do niego mówiła. Podobno jakiś mnich powiedział jej, że zmarły ożyje po czternastu latach, Juana la Loca czekała więc cierpliwie na ten moment, lecz gdy Filip pozostawał martwy, pogrążyła się w jeszcze większym szaleństwie. Podobno woziła zwłoki męża po całym kraju, odmawiając pochowania go. Podobno cierpiała na depresję i schizofrenię, które to z czasem wkraczały w coraz bardziej zaawansowane stadium.

Te wszystkie teorie i domysły należą jednak tylko do spekulacji i trudno jest jednoznacznie stwierdzić, jak było naprawdę. Źle traktowana przez Filipa, którego szczerze kochała, zdradzana, poniżana, otoczona intrygami, starała się zasłużyć na miano godnej sukcesorki swej matki, Katarzyny. Po śmierci męża, który za życia zaczął rozsiewać plotki o rzekomej chorobie psychicznej żony, Joanna zamierzała sprawować rządy w Hiszpanii; tym samym stała się niewygodna dla własnego ojca, który postanowił usunąć ją z areny politycznej, nasilając pogłoski o niezrównoważonej psychicznie córce. Ostatecznie kobieta została zamknięta w zamku w Tordesillas, gdzie w izolacji i osamotnieniu spędziła ostatnich trzydzieści pięć lat swojego życia. Raz została odwiedzona przez syna, Karola, jednak on, wychowany przez ciotkę, nieznający matki, nie kiwnął palcem, by zapewnić Joannie - wciąż pozostającej prawowitą królową, odmawiającej dobrowolnej abdykacji - godziwe warunki. Warto zaznaczyć, że kortezy, sprawujące rolę organu ustawodawczego i mające dużą władzę w Hiszpanii, nigdy nie stwierdziły u Joanny obłędu.

Joanna Kastylijska, główna bohaterka historycznej książki Gortnera, od razu zaskarbiła sobie moją sympatię i z napięciem śledziłam jej losy (swoją drogą obie urodziłyśmy się 6 listopada i zauważyłam, że pod wieloma względami jesteśmy do siebie podobne ;)). Właściwie każda z postaci wzbudziła we mnie mnóstwo emocji, zarówno pozytywnych, jak i tych negatywnych. „Ostatnią królową” czyta się jak powieść sensacyjną i momentami trudno uwierzyć, że jest to historia oparta na faktach, ponieważ wielokrotnie traktowanie Joanny jest po prostu nieludzkie, a zachowania niektórych osób przekraczają wszelkie granice. Autor umiejętnie wykreował swych bohaterów, akcja jest wartka i płynna, co sprawia, że od książki nie sposób się oderwać. Dopadła mnie czytelnicza niemoc i właśnie takiej książki potrzebowałam - takiej, którą będę musiała czytać w każdej wolnej chwili, a w przerwach od lektury nie będę mogła myśleć o niczym innym. Ostatnie rozdziały tak bardzo mną zawładnęły, że czytałam do późnych godzin nocnych, choć już wcześniej wiedziałam, jaki będzie koniec dziejów Joanny, ponieważ wielokrotnie nie mogłam powstrzymać się przed zerkaniem do internetu i porównywania wydarzeń z powieści z tymi, które wydarzyły się naprawdę.

Prawdopodobnie już nigdy się nie dowiemy, czy Juana la Loca rzeczywiście padła ofiarą szaleństwa, czy też została wykorzystana kolejno przez męża, ojca i syna. Warto jednak przybliżyć sobie nieco sylwetkę tej niezwykłej kobiety, targanej silnymi emocjami, rozdartej między miłością a obowiązkiem. „Ostatnia królowa” świetnie spełnia to zadanie, a dodatkowo zapewnia kilka cudownych chwil spędzonych w niezwykłym, pełnym intryg świecie. Z czystym sumieniem mogę zaliczyć ją do grona ulubionych książek. Autor z dbałością o szczegóły przedstawia tło epoki, a nakreśleni przez niego bohaterowie dorównują swym żyjącym niegdyś pierwowzorom.

sobota, 4 maja 2013

Brodi Ashton - "Podwieczność"



Premiera: 22.05.2013 r.

Wiele razy zdarzyło się, że pod wpływem impulsu powiedziałam lub zrobiłam coś, czego później żałowałam i właściwie nie mogłam zrozumieć, co pchnęło mnie do takiego, a nie innego działania. A gdyby tak jakieś powiedziane nie do końca świadomie słowa miały zaważyć na całym waszym życiu bez możliwości odkręcenia takiej sytuacji? Trzeba przyznać, że nie wyglądałoby to zbyt ciekawie.

Nikki, kierowana silnymi emocjami, podjęła brzemienną w skutkach decyzję, która wywróciła jej życie do góry nogami. Zdradzona, zrozpaczona po śmierci matki, pełna poczucia beznadziei, postanowiła stać się Dawcą, czyli pokarmem dla Wiecznych. W zamian za zapomnienie przeniosła się do miejsca zwanego Podwiecznością, by tam oddawać swoje wspomnienia jednemu z Wiecznych, czując przy tym błogi spokój. I choć teoretycznie nic z dawnej egzystencji nie powinno wzbudzać w niej emocji, dziewczyna nie potrafi uwolnić się od twarzy, którą kochała tyle lat temu. W momencie chwilowej jasności umysłu Nikki decyduje się wrócić na powierzchnię, by należycie pożegnać się z bliskimi, zanim Podziemie się o nią upomni, tyle że tym razem nie będzie już możliwości powrotu. Nie będzie to tak łatwe zadanie, jak się jej wydawało: dawne uczucia wracają do życia, a podjęty przez dziewczynę pół roku wcześniej wybór nie wróży szczęśliwego zakończenia.
„Pamiętasz, w jakim byłaś stanie, kiedy zjawiłaś się u mnie? Ja nie miałem z tym nic wspólnego. To ten świat tak cię złamał. Nie mój.”
W debiucie Brodi Ashton sporą rolę odgrywa mitologia grecka. Autorka czerpie z opowieści o Persefonie, zgrabnie splatając ten wątek z historią współcześnie żyjących ludzi. To połączenie w efekcie okazało się być świetnym pomysłem, a ponieważ uwielbiam mitologię i książki, w których poruszana jest ta tematyka, fabuła „Podwieczności” okazała się być strzałem w dziesiątkę.

Główna bohaterka, Nikki, bardzo szybko wzbudziła moją sympatię, pomimo tego - a może właśnie dzięki temu - że nie zawsze postępuje słusznie, bywa zagubiona, nie do końca wie, czego tak naprawdę chce. Niezwykle łatwo wczuć się w rolę tej będącej w potrzasku dziewczyny, która wbrew pozorom nie jest jedną z tych bohaterek-ofiar, które miotają się z kąta w kąt, czekając z założonymi rękami na ratunek. Z biegiem stron Nikki się zmienia, ewoluuje, a kolejne doświadczenia wpływają na nią w ten czy inny sposób.

W powieści pojawia się dość nietypowy trójkąt miłosny, i choć zazwyczaj unikam szerokim łukiem utworów zawierających ten element, bo po prostu nie cierpię, gdy przez większość fabuły główna bohaterka przede wszystkim rozmyśla, którego chłopaka powinna wybrać, to w przypadku „Podwieczności” sprawa ma się nieco inaczej. Nikki od samego początku wie, co podpowiada jej serce, jednak sytuacja, w którą się wpakowała, doprowadziła do zaistnienia dziwnej chemii między nią a „tym drugim”.

Kolejne strony książki przewraca się w błyskawicznym tempie. Brodi Ashton od razu rzuca czytelnika w wir wydarzeń, tak, że początkowo nie do końca można połapać się w fabule, jednak kolejne retrospekcje przybliżają poszczególne fakty z życia głównej bohaterki i pomagają w połączeniu wszystkich elementów układanki. Ciekawym pomysłem jest forma, w jakiej zaczynają się rozdziały: im bliżej końca książki jesteśmy, tym mniej zostało Nikki czasu na powierzchni. Wprowadza to pewną nerwowość, a także chęć, by jak najszybciej dowiedzieć się, jaki finał zgotowała czytelnikom autorka.

„Podwieczność” to niezwykle klimatyczna, romantyczna opowieść dla osób pragnących oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Z każdą kolejną stroną zakochiwałam się w tej historii coraz bardziej, w napięciu czekając na zakończenie, które ostatecznie wywarło na mnie niemałe wrażenie. Po takim finale jeszcze bardziej niecierpliwie będę oczekiwać premiery drugiego tomu - już nie mogę się doczekać, by odkryć, jak dalej potoczą się losy Nikki. Debiut Brodi Ashton wyraźnie wyróżnia się spośród innych pozycji tego gatunku i naprawdę szkoda byłoby przegapić tę nastrojową perełkę.

Podwieczność | Everbound | ?

Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam fantastykę.

środa, 1 maja 2013

Stosik

W kwietniu przeczytałam tak mało książek, że wolę nawet nie sprawdzać, ile dokładnie ich było. Większość czasu spędzałam nad podręcznikami, próbując się czegoś nauczyć, ale kończyło się na tym, że próbowałam sił w telepatycznym przywoływaniu wakacji (niestety się nie udało). Teraz na szczęście przede mną dwa tygodnie wolnego, które zamierzam spędzić przede wszystkim na czytaniu, bo zaległości są ogromne. ;)


Pierwsza pozycja to Karminowy szal Joanny M. Chmielewskiej. Jestem ciekawa tej książki, ponieważ Sukienka z mgieł pozytywnie mnie zaskoczyła. Niżej możecie zobaczyć Podwieczność Brodi Ashton, którą właśnie czytam. Kolejne książki to Feed Miry Grant oraz Chłopcy Jakuba Ćwieka. Na samym dole znajdują się Kościotrzep Cherie Priest (ten tytuł wyjątkowo mnie intryguje), a także Ostatnia królowa C.W. Gortnera.

Wygląda na to, że będę miała co czytać w najbliższym czasie, mam też nadzieję, że pogoda dopisze i nie będę musiała spędzać większości wolnego w domu. Życzę Wam udanego odpoczynku i oczywiście trzymam kciuki za tegorocznych maturzystów. :)


Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)