niedziela, 27 stycznia 2013

Isabell Pfeiffer - "W roku Skorpiona"



Wiele razy zastanawiałam się, jak by to było, gdybym była kimś zupełnie innym. Gdybym mieszkała gdzie indziej, robiła inne rzeczy niż zwykle, wiodła nowe życie, nie przejmowała się przeszłością. Wyobrażałam sobie, że porzucam obecne życie i staję się osobą, którą zawsze chciałam być, w pewnym sensie idealną. Potem jednak wracałam na ziemię, ponieważ wiem, że gdyby nadarzyła się okazja do tego, by całkowicie zmienić to, co nazywam sobą i swoim otoczeniem, nie skorzystałabym z niej. Chociaż...

Po śmierci matki, Eleni trafia pod dach ciotki i jej rodziny. Od początku wie, że nie spotka jej tam szczęście. Dziewczynka od małego jest wytykana palcami w wiosce, w której mieszka, a ciotka darzy ją wyjątkową niechęcią. Przypuszczenia Eleni się potwierdzają, a kolejne lata spędza na schodzeniu z oczu nieprzychylnej rodzinie. Kiedy dziewczyna kończy czternaście lat, ciotka postanawia wydać ją za mąż za starego wdowca i nic nie jest w stanie zmienić jej zdania. W obliczu takiej sytuacji Eleni ucieka wraz z wędrownym kuglarzem, Bertotem, oddzielając przeszłość grubą kreską. Okazuje się jednak, że Bertot ma wobec nastolatki plany, które wiążą się z zabójstwem okrutnego króla zwanego Skorpionem. Eleni jednak nie zamierza ślepo poddawać się losowi i chce wziąć sprawy w swoje ręce. Nie będzie to prostym zadaniem, ponieważ nie tylko Bertot ma pewne zamiary wobec czternastolatki...
„Wiesz, Eleni, czasem mądrość musi być silniejsza niż odwaga.”
Książka zaintrygowała mnie już od pierwszych stron, choć nie na tyle, bym nie mogła się od niej oderwać. Kolejne wydarzenia potęgowały moją ciekawość, tyle że brakowało mi jakiegoś elementu, który sprawiłby, że odłożenie powieści stanowiłoby problem. Mimo, że „W roku Skorpiona” czyta się przyjemnie, nic nie stoi na przeszkodzie w przerwaniu lektury i właściwie nic nie przyciąga czytelnika z powrotem. 

Świat wykreowany przez autorkę również wzbudza zainteresowanie, ale nie został opisany zbyt dokładnie. Rzeczywistość otaczająca głównych bohaterów jest nieco niedopracowana, brakuje jakiegoś wyjaśnienia dotyczącego obecnej sytuacji. Przeszkadzało to w lekturze, brak orientacji w zasadach wymyślonego przez Isabell Pfeiffer świata wielokrotnie był męczący. Utwór zdecydowanie wiele by zyskał, gdyby pisarka pokusiła się o lepsze i rzetelniejsze przedstawienie rzeczywistości.

Postaci występujące w książce bynajmniej nie trafiły do grona moich ulubieńców. Eleni wzbudza głównie niechęć, zachowuje się nieracjonalnie, często też niedojrzale, choć zgodnie z wydarzeniami, których była świadkiem, powinna być nieco bardziej odpowiedzialna. Zamiast tego dziewczyna jest  bardzo dziecinna i lekkomyślna; nie ma w niej praktycznie nic, co wzbudzałoby sympatię. Z kolejnymi stronami poczucie awersji tylko się pogłębia. Pozostali bohaterowie raczej nie zachwycają, zlewają się w jedno. Początkowo moją ulubioną postacią był Janosch, jednak później znacznie stracił na charakterze.

„W roku Skorpiona” to lekka, niezobowiązująca lektura pełna przygód i tajemnic, z niedopracowanym światem w tle i niewzbudzającymi sympatii bohaterami, zamknięta w jednym tomie i z niezłym zakończeniem. Ja sama spędziłam z tą powieścią parę miłych chwil, lecz nie jest to utwór, do którego planuję wrócić. Jeżeli ktoś szuka książki, która zapewni mu rozrywki na kilka godzin na zasadzie „przeczytać i zapomnieć”, myślę, że będzie usatysfakcjonowany tą pozycją, jednak nic ponad to.
„Życie nabiera wartości dopiero przez to, że istnieje coś, za co można je poświęcić.”
 Za książkę dziękuję Wydawnictwu Dreams.

piątek, 25 stycznia 2013

Jenny Downham - "Zanim umrę"



Nikt nie wie, ile czasu mu jeszcze zostało, można tylko domniemywać na ten temat. Ludzie jednak mają tendencję do myślenia, że w pewnym sensie są nieśmiertelni. Zrobienie wielu rzeczy odkładają „na później”, w końcu jeszcze zdążą - a przynajmniej tak im się wydaje. Tyle że śmierć może przyjść w każdym, nawet tym najmniej oczekiwanym momencie, i nie można zrobić nic, żeby ją powstrzymać.

Tessa to nastolatka, która od czterech lat choruje na białaczkę. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że powoli kończą się sposoby, dzięki którym można utrzymać ją przy życiu, dlatego postanawia sporządzić listę dziesięciu rzeczy do zrobienia zanim umrze. Szesnastolatka nie ma właściwie nic do stracenia i nic nie może powstrzymać jej przed wypełnieniem wszystkich czynności z listy. Tessa aż zbyt boleśnie zdaje sobie sprawę, że to jej teraz albo nigdy, i jeżeli nie zdobędzie się na odwagę, pewne sprawy ominą ją na zawsze. Dziewczyna doskonale odczuwa mijający czas i nie chce go zmarnować. Łamie prawo, podróżuje, siada za kierownicą i spędza czas z młodszym bratem. Nie przypuszcza jednak, że tak blisko końca uda się jej spotkać miłość...
„Kiedy Zoey odwraca się do mnie, uświadamiam sobie, że życie składa się z szeregu chwil, z których każda jest podróżą do kresu.”
Każdy z nas ma pewne marzenia, które chciałby spełnić. Niezależnie od tego, czy są małe czy duże, w głębi serca pragniemy ich realizacji i nigdy tak do końca ich nie porzucamy. Wielokrotnie jednak znajdujemy sprawy pozornie ważniejsze, bardziej godne uwagi, coraz mniejszą uwagę poświęcając własnym aspiracjom i spychając je na dalszy plan. Żyjemy nie tak, jak chcemy, lecz tak, jak wymagają od nas tego inni. Kto jednak, jeśli nie my sami, ma zadbać o nasze szczęście?

Wciąż odkładałam przeczytanie tej książki, w zasadzie unikałam jej jak ognia. Sama właściwie nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z lekturą, bo choć historia Tessy łamie serce na pół, to równocześnie dostarcza nadziei i otuchy, pozostawia burzę i mętlik w głowie.

Postaci wykreowane przez Jenny Downham to chyba najmocniejsza strona książki. Są wiarygodne, niezwykle plastyczne i nie jest wyzwaniem uwierzenie w to, że mogłyby istnieć naprawdę. Utożsamienie się z główną bohaterką i polubienie jej nie stanowi żadnego problemu. To inteligentna, dowcipna dziewczyna, pragnąca przeżyć swoje życie w pełni. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że naprawdę znam postaci występujące w utworze, szybko stali mi się bliżsi, niż oczekiwałam. Sprawiło to, że przeżywałam wszystkie wydarzenia tak, jakby były one udziałem mnie lub moich znajomych.

Autorka pisze z prostotą, autentycznie. Nie ma tu wymyślnych sformułowań lub zabiegów. Pisarka skupiła się na przedstawieniu historii Tessy i wywiązała się z tego zadania. To opowieść przedstawiona oczami umierającej nastolatki i czuć to od początku do końca. Może to właśnie dlatego ta opowieść tak bardzo porusza. Sprawia wrażenie tak wiarygodnej, że aż boli. Trudno mi znaleźć odpowiednie słowa na opisanie emocji, które towarzyszyły mi podczas lektury. Wbrew poruszanej tematyce jest to książka optymistyczna, choć równocześnie czytaniu towarzyszy ogromny smutek. „Zanim umrę” sprawia, że chce się żyć i spełniać swoje pragnienia. 

Nie sposób oderwać się od tej powieści. Wiedziałam, że nie dam rady zasnąć, zanim nie przeczytam jej do końca. Nie mogłam przestać o niej myśleć. Błyskawicznie przekręcałam kolejne strony, aż w końcu dotarłam do zakończenia i nie potrafiłam powstrzymać łez. Miałam ochotę krzyczeć, płakać, śmiać się i żyć. Przede wszystkim. Dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu różnych emocji i naprawdę nie spodziewałam się, że „Zanim umrę” spełni to zadanie. To jedna z najlepszych pozycji, z jakimi miałam styczność i polecam ją absolutnie każdemu. W tej niepozornej historii kryje się więcej, niż można by się spodziewać.

Na podstawie książki powstał film Now is good:
Po takiej lekturze nie mam wyjścia i na pewno go obejrzę. :)

czwartek, 24 stycznia 2013

Kevin Wilson - "Rodzina na pokaz"



Sztuka towarzyszy nam w praktycznie każdym momencie, nawet jeśli czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy. Niektórzy nie mogą bez niej żyć, inni zajmują się tworzeniem jej. Sztuka może przyjmować wiele postaci i nie sposób tak naprawdę określić, czym właściwie jest, choć można próbować.

Rodzina Fangów żyje sztuką. Camille i Caleb to artyści, przynajmniej w ich własnym mniemaniu. Ich dni składają się z przeróżnych performance'ów, polegających na kreowaniu różnego rodzaju sytuacji i obserwowaniu reakcji postronnych widzów. Małżeństwo szybko wciąga w całe to przedsięwzięcie swoje dzieci, Annie i Bustera, dziecko A i dziecko B. Zamiast spędzać czas na zabawie, jak ich rówieśnicy, mali Fangowie muszą brać udział w coraz to wymyślniejszych przedstawieniach wymyślanych przez rodziców. Chaotyczne i pozbawione poczucia bezpieczeństwa dzieciństwo znajduje swoje odbicie w dorosłym życiu Annie i Bustera, którzy zupełnie nie potrafią się w nim odnaleźć. Fangowie stają przed wyborem: sztuka czy rodzina?
„Sztuka, jeśli tylko się ją pokocha, warta jest każdego poświęcenia i bólu. Jeśli trzeba skrzywdzić kogoś w jej imię, nie należy się wahać. Jeśli tylko efekt okaże się wystarczająco piękny, dziwny i zapadający w pamięć, poświęcenie się nie liczy. Sztuka jest tego warta.”
Tematyka poruszana przez Kevina Wilsona jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Główny wątek to moim zdaniem samotność, której doświadczają Annie i Buster. Nie potrafią nawiązać zwykłych, zdrowych relacji międzyludzkich, nie są rozumiani przez resztę społeczeństwa, nie umieją uwolnić się od przeszłości, nadal rzucającej cień na ich życia. Ich relacje z rodzicami są toksyczne, głównie ze względu na obsesję, którą stała się dla Camille i Caleba sztuka. Autor porusza w swej powieści wiele tematów, stanowiących podłoże dla dobrej historii.

Rozdziały przeplatane są z opisami przedstawień aranżowanych przez Fangów i to właśnie te momenty wzbudziły we mnie najwięcej emocji. Relacje z wystąpień to moje ulubione fragmenty z całej książki to właśnie na nie czekałam z największą niecierpliwością. Niejednokrotnie zostałam zaskoczona przez pomysłowość Camille i Caleba, którzy byli w stanie zrobić niemalże wszystko, by ich przedstawienia wywierały wrażenie na widzach i wciągały obcych ludzi do uczestnictwa. Po głowie kołacze się jednak pytanie, czy nie zaszło to już za daleko.

„Rodzina na pokaz” zawiera w sobie potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Przede wszystkim mam wrażenie, że jest to książka nierówna. Niektóre momenty wzbudzały we mnie wiele uczuć, jednak wobec innych zostawałam całkowicie obojętna, czasem na strony utworu wkradała się nuda, co nie pozwalało mi w pełni cieszyć się lekturą. Chwilami musiałam wręcz zmuszać się do dalszego czytania, innym razem zaś poznawanie ciągu dalszego historii Fangów było niemałą przyjemnością. Mimo wszystko jednak sądzę, że warto dać szansę „Rodzinie na pokaz”, gdyż jest to niezwykle nieszablonowa książka, choć nie do końca dopracowana.

Recenzja napisana dla Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Jennifer Estep - "Dotyk Gwen Frost"



Mitologia, legendarni wojownicy, dawne wierzenia. Teraz patrzymy na to wszystko z przymrużeniem oka, jednak kiedyś starożytni bogowie, wielokrotnie okrutni, samolubni i zazdrośni, stanowili pewnik dla żyjących wtedy ludzi. Oddawanie im czci i składanie ofiar było na porządku dziennym, a całą egzystencję uzależniano od przeróżnych bóstw. Obecnie mitologia stanowi pewnego rodzaju ciekawostkę, intrygującą historię czy też swoisty sposób na częściowe poznanie dawnej codzienności - przynajmniej z pozoru.

Gwen Frost to dziewczyna, która jeszcze do niedawna miała niemal wszystko: oddanych przyjaciół, kochającą rodzinę, nie dręczyły ją większe problemy. Pewnego dnia jej spokój zostaje gwałtownie zburzony, gdy odkrywa sekret swojej koleżanki, co pośrednio powoduje, że matka Gwen ginie w wypadku samochodowym. Te zdarzenia zaś prowadzą do tego, że przed drzwiami domu Frostów staje nauczycielka z Akademii Mitu, w której nastolatkowie, potomkowie mitycznych wojowników, szlifują swoje niecodzienne umiejętności. Gwen bowiem ma dar, który bardziej wydaje się jej być przekleństwem: za sprawą jednego dotyku siedemnastolatka może dowiedzieć się praktycznie wszystkiego na temat danego przedmiotu bądź człowieka. Zdolności dziewczyny są jednak potężniejsze, niż jej się wydaje, a bezpieczna na pierwszy rzut oka szkoła już wkrótce stanie się miejscem, w którym zaczną dziać się rzeczy tragiczne w skutkach.

Uwielbiam mitologię, dlatego staram się czytać jak najwięcej książek poruszających tę tematykę. W związku z tym do lektury „Dotyku Gwen Frost” podeszłam z niemałym entuzjazmem, choć właściwie nie wiedziałam, czego mam spodziewać się po tej pozycji. Ostatecznie historia okazała się nieco odbiegać od wyobrażeń, ale i tak jestem nią usatysfakcjonowana.
„Czasami nie byłam pewna, czy wierzę w obłąkaństwo, które mnie otaczało. Spartianie, Walkirie, żniwiarze. Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie jestem w szpitalu dla szaleńców i wszystko to tylko wybryki mojej wyobraźni.”
Główna bohaterka to postać, którą zdecydowanie dałoby się lubić, gdyby nie jeden mankament, który wpłynął na to, jak ją postrzegałam. Przez większość czasu Gwen była osobą nie bojącą się wziąć sprawy w swoje ręce, dążącą do odkrycia prawdy, nie stając się równocześnie kimś nieustraszonym. Pokładała pewną nieufność w prawdziwość mitologii i nie przyjmowała wszystkich ewenementów bez cienia wątpliwości. Zdarzały się jednak momenty, w których dziewczyna użalała się nad sobą, wciąż z tych samych powodów. W takich chwilach miałam ochotę nią potrząsnąć i doprowadzić do porządku. Gdyby nie takie sytuacje, myślę, że Gwen trafiłaby do grona moich ulubionych bohaterek.

Pomysł autorki na fabułę nie jest może wyjątkowo oryginalny, ale poprowadzony w ciekawym kierunku. Książka napisana jest w sposób lekki i przyjemny, dzięki czemu poznawanie losów dziewczyny sprawia przyjemność, chociaż muszę przyznać, że pierwszych kilka rozdziałów nie zrobiło na mnie zbyt dobrego wrażenia. Kiedy jednak udało mi się przez nie przebrnąć, niemal całkowicie pogrążyłam się w historii uczniów Akademii. „Dotyk Gwen Frost” to utwór, którego lektura zdecydowanie stanowi miłą rozrywkę, podobnie jak rozwiązywanie wymyślonej przez Jennifer Estep intrygi. Osobiście nie mogę się wręcz doczekać, jak dalej potoczy się akcja i z pewnością sięgnę po drugi tom serii.


Akademia Mitu:
Dotyk Gwen Frost | Pocałunek Gwen Frost | Dark Frost | Crimson Frost | Midnight Frost

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Dreams.

sobota, 19 stycznia 2013

Veronica Roth - "Zbuntowana"



Do uporządkowanego dotąd życia Tris, w którym wszystko miało swoje miejsce, wdziera się chaos. Nieuchronnie zbliża się wojna między frakcjami i walka o władzę. Beatrice bynajmniej nie zamierza bezczynnie obserwować rozwoju sytuacji i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, by nie dopuścić do śmierci osób, które kocha. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić: wśród nielicznych Nieustraszonych, którzy nie zasilili szeregów Erudycji szerzy się zdrada, Jeanine znajduje coraz to wymyślniejsze sposoby na zadanie ciosu rewolucjonistom, a sama Tris zmaga się z wyrzutami sumienia, które zabijają ją od środka. Czy da się coś zrobić w imieniu sprawy, która wydaje się być przegrana już na starcie? Czy warto w ogóle próbować?

„Zbuntowana” to już drugi tom bestsellerowej serii spod pióra Veroniki Roth. Spodziewałam się, że autorka w końcu w pełni wykorzysta potencjał, który kryje się w całej opowieści, a ja skończę lekturę z uczuciem satysfakcji. Ten scenariusz nie do końca się sprawdził, choć muszę przyznać, że jestem całkiem zadowolona z kierunku, w którym zaczęła toczyć się historia Beatrice.

Tym razem spotykamy młodą Niezgodną w sytuacji, która wielokrotnie zmuszą ją do wyboru między życiem a śmiercią, poświęceniem a wolą przetrwania. Mogłoby się wydawać, że takie położenie mimowolnie wywoła w niej pewną przemianę, ale jak widać, można o niej tylko pomarzyć. To właściwie główna wada tej książki, która ogromnie mnie irytowała. Jedyną zmianą w zachowaniu Tris jest to, że ręce drżą jej na widok pistoletu, po czym dziewczynę zaczynają zalewać nieprzyjemne wspomnienia. Sposób przeobrażenia Beatrice jest niezwykle płytki i zupełnie niewiarygodny. Podobnie sprawa ma się z Tobiasem, który do tej pory był jednym z moich ulubionych bohaterów z tego cyklu. W „Zbuntowanej” silny, walczący o bliskich chłopak stał się wręcz nieprzyjemny, niepokładający zaufania w nikim, poza sobą. Niektóre zachowania poszczególnych postaci wydają się tak pozbawione sensu, jak to tylko możliwe, co sprawia, że można tylko wpatrywać się w tekst z niedowierzaniem.


Kontynuacja „Niezgodnej” obfituje w więcej akcji niż jej poprzedniczka. Widać, że autorce nie brak pomysłów na rozwój wydarzeń, tyle że jednocześnie Veronica Roth niebezpiecznie balansuje na granicy między kreatywnością a brakiem logiki. Naprawdę nie sądzę, żeby niektóre reakcje i rozwiązania pewnych sytuacji odnalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Momentami odnosiłam wrażenie, że pisarka sama sobie zaprzecza, wplatając w fabułę zdarzenia, które zwyczajnie nie miały racji bytu.

„Zbuntowana” to utwór, który pomimo wielu niedociągnięć naprawdę przyjemnie się czyta. Po raz kolejny na parę godzin trafiłam do rzeczywistości podzielonej na frakcje, dobrze się przy tym bawiąc. Bo choć serii Veroniki Roth daleko do arcydzieła, mimo wszystko można przyjemnie spędzić czas poznając dalsze losy Nieustraszonych, Altruistów, Erudytów, Serdecznych, Prawych i bezfrakcyjnych.

Drugi tom serii zapoczątkowanej przez „Niezgodną” wzbudził we mnie mieszane uczucia. To pozycja, od której trudno się oderwać, a kolejne sytuacje wzbudzają ciekawość, jednak po cichu liczyłam na to, że autorka nieco bardziej mnie zaskoczy. Chociaż zdarzyło się parę momentów zdumienia, to żaden nie wzbudził we mnie większego oszołomienia. Kontynuacja trzyma poziom pierwszej części, nie wybijając się niczym przed szereg. I choć lektura powieści spod pióra Veroniki Roth bez wątpienia jest sprawą przyjemną, to nie wyróżnia się niczym szczególnym i na usta samo ciśnie się pytanie, czy warto poświęcić czas na książkę, jakich wiele.

Niezgodna | Zbuntowana | Wierna

czwartek, 17 stycznia 2013

Stosik

Czas na pierwszy w tym roku stosik. Nie jest on zbyt obszerny, ale zawiera książki, które chciałam przeczytać już od dawna i bardzo się cieszę, że w końcu mam je w swoich rękach. 


1. Christopher Isherwood - Samotny mężczyzna
2. Keri Arthur - Wschodzący księżyc
3. Celine Kiernan - Zbuntowany książę
4. Celine Kiernan - Królestwo cieni
5. Isabell Pfeiffer - W roku skorpiona
6. Jennifer Estep - Dotyk Gwen Frost
Dwie pierwsze pozycje to zakup własny, pozostałe to egzemplarze recenzenckie.

Wręcz odliczam dni do ferii - całe to zamieszanie w szkole dotyczące ocen jest okropnie męczące. Na szczęście już niewiele zostało do upragnionego wolnego. Niedługo prawdopodobnie pojawi się recenzja Zbuntowanej, którą właściwie kończę. Uczucia bardzo mieszane. ;)

niedziela, 13 stycznia 2013

oprac. Hunter Davies - "John Lennon. Listy"



Chyba każdy, kto kiedyś pisał i otrzymywał listy wie, jak wielka magia tkwi w pozornie niewinnie wyglądających kartkach zapełnionych odręcznym pismem bliskiej osoby. Żaden e-mail nie zastąpi tej nerwowej ekscytacji i niecierpliwego oczekiwania na odpowiedź, otwierania koperty i dotyku tradycyjnego listu. Taka forma korespondencji może stanowić specyficzną pamiątkę i źródło wspomnień, a dla postronnej osoby może być także skarbnicą wiedzy na temat danego człowieka.

John Lennon to nazwisko doskonale znane. Członek zespołu The Beatles, niezwykle utalentowany artysta, wzbudzający wiele kontrowersji, słynący z różnych happeningów. John był również dowcipny i błyskotliwy, pełen ciepła wobec fanów i rodziny, lecz bywał także uszczypliwy i okrutny względem najbliższych mu osób. Dużo pisał, a pośród jego twórczości literackiej można znaleźć masę listów, pocztówek czy notek zapisanych na skrawkach papieru, które zostały zebrane przez Huntera Daviesa i wydane w obszernej książce o tytule „John Lennon. Listy”.

The Beatles to jeden z moich ulubionych zespołów, który darzę wielkim sentymentem i uczuciem. Z chęcią dowiaduję się różnych faktów i ciekawostek dotyczących muzyków z Liverpoolu, poza tym piosenki Beatlesów towarzyszą mi od bardzo długiego czasu, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok utworu zawierającego w sobie tyle wiadomości o Lennonie i jego codzienności. Choć początkowo czułam się nieco jak intruz, zagłębiając się w korespondencję artysty, która jakby nie patrzeć, jest jednak sprawą prywatną, szybko niesamowicie wciągnęłam się w lekturę, poznając mnóstwo anegdot z życia idola, o których wcześniej nie miałam pojęcia.


Nie da się zaprzeczyć, że Hunter Davies wykonał kawał dobrej roboty, zbierając listy i widokówki autorstwa Johna, wielokrotnie trudno dostępne i strzeżone przez wiernych fanów Beatlesów. Książka zawiera wiele opisów dotyczących poszczególnych okresów z życia Lennona, nie brak też zdjęć czy krótkich komentarzy Daviesa, które bywają pomocne w zrozumieniu niektórych sytuacji lub zorientowaniu się w czasie. Mimo wszystko nie mogę jednak stwierdzić, że jestem w pełni usatysfakcjonowana powyższą pozycją, gdyż w moim odczuciu wielu listów po prostu brakuje. Trudno stwierdzić, czy po tylu latach zwyczajnie zaginęły, czy też Yoko Ono nie wyraziła zgody na ich publikację. Ten ubytek stanowi jedyny minus całej książki, która znacznie przybliżyła mi sylwetkę Johna i ukazała go w nieco innym świetle.

„John Lennon. Listy” to zbiór, który z pewnością jest lekturą obowiązkową dla fanów Beatlesów bądź też samego Johna. Lektura korespondencji Lennona była dla mnie niezwykłym doświadczeniem i myślę, że wrócę do tej książki jeszcze wiele razy. Żałuję jedynie, że za każdym razem zakończenie pozostanie takie samo...

Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.


sobota, 12 stycznia 2013

Kathleen MacMahon - "Tak to się kończy"



Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele w naszych życiach może zmienić jedno przypadkowe spotkanie. Każda taka sytuacja może przerodzić się w niezwykłą znajomość bądź też przejść bez echa, zupełnie zapomniana po niewielkim upływie czasu.

Addie to kobieta przed czterdziestką, pracująca w zawodzie architekta. Kocha swojego wiernego psa i kąpiele w morzu, którym od wielu lat oddaje się z takim samym zapałem. Pozornie Addie mogłaby wydawać się szczęśliwa, jednak jest zupełnie na odwrót. Każdy kolejny związek kończył się bolesnym rozczarowaniem, więc kobieta wciąż wiedzie życie singielki. Nie ma zbytniej nadziei na poprawę obecnej sytuacji, żyje właściwie z dnia na dzień. I wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewa, wszystko zmienia się nie do poznania.

Bruno niedawno stracił pracę. To wydarzenie zmotywowało go do tego, by w końcu wywiązać się z obietnicy złożonej znajdującemu się na łożu śmierci ojcu. Mężczyzna postanawia wybrać się do Irlandii, skąd wywodzi się jego rodzina. Brunon opuszcza Amerykę, pozostawiając za sobą obecne życie i zgiełk dotyczący zbliżających się wielkimi krokami wyborów prezydenckich. Mężczyzna nie wie jeszcze, że wydarzenia, których stanie się członkiem, całkowicie go odmienią.

Początkowo powyższa historia może wydawać się niczym wyjątkowym - zwykła opowieść jakich wiele. „Tak to się kończy” daleko jednak do banału. To klimatyczny, wypełniony muzyką i zapachem morza utwór, który pozostaje w pamięci na długo.

Bohaterowie wykreowani przez Kathleen MacMahon stanowią w moim odczuciu jeden z największych plusów książki. Są niezwykle realni, mają zarówno wady, jak i zalety, nie zachowują się idealnie, popełniają błędy. Bywają egoistyczni, opryskliwi czy rozdrażnieni; równocześnie starają się być oparciem dla bliskich, gotowi wysłuchać problemów i doradzić w trudnej sytuacji.

Moją uwagę przykuł przede wszystkim klimat powieści, który można poczuć już od pierwszych stron. Podczas lektury miałam wrażenie, że znajduję się w Irlandii, zewsząd otoczonej wodą, pełnej urokliwych widoków. Ponadto przypadła mi do gustu obecność twórczości Bruce'a Springsteena, którego osobiście bardzo lubię. Dodało to uroku całej opowieści, a ja tym samym miałam okazję, by przypomnieć sobie kilka piosenek artysty.

Zakończenie książki debiutującej autorki przewidziałam dużo wcześniej, z drugiej strony jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Łudziłam się też, że moje podejrzenia są bezpodstawne, a cała historia skończy się zupełnie inaczej, jednak moje nadzieje okazały się płonne. Jednocześnie wydaje mi się, że „Tak to się kończy” nie mogłoby mieć innego finału, który - choć wycisnął z moich oczu łzy - jednocześnie idealnie wpasowuje się w całość utworu. Jestem pewna, że historia Addie i Brunona nie opuści mnie jeszcze przez długi czas.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las.



Chciałabym poinformować Was o darmowym audiobooku książki Pies Baskerville'ów A. C. Doyle'a, który można pobrać na fanpage'u platformy Audeo, czyli tutaj. Zachęcam do słuchania! :)

sobota, 5 stycznia 2013

Celine Kiernan - "Zatruty tron"



Wynter Moorehawke powraca do rodzinnego królestwa po kilku latach nieobecności, które spędziła na mroźnej Północy. Dziewczyna jest pewna, że wraca do dobrze znanego domu, bardzo szybko okazuje się jednak, że rzeczywistość niemal w niczym nie przypomina wyobrażeń. Tolerancyjne i pełne pokoju strony zamieniły się w miejsce wypełnione intrygami, knowaniami i podejrzliwością wobec ludzi choć trochę różniących się od większości społeczeństwa. Konflikty narastają, a opór wobec władzy jest bezwzględnie tłumiony. Wynter musi dokonać wyboru, który zaważy na całym jej życiu: pozostać wierną woli króla czy walczyć o to, w co naprawdę wierzy, nawet jeśli sprawa wydaje się być z góry przegrana?

Akcja „Zatrutego tronu” rozgrywa się w średniowiecznej Europie. Autorka stworzyła świat pełen sekretów i baśniowych stworzeń, a odkrywanie go sprawia niemałą przyjemność. Żałuję jednak, że mimo wszystko rzeczywistość otaczająca bohaterów w dużej mierze pozostała dla czytelnika zagadką, a Celine Kiernan uchyliła jedynie rąbka tajemnicy.

Bohaterowie zostali bardzo przekonująco nakreśleni, podobnie jak ich emocje i targające nimi rozterki. Pisarka umiejętnie przedstawia uczucia poszczególnych postaci, a także wpływ przeszłości na to, kim są teraz. Bohaterowie powieści są niezwykle ludzcy; nie raz i nie dwa miałam wrażenie, że poznaję historię dotyczącą osób z krwi i kości, a nie postaci stworzonych za sprawą wyobraźni autorki. Narracja również jest plastyczna, nietrudno przenieść się myślami do opisywanego przez Kiernan świata.

Lektura tego utworu wzbudziła we mnie całą gamę emocji. Choć początkowe rozdziały szczególnie mnie nie zachwyciły, to już następne - jak najbardziej. Kolejne strony sprawiały, że stawałam się coraz bardziej oczarowana całą opowieścią. Niektóre fragmenty wywołały uśmiech, inne wzruszenie, a jeszcze inne przyprawiły mnie o szybsze bicie serca i gorączkowe przekręcanie kartek. Niemal z miejsca obdarzyłam sympatią głównych bohaterów, denerwowałam się, gdy groziło im niebezpieczeństwo lub coś szło nie po ich myśli. Autorka zadbała o wartką akcję, lecz także o momenty nieco bardziej melancholijne i poruszające.

Wiele rozdziałów kończy się tak, że po prostu nie można odłożyć tej książki na bok, a po głowie tłucze się pytanie: „Co będzie dalej?”. Celine Kiernan stopniowo dawkuje napięcie, wielokrotnie pozostawiając czytelnika w niepewności o los ulubionej postaci. 

„Zatruty tron” to niezmiernie wciągająca pozycja, wypełniona akcją, okraszona humorem i powoli rozwijającym się wątkiem miłosnym. To zdecydowanie jedna z lepszych powieści, które poznałam w ostatnim czasie, trafiając tym samym do moich ulubionych historii. Z wytęsknieniem czekam, aż uda mi się zapoznać z dalszym ciągiem trylogii, a moje myśli jeszcze przez dłuższy czas będą krążyć wokół losów Wynter.

Trylogia Moorehawke:
Zatruty tron | Królestwo cieni | Zbuntowany książę

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)