niedziela, 30 września 2012

Licia Troisi - "Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy"



Piękny, choć zarazem brutalny świat. Tajemnica, która może zaważyć na życiu całej ludzkości. Sekrety pieczołowicie skrywane w posępnych komnatach zakonu. Stworzenia znane z legend oraz baśni. I młoda dziewczyna, w której rękach leżą losy wszystkich.
„Jeśli o czymś myślisz, to na pewno się nie zdarzy. Życie nigdy nie jest takie, jak oczekujemy.”
Tak mniej więcej prezentuje się rzeczywistość wykreowana przez Licię Troisi. Nashira to miejsce, które znajduje się w cieniu dwóch słońc. Zwyczajni ludzie nie mają prawa, by oglądać niebo - jest to dozwolone jedynie nielicznym. Ponadto społeczeństwo cierpi na niedobór powietrza, suszę i głód. Bogactwo zderza się ze skrajną biedą. Wysoko postawieni nie przejmują się sytuacją słabszych od siebie; odwracają wzrok, gdy dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca. Ludzkość podzielona jest na Femtytów - niewolników - i Talarytów. Ci drudzy sprawują władzę i decydują o losach Nashiry, która nieuchronnie kieruje się w stronę zagłady.

Talitha to hrabianka, która marzy o życiu gwardzistki. Nie interesują ją uroczystości czy uprzejmości: dziewczyna najlepiej czuje się trzymając w dłoni broń, walcząc. Jednak pewnego dnia całe jej życie wywraca się do góry nogami, a nastolatka musi wstąpić do zakonu. Jest to urzeczywistnienie najgorszych koszmarów. Sytuacja, w której niespodziewanie znalazła się Talitha, niweczy wszelkie plany, jakie snuła. U jej boku dzielnie stoi Saiph, młody niewolnik, którego z niedoszłą gwardzistką łączą bardziej niż wypada zażyłe stosunki. Dziewczyna nie jest jednak tak posłuszna, jak sądzi jej okrutny ojciec i ma zamiar walczyć o swoje - bez względu na cenę.
„Nadzieja też jest formą oporu, i to najmocniejszą.”
Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy” to pierwsza książka raczej znanej włoskiej pisarki, po którą sięgnęłam. Już wiele razy planowałam zapoznać się z twórczością Licii Troisi, lecz dopiero teraz nadarzyła się ku temu okazja. Czy autorka oczarowała mnie stworzonym przez siebie światem? Nie do końca, choć i tak uważam nasze spotkanie za udane.

Zdecydowanym atutem historii jest jej oryginalność. Autorka wielokrotnie zaskoczyła mnie swoją pomysłowością. Opowieść łączy w sobie wiele gatunków, tworząc tym samym spójną całość. Plusem był też dla mnie brak wymuszonego wątku miłosnego - co prawda można spodziewać się, że w przyszłości się on pojawi, jednakże teraz pisarka skupiła się przede wszystkim na budowaniu napięcia.

Główna bohaterka wzbudziła we mnie raczej mieszane uczucia. Z jednej strony byłam pełna podziwu wobec jej wytrwałości i uporu, a także odwagi, lecz jednocześnie były momenty, w których Talitha stawała się przewidywalna i irytująca. Dodatkowo nie do końca spodobała mi się relacja między nią a Saiphem - dziewczyna raz traktowała go jak najlepszego przyjaciela, by po chwili zacząć zwracać się do niego jak do zwykłego niewolnika i wydawać mu rozkazy. Odniosłam wrażenie, że jest to postać nieco niedopracowana, przez co nie mogłam w pełni cieszyć się lekturą.

Licia Troisi nie pozwala na nudę. Zdarzenia mkną wartko, a choć akcja co jakiś czas zwalnia, bynajmniej nie stanowi to wady utworu. Pisarka daje czytelnikowi moment na wytchnienie, by po chwili znów wciągnąć go w wir wydarzeń. Na bohaterów czeka mnóstwo niebezpieczeństw, z których nie zawsze udaje się wyjść cało.
„Ale ja uważam, że świat jest taki, jaki jest, bo pozwalamy komuś narzucać nam reguły i zakazy.”
Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy” to powieść, która urywa się w najmniej odpowiednim momencie, sprawiając, że oczekiwanie na kontynuację będzie trudnym zadaniem. Mam wrażenie, że drugi tom będzie jeszcze bardziej obfitował w niespodziewane zwroty akcji i zapierające dech wydarzenia. Historia autorstwa Licii Troisi to prawdziwa przygoda, którą szkoda byłoby przegapić.

Premiera już w październiku!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

środa, 26 września 2012

Stosik

Ostatnio mam niewiele czasu na czytanie, nad czym bardzo ubolewam, lecz moje półki wciąż zapełniają kolejne książki - to już zdecydowanie nałóg. ;) Mam nadzieję, że jak najszybciej nadrobię zaległości. W międzyczasie przedstawiam Wam pozycje, które niedawno do mnie trafiły:

 
1. Licia Troisi - "Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy" - od wydawnictwa Zielona Sowa. Jestem właśnie w trakcie lektury.
2. Richelle Mead - "Ostatnie poświęcenie" - zakup własny
3. Richelle Mead - "W mocy ducha" - j.w.
4. Richelle Mead - "Przysięga krwi" - j.w.
5. Elizabeht Gaskell - "Cranford" - od tłumaczki
6. Jarosław Klonowski - "Miriam" - od wydawnictwa MG
7. Lisa Scottoline - "Spójrz mi w oczy" - od wydawnictwa Prószyński
8. Sharon Maas - "Hinduskie zaślubiny" - j.w.
9. Jan Karski, Maciej Wierzyński - "Emisariusz" - od wydawnictwa PWN

I na zakończenie:



środa, 19 września 2012

Richelle Mead - "Pocałunek cienia"



Po śmierci Masona Rose nie może pozbyć się dręczącego ją poczucia winy. Dziewczyna jest pewna, że to przez nią chłopak stracił życie. Na domiar złego dampirzyca zaczyna widzieć duchy, pojawiające się wokół niej w najmniej spodziewanych momentach. W Akademii rozpoczyna się czas zajęć polowych, podczas których kandydaci na przyszłych strażników mogą wykazać się nabytymi przez lata umiejętnościami. Rose ma nadzieję, że ćwiczenia uwolnią ją od ponurych myśli i męczących ją zjaw. Nastolatka obawia się, iż zaczyna popadać w szaleństwo, podobnie jak Anna, przyjaciółka świętego Władimira - również naznaczona tajemniczym pocałunkiem cienia.

Rose Hathaway to jedna z moich ulubionych postaci. To silna, niezależna osoba, niezwykle impulsywna, o ciętym języku. Za sprawą nieokiełznanego temperamentu, dziewczyna nieustannie wpada w tarapaty, niejednokrotnie z własnej winy. Jednocześnie bohaterka jest gotowa do poświęceń. Dla najbliższych zrobiłaby niemal wszystko, broniąc ich za wszelką cenę.

Poprzednie dwa tomy Akademii Wampirów bardzo przypadły mi do gustu. Mimo wszystko nieco obawiałam się lektury kolejnej części - głównie dlatego, że znałam już zakończenie i wolałam żyć z pewną nadzieją, że losy postaci potoczą się jednak inaczej. Niestety tak się nie stało, a ostatnie strony książki wywołały we mnie masę uczuć i sprawiły, że z pewnością jak najszybciej sięgnę po kontynuację.

Język, jakim pisana jest seria, zdecydowanie stanowi plus. Utwór czyta się niesamowicie szybko, aż niepostrzeżenie dociera się do ostatniej strony. Nie ma czasu na chwilę wytchnienia, ponieważ akcja pędzi z zawrotną prędkością, nie pozwalając na oderwanie się od lektury.

Jak już wcześniej wspomniałam, zdecydowanie polubiłam Rose. Nie ukrywam, że moją sympatię już w pierwszej części zdobył Dymitr, obiekt uczuć młodej dampirzycy. Poza tym na uwagę zasługują też Lissa, Christian i Adrian. Bohaterowie stanowią atut tej historii, gdyż znajdą się tu tacy, których po prostu nie sposób polubić jak i ci, którzy z miejsca wkradają się do serca.

„Pocałunek cienia” to opowieść pełna niespodziewanych zwrotów akcji i nieoczekiwanych rozwiązań. Ponadto zakończenie wywołuje mnóstwo emocji, sprawiając, że wręcz nie można doczekać się kolejnego tomu. Polecam tę serię wszystkim, którzy choć na chwilę chcą oderwać się od rzeczywistości i spędzić czas w towarzystwie twardej i charyzmatycznej bohaterki.


Akademia wampirów | W szponach mrozu | Pocałunek cienia | Przysięga krwi | W mocy ducha | Ostatnie poświęcenie

piątek, 14 września 2012

Stephen Chbosky - "Charlie"


Charlie to cichy, zamknięty w sobie chłopak. Uważnie obserwuje wszystko, co dzieje się wokół niego. Nastolatek jest raczej samotny; odstaje od rówieśników i trzyma się na uboczu. Przez wielu jest uważany za dziwaka. Pewnego dnia Charlie przypadkowo poznaje Patricka i Sam, którzy szybko stają się jego przyjaciółmi. I tak też życie chłopaka zupełnie się zmienia, podobnie jak on sam.
„I przysięgam, w tamtej chwili byliśmy nieskończonością.”
Książka pisana jest w formie listów głównego bohatera do tajemniczego przyjaciela. Charlie wysyła swoje przemyślenia innej osobie anonimowo, zmieniając imiona znajomych, ponieważ „chce tylko wiedzieć, że jest na świecie ktoś, kto umie słuchać i rozumie innych”. Dzięki temu zabiegowi miałam wrażenie, iż chłopak zwraca się bezpośrednio do mnie, opowiadając o swoim życiu, zwierzając się ze swoich trosk i zmartwień.

Ten niewielki objętościowo utwór został niezwykle ciepło przyjęty i zyskał wielu zwolenników. Osiągnął ponadmilionowy nakład, gdy został wydany w Stanach przez MTV Books pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Na czym tak właściwie polega fenomen historii outsidera Charliego?
„On jest takim cichym obserwatorem. (...) Wszystko widzisz, nie komentujesz i wszystko rozumiesz.”
Powieść, która wyszła spod pióra Stephena Chbosky'ego, opowiada o codzienności młodego chłopaka. Choć zazwyczaj unikam książek typowo obyczajowych, postanowiłam dać szansę tej pozycji. Miałam swego rodzaju pewność, że lektura mnie nie zawiedzie i nie pomyliłam się.

Listy pisane są zwykłym, lekkim językiem. W moim odczuciu stanowi to atut tego utworu, gdyż jest to historia opowiadana z punktu widzenia piętnastolatka. Choć na próżno szukać tu wyszukanego słownictwa czy wydumanych filozofii, ta pozycja w prosty, przystępny sposób przypomina, co tak naprawdę się w życiu liczy. Niby nic specjalnego, a jednak trudno wyrzucić losy Charliego z myśli.
„Przyjaciele odchodzą, a życie nie zatrzymuje się w miejscu dla nikogo.”
Główny bohater to niezwykle wrażliwy człowiek. Czytanie pierwszych stron szło mi dość ciężko. Nie mogłam pojąć, jak często Charlie ulega emocjom, dając im upust poprzez łzy; trudno było mi też zrozumieć to, że chłopak jest w pewnym sensie nieprzystosowany do życia. Cieszę się jednak, iż dałam tej pozycji szansę. W przeciwnym razie straciłabym naprawdę ciekawą lekturę, która wzbudziła we mnie mnóstwo uczuć. Nastolatek jest nieco inny od swoich rówieśników - w końcu kto z nas nie jest? - lecz nie sposób go nie polubić. Niezwykle łatwo jest się z nim utożsamić, ponieważ na dobrą sprawę chłopak jest taki, jak my wszyscy, mniej lub bardziej.

Utwór czyta się bardzo szybko. Prawdopodobnie jednym z powodów jest to, że nie jest szczególnie obszerny, jednak nie można zaprzeczyć, że od historii Charliego z każdą kolejną stroną coraz trudniej się oderwać. Zakończenie jest zaskakujące i szokujące, wyjaśniając tym samym wiele kwestii.
„Gotów jestem umrzeć dla ciebie, ale nie będę dla ciebie żył.”
Autor porusza parę trudnych tematów, niejednokrotnie stanowiących tabu wśród społeczeństwa. Główny bohater pisze prosto, szczerze i nie owijając w bawełnę. Zdecydowanie w całej historii tkwi pewien urok, któremu trudno nie ulec. Mimo ciężkiego początku, w końcu i mnie ta opowieść skradła serce. Nadal nie jestem w stanie sprecyzować, co tak właściwie powoduje, iż „Charlie” wyróżnia się spośród innych lektur tego typu, jednak jestem tą pozycją wręcz zachwycona.

To, co nie podoba mi się w polskim wydaniu, to okładka. Sądzę, że gdyby nie różnego rodzaju rekomendacje i zbliżający się wielkimi krokami film, prawdopodobnie nie sięgnęłabym po tę powieść - oprawa graficzna skutecznie by mnie odstraszyła. Jak jednak powszechnie wiadomo, nie można oceniać książki po okładce - a utwór spod pióra Stephena Chbosky'ego jest na to idealnym przykładem.
„Przyjmujemy miłość, jeżeli sądzimy, że na nią zasługujemy.”

A to piosenka, która stanowi swego rodzaju tło dla tej książki (przepiękna! Nie dziwię się, że tak spodobała się Charliemu) :

Zainteresowanych kupnem Charliego odsyłam do księgarni Gandalf.

środa, 12 września 2012

Lauren Oliver - "Pandemonium"



Lena zyskała miłość. Wkrótce potem straciła tego, na którym zależało jej najbardziej. Po gorzkiej ucieczce z Portland dziewczyna zagłębia się w Głuszę, zostawiając przeszłość za sobą. Jednak mimo wszystko Lena zamierza walczyć - w imię miłości, którą jej odebrano.
„Miłość. Gdy tylko wpuścisz do swojego serca to słowo, gdy tylko pozdwolisz mu zapuścić korzenie, rozprzestrzeni się jak grzyb we wszystkich zakamarkach twojej duszy - a wraz z nim pytania, drżące, pączkujące lęki, które sprawią, że nigdy nie zaznasz spokoju.”
Niedaleka przyszłość. Miłość została sklasyfikowana jako choroba, amor deliria nervosa, a na samą myśl o niej drży większość cywilizacji. Ludzie chętnie poddają się zabiegowi, który ma chronić ich przed staniem się ofiarą tej przypadłości. Lena Haloway to nastolatka, która całe życie spędziła wierząc, że miłość to najgorsza zaraza, która kiedykolwiek dotknęła społeczeństwo. Dziewczyna odliczała dni do zabiegu - ale wtedy poznała Aleksa. Chłopak sprawił, iż Lena zaczęła postrzegać wszystko inaczej, stała się bardziej niezależna, a co najważniejsze rozpoczęła myśleć samodzielnie, dostrzegając drugą stronę medalu. Ich wspólna ucieczka skończyła się tragicznie. Choć nastolatce udało opuścić Portland, Alex nie miał tyle szczęścia i Lena zobaczyła go po raz ostatni, stojącego w płomieniach. Dziewczyna skryła się w Głuszy, wśród Odmieńców. Szybko dołączyła do swego rodzaju ruchu oporu, rozpoczynając walkę z panującą wokół niej rzeczywistością. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, nieuchronnie zbliża się wybuch rewolucji. Wkrótce nastolatka poznaje Juliana, zwolennika zabiegów i walki z delirią. I dzieje się coś, czego żadne z nich się nie spodziewało...

Cała historia podzielona jest na występujące naprzemiennie rozdziały „wtedy” i „teraz”. Dzięki temu możemy dowiedzieć się zarówno, co działo się tuż po zakończeniu poprzedniej części, jak i później, po upływie kilku miesięcy. W „Pandemonium” przeplatają się losy Leny znajdującej się w Głuszy, powoli leczącej rany po ucieczce i pewnej, że Alex zginął, jak i Leny, która jest działaczką ruchu oporu, walczy o miłość i własne życie.

Główna bohaterka, w porównaniu z wydarzeniami z pierwszego tomu, bardzo się zmieniła. Tamta Lena była nieco naiwna, pełna optymizmu, wiary i nadziei. Ta Lena poznała smak miłości, widziała śmierć, stała się ostrożniejsza, odważniejsza i nieco bardziej cyniczna. To praktycznie dwie różne osoby, lecz równocześnie Magdalena w pewnym sensie została taka sama.
„Bo nigdy tak naprawdę nie będziemy w stanie zrozumieć drugiego człowieka. Możemy jedynie próbować, szukając po omacku drogi przez tunele, starając się oświetlić je pochodnią.”
„Delirium” to książka, która bardzo przypadła mi do gustu. Na kontynuację czekałam z niecierpliwością, ale i pewną obawą. Nie byłam pewna, czego mam się spodziewać. Okazało się, że druga część jest dużo lepsza od poprzedniczki i postawiła wysoko poprzeczkę ostatniemu tomowi. Podczas czytania nie można pozostać obojętnym, a końcowe rozdziały są pełne nerwowego przekręcania stron i obgryzania paznokci.

Od utworu nie sposób się oderwać. Niemal każdy z rodziałów kończy się tak, że wręcz niemożliwym jest przerwać lekturę. A zakończenie po prostu zwala z nóg. Nie mogę uwierzyć, że „Pandemonium” skończyło się w taki właśnie sposób i nie mam pojęcia, jak wytrzymam do premiery „Requiem”; oczekiwanie na finał będzie prawdziwą udręką. Ostatnie słowa zostawiły we mnie pewnego rodzaju pustkę i wciąż jeszcze się po nich nie otrząsnęłam.

Jestem pełna uznania dla Lauren Oliver i tego, jak postanowiła pokierować dalszymi losami Leny. Polecam tę serię każdemu - oryginalny pomysł, nietypowe rozwiązania i rozwijająca się główna bohaterka stanowią mieszankę idealną. 

Premiera już w październiku!

Delirium | Pandemonium | Requiem

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte.

poniedziałek, 10 września 2012

Stosik wrześniowy

Za oknem robi się coraz zimniej, zbliża się więc uwielbiany przez czytelników czas, kiedy można spędzać długie chwile pod kocem z książką w ręku. Wobec tego postanowiłam pochwalić się ostatnimi zdobyczami. :)


1. Graham Masterton - "Geniusz" - od portalu Webook
2. Stephen Chbosky - "Charlie" - zakup własny
3. Diane Chamberlain - "Tajemnica Noelle" - od wydawnictwa Prószyński i S-ka
4. Charlotte Bronte - "Shirley" - od wydawnictwa MG
5. Piotr Jacek Jamski - "Pocztówki z kresów przedwojennej Polski" - od wydawnictwa PWN.


1. Sara Shepard - "Bez skazy" - zakup własny
2. Lauren Oliver - "Pandemonium" - od wydawnictwa Otwarte. Właśnie ją kończę i zdradzę, że jestem po prostu zachwycona. :) Recenzja na dniach.
3. Amanda Hocking - "Zamieniona" - od księgarni Matras, recenzja
4. Richelle Mead - "Pocałunek cienia" - zakup własny
5. Cassandra Clare - "Mechaniczny książę" - j.w.

Już nie mogę doczekać się, kiedy pochłonę te wszystkie książki. Coś szczególnie Was zainteresowało?
I jak mija drugi tydzień września? Osobiście jestem padnięta, zwłaszcza dziś po dwóch godzinach basenu, ale staram się nie dać się szkole i uparcie czytam. :)

niedziela, 9 września 2012

Amanda Hocking - "Zamieniona"



Znów masz sześć lat. Są Twoje urodziny, dzień, który z założenia powinien być dniem wypełnionym beztroską zabawą. Nagle dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał: Twoja matka próbuje Cię zabić, krzycząc przy tym, że nie jesteś jej dzieckiem, tylko potworem. Jest w tym część prawdy czy może kobieta po prostu zwariowała?

Wendy Everly to uparta i nieco zbuntowana nastolatka. Często zmienia szkoły i czuje, że nigdzie nie pasuje. Mieszka razem ze starszym bratem, Mattem i ciotką Maggie. Obydwoje darzą ją miłością i na dobrą sprawę zrobiliby dla niej wszystko. Matka dziewczyny znajduje się w szpitalu psychiatrycznym, po tym, jak dźgnęła małą Wendy nożem, wrzeszcząc, że nie jest jej córką. Dziewczyna ma wrażenie, że jest inna i nie może nigdzie znaleźć sobie miejsca, ale w końcu która nastolatka nie czuje podobnie? Jest jednak coś, co z całą pewnością nie wpasowuje się w normalność: Wendy potrafi sprawić, by inni robili to, czego ona od nich żąda. Stara się nie wykorzystywać swej zdolności, lecz czasem jest to wręcz silniejsze od niej.

Pewnego dnia w szkole pojawia się Finn, który uważnie obserwuje siedemnastolatkę. Szybko okazuje się, że jest kimś więcej niż zwyczajnym uczniem. Wyznaje dziewczynie sekret jej pochodzenia, a słysząc jego słowa Wendy zaczyna zastanawiać się, czy mieszkająca w psychiatryku matka nie miała co do niej racji. Może naprawdę nie jest tym, za kogo wszyscy ją uważają? Choć początkowo prawda brzmi wręcz niewiarygodnie, w końcu elementy układanki wskakują na swoje miejsce i staje się jasne, że nastolatka nie jest zwykłym człowiekiem - że w ogóle nim nie jest.
„Cały czas na mnie patrzył. To pewnie cholerny socjopata. Najgorsze, że uznałam, iż to urocze.”
Choć „Zamieniona” to książka, która szturmem zdobyła rynek wydawniczy, początkowo nie byłam pewna, czy w ogóle chcę ją przeczytać. Raczej nie planowałam sięgać po tę trylogię, ale jak widać nigdy nie można mówić „nigdy. Gdy nadarzyła się taka okazja, postanowiłam dać szansę serii, która przysporzyła młodej Amandzie Hocking wielką popularność.

Wampiry, wilkołaki, anioły - to wszystko już było. Nie będzie pewnie zaskoczeniem, jeśli powiem, że trudno znaleźć dziś powieść, która wyrwałaby się ze znanych wszystkim schematów. Utwory przeznaczone głównie dla młodzieży coraz częściej są wręcz takie same, rażąc powielaniem pomysłów. Nic więc dziwnego, że debiut Hocking zdobył rzesze fanów: jest on zupełnie innych od książek, które znacie.

W „Zamienionej” pojawiają się Trylle. Są to trole, ale bynajmniej nie przypominają one istot, które pamiętamy z opowieści. Wyglądają jak ludzie, uwielbiają chodzić boso, a w ich społeczności manują rządy monarchiczne. Jest coś, co w pewnym sensie wyróżnia ich z tłumu: Trylle zaraz po urodzeniu podrzucane są bogatym rodzinom; ludzkie dziecko natomiast zamieszkuje z trolami. Po kilkunastu latach, kiedy zaczynają ujawniać się specjalne zdolności Trylli, zostają one namierzane przez tropicieli i przybywają do swej prawdziwej rodziny.

Z jednej strony nie do końca potrafię zrozumieć cały ten zachwyt, jaki wzbudził debiut młodej autorki, jednak z drugiej nie mogę nie docenić oryginalności, która znajduje się w całej tej historii. Mimo wszystko uważam, że porównanie „Zamienionej” to twórczości J. K. Rowling jest co najmniej na wyrost. Książka Hocking ma w sobie pewien urok, zresztą powiew świeżości, który znajduje się w tej opowieści, z pewnością zachwyci niejedną osobę. Niestety jest to utwór nie do końca dopracowany, lecz i tak nie mogę powiedzieć, że „Zamieniona” nie przypadła mi do gustu.

To, co najmniej spodobało mi się w tej powieści, to fakt, że spora część książki przypomina raczej dłuższy wstęp. Na początku nie uświadczymy nagłych zwrotów akcji, ale z jakiegoś powodu i tak nie jest łatwo oderwać się od utworu. Jednak im dalej, tym lepiej, coraz więcej się dzieje, a ostatnie kilkadziesiąt stron czyta się wprost w błyskawicznym tempie.

Wendy to bohaterka, którą od razu obdarzyłam sympatią. Choć bywa uparta i może nieco dziecinna, na ogół jest odważna, uczuciowa, skłonna do poświęceń i dowcipna, potrafi się też odgryźć. Finn niemal błyskawicznie skradł moje serce. To postać, którą otacza mgiełka tajemnicy, ale ciężko jej nie lubić. Ogólnie bohaterowie wzbudzają emocje, od tych negatywnych po pozytywne, dlatego ich kreacja jest jak najbardziej na plus.

Kolejnym, co uważam za atut tej książki, jest wątek miłosny - niewątpliwie dopracowany, a sam w sobie stanowi owoc zakazany i naprawdę trudno jest pozostać obojętnym czytelnikiem.

„Zamieniona” to naprawdę miłe zaskoczenie. Nie spodziewałam się po tym utworze wiele, jednak pozytywnie się rozczarowałam. Mimo kilku mankamentów nie mogę doczekać się momentu, w którym zapoznam się z drugim tomem serii, mianowicie „Rozdartą”. To oryginalna, wciągająca powieść, idealna po stresującym dniu. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam: lekkiej, przyjemnej lektury - a dostałam nawet więcej.

Zamieniona | Rozdarta | Przywrócona

Zachęcam do zapoznania się ze zwiastunem (cudowny!):


Za książkę serdecznie dziękuję księgarni Matras.

Debiut Amandy Hocking jest też dostępny w księgarni Gandalf.

sobota, 8 września 2012

Kerstin Gier - "Zieleń szmaragdu"



Gwendolyn Sheperd ma złamane serce. Całe dnie spędza na rozmowach telefonicznych z przyjaciółką i wypłakiwaniem sobie oczu. Jednak Gwen nie jest zwyczajną dziewczyną: potrafi przenosić się w czasie i dlatego bynajmniej nie może liczyć na chwilę spokoju. Czekają na nią niebezpieczne misje; ponadto Gwenny musi odkryć, co naprawdę stanowi cel upiornego hrabiego de Saint Germaina - u boku Gideona, będącego przyczyną jej nieszczęścia. Choć z każdą chwilą czasu jest coraz mniej, pojawia się coraz więcej pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedź.
„- Gotowa? - wyszeptał. - Gotowa, jeśli i ty jesteś gotów - odpowiedziałam bez zastanowienia.”
„Zieleń szmaragdu” to już ostatni tom Trylogii Czasu. Starałam się jak najbardziej odłożyć lekturę w czasie, gdyż zupełnie nie chciałam żegnać się z Gwendolyn i Gideonem, którzy zdążyli wkraść się do mojego serca. Wiedziałam, że czeka mnie kilka godzin wciągającej lektury, pełnej poczucia humoru i zwrotów akcji - i ani trochę się nie pomyliłam.

Po raz trzeci spotykamy się z młodą podróżniczką w czasie i towarzyszącym jej gargulcem, Xemeriusem, który zwyczajowo nie szczędzi kąśliwych uwag. Tym razem jednak wręcz czuć panujące na kartach stron napięcie - przed Gwen stoi zadanie, które z pewnością będzie wymagało złamanie kilku (a raczej kilkunastu) zasad.
„Dziewczyny są naprawdę najbardziej męczącym rodzajem ludzi, jaki istnieje. Zaraz po emerytowanych urzędnikach skarbowych, sprzedawczyniach w sklepie z pończochami i przewodniczącymi związków ogródków działkowych.”
Kerstin Gier ponownie mnie nie zawiodła. Dostałam to, czego oczekiwałam - a nawet więcej. Wartka akcja, zapadający w pamięć bohaterowie, tajemnice, wzbudzający szybsze bicie serca wątek miłosny i mnóstwo humoru. Czy nie brzmi to jak książka idealna?

Jest to utwór, od którego po prostu nie można się oderwać, dlatego też lepiej nie czytajcie go, jeśli macie coś ważnego do zrobienia. Sama porzuciłam prace domowe i zagłębiłam się w świat pełen intryg i niebezpieczeństw. I zupełnie nie żałuję!

Jedynym minusem, który udało mi się znaleźć, jest to, że „Zieleń szmaragdu” stanowi ostatnią część serii. Już teraz tęsknię za Gwendolyn i Gideonem, lecz przyznaję, iż zakończenie Trylogii Czasu jest po prostu idealne i dlatego jestem w stanie wybaczyć autorce, że nie planuje zaskoczyć fanów kolejnymi tomami. Jestem przeszczęśliwa, że wszystko tak właśnie się skończyło i uznaję ten cykl za jeden z moich ulubionych.

Jeśli jeszcze nie poznaliście Gwen i pozostałych podróżników w czasie, koniecznie musicie nadrobić zaległości. Obok tej wyjątkowej, dowcipnej i wciągającej historii po prostu nie można przejść obojętnie.

Trylogia Czasu:

Tę książkę można kupić w księgarni Gandalf.

wtorek, 4 września 2012

Rachel Hore - "Pod nocnym niebem"



Znów jesteś dzieckiem. Biegniesz przez ciemny las, szukając mamy. Gdzie ona jest? Gałęzie zaczepiają się o Twoje ubranie; coraz bardziej panikujesz. Uderzasz nogami w gliniastą ziemię i wołasz rodzicielkę, jednak nie otrzymujesz odpowiedzi.

Judith to kobieta pracująca w domu aukcyjnym. Lubi swoją pracę i jest w niej dobra. Zadaniem Jude jest wycena książek, niejednokrotnie starych, unikatowych egzemplarzy. Pewnego pozornie całkiem zwyczajnego dnia jeden telefon zmienia całe życie kobiety. Otrzymuje ona zlecenie zmuszające ją do wyjazdu z Londynu do hrabstwa Norfolk, by tam zapoznać się z kolekcją rękopisów, swego czasu należących do Anthony'ego Wickhama, osiemnastowiecznego astronoma. Tam Judith odkrywa sekrety, które w pewien sposób powiązane są z jej rodziną. Do serca Jude wkrada się też uczucie, ale czy po latach samotności i smutku kobieta jest gotowa dopuścić kogoś do siebie?
„Większość ludzi uśmiecha się tylko ustami, ale ty uśmiechnęłaś się także oczami, jakby ci naprawdę zależało.”
„Pod nocnym niebem” to powieść, którą chciałam przeczytać już od dawna. Intrygujący opis i piękna okładka zrobiły swoje, tak więc kiedy nareszcie znalazłam czas na tę książkę, pełna zapału zabrałam się za lekturę. Niestety mój entuzjazm zaczął przygasać z każdym kolejnym rozdziałem, by w końcu powrócić dopiero pod koniec tej historii.

Rodzinne tajemnice, przeszłość przeplatająca się z teraźniejszością, koszmarne sny i malownicze otoczenie - czy nie brzmi to zachęcająco? Jak dla mnie tak. Niestety za sprawą średniego warsztatu Rachel Hore i tak zwanego „lania wody” dobry pomysł został zwyczajnie zmarnowany. Ale po kolei.

Są dwie rzeczy, których wręcz nie znoszę, mianowicie działający na nerwy główny bohater i przewidywalność. Co prawda „Pod nocnym niebem” nie spełnia obydwu warunków, ale tak naprawdę niewiele brakuje. Judith jest postacią całkowicie neutralną, co również nie jest raczej atutem, ale druga kwestia niestety się pojawiła. Wiele wydarzeń byłam w stanie przewidzieć już na początku książki. Bardzo zabrakło mi nieprzewidzianych zwrotów akcji, jakichś niespodzianek czekających na czytelnika - było ich tak mało, że nie zdołały zatrzeć nieprzyjemnego wrażenia.

Już od początku powieść po prostu nudzi. Wszystko dzieje się aż zbyt powoli, a za dużo czasu poświęconego jest rozmyślaniom Jude. Cała opowieść spokojnie zmieściłaby się w mniejszej ilości stron, jednocześnie na tym zyskując. Dopiero w drugiej połowie coś zaczyna się dziać, jednak początek to głównie pisanie wciąż i wciąż o tym samym.

Do minusów dochodzi jeszcze wątek miłosny. Tak na dobrą sprawę już od momentu, w którym Judith spotyka swoją drugą połowę można bez problemu domyślić się, jak dalej potoczy się sytuacja. Wydaje mi się, że książka wiele straciła przez elementy romansu - bez niego z pewnością bardziej przypadłaby mi do gustu.

Nie jest to jednak historia złożona tylko z wad, ponieważ znalazło się też kilka plusów. Należą do nich przede wszystkim ciekawy pomysł, połączenie przeszłości z teraźniejszością i klimat, który jakoś udało się stworzyć Rachel Hore. Pewnym atutem jest też fakt, że tę opowieść, pomimo sporej objętości, szybko się czyta.

Czy polecam „Pod nocnym niebem”? Chyba tylko osobom, które uwielbiają powieści obyczajowe ze szczyptą sekretów z przeszłości. Pozostałym radzę, by trzymali się od tej książki z daleka.

Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Zainteresowani mogą nabyć tę książkę w księgarni Gandalf.

I jak mijają Wam pierwsze dni po wakacjach? :)

niedziela, 2 września 2012

Jennifer Clement - "Trucizną mnie uwodzisz"



„Kobieto, bogini
Trucizną spojrzenia mnie uwodzisz
Kobieto, rozsiewasz wokół woń
Kwitnącej pomarańczy”

Emily Neal to młoda kobieta, mieszkająca w Mexico City. Dorastała pod okiem samotnie wychowującego ją ojca - mama dziewczyny zniknęła wiele lat temu. Em większość dzieciństwa spędziła wśród książek, zwłaszcza encyklopedii, kolekcjonując fakty tak, jak inni ludzie kolekcjonują znaczki. Zaczęła przejawiać szczególną fascynację kobietami, które stały się morderczyniami. Jej szufladę wypełniają wycinki z gazet, mówiące o trucicielkach, pozbywających się mężów lub dzieci. Emily wie też praktycznie wszystko na temat świętych, a to za sprawą przełożonej sierocińca, siostry Agaty, która w pewnym sensie zastąpiła dziewczynie matkę.

Pewnego dnia w domu kobiety pojawia się Santiago, kuzyn, którego Emily nigdy wcześniej nie widziała. Chłopak wychowywał się na stojącym na uboczu ranczu, wśród upalnego słońca i dzikich zwierząt. Między tą dwójką zaczyna rodzić się uczucie, jednak ze względu na łączące ich pokrewieństwo wyznania miłosne Santiego są dla Em równocześnie przekleństwem, jak i błogosławieństwem. Kuzyn skrywa sekret, który na zawsze odmieni życie dziewczyny.
„Pomyślałem wtedy, że jesteś ptakiem, który nie potrafi latać.”
Akcja „Trucizną mnie uwodzisz” toczy się w słonecznym, tętniącym życiem Meksyku. Jennifer Clement ukazuje czytelnikowi obrazy pełne niemal namacalnych, intensywnych kolorów i zapachów. Tło powieści stanowią również piosenki Augustina Lary oraz Jimiego Hendrixa, tworząc niezapomniany klimat. Podczas lektury odczuwa się swego rodzaju niepokój i świadomość, że całość zmierza w kierunku zapadającego w pamięć finału. 
„Może kochać kogoś, to tak jakby wykradać go kawałek po kawałku.”
Bohaterowie pierwszoplanowi są raczej dopracowani, ale nie można tego powiedzieć o tych drugoplanowych. Odniosłam wrażenie, że autorka trochę za bardzo skupiła się na wydarzeniach, pomijając kreację postaci - a szkoda, bo książka nieco przez to straciła. Przykładem może tu być ojciec Emily, którego tak właściwie mogłoby nie być - przemyka gdzieś w tle, czasem coś powie, nie zwracając tym zbytniej uwagi. Ogólnie bohaterowie nie wzbudzają raczej większych emocji - wyjątek stanowi tu Santiago, którego nie lubiłam niemal od początku.

Nie można jednak zaprzeczyć, że zdarzenia bez wątpienia wywołują więcej uczuć, a od samego utworu trudno się oderwać. Moją ulubioną częścią książki były fragmenty dotyczące życia tak intrygujących Em morderczyń. Wszystkie z zamieszczonych historii miały miejsce naprawdę, a czytanie ich było ciekawym przeżyciem - to wręcz niewiarygodne, do czego są w stanie posunąć się ludzie.

Swoje pierwsze spotkanie z Jennifer Clement uważam za udane. Dzięki autorce na parę godzin znalazłam się w słonecznym Meksyku, obserwując pełne sekretów życie Emily Neale. Zakończenie, na które zdecydowała się autorka, jest w moim odczuciu idealne i doskonale wpasowuje się w nastrój opowieści, w pełni satysfakcjonując czytelnika.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Mała Kurka.


Trucizną mnie uwodzisz jest dostępna w księgarni Gandalf.

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)