wtorek, 29 maja 2012

Coleen Houck - "Klątwa tygrysa"


Przedzierasz się przez dżunglę, twardo idąc przed siebie. Na chwilę przestajesz wpatrywać się w ziemię i podnosisz głowę. Hipnotyczne oczy tygrysa wpatrują się w Ciebie w taki sposób, że nie możesz oderwać wzroku od zwierzęcia. Pokonujesz strach i zanurzasz dłoń w jego miękkiej sierści. A on po chwili przestaje być tygrysem i spoglądasz w oczy człowieka…
Kelsey Hayes to nastolatka poszukująca wakacyjnej pracy. Przypadkowo znajduje zatrudnienie w cyrku, który zatrzymał się w jej mieście na parę tygodni. Na miejscu dziewczyna szybko nawiązuje niezwykłą więź z największą atrakcją cyrku: pięknym białym tygrysem, Renem, który zdaje się mieć aż nazbyt ludzkie spojrzenie. Kelsey poświęca Renowi prawie wszystkie wolne chwile, dotrzymując zwierzęciu towarzystwa. Po pewnym czasie, gdy praca nastolatki dobiega końca, w cyrku zjawia się tajemniczy mężczyzna, oferujący zabranie Rena do rezerwatu dla tygrysów w Indiach. Dziewczyna, która wyjątkowo dobrze radzi sobie ze zwierzęciem, otrzymuje propozycję dotrzymania tygrysowi towarzystwa w podróży. I tak rozpoczyna się podróż, która odmieni życie zarówno Kesley, jak i Rena…
Gdy po raz pierwszy wzięłam do ręki „Klątwę tygrysa”, nie mogłam wręcz doczekać się chwili, kiedy rozpocznę lekturę. Intrygujący opis i przyciągająca uwagę okładka skutecznie zachęciły mnie do książki spod pióra Coleen Houck. Jednak z każdą przekręcaną kartką mój entuzjazm stopniowo słabł, aż w końcu znikł bezpowrotnie.
Z tyłu okładki możemy dowiedzieć się, że do napisania tejże powieści autorkę zainspirowała wzbudzająca wiele emocji – zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych – saga „Zmierzch”. I zdecydowanie widać tu wpływy historii Stephenie Meyer, co bynajmniej nie jest plusem „Klątwy tygrysa”. Najbardziej zabrakło tu oryginalności, na którą tak liczyłam. Od mniej więcej czwartego rozdziału można było bez większych problemów przewidzieć, jak dalej potoczy się ta opowieść. Jedynym elementem zaskoczenia jest to, że nie podejrzewałabym, jak nieciekawa okaże się książka pani Houck.
Akcja toczy się niezmiernie powoli, wręcz wlecze się, nie ma tu również fragmentów szczególnie zachęcających do dalszej lektury. Debiut Coleen Houck jest przeraźliwie monotonny, wielokrotnie nudzi. Chyba dawno nie czytałam książki, która nie dość, że nie wzbudziła we mnie praktycznie żadnych emocji, to jeszcze „szła mi jak po grudzie”. „Klątwę tygrysa” męczyłam grubo ponad miesiąc, a za każdym razem, gdy otwierałam tę powieść, odczuwałam jedynie niechęć.
Główna bohaterka jest raczej obojętna czytelnikowi – ani nie budzi sympatii, ani niechęci. Właściwie Kesley mogłoby nie być i podejrzewam, że fabuła „Klątwy…” jakoś bardzo by na tym nie ucierpiała. Ren, z założenia zachwycający, podbijający damskie serca chłopak, również do mnie nie trafił. Podczas lektury często odnosiłam wrażenie, że autorka przedstawia czytelnikowi historię miłosną, którą sama chciałaby przeżyć – i to niemiłosiernie nudną historię.
Sceny mające zapewne być zabawnymi i romantycznymi momentami tak naprawdę były infantylne i dość żenujące. Debiutowi Coleen Houck brak choćby drobnego poczucia realizmu. Jak informuje nota okładkowa, autorka początkowo nie znalazła wydawcy dla swojej książki, postanowiła więc opublikować ją samodzielnie. Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, co takiego zobaczyły w „Klątwie tygrysa” setki tysięcy fanów; ja widocznie tego nie dostrzegłam. O tym, że zapamiętam tę pozycję na pewien czas, jestem pewna, ale tylko dlatego, że czytanie jej wspominam raczej jako coś nieprzyjemnego. Kartki przekręcałam z nadzieją, iż może coś jeszcze się wydarzy… Niestety, była to płonna nadzieja.
Kolejnego tomu wypatrywać nie będę, i prawie na pewno po niego nie sięgnę – Coleen Houck nie przekonała mnie do siebie praktycznie niczym. Sam pomysł w moim odczuciu jest ciekawy, aczkolwiek dość szybko staje się on kolejną schematyczną historią, jakich wiele. A po co marnować czas na tego typu książkę, skoro jest tyle ciekawszych pozycji do przeczytania?
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Otwarte, za co serdecznie dziękuję!


środa, 23 maja 2012

Jennifer E. Smith - "Serce w chmurach"


Biegniesz co tchu, łokciami torujesz sobie drogę wśród wszechogarniającego tłumu. Gdy w końcu zdyszana dobiegasz na miejsce, okazuje się, że jest już za późno. Patrzysz w niebo i żegnasz się z odlatującym właśnie samolotem, którym miałaś dotrzeć do Anglii. Z niepokojem rozmyślasz o złości rodziców, gdy dowiedzą się o tym nieplanowanym opóźnieniu. Kiedy mocujesz się z ciężką walizką, podchodzi do Ciebie chłopak i oferuje pomoc. Nie wiesz jeszcze, jak bardzo ta chwila opóźnienia wpłynie na całe Twoje życie.
Hadley Sullivan to siedemnastolatka, której rodzice rozwiedli się dłuższy czas temu. Każde z nich znalazło sobie nowego partnera; zaczynają na nowo układać sobie życie. Dziewczyna jednak wciąż czuje żal do ojca, który opuścił ją i matkę na rzecz poznanej w pracy Charlotte. Nastolatka nie może pogodzić się z rozpadem rodziny, brakuje jej dawnej codzienności. Trzyma tatę na dystans, ograniczając kontakt z nim i jego nową partnerką do minimum. Nie chce mieć nic wspólnego z człowiekiem, który rozbił swoje małżeństwo. Gdy więc ojciec prosi Hadley, by była druhną na ślubie jego i Charlotte, siedemnastolatka jest pełna gniewu i urazy. Początkowo postanawia zbuntować się wobec całej tej ceremonii i w ogóle się na niej nie pojawić, jednak za sprawą wielu nalegań zarówno ze strony mamy, taty, jak i jego przyszłej żony, której dziewczyna nigdy nawet nie poznała, nastolatka postanawia pojechać, wciąż powtarzając sobie, że najważniejsze to przetrwać i jak najszybciej wrócić do domu. Wszystko jednak komplikuje się, gdy Hadley cztery minuty spóźnia się na samolot, a niespodziewanym towarzyszem staje się poznany na lotnisku chłopak, Oliver. Jak duży wpływ może mieć na nich oboje ta przypadkowa znajomość?
„Serce w chmurach” autorstwa Jennifer E. Smith to raczej niepozornych rozmiarów książka. Zanim zabrałam się do czytania, nie spodziewałam się po niej szczególnie dużo. Oczekiwałam jakiejś lekkiej, sympatycznej historii miłosnej, która na jakiś czas pozwoli mi na oderwanie się od rzeczywistości. Częściowo miałam rację, jednakże nie do końca. Powieść ta jest dużo bardziej niezwykła, niż mogłoby się wydawać.
 Jest to mądry, wzruszający utwór o pierwszej miłości, przebaczeniu i rodzinie. Wydarzenia przedstawione przez autorkę, choć odrobinę nieprawdopodobne, sprawiają, że zaczynamy wierzyć, iż nic tak naprawdę nie dzieje się bez przyczyny. Uczucia bohaterów przedstawione są w bardzo autentyczny sposób, tak, że łatwo jest zrozumieć ich postępowanie.
Z całą pewnością nie spodziewałam się, że „Serce w chmurach” tak mnie zachwyci. To książka wyciskająca łzy z oczu. Jennifer E. Smith porusza w swej trzeciej powieści tematy zarówno błahe, jak i poważne, o wszystkim jednak pisze umiejętnie, lekko i bez moralizowania, nie zanudza też czytelnika. Tę powieść pochłonęłam w zaledwie parę godzin, nie zwracając uwagi na szybko mijający czas. Jedyne, co mi się w tym utworze nie podoba to to, iż tak szybko się kończy. Do gustu przypadło mi również otwarte zakończenie, dzięki któremu tak naprawdę sami możemy ułożyć sobie dalsze losy bohaterów.
To książka zdecydowanie warta przeczytania. Śmiech, łzy, nerwowe przekręcanie kartek w oczekiwaniu na dalszy ciąg – to wszystko znajdziecie w powieści spod pióra Jennifer E. Smith. Takiej perełki zdecydowanie nie można przegapić.
Zachęcam do obejrzenia zwiastunu:

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!

wtorek, 8 maja 2012

Lauren Oliver - "Delirium"


Miłość. Na jej temat napisano wiele książek czy wierszy, powstało mnóstwo filmów i piosenek. Ludzie z roztkliwieniem wspominają swoje pierwsze zauroczenia, a niektórzy niecierpliwie czekają na to, by i oni doznali tego potężnego uczucia. Co jednak, jeśli miłość nie jest czymś dobrym, lecz wyniszczającym i prowadzącym do śmierci?
„Oto najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija człowieka, gdy go dopada i wtedy, gdy go omija.”
Lena Haloway to nastolatka żyjąca w Portland wraz z ciotką Carol, wujkiem Williamem i kuzynkami Grace oraz Jenny. Dziewczyna czuje się napiętnowana przez społeczeństwo, a każdemu jej krokowi towarzyszą pogardliwe szepty i nieprzychylne spojrzenia. Wszystko to spowodowane jest samobójstwem matki Leny, które miało miejsce wiele lat temu. Nastolatka stara się jak najlepiej wpasować w otoczenie, by udowodnić wszystkim, że ani trochę nie przypomina rodzicielki, której życie skończyło się przez najbardziej podstępną dolegliwość: miłość.
Amor deliria nervosa to choroba, której sama nazwa budzi dreszcz niepokoju w mieszkańcach Portland. Po długim czasie wynaleziono lek na tę dotkliwość, jednak może być on podawany dopiero, gdy dana osoba ukończy osiemnasty rok życia. Młodzi ludzie odliczają dni do zabiegu, wręcz podskakując z ekscytacji – poza drobnymi wyjątkami, czyli osobami, które wcześniej zaraziły się chorobą. Mimo wszystko je również można wyleczyć, podając remedium. Wtedy uczucia znikają, a ludzie stają się raczej obojętni na to, co ich otacza. Lena należy do grupy nastolatków niecierpliwie czekających na zabieg. Jest ona obowiązkowa, posłuszna i ślepo wierzy we wszystko, co mówią władze. Stara się trzymać z daleka od wszelkich przejawów buntu. To jednak zmienia się, gdy dziewczyna poznaje Aleksa. Lena zaczyna kwestionować, czy miłość rzeczywiście jest czymś tak przerażającym, jak wpajano jej od dziecka. Ogrodzenie otaczające miasto przestaje być znakiem bezpieczeństwa, lecz ograniczenia. Wątpliwości narastają, gdy dziewczyna stopniowo zaczyna odkrywać kolejne rzeczy, które trzymano przed nią w sekrecie, a zarażona matka przestaje być powodem do wstydu. Wtedy nastolatka postanawia głośno sprzeciwić się otaczającej ją rzeczywistości.
„Całe powietrze uchodzi ze mnie i wszystko zastyga na sekundę, jak gdybym spoglądała na niego przez obiektyw, w maksymalnym zbliżeniu, a świat zatrzymał się na krótką chwilę między otwarciem a zamknięciem migawki.”
Kiedy wzięłam „Delirium” do ręki i przeczytałam opis, mimowolnie zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak wyglądałby świat bez miłości. Początkowo myślałam jedynie o tym romantycznym uczuciu, jednak gdy zabrałam się do lektury, z każdą przekręcaną stroną coraz bardziej zaczęłam zdawać sobie sprawę, jak wiele odcieni ma miłość. Troska i opiekuńczość matki w stosunku do dziecka, oddanie między przyjaciółmi… Bez tego uczucia nie czulibyśmy nic do jakiegokolwiek człowieka, może jedynie poczucie obowiązku, kiedy chodziłoby o kogoś z rodziny. Wszystko byłoby nam właściwie obojętne: nie potrafilibyśmy zdobyć się na empatię, nie bylibyśmy również szczęśliwi. Nasze życie polegałoby na prześlizgiwaniu się przez nie, a nie na przeżywaniu go.
„Wyleczeni, niezdolni do silnych namiętności, są w ten sposób ocaleni zarówno przed przeszłym, jak i przyszłym cierpieniem.”
Główna bohaterka książki, Lena, przechodzi ogromną metamorfozę. Początkowo jest niesprawiającą kłopotów, ułożoną osobą, robiącą to, czego oczekują od niej inni. Później jednak, pod wpływem kolejnych wydarzeń, zaczyna dojrzewać, staje się bardziej niezależna i pewna siebie, ma własne zdanie i chce walczyć o swoje. Bardzo polubiłam tę postać, gdyż jej zachowania mają swój motyw, a reakcje są adekwatne do sytuacji. Alex to bohater, którego obdarzyłam chyba największą sympatią. Nie jest człowiekiem idealnym, ma zarówno wady, jak i zalety. Być może to właśnie dzięki temu jest tak… prawdziwy i realny, co zdecydowanie działa na jego korzyść.
Sposób narracji bardzo przypadł mi do gustu, podobnie jak styl autorki. Lauren Oliver umiejętnie kreuje napięcie, przekonująco przedstawia również emocje postaci. Wszystkie wydarzenia „Delirium” z biegiem czasu łączą się w sensowną całość, nie ma tu niespójności czy niedokładności.
Na okładce widnieje opinia, porównująca tę książkę do „Igrzysk śmierci”. Z pewnością nie tylko ja zauważyłam, że ostatnio coraz więcej powieści jest przyrównywanych do serii autorstwa Suzanne Collins, jak gdyby miało to zapewnić innym utworom większą popularność. Zazwyczaj jednak tego typu rekomendacje są po prostu przesadzone. W tym przypadku zaryzykowałabym stwierdzenie, że słowa: „Jesteś pod wrażeniem Igrzysk śmierci? Oto następna trylogia, na punkcie której totalnie zwariujesz” są słuszne. „Delirium” przypomina „Igrzyska śmierci” panującym w obydwu seriach klimatem, przez co połknęłam utwór Lauren Oliver w bardzo krótkim czasie.
Ta książka błyskawicznie trafiła do grona ulubionych, a ja jak na szpilkach czekam na kontynuację losów Leny. Po takim zakończeniu z pewnością jeszcze przez długi czas będę myśleć o „Delirium” i świecie wykreowanym przez autorkę.
Gdyby miłość była chorobą, chcielibyście się wyleczyć?

Delirium | Pandemonium | Requiem
 Książkę otrzymałam od wydawnictwa Otwarte, za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 6 maja 2012

Kendare Blake - "Anna we krwi"


Powoli otwierasz niemiłosiernie skrzypiące drzwi i wchodzisz do starego, opuszczonego domu. Każdy Twój krok wzbija tumany kurzu. W dłoni mocno ściskasz sztylet; jego rączka wbija Ci się w skórę. Starasz się być jak najciszej. Nagle przed Twoimi oczami ukazuje się zjawa, postać nie z tego świata. Unosisz rękę i zadajesz celny cios.
„Pojawia się też myśl, że ten biedny drań przeżywa to przeze mnie raz jeszcze. Ale to ulotna refleksja. Przecież on już i tak nie żyje.”
Tezeusz Cassio Lowood to nastolatek, którego życie już od najwcześniejszych lat znacząco różniło się od egzystencji pozostałych ludzi. Wyróżniał się on z tłumu nie tylko za sprawą specyficznego imienia, lecz także rodziny: jego matka to biała czarownica, a ojciec był łowcą potworów, które unicestwiał za pomocą athame, noża, przynoszącego spokój umarłym. Gdy tata chłopaka zostaje zabity przez ducha, na którego polował, Cas postanawia kontynuować dzieło rodziciela. W ten oto sposób nastolatek porzuca w miarę zwyczajną codzienność na rzecz ciągłych przeprowadzek, zmian szkół i nocnych łowów. Mogłoby się wydawać, że nic nie sprawia chłopakowi trudności – do czasu, gdy natyka się on na Annę we krwi.
Powieść autorstwa Kendare Blake kusi czytelnika przyciągającą wzrok, magnetyczną okładką oraz całkiem ciekawym opisem, znacznie różniącym się od tych, na które najczęściej natykamy się na książkach dla młodzieży z wątkiem paranormalnym. Oprawa wizualna sprawia, że chęć sięgnięcia po ten utwór znacznie wzrasta – czy słusznie?
Mimo usilnych starań, nie udało mi się polubić głównego bohatera. Odniosłam wrażenie, że autorka starała się zrobić go na siłę zabawnym, jednak niezbyt jej to wyszło. Cas, zamiast bawić, wielokrotnie irytował. Poza tym był nazbyt pewny siebie, a w jego zachowaniu brakowało logiki. Równie słabo zostały wykreowane pozostałe postacie. Brakowało im realności, nie doświadczali większych emocji. Relacje międzyludzkie także kuleją, a reakcje bohaterów są zupełnie oderwane od rzeczywistości. Wiele zachowań było zupełnie nieadekwatnych do danej sytuacji, a postaci zamiast zareagować na jakieś wydarzenie, pozostawały całkiem obojętne. Bohaterowie są po prostu płascy i wykreowani „na jedno kopyto”.
Podczas lektury „Anny we krwi” ciężko o dreszcz niepokoju czy nerwowe  przewracanie kartek z myślą: „Co dalej?”. Wydarzenia toczą się raczej powoli, brak tu zaskakujących zwrotów akcji czy nieprzewidzianych rozwiązań. Sprawia to, że utwór ten często nudzi, a czytelnik ma po prostu ochotę odłożyć utwór na półkę.
Fabuła powieści również nie powala. Osobiście dostrzegłam w niej wiele zbieżności z serialem „Supernatural”, co bynajmniej nie jest plusem tej książki. Gdyby były to drobne podobieństwa, prawdopodobnie nie zwróciłabym na to większej uwagi, jednak w tym przypadku analogiczności wielokrotnie rzucają się w oczy.
Nie jest jednak tak, iż ten utwór nie posiada żadnych plusów. Tkwi w nim potencjał, który niestety nie został wystarczająco wykorzystany, a szkoda. Kendare Blake zbyt dużo czasu poświęciła na rozmyślania głównego bohatera, a poskąpiła akcji. W tego typu powieści jest to zabieg, który raczej z góry skazany jest na porażkę. Jednakże opisy sytuacji, które serwuje nam autorka, są ciekawe i skonstruowane tak, że przyciągają uwagę. I choć Kendare Blake nie do końca umiejętnie buduje wydarzenia, które teoretycznie powinny wywoływać lęk, tkwi w tym pewien urok.
Przyznaję, zawiodłam się na tej książce. Być może oczekiwałam po niej zbyt wiele; w każdym bądź razie nie spełniła ona moich oczekiwań. Mimo wszystko, jeśli nastąpi kontynuacja „Anny we krwi” – a zakończenie właśnie na to wskazuje – myślę, że dam jej szansę. Mam nadzieję, że autorka popracuje nad swoim warsztatem i liczę na to, że w przyszłości jeszcze czymś nas zaskoczy.
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka!

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)