piątek, 30 grudnia 2011

Podsumowanie roku 2011

2011 rok już prawie dobiegł końca. Czas więc podsumować go i zobaczyć, jak to było pod względem czytelniczym. :)

KATEGORIE:
Książka, która najbardziej zapadła w pamięć: Carolyn Jess-Cooke - "Zawsze przy mnie stój"
Książka najbardziej trzymająca w napięciu: John Harding - "Siostrzyca"
Książka, której kontynuacji nie mogę się doczekać: Carrie Ryan - "Las Zębów i Rąk"
Książka, którą powinnam była przeczytać dużo wcześniej: Harper Lee - "Zabić drozda"
Najlepsza powieść historyczna: Sandra Gulland - "Józefina"
Najlepsza seria: John Marsden - "Jutro"
Najlepsza antyutopia: Allie Condie - "Dobrani" oraz Sara Grant - "Neva"
Najlepsza książka o duchach: Jessica Warman - "Pomiędzy światami"
Najlepsza książka z mitologią w tle: Rick Riordan - "Zagubiony heros" oraz Josephine Angelini - "Spętani przez bogów"
Najlepszy thriller paranormalny: Tricia Rayburn - "Syrena"
Największe zaskoczenie tego roku: Kerstin Gier - "Czerwień rubinu"

Łącznie w 2011 roku przeczytałam 119 książek. To trochę mniej niż w 2010, ale mam nadzieję, że w przyszłości to nadrobię. ;)
Pisanie recenzji oraz czytanie Waszych opinii przynosi mi masę radości. Cieszę się, że jest tyle osób kochających czytanie. Wielokrotnie byliście dla mnie prawdziwą motywacją. Gdyby nie Wasze recenzje, pewnie po wiele książek bym nie sięgnęła, dużo przy tym tracąc. Co by to było, gdyby Was nie było... :)
Życzę Wam, by w nadchodzącym 2012 roku znalazło się jak najwięcej czasu na czytanie. Wielu wspaniałych pozycji i zachwycających książkowych stosów, a także udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku!

Końcoworoczny stosik

Grudzień nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Czas więc pokazać Wam najnowsze zdobycze książkowe. :)

1. Kimberly Derting - "Ukryte" - zakup własny
2. Oscar Wilde - "Portret Doriana Graya" - spóźniony prezent urodzinowy, nie załapał się na poprzedni stosik. ;)
3. Katarzyna Berenika Miszczuk - "Ja, anielica" - prezent na szkolne Mikołajki
4. Jessica Warman - "Pomiędzy światami" - jedyna książka znaleziona pod choinką ;), recenzja


1. Cristina López Barrio - "Ogród wiecznej wiosny" - od wydawnictwa Otwarte
2. John Marsden - "Jutro 3" - pożyczone od koleżanki, recenzja
3. Julie Kagawa - "Żelazny król" - od księgarni Matras
4. John Harding - "Siostrzyca" - od wydawnictwa Mała Kurka, recenzja
5. John Stephens - "Szmaragdowy atlas" - od Sztukatera
6. Alyson Noel - "Aura" - j. w., przeczytane, recenzja już w przyszłym roku. ;)



1. Syrie James - "Pamiętniki Jane Austen" - od wydawnictwa Otwarte
2. Konstantinos - "Wampiry wśród nas" - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
3. Sophia Bennett - "Projekt C" - od portalu NaKanapie, recenzja
4. Amy Meredith - "Cienie" - z biblioteki, recenzja
5. Nita i Thomas Horn - "Wrota Ahrimana" - od wydawnictwa Bullet Books
6. Craig Smith - "Przeklęty zakon", recenzja
7. Erica Spindler - "Obsesja" - od wydawnictwa Mira, recenzja
8. Susan Wiggs - "Obudzić szczęście" - j. w.

A jutro pojawi się podsumowanie roku 2011, do którego zbieram się już od dłuższego czasu. ;)

czwartek, 29 grudnia 2011

Jessica Warman - "Pomiędzy światami"



Bang bang bang. Tajemniczy hałas wyrywa Cię ze snu. Jest środek nocy. Rozglądasz się z niepokojem. Dookoła widzisz grupę wiernych przyjaciół, zupełnie nieprzytomnych z powodu ilości spożytego alkoholu. Bang. Poirytowana postanawiasz sprawdzić, co to za dźwięk. Łódź, na której się znajdujesz, kołysze się na boki. Z trudem utrzymujesz równowagę, ale trwasz w swym postanowieniu. Idziesz w stronę hałasu i wyglądasz za burtę. Twój krzyk mąci panującą wokół ciszę. W wodzie widzisz samą siebie. Leżącą twarzą w dół. Martwą.
„Śmierć jest niewiarygodnie, niezmierzenie samotna.”
Elizabeth Valchar to popularna dziewczyna, o której marzy połowa chłopaków z liceum, do którego uczęszcza. Jej życie jest beztroskie i pozbawione większych problemów, przynajmniej pozornie. Gdy zbliżają się osiemnaste urodziny nastolatki, ta postanawia zorganizować przyjęcie na jachcie w otoczeniu najbliższych przyjaciół. Bawi się wspaniale – do czasu… Tajemniczy odgłos budzi Liz w środku nocy. Gdy dziewczyna postanawia sprawdzić, co to takiego, odkrywa coś, co początkowo wydaje się być niemożliwe. Elizabeth nie żyje, utonęła. W dniu swoich urodzin.

Szybko okazuje się, że Liz zostaje uwięziona pomiędzy światami, jednak nastolatka nie ma pojęcia, dlaczego. Kiedy mija początkowy szok, wywołany wiadomością o własnej śmierci, dziewczyna odkrywa, że nikt jej nie widzi ani nie słyszy. Wyjątkiem jest Alex, nieżyjący już od dłuższego czasu chłopak. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu został przydzielony do Elizabeth, choć o sytuacji, w której się znaleźli, wie niewiele więcej od niej. Dziewczyna jest zrozpaczona, może tylko patrzeć na łzy i ból najbliższych. Cała jej przeszłość to pusta kartka. Liz niczego nie pamięta, nie wie nawet, jak umarła. Nie wie do końca, kim jest. Wraz z Aleksem postanawia rozgryźć zagadkę swej śmierci. Pomagają jej w tym wracające co jakiś czas wspomnienia. Jednak przeszłość nie jest taka, jak się spodziewała…
„- No dobrze, Liz – pochyla się ku mnie – czy wiesz, ile kalorii jest w gramie tłuszczu? Potakuję. - Dziewięć kalorii w każdym gramie – recytuję z pamięci. Moja matka szkoli mnie już jako dziewięciolatkę.”
Śmierć. Jest z nami codziennie, każdego dnia, choć zazwyczaj tego nie odczuwamy. Traktujemy ją jak coś oczywistego, chociaż równocześnie za każdym razem, gdy zbiera swe żniwo, odczuwamy rozpacz i zdumienie. Często nie potrafimy się z nią pogodzić. Im wcześniej nadchodzi, tym jest to trudniejsze. Nigdy do końca nie będziemy w stanie zaakceptować tego, że ukochana osoba odeszła. Możemy jednak pozwolić jej odejść.
„- Co rano, kiedy się budzę, myślę, że znowu ją zobaczę. (…) A potem sobie przypominam. To tak, jakby ona każdego dnia umierała na nowo.”
„Pomiędzy światami” spod pióra Jessici Warman to historia niezaprzeczalnie nietypowa. Ma drugie dno, które ujawnia się dopiero po pewnym czasie. Na pozór wszystko jest oczywiste. Rozpieszczona, dbająca tylko o swój los nastolatka przez własną nieuwagę wpada do wody i umiera. Tak naprawdę wszystko ma swoje drugie oblicze: zarówno Elizabeth, główna bohaterka, jak i okoliczności jej śmierci. Swoją drugą stronę pokazują również przyjaciele dziewczyny. Pozornie idealne życie popularnych i bogatych dzieciaków okazuje się być o wiele bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.

W swym utworze autorka porusza wiele ważnych problemów. Są to między innymi zazdrość, zaburzenia odżywiania i toksyczna przyjaźń, jednak można znaleźć tu o wiele więcej. To wielowątkowa opowieść, w której każdy znajdzie coś dla siebie.
„Pomiędzy światami” to pozycja niezwykle oddziałująca na uczucia. Przeszłość i codzienność Liz zaskakują, nakłaniając tym samym do refleksji. Jessica Warman pokazuje, że nie wszystko jest czarno-białe, a życie to po prostu wiele odcieni szarości.
„Wtedy, w tamtej chwili, myślałam, że pękło mi serce. Na zawsze.”
Postaci występujące w tej książce są bardzo różnorodne. Liz, główna bohaterka, kryje w sobie dużo więcej, niż można by się spodziewać. Richie, chłopak Elizabeth, to postać skomplikowana, pełna sprzeczności. Josie, całe życie pchana zazdrością, jest w stanie zrobić wiele, by otrzymać to, czego chce. Możemy poznać również niewinną Caroline, pragnącą rozgłosu Merę i obsesyjnie dbającego o higienę Tophera. Bohaterowie różnią się od siebie, ich kreacje zachwycają. Są przedstawieni w bardzo wiarygodny, wielowymiarowy sposób.

W książce autorstwa Jessici Warman nie brak wielu zwrotów akcji i nieprzewidzianych rozwiązań. Początkowo mało co łączy się ze sobą, jednak z biegiem fabuły kolejne wydarzenia coraz bardziej się zazębiają, tworząc spójną całość. Powracające wspomnienia Liz są jak brakujące elementy układanki, dopełniające obraz. Chociaż najpierw wydaje się, że wiele zdarzeń jest przypadkowych, tak naprawdę wszystko ma sens, trzeba tylko spojrzeć na wszystko z większej perspektywy.

Zakończenie jest zaskakujące. Pomimo tego, że trochę wcześniej domyśliłam się, kto jest mordercą, i tak to rozwiązanie było szokujące. Do samego końca nie chciałam w to wierzyć. To niewiarygodne, do czego są w stanie dopuścić się ludzie, dążąc do własnych celów, chroniąc samych siebie.

Styl autorki jest przyjemny w odbiorze. Dzięki umiejętnemu przedstawieniu rzeczywistości bohaterów, „Pomiędzy światami” należy do pozycji, których się nie czyta – je się połyka. Jessica Warman połączyła wiele gatunków: kryminał, romans, trochę obyczaju i wątku paranormalnego, co sprawia, że czytelnik przewraca strony w zawrotnym wręcz tempie. Na każdym rogu czai się kolejna zagadka, którą trzeba rozwiązać, kolejna tajemnica, którą trzeba odkryć…

Choć jest to historia, w której pierwsze skrzypce grają nastoletni bohaterowie, nie jest to powieść młodzieżowa. To pozycja, która zachwyci zarówno młodszych, jak i tych starszych czytelników.

Każdego dnia mamy szansę, by kształtować zarówno swą przeszłość, jak i przyszłość. Skorzystajmy z tej możliwości. Nie żałujmy niczego, nie patrzmy wstecz. Cieszmy się każdym dniem. Po prostu żyjmy.

środa, 28 grudnia 2011

Amy Meredith - "Cienie"



Biegniesz ciemną ulicą, co chwilę oglądając się za siebie. Drogę oświetla Ci tylko księżyc, który zamiast być pociechą, przysparza jedynie dreszczu niepokoju. Czujesz ich obecność. Wślizgują się do Twojej głowy. Słyszysz ich głosy, słowa, które układają się w przerażające groźby. Po chwili nie wiesz już, co jest prawdą, a co tylko urojeniem. Jesteś pewna tylko tego, że Twoja dusza znajduje się w niebezpieczeństwie.
„Jeśli potrafisz unicestwić demona, zamieniając go w smugę dymu, to raczej trochę odbiega od definicji normalności.”
Eve to zwyczajna dziewczyna, kochająca zakupy i nowe buty. Wiedzie całkiem przeciętne życie – przeciętne życie bogatej nastolatki – martwiąc się tylko tym, by nie przekroczyć limitu na karcie kredytowej. Ale to wszystko zmienia się, gdy wokół Eve zaczynają dziać się dziwne rzeczy: elektronika wariuje, a samą dziewczynę coraz częściej otaczają niewytłumaczalne rozbłyski światła. Do liceum nastolatki przybywają nowi chłopcy. Mniej więcej w tym samym czasie w mieście dziewczyny zaczynają popadać w obłęd. Miejscowy szpital psychiatryczny zaczyna zapełniać się kolejnymi pacjentkami. Eve wraz z przyjaciółką Jess postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat historii Deepdene – i tak odkrywa tajemnicę o swoim pochodzeniu. Nastolatki, z pomocą Luke’a, jednego z nowych chłopaków, odkrywają coraz więcej tajemnic, które skrywa spokojne do tej pory miasto. A sama Eve staje przed prawdą, która może okazać się być zabójcza.
„- Może potrafisz robić niesamowite rzeczy. – Wyrwał kartkę z segregatora i położył na stole między nimi. – Sprawdź, czy potrafisz to przesunąć.
Eve spojrzała mu w oczy. A potem powoli wyciągnęła rękę, położyła palec na kartce i przesunęła ją po stole. - Wow! Udało się! – wykrzyknęła.”
Cienie” autorstwa Amy Meredith to niepozorna, niewielka objętościowo książka. Zabierając się do lektury, nie miałam wobec niej większych oczekiwań; nie wiedziałam nawet, czego mogę się spodziewać. Być może to podejście do tej pozycji sprawiło, że spędziłam z nią miłe chwile, nie zwracając większej uwagi na drobne uszczerbki.

Jest to zgrabnie napisany utwór, okraszony szczyptą humoru. Można tu znaleźć tajemnicę, wątek paranormalny i trochę romansu. Nie brak tu też akcji, która uparcie prze do przodu. Styl Amy Meredith jest przyjemny w odbiorze. W trakcie czytania uśmiech parę razy zagościł na mojej twarzy. I choć „Cienie” z całą pewnością można nazwać opowieścią przewidywalną, nie stanowi to większego problemu. Od początku można przewidzieć, jak potoczy się cała historia, to jednak nie jest minusem powieści. To niewymagająca pozycja na jeden wieczór – idealna, by odstresować się po ciężkim dniu i wraz z mieszkańcami Deepdene śledzić rozwój wydarzeń.

Główna bohaterka powieści, Eve, to nastolatka chętnie spędzająca czas na zakupach i poprawianiu fryzury. Nie jest jednak ona jedną z tych płytkich, niemyślących postaci: to inteligentna, gotowa do poświęceń dziewczyna, dla której przyjaciele zawsze będą na pierwszym miejscu A zakupy… cóż, która z nas ich nie lubi? ;)

„Cienie” to książka typowo młodzieżowa. Nie należy się po niej wiele spodziewać, jednak utwór ten potrafi zaskoczyć – pozytywnie. Po kontynuację chętnie sięgnę, choć mam nadzieję, że będzie ona trochę dłuższa: ledwie rozpoczęłam lekturę, książka już się skończyła.

Mogę tę pozycję polecić osobom potrzebującym odprężenia i trochę niezobowiązującej lektury. W końcu każdemu potrzeba czasem trochę przewidywalnej powieści, której tematyka dotyczy typowej walki dobra ze złem. A kiedy dochodzi do tego jeszcze poczucie humoru, trudno powiedzieć „nie”.

wtorek, 27 grudnia 2011

John Marsden - "Jutro 3. W objęciach chłodu"



Siedzisz w ciemności, odliczając minuty do chwili, która będzie wymagać od Ciebie wykazania się nie lada odwagą. Z jednej strony chcesz, by było już po wszystkim, ale z drugiej odsuwasz od siebie ten moment. Już czas, by zrobić to, do czego się zobowiązałeś. Precyzyjnie przygotowujesz bombę i szybko wybiegasz z pomieszczenia. Uważnie się rozglądasz; masz nadzieję, że pozostaniesz niezauważony. Nagle słyszysz krzyki obcych głosów i już wiesz, że być może wszystko jest już stracone…
„Były to oczywiście codzienne problemy: strach i zimno. Powinnam była już do nich przywyknąć.”
Homer, Robyn, Ellie, Fi i Lee to nastolatkowie, którzy jeszcze pół roku temu mieszkali w spokojnym, małym miasteczku Wirrawee. Ich sytuacja uległa drastycznej zmianie, gdy po powrocie z kilkudniowego wyjazdu zamiast witających rodzin zastali puste domostwa. Przyjaciele szybko dowiedzieli się, że na rodzinny kraj najechali ludzie z innego państwa, a od kilku dni toczy się wojna. Młodzi ludzie postanowili działać i w jakiś sposób pomóc uwięzionym rodzinom. I tak rozpoczęła się ich prywatna walka.

Od inwazji minęło parę miesięcy. Nastolatkowie mają już dość widoku Piekła, które do tej pory było ich azylem. Postanawiają zrobić coś więcej; czują, że są w stanie dokonać czegoś ważniejszego niż wysadzenie mostu czy paru domów. Decydują się na atak na Zatokę Szewca, ważny dla nieprzyjaciela port. Choć zdają sobie sprawę z tego, że nie będzie to zadanie łatwe ani bezpieczne, i tak chcą przynajmniej spróbować. Mimo wielu obaw przyjaciele szybko przygotowują się do akcji, która ku ich szczęściu kończy się powodzeniem. Jednak jest to dopiero początek ich kłopotów…
„I nagle z jasnego światła wpadliśmy prosto w wielki mrok. Zrobiło się ciemno i zimno. Przez jedną głupią chwilę myślałam, że trafiliśmy do piekła.”
Jest to już trzeci tom cyklu, który zdobył popularność na całym świecie – i nic w tym dziwnego. „Jutro” to niezwykła książka, skłaniająca do refleksji, pełna akcji, dylematów moralnych, a także problemów bliskich i dalekich czytelnikowi.

Bohaterowie serii z każdą kolejną częścią ulegają zmianie. Wojna odciska na nich piętno. Nie są oni już tymi beztroskimi ludźmi, których jeszcze jakiś czas temu największym problemem była szkoła czy kłótnia z rodzicami. Teraz martwią się o życie i bezpieczeństwo najbliższych osób. Wzięli na swe barki odpowiedzialność większą, niż wielu udałoby się udźwignąć. To także ma swoje konsekwencje. Nastolatkowie są zmęczeni nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Bez mrugnięcia okiem są w stanie zrobić rzeczy, które wcześniej nawet nie przyszłyby im do głowy. Dawny system wartości niewiele teraz znaczy. Przyjaciele muszą na nowo stworzyć prawo, według którego będą postępować, jednak na wojnie nie będzie to łatwe zadanie.

„Jutro 3. W objęciach chłodu” to pozycja pełna emocjonujących zwrotów akcji i nieprzewidzianych rozwiązań. Nigdy niewiadomo, co się zaraz wydarzy; zakończenie niemal do ostatniej strony jest jednym wielkim znakiem zapytania. Sprawia to, że od książki po prostu nie sposób się oderwać.

Bohaterowie powieści autorstwa Johna Marsdena to zwykli, nienawykli do nowych realiów ludzie, osoby, które jeszcze niedawno były tylko przeciętnymi, niczym niewyróżniającymi się nastolatkami. Teraz muszą podejmować decyzje dotyczące życia i śmierci. W zbyt krótkim czasie stali się dorosłymi, zbyt wcześnie musieli porzucić szkolne plecaki na rzecz niosących śmierć karabinów.

Grono przyjaciół wciąż się zmniejsza. Członkowie grupy giną w walce, oddając życie za to, w co wierzą. Poświęcają się dla najbliższych, dokonują niemożliwych wręcz wyborów. Próbują zmienić bieg historii.
„Tam, gdzie jest życie, jest jednak i nadzieja.”
John Marsden opisuje losy bohaterów w zdumiewająco realny sposób. Podczas lektury nie sposób pozbyć się wrażenia, że wydarzenia zawarte w książce naprawdę miały miejsce. To z kolei powoduje, że po skończeniu czytania trudno otrząsnąć się z odrętwienia. „Jutro” jest cyklem bardzo poruszającym i oddziałującym na wyobraźnię.

Wydaje mi się, że jest to jedna z lepszych serii młodzieżowych – choć ci starsi niewątpliwie również znajdą tu coś dla siebie. Po przeczytaniu pierwszego tomu nie ma wyjścia, by nie sięgnąć po kolejne. Gdy już zacznie się przygodę z „Jutrem”, nie sposób przerwać – to jak uzależnienie.
„Trzeba w coś wierzyć. To wszystko.”


Recenzje poprzednich tomów:
John Marsden - "Jutro"
John Marsden - "Jutro 2. W pułapce nocy"

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Craig Smith - "Przeklęty zakon"



Wspinasz się, szybko szukając oparcia dla zmęczonych rąk i nóg. W pewnym momencie spoglądasz w dół: od ziemi dzieli Cię ogromna odległość. Nagle czujesz, że zaczynasz drżeć. Czyżby nadchodził początek końca? Czy zaraz spadniesz i na zawsze pożegnasz się ze snami, które jeszcze parę minut temu wydawały się być bardziej realne od otaczającego Cię świata?...

Ethan i Kate to młodzi, wysportowani ludzie. Pewnej nocy skradają się do domu pewnego milionera, by wykraść stamtąd obraz Jezusa, wart mnóstwo pieniędzy. Jest to niezwykle stare dzieło, na temat którego powstało wiele legend i domysłów. Niejeden chciałby poszczycić się posiadaniem go. Dom właściciela portretu jest bardzo pilnie strzeżony, a skradzenie obrazu wydaje się być niemożliwe – ale w końcu nie ma rzeczy niemożliwych, a tylko bardzo trudne. Ethanowi i Kate udaje się wynieść dzieło z posiadłości bogacza, a zwycięstwo okraszone jest sporą ilością biegania.

26 rok naszej ery, Cezarea. Polityka zmusza Piłata, by ten ukrzyżował młodego Żyda, twierdzącego, że jest zbawicielem. Ma on swoich zwolenników, stojących za nim murem. Niestety, nie zmienia to sytuacji człowieka i staje się on skazany na śmierć. Gdy do wypełnienia wyroku pozostaje już niewiele czasu, Piłat decyduje, by uwiecznić młodzieńca na obrazie. Postępuje on w ten sposób wbrew swojej religii wyraźnie mówiącej, że wykonywanie podobieństw żyjących stworzeń jest zakazane.

Wydarzenia te dzieją się równolegle do siebie. Zdarzenia przeplatają się i w ten sposób możemy zapoznawać się zarówno z tym, co ma miejsce współcześnie, w Szwajcarii, a także z czasami, których nikt z żyjących nie pamięta. Jest to bardzo interesujący zabieg, który niejednokrotnie sprawia, że puls czytelnika przyspiesza: wątki urywają się w najciekawszych miejscach, zmuszając odbiorcę do niecierpliwego przewracania kartek.

Realia i klimat dawnych dziejów są bardzo dobrze oddane. Autor z precyzją opisuje również wszystkie szczegóły: od rodzaju broni na ubiorze skończywszy. Dodaje to książce realności. Dzięki temu ma się wrażenie, że wydarzenia te naprawdę miały miejsce, jednak jest to tylko umiejętnie przedstawiona fikcja literacka.

„Przeklęty zakon” to utwór pełen akcji. Ciągle coś się dzieje, nie ma tu miejsca na nudę. Craig Smith wciąż przeskakuje między wątkami sprawiając, że czytelnik śledzi kolejne wydarzenia z zapartym tchem. Na końcu powieści możemy znaleźć noty historyczne od autora, które pozwalają na porównanie fabuły z rzeczywistymi faktami. Można dzięki temu odróżnić prawdę od fikcji i przy okazji dowiedzieć się tego i owego.

Podsumowując, jest to książka przepełniona sensacją. Znajdzie się tu również trochę historii. W „Przeklętym zakonie” dominuje akcja: pościgi, strzelaniny… Ponadto nie brak tu niespodziewanych zdarzeń czy interesujących bohaterów. Oba wątki – zarówno ten współczesny, jak i ten sprzed prawie dwóch tysięcy lat – dobrze się komponują. Zakończenie zaskakuje, nakłaniając czytelnika do sięgnięcia po drugi tom serii – „Włócznię przeznaczenia”. Słowem, polecam ten utwór fanom akcji i historii: myślę, że czas spędzony z powieścią spod pióra Craiga Smitha nie będzie czasem straconym.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Bullet Books, za co serdecznie dziękuję!

piątek, 23 grudnia 2011

John Harding - "Siostrzyca"



Obserwuje Cię cały czas. Zawsze wie, gdzie jesteś. Śledzi każdy Twój ruch. Nigdzie już nie jest bezpiecznie. Ma nad Tobą władzę, której nie zawaha się użyć. I zrobi wszystko, by odebrać Ci to, co najcenniejsze…

Dwunastoletnia Florence mieszka wraz z ośmioletnim bratem przyrodnim, Gilesem, w Blithe, starym i zaniedbanym dworze. Choć dzieci znajdują się pod opieką wuja, nigdy nie widziały go na oczy – pomijając wizerunki umieszczone na ścianach rezydencji. Rodzeństwo żyje całkiem beztrosko pod czujnymi spojrzeniami gospodyni oraz służących. Flo i Giles spędzają całe dni na zabawie, a dziewczynka w międzyczasie potajemnie czyta książki, czyli oddaje się zajęciu surowo zabronionego przez nieobecnego wuja. Czas psot mija, gdy młodszy brat Florence wyjeżdża do szkoły z internatem. Siostra bardzo tęskni za chłopcem, a żeby choć trochę umniejszyć to uczucie, coraz częściej robi to, co zakazane: czyta.

Wkrótce do Blithe przybywa Theo, chłopak z sąsiedztwa, cierpiący na astmę. Ku niezadowoleniu Flo, odwiedza on dwór codziennie. Szybko jednak negatywne uczucia w stosunku do Theo mijają i tak młodzi ludzie zaczynają się zaprzyjaźniać. A gdy brat dziewczynki przerywa edukację w szkole i wraca do domu, wszystko zaczyna być jak dawniej – do czasu, gdy progi starej rezydencji przekracza guwernantka, posiadająca niecne plany wobec Gilesa…
„Któż, z choć odrobiną inteligencji,
nie chciałby pocałować Florencji.
Ten, kto chce przeżyć…”
Do „Siostrzycy” podchodziłam trochę niepewnie. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, nigdy wcześniej nie słyszałam o autorze. Jednak ciekawy, intrygujący opis zrobił swoje i szybko zabrałam się za lekturę. Skończyłam parę godzin później z mętlikiem w głowie i awersją do luster.

Akcja powieści toczy się pod koniec XIX wieku. Uwielbiam książki, których fabuła umiejscowiona jest właśnie w tym czasie, więc mój entuzjazm znacznie urósł. Klimat epoki jest wspaniale przedstawiony: słownictwo, atmosfera, zwyczaje… Całości dopełnia narracja prowadzona przez niezwykle inteligentną i elokwentną Florence, z ochotą wymyślającą nowe wyrazy. Dzięki temu możemy poznać słowa takie jak „bibliotekować”, „schodkować” czy „opowieściować”. Początkowo nie mogłam przyzwyczaić się do tych neologizmów, jednak po krótkim czasie zaczęły mi się one wydawać czymś całkowicie naturalnym i jak najbardziej na miejscu.

W utworze spod pióra Johna Hardinga panuje niesamowita, wyjątkowa atmosfera. Najpierw jest całkiem zwyczajnie: ot, rodzeństwo zamieszkujące stary dwór. Później jednak akcja obraca się o 180 stopni i nabiera rozpędu. Do Blithe przybywa panna Whitaker, mająca nauczać Gilesa. Szybko jednak ginie ona w tragicznym wypadku. Na jej miejsce pojawia się panna Taylor, kobieta od lat pojawiająca się w koszmarach Florence. Od tego momentu nie wiadomo już, co jest prawdą, a co fikcją, powstałą za sprawą wybujałej wyobraźni narratorki…

Główna bohaterka powieści została wykreowana w umiejętny, przykuwający uwagę sposób. Pozornie niewinna, skupiona na książkach dziewczynka po pewnym czasie ujawnia swoją drugą, przerażającą stronę. Kiedy czytelnik zaczyna myśleć, że Florence traci zmysły, okazuje się, że być może w podejrzeniach dwunastolatki jest więcej niż jedynie ziarno prawdy…

Tak naprawdę do samego końca nie wiadomo, co rzeczywiście miało miejsce w Blithe, jednak nie ma wątpliwości, że Flo jest gotowa zrobić wszystko, by chronić tych, których kocha. Dosłownie.

„Siostrzyca” to pozycja, która wciąga już od pierwszej strony. Fabuła jest skomplikowana i pełna niedomówień. Wszystko zostało opisane w sposób plastyczny i oddziałujący na wyobraźnię. Nie brak tu niespodziewanych zwrotów akcji i mrożących krew w żyłach wydarzeń.

Wydanie tego utworu jest zachwycające: przyciągająca wzrok, wypukła okładka, zdobione strony… Elementy te wiernie oddają klimat powieści, co sprawia, że „Siostrzycę” trudno wypuścić z rąk.

John Harding pozostawia czytelnika w osłupieniu patrzącego na ostatnią stronę. Nic nie jest takim, jakim się wydaje. Wszystko może kryć coś, czego nikt by się nie spodziewał – nawet lustra…



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Mała Kurka!

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym życzyć Wam ciepłej, rodzinnej atmosfery, dużo odpoczynku, ciekawych książek i jak najwięcej czasu na lekturę, a także szczęśliwego Nowego Roku!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Erica Spindler - "Obsesja"



Ktoś śledzi każdy Twój ruch. Wie o Tobie niemal wszystko. Chce, byś była tylko z nim. Nie możesz rozmawiać z nikim innym, pozostali ludzie to jedynie przeszkoda ku Waszemu szczęściu. A przeszkody, jak powszechnie wiadomo, należy usuwać…

Madeline Monarch zdecydowała, że zrobi wszystko, by chronić swą małą córeczkę. Grace była dla niej wszystkim, jedynym światełkiem nadziei wśród nieprzychylnie nastawionych ku niej ludzi. Kiedy pasierb kobiety, Griffen, oznajmił, że gdy dorośnie, poślubi swą siostrę Grace, Madeline zrozumiała, że musi zacząć działać. Zaczęła planować ucieczkę. Nie było to jednak łatwe zadanie: była w końcu żoną wysoko postawionego człowieka, prezesa firmy jubilerskiej. Monarchowie byli gotowi dopuścić się do wszelkich czynów, by zatrzymać Grace przy sobie. W końcu jednak Madeline i jej córce udało się uciec – choć za wysoką cenę…

Skye Dearborne wraz z mamą Claire wciąż przenosi się z miasta do miasta. Jej życie to wieczna podróż. Nigdzie nie zagrzała dłużej miejsca. Nie wie nic o swej przeszłości, rodzicielka niechętnie – jeśli w ogóle – mówi o ojcu dwunastolatki. Skye podejrzewa, że jej i matce grozi niebezpieczeństwo. Pewnego dnia jej obawy potwierdzają się. Gdy dziewczynka budzi się pozornie zwyczajnego ranka, przy swym łóżku widzi Chance’a, przyjaciela panien Dearborne, mówiącego, że Claire wyjechała w środku nocy, by chronić córkę. Skye jest zdruzgotana, nie potrafi zrozumieć, dlaczego mama ją zostawiła. Po latach powoli godzi się ze stratą, odnajdując pocieszenie w swej pasji: rysowaniu. Zaczyna projektować biżuterię i jest w tym naprawdę dobra. Z dnia na dzień marzenia Skye się spełniają: dzwoni do niej Griffen Monarch z propozycją pracy. Ich więzi coraz bardziej się zacieśniają. Zaborczość mężczyzny w stosunku do Skye rośnie z każdą godziną. Młoda kobieta myśli, że w końcu odnalazła miłość i bezpieczeństwo – tak brakujących jej w ciągu ostatnich lat. W końcu odkrywa jednak sekret, który sprawi, że jej życie zawiśnie na włosku…

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Erici Spindler. Do książki zachęcił mnie przede wszystkim ciekawy opis i zachwycająca okładka. I choć pozycja ta posiada parę mankamentów, wiem, że w najbliższej przyszłości chętnie sięgnę po pozostałe utwory tej autorki.

Obsesja. W pewnym sensie każdy ją kiedyś miał: na punkcie piosenki, filmu, książki… Co by jednak było, gdyby ta obsesja dotyczyła drugiej, spokrewnionej z nami osoby? Osoby, którą powinniśmy darzyć jedynie rodzinną miłością? Gdybyśmy mogli myśleć tylko o niej, nawet, jeżeli byłoby to niezgodne z jakimikolwiek prawami?

Taką osobą jest Griffen Monarch. Kiedy tylko zobaczył swoją przyrodnią siostrę, zapałał do niej uczuciem – i to bynajmniej nie zdrowym. Już wtedy wiedział, że zrobi wszystko, by w przyszłości się z nią związać, nawet jeśli miałoby to budzić niesmak i zgorszenie u innych osób. Wykorzystywanie innych ludzi, zastraszanie ich czy morderstwo nie stanowiły dla niego najmniejszego problemu – byle tylko mieć Grace dla siebie, byle tylko z nią być. Jest to znakomicie wykreowana postać: wzbudzająca niepokój, lęk, niechęć… Myślę, że Griffen to najciekawszy z bohaterów tej książki: opętany obsesją, gotowy na wszystko.

Erica Spindler pozytywnie zaskoczyła mnie sposobem pisania. Ma ona lekki, przyjemny styl. Choć w powieści spod jej pióra nie brakuje opisów, nie zanudzają one jednak. Wszystko przedstawione jest w plastyczny sposób, w dialogach nie ma ani trochę sztuczności.

W „Obsesji” nie brak zawiłej, pełnej tajemnic fabuły czy zwrotów akcji – choć te ostatnie akurat zbyt łatwo przewidzieć. Nic nie jest do końca jasne, czytelnik do paru spraw musi dojść sam. Nie ma ani chwili na bezczynność: ciągle coś się dzieje, przyciągając tym samym odbiorcę do stronic książki.

Zachęcam do zapoznania się z tym utworem. Osobiście spędziłam z nim bardzo przyjemny czas i mam nadzieję, że w moje ręce wkrótce wpadnie kolejna powieść autorstwa Erici Spindler.

„Obsesja” ukazała się również pod tytułem „Fortuna”.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Mira!

środa, 14 grudnia 2011

Rebecca James - "Piękna ZŁAlicja"



Biegniesz, co sił w nogach. Nie oglądasz się za siebie. Najważniejsza jest ucieczka. To w niej pokładasz wszystkie nadzieje. Łzy płyną Ci po policzkach, ale nawet tego nie zauważasz. Mimo tego, że z trudem oddychasz i nie masz już sił, nie przestajesz gnać przez las. Nagle słyszysz czyjeś kroki – a może tylko Ci się tak wydaje?... Przyspieszasz, modląc się o ratunek. Teraz każda sekunda jest ważna, każda chwila się liczy. Ale czy to wystarczy? Może już nie ma po co biec…

Parę lat temu Katherine Patterson zmarła siostra. Dziewczyna nigdy nie zdołała do końca pozbierać się po tamtym tragicznym wydarzeniu, zwłaszcza, że była świadkiem rzeczy, o których wolałaby nie pamiętać. Po zamieszaniu wywołanym przez media, nastolatka wyprowadza się z rodzinnego miasta do Sydney, by zamieszkać z ciotką i spokojnie skończyć liceum. Chce zostawić przeszłość za sobą i skupić się na teraźniejszości. Nie potrafi odnaleźć się wśród rówieśników, odstaje od reszty. Próbuje nie wyróżniać się z tłumu i nie zwracać na siebie uwagi. Pewnego dnia Katherine otrzymuje od Alicji, jednej z najpopularniejszych osób w szkole, zaproszenie na osiemnaste urodziny. Dziewczyny szybko się zaprzyjaźniają. Katherine w końcu czuje, że może mimo traumatycznych przeżyć uda jej się pójść naprzód. Do czasu, gdy Alicja pokazuje jej swoją drugą, nieznaną dotąd stronę…
„Może Alicja jest po prostu z gruntu zła.”
Tę pozycję miałam ochotę przeczytać już od momentu, w którym została wydana. Moje wymagania wobec niej z każdym kolejnym dniem rosły i nie mogłam się doczekać lektury. Kiedy więc podczas wizyty w bibliotece zobaczyłam tę książkę na półce, ogromnie się ucieszyłam i postanowiłam, że zabiorę się za czytanie jak najszybciej. Parę dni później otworzyłam „Piękną ZŁAlicję”… i zupełnie przepadłam. Na parę godzin przeniosłam się do Australii, gdzie z zapartym tchem śledziłam kolejne zdarzenia.

Rebecca James z całą pewnością potrafi budować napięcie. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej ciekawa, jak potoczy się cała ta historia, w pewnych momentach nie mogłam wręcz usiedzieć w miejscu. Od tego utworu po prostu nie można się oderwać! Parę razy próbowałam odłożyć tę powieść, lecz nie byłam w stanie. Wciąż powtarzałam „Jeszcze tylko jeden rozdział”, ale moje starania spełzły na niczym i już po krótkim czasie mogłam myśleć tylko o fabule książki.

„Piękna ZŁAlicja” to wielowątkowa, bardzo umiejętnie napisana opowieść. Rozdziały poznajemy zawsze z perspektywy Katherine, jednak czasem jest to przeszłość, a innym razem teraźniejszość. Jednocześnie coraz więcej dowiadujemy się o nocy, kiedy to siostra głównej bohaterki została zamordowana. Cała ta historia jest owiana tajemnicą i nigdy do końca nie wiadomo, czego się można spodziewać.

Alicja została przedstawiona w mistrzowski wręcz sposób. W jednej chwili potrafiła być miłą, troskliwą przyjaciółką, a w drugiej… To niesamowite, jak w sekundzie mogła zmienić swoje zachowanie o sto osiemdziesiąt stopni.

Im dalej, tym lepiej widać, jak wszystkie elementy układanki łączą się w jedną, imponującą całość. Rebecca James zadbała, by czytelnik nie jeden i nie dwa razy ze zdumieniem spoglądał na kartki. „Piękna ZŁAlicja” obfituje w wiele nieprzewidywanych zwrotów akcji, które niejednego wbiją w fotel.

Choć wciąż jestem po lekturze tej powieści, wciąż zastanawiam się „co by było, gdyby…”. Co, gdyby ktoś zachował się inaczej, powiedział coś innego… Być może wtedy cała ta historia potoczyłaby się inaczej, lepiej. Niestety, jedyne, co mogę zrobić, to snuć domysły.

„Piękna ZŁAlicja” to opowieść wstrząsająca, jednak mimo wszystko w jakiś sposób dająca nadzieję. Mimo tego, że los niegdyś rzucał nam kłody pod nogi, mimo tego, że kiedyś popełniliśmy błędy, wciąż zasługujemy na szczęście – a może ono zjawić się w naszym życiu w tym najmniej oczekiwanym momencie.

Rebecca James porusza wiele ważnych problemów, takich jak poczucie winy, toksyczna przyjaźń czy trudne dzieciństwo. Nakłania również do odpowiedzi na pytania: jak duży wpływ ma na nas przeszłość i odrzucenie? Jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, by dokonać zemsty?

Jest to książka zdecydowanie warta przeczytania. Już dawno nie miałam okazji zapoznać się z pozycją, która tak trzymałaby w napięciu, która tak bardzo oddziaływałaby na wyobraźnię. „Piękna ZŁAlicja” przyniosła jej autorce światowy rozgłos i natychmiastowy sukces – i nic w tym dziwnego.

Myślę, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie; autorka porusza w niej wiele różnych wątków. „Piękna ZŁAlicja” to wzruszająca, pełna niespodziewanych zwrotów akcji opowieść, jednocześnie nakłaniająca do refleksji. Naprawdę warto ją przeczytać  - spędzony przy lekturze czas z pewnością nie będzie czasem straconym.

wtorek, 13 grudnia 2011

Maria Ulatowska - "Sosnowe dziedzictwo"



Stary dworek położony wśród malowniczego lasu. Cisza, przerywana jedynie szumem wody. Wspaniałe miejsce, by uciec od szarej codzienności, naładować akumulatory, odpocząć, powspominać…

Anna Towiańska to młoda kobieta, która pewnego dnia dowiaduje się, że odziedziczyła po matce wspaniałą posiadłość położoną w Towianach. Jest to zupełnie niespodziewana wiadomość. Trzydziestolatka, kierowana ciekawością, wyrusza na Kujawy, by zobaczyć dom, który od teraz jest jej własnością. Anna postanawia, że wyremontuje dworek, który czasy dawnej świetności ma już za sobą. Szybko zapoznaje się z mieszkańcami małego miasteczka, nawiązuje bliskie więzi… A przede wszystkim spełnia swoje najskrytsze marzenia.

Poza historią Ani możemy również zapoznać się z wydarzeniami z przeszłości. Retrospekcje pojawiają się dość często, dzięki czemu możemy również dowiedzieć się, co działo się z przodkami głównej bohaterki w czasie II Wojny Światowej. To tych fragmentów wyczekiwałam. Dodają one książce wyjątkowego nastroju i sprawiają, że staje się ona coraz bardziej interesująca.

Zanim zagłębiłam się w lekturze „Sosnowego dziedzictwa”, przeczytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat. Nie mogłam się doczekać, kiedy rozpocznę czytanie powieści Marii Ulatowskiej. Co do utworu miałam dość wysokie wymagania i miałam nadzieję, że treść im sprosta, a ja będę zachwycona. Przekręcałam stronę za stroną, zachodząc w głowę, co tak bardzo spodobało się innym, a czego ja może nie dostrzegam. I ze smutkiem muszę przyznać, że nie dostałam tego, czego oczekiwałam.

„Sosnowe dziedzictwo” to debiut Marii Ulatowskiej. Dodaje wiary w to, że wszystkie marzenia mogą się spełnić – wystarczy tylko trochę dobrych chęci. Jest to bardzo optymistyczna pozycja, przypominająca nieco bajkę. Nie spełniła ona jednak moich oczekiwań. Irytowały mnie ciągłe zdrobnienia, fabuła często nudziła… Utwór ten w dużej mierze ratują wcześniej wspomniane retrospekcje. Nie mogę powiedzieć, że nie wzbudził on we mnie żadnych emocji, jednakże wydaje mi się, że najlepiej pasuje do niego słowo „przeciętny”.

To bardzo pozytywna, dodająca otuchy powieść, która niejednemu może poprawić humor w gorszy dzień, ale nic ponad to. „Sosnowe dziedzictwo” to książka w sam raz na nudny, deszczowy wieczór. Być może sprawi ona, że pogrążycie się w myślach o tym, czego chcielibyście dokonać – i zamiast tylko o tym rozmyślać, przystąpicie do działania.

Powieść miałam okazję przeczytać z okazji akcji Włóczykijka.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Sophia Bennett - "Projekt C"



Mnóstwo materiałów zaściela Twoją podłogę, łóżko, krzesła… Słowem: każdy skrawek pokoju, w którym się znajdujesz. Nie zwracasz jednak uwagi na panujący wokół bałagan, zbyt pochłania Cię ulubione zajęcie: szycie. W pomieszczeniu słychać tylko stukot maszyny i Twoje wesołe nucenie. Choć jest już późno, a oczy same Ci opadają, dalej pracujesz. Robisz to, co kochasz najbardziej.

Nonie, Edie i Jenny to najlepsze przyjaciółki, bardzo różniące się od siebie. Nonie pasjonuje moda, Edie wciąż się uczy i uczęszcza na dodatkowe zajęcia, a Jenny ma talent aktorski, który niedawno udało jej się wykorzystać w filmie „Kod: Dzieciak”, wchodzącym na ekrany kin. W związku z tym przed ostatnią z nastolatek czeka wiele wywiadów, gal i podróży. W miarę spokojne życie przyjaciółek wywraca się do góry nogami, gdy te poznają Crow: młodszą od nich dziewczynkę w stroju wróżki, pochodzącą z Afryki. Szybko okazuje się, że dwunastolatka uwielbia tworzyć ubrania i wspaniale jej to wychodzi. Niestety nie ma ona warunków, by rozwijać swój talent. I tak powstaje Projekt C, którego głównym celem jest pomoc Crow. Jak dalej potoczą się losy nastolatek? Czy uda im się wyciągnąć rękę do młodszej koleżanki?

Sophia Bennett w swej powieści zwraca uwagę na wiele ważnych problemów. Bohaterki „Projektu C” stykają się z kwestią afrykańskich dzieci uciekających nocą z rodzinnych miast. Nie brak tu również kłopotów, z którymi może borykać się każdy z nas: nieodwzajemniona miłość czy brak zainteresowania ze strony najbliższych.

„Projekt C” to utwór pełen optymizmu i nadziei. Ma przesłanie, nakłaniające do pomagania innym. Sophia Bennett wykreowała bardzo sympatyczne postaci. A wszystko to okraszone szczyptą humoru, pomagające rozładować nawet te najbardziej napięte sytuacje.

Jest to książka umieszczona w świecie mody. Nie brak tu więc opisów ubrań, dodatków czy butów. Choć zazwyczaj taki zabieg nie spotyka się z moim uznaniem, muszę przyznać, że w tej pozycji jest on jak najbardziej wymagany. Autorka wybrała szycie na tło swej powieści, a więcej szczegółów dotyczących ubioru nadaje utworowi wyjątkową atmosferę.

Kiedy pierwszy raz wzięłam tę książkę do ręki, zwróciłam uwagę przede wszystkim na sposób wydania. Na okładce znajdują się wzory, dodające całości uroku. Wewnątrz również można znaleźć kwiatowy motyw, pojawiający się na początku każdego rozdziału.

„Projekt C” to przyjemna w odbiorze pozycja, jednak nie wyróżnia się ona zbytnio spośród pozostałych utworów tego typu. Jest to książka, z którą można miło spędzić czas, nakłania również do refleksji, mimo tego myślę, że nie byłoby problemem znaleźć powieść, która w bardziej umiejętny sposób przedstawiałaby podobną problematykę.

Tę pozytywną lekturę mogę polecić młodym czytelniczkom, pasjonującym się modą. Wydaje mi się, że dla tych osób „Projekt C” to strzał w dziesiątkę, jednakże pozostali mogą trochę nudzić się podczas czytania. Uważam jednak, że warto dać Sophii Bennett szansę, ponieważ mimo kilku niedociągnięć jest to książka godna uwagi.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi NaKanapie!

sobota, 10 grudnia 2011

Sandra Gulland - "Józefina"



Tylko światło księżyca oświetla Ci drogę. Z trwogą idziesz przed siebie. Wciąż możesz zawrócić, jeszcze nie jest za późno… Jesteś na miejscu. Stara kobieta wychodzi z lepianki i obwieszcza: „Wyjdziesz nieszczęśliwie za mąż. Zostaniesz wdową. Zostaniesz królową”. Potykasz się i uciekasz, chcąc wyrzucić z pamięci jej słowa. Chcesz, by wszystko było jak dawniej…

Róża to dziewczyna pochodząca z ubogiego kreolskiego rodu. W dniu czternastych urodzin postanawia założyć pamiętnik, w którym zaczyna opisywać ważniejsze wydarzenia z jej życia. Jako żyjąca w osiemnastym wieku osoba, powinna mieć już męża, a przynajmniej narzeczonego, jednak nie najlepsza sytuacja finansowa rodziny coraz bardziej odsuwa ją od możliwości zaślubin. Pewnego dnia nastolatka postanawia wybrać się do miejscowej wróżbiarki, by ta przepowiedziała jej przyszłość. I tak Róża dowiaduje się, że czeka ją pełne rozpaczy małżeństwo, ona sama owdowieje, a później zostanie władczynią. Wkrótce po usłyszeniu tych nowin, które mącą codzienność dziewczyny, z Paryża przychodzi propozycja zamążpójścia. Szesnastoletnia dziewczyna przystaje na ofertę i wyjeżdża z Martyniki. Jej życie szybko ulega zmianie. Związek z nieznanym Aleksandrem nie jest spełnieniem marzeń Róży. Dziewczyna z dnia na dzień staje się coraz bardziej nieszczęśliwa. Szybko zostaje matką, przez palce musi patrzeć na coraz śmielsze poczynania męża i znosić jego długą nieobecność. Problemy rodzinne, rewolucja francuska i więzienie… Przepowiednia wróżbiarki zaczyna się sprawdzać, czy jednak pozostałe słowa starej kobiety okażą się być prawdą?...
„Po prostu nie ma czegoś takiego jak wolność.”
Powieść spod pióra Sandry Gulland to historia opisująca losy Róży – później Józefiny Bonaparte – osoby zmieniającej bieg epoki i wyróżniającej się z tłumu. Jest to postać niezwykle interesująca, niepasująca do rzeczywistości, w której przyszło jej żyć. Jej zapiski pozwalają choć trochę wniknąć w myśli tej kształtującej świat młodej kobiety.

„Józefina” jest utworem, w którym fakty przeplatają się z fikcją. Autorka, zainspirowana życiem Róży, postanowiła napisać książkę, w której prawda znajduje się tuż obok rzeczy będących jedynie wytworem wyobraźni. Dzięki temu zabiegowi pozycja ta staje się ciekawsza i – jak na ironię – bardziej rzeczywista; łatwiej nam przyswoić realia epoki i panujące w niej zwyczaje. Większość faktów zostaje jednak zachowana – jest więc to swego rodzaju lekcja historii przedstawiona w wyjątkowy sposób.

Muszę przyznać, że dawno już nie emocjonowałam się tak daną powieścią. Podczas lektury „Józefiny” przenosiłam się to osiemnastowiecznej Francji, by tam, wraz z Różą i pozostałymi bohaterami śledzić bieg wydarzeń. Za sprawą sporej objętości utworu, czytelnik ma okazję lepiej zapoznać się z codziennością dawnych lat – tak odległą od dzisiejszej – i bardziej zżyć się z występującymi w książce postaciami. Lekturę odkładałam niechętnie i tylko wtedy, kiedy było to konieczne. Nie chciałam ani na chwilę opuszczać opisywanego przez Sandrę Gulland świata.

Osiemnasty wiek, rewolucja francuska, charyzmatyczna, odważna kobieta – te czynniki sprawiają, że „Józefina” wciąga już od pierwszych stron. Na uwagę zasługuje również styl autorki, dzięki któremu jest to książka, której czytanie naprawdę trudno przerwać – choćby na chwilę.

Róża to człowiek, który w swym życiu przeszedł naprawdę wiele. Nieszczęśliwe, zaaranżowane małżeństwo, brak miłości i zainteresowania ze strony partnera, trudne macierzyństwo, wywołująca przerażenie i odbierająca nadzieję rewolucja, pobyt w więzieniu, brak środków finansowych, samotność… Mimo wielu przeciwieństw losu, Józefina w dalszym ciągu była gotowa do poświęceń, chciała nieść pomoc innym, nie zwracając uwagi na własne potrzeby. Pragnęła zmienić jak najwięcej – i rzeczywiście udało jej się dokonać wielu rzeczy uchodzących za niemożliwe.
„Wstyd, że się załamałyśmy, że płaszczyłyśmy się przed strażnikami, że błagałyśmy. Wstyd, że płakałyśmy, szlochałyśmy, tłukłyśmy głowami o kamienne ściany. Wstyd, że straciłyśmy wiarę, że byłyśmy gotowe zrobić wszystko, bo ocalić życie. Wstyd, że poznałyśmy ucisk strachu. Wstyd, że udało się nam przeżyć.”
Myślę, że nawet nieprzepadający za historią odnajdą w tej pozycji coś dla siebie. Ta wielowątkowa powieść łączy ze sobą różne gatunki, można też znaleźć w niej wiele szczegółów dotyczących tamtych czasów. Jest tu moda, jak również kuchnia, polityka i problemy typowe dla żyjących w osiemnastowiecznej Francji ludzi. Warto sięgnąć po tę książkę – chociażby po to, by poznać przemyślenia jednej z bardziej fascynujących osób żyjących w tej epoce.

Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!

wtorek, 6 grudnia 2011

Bob Hartman - "Carol. Opowieść wigilijna"



Święta zbliżają się wielkimi krokami. W powietrzu już czuć tę magiczną atmosferę. Wszędzie słychać kolędy, zewsząd otaczają nas bożonarodzeniowe dekoracje i ozdoby. Coraz bliżej ubieranie choinki, pod którą w wigilijny wieczór znajdą się prezenty. Już wkrótce zaczniemy przygotowywania do świątecznej kolacji. Czujemy ekscytację i radość na myśl o nadchodzących chwilach. Nie wszyscy jednak reagują tak entuzjastycznie…

Jack O’Malley to bogaty biznesmen. Jego portfel jest do granic możliwości wypchany kartami kredytowymi, dzięki którym mężczyzna może zaopatrzyć się w nowoczesne, drogie rzeczy. Najnowszy samochód, laptop, komórka… Jack może w każdej chwili nabyć to, czego chce – a przynajmniej to, co materialne. Nie znosi on Gwiazdki, a na samą myśl o zakupach czy czasie spędzonym w rodzinnym gronie robi mu się niedobrze. Pewnego dnia, by odpocząć od zgiełku panującego na ulicach, O’Malley postanawia wstąpić do księgarnianej kawiarenki. Tam spotyka – a raczej wpada – na  olśniewająco piękną młodą kobietę. I tak, w jednej chwili, całe jego życie obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. A wszystko to za sprawą piosenki, wypadku samochodowego i marszczenia nosa.

Chyba większość z nas zna „Opowieść wigilijną” Charlesa Dickensa. Jest to historia, która doczekała się wielu adaptacji filmowych i teatralnych. Od lat porusza serca ludzi, pokazując, co tak naprawdę ważne. Wiele osób postanowiło raczej luźno oprzeć własną opowieść na dziele Dickensa. Do tego grona należy Bob Hartman, autor książki „Carol. Opowieść wigilijna”.

Często zapominamy, co jest naszym celem. Goniąc za nowoczesnością, techniką, postępem, zatracamy siebie i to, do czego pierwotnie dążyliśmy. Porzucamy młodzieńcze marzenia, zastępując je ponurą rzeczywistością i przytłaczającym realizmem. Nie pamiętamy, co jeszcze całkiem niedawno było dla nas ważniejsze, co chcieliśmy osiągnąć. Liczymy się my, nasze uczucia i potrzeby. Odgradzamy się od innych, nie zwracamy na nich uwagi. Katastrofy? Owszem, mają miejsce. I co z tego? Dzieją się tak często, że tracimy wrażliwość. Głód? Jest, był i będzie. Nic nie można na to poradzić. Jednak czy aby na pewno?
„Na tym właśnie polega problem. Po pewnym czasie człowiek obojętnieje. Bo znów gdzieś głodują ludzie, bo znów jakiś rejon nawiedziła powódź. Przestajesz zwracać na to uwagę. Skupiasz się na własnym życiu.”
Często to te najmniejsze kroki mogą zdziałać najwięcej. Pamiętając o tym, możemy dokonać rzeczy, których byśmy się nie spodziewali. Wystarczy odrobina chęci, by zacząć zmieniać świat. Czy nie warto zacząć już teraz?

„Carol. Opowieść wigilijna” to niewielki objętościowo utwór, którego lektura zajmuje kilkadziesiąt minut. Sądzę, że jest to czas, który warto poświęcić. Po przeczytaniu powieści możemy zastanowić się nad tym, czy jesteśmy ludźmi, jakimi chcieliśmy być. Przeważa empatia czy egoizm? Chcemy nieść pomoc, czy też nie obchodzi nas nic poza czubkiem własnego nosa?

W książce spod pióra Boba Hartmana trudno o brzęczące łańcuchy czy wskazujące drogę duchy. Jest to historia współczesna, dopasowana do dzisiejszych realiów i sposobu myślenia, jednak mimo tego wciąż w jakiś sposób baśniowa. Dzięki temu zabiegowi łatwiej zrozumieć postępowanie głównego bohatera – początkowo niebudzącego sympatii, ale z czasem…

Piękne, przyciągające wzrok wydanie i oryginalny format sprawiają, że lektura staje się tylko przyjemniejsza. Myślę, że warto zapoznać się z tą pozycją – to idealna książka na świąteczny czas. To właśnie wtedy można wydobyć z niej całą zawartą w słowach magię i – przy odrobinie szczęścia – zmienić coś we własnym sercu.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater!

***
Z okazji dzisiejszych Mikołajek chciałabym Wam życzyć wspaniałych książkowych prezentów i choć trochę więcej czasu na czytanie. ;)

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)