niedziela, 27 listopada 2011

John Marsden - "Jutro 2. W pułapce nocy"



Skradasz się w ciemnościach, ściskając w rękach materiały wybuchowe. Idziesz najciszej jak potrafisz i masz nadzieję, że nikt Cię nie usłyszy. Jesteś coraz bliżej celu. Wstrzymujesz oddech, licząc na powodzenie misji. Myślisz o przyjaciołach i rodzinie. Teraz wszystko zależy od Ciebie…
„Znacznie łatwiej jest coś zniszczyć, niż zbudować.”
Jeszcze parę miesięcy temu mieszkańcy Wirrawee wiedli zwyczajne, wręcz nudne życie. Dorośli pracowali, zajmowali się gospodarstwami, a młodzi chodzili do szkół, pomagali rodzicom w prowadzeniu domu i spędzali czas ze znajomymi. Pewnego dnia każda najdrobniejsza rzecz, którą uważali za oczywistą, zniknęła, stawiając obywateli w obliczu wojny. Małe społeczeństwo zostało zmuszone, by zostawić wszystko za sobą; mieszkających w miasteczku ludzi pozbawiono nawet możliwości obrony – pojmano ich w najmniej oczekiwanym momencie. Odebrano im wszystko, łącznie z nadzieją. Czy jest jeszcze jakaś szansa na ocalenie?...
„Dopiero jakiś tydzień temu zdałem sobie sprawę, o co chodzi z tą całą odwagą. Ona jest w naszych głowach. (…) Odwaga to wybór, którego dokonujemy.”
Przed wieloma tygodniami siedmioro przyjaciół wyjechało na tydzień w góry. Miał to być beztroski czas, wolny od zmartwień i obowiązków. Tak też się stało, nastolatkowie spędzili udane dni w odległym od rodzinnego miasta miejscu – Piekle. Wracali z niego trochę niechętnie, choć w znakomitych humorach. Zbliżyli się do siebie, lepiej poznali, odpoczęli od szarej codzienności. Gdy dotarli do Wirrawee nie zastali tego, czego się spodziewali. Zamiast rodziców, witających ich z otwartymi ramionami, zobaczyli puste domostwa, martwe zwierzęta i porzucone samochody. Podczas ich nieobecności miasto zostało opanowane przez wroga. Teraz to na ich barkach spoczywa odpowiedzialność, teraz to oni muszą ocalić najbliższych. Teraz to oni muszą walczyć o lepsze jutro.
„Przyszłość jest… sam nie wiem, jaka jest przyszłość. To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski, ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodzą tak, jakbyśmy chcieli.”
Od rozpoczęcia wojny minęło parę miesięcy. Przyjaciele wciąż ukrywają się w Piekle, jednak nie próżnują: udało im się dokonać rzeczy, które osłabiły najeźdźców. Niestety, młodzi ludzie również nie są tak silni, jak na początku. Należąca do ich grupy Corrie została postrzelona podczas akcji, dlatego też jeden z chłopców zawiózł ją do szpitala. Od tamtego czasu nie było na ich temat żadnych wieści. Nastolatkowie są też słabsi fizycznie i psychicznie. Brakuje im normalności, pomocy ze strony dorosłych… Zamiast zajmować się tym, czym inne osoby w ich wieku, oni muszą walczyć o wolność. Nie ma już tego, co wcześniej. Dawne zwyczaje i problemy odeszły w zapomnienie. Liczy się tylko bitwa o przetrwanie.
„Lepiej być w kajdanach z ukochanymi ludźmi, niż cieszyć się wolnością w samotności.”
Narratorką historii w dalszym ciągu jest Ellie. To z jej perspektywy poznajemy wszystkie wydarzenia. Opisuje ona zarówno nową codzienność grupy przyjaciół, jak i wymagające wielkiej odwagi i poświęcenia misje, których podejmują się mimo dręczących ich lęków i obaw. Stają przed dylematami moralnymi, pomimo młodego wieku zaczynają zabijać, krzywdzić i ranić nieprzyjaciela. Odciska to piętno w ich zachowaniach, nastolatkowie zmieniają się nie do poznania. Już dawno porzucili niewinność i pogodę ducha; teraz są żołnierzami przystępującymi do ataku.
„Żyję w świetle, ale noszę z sobą mrok.”
Po raz kolejny młodzi bohaterowie serii „Jutro” muszą zmierzyć się z trudnymi problemami, takimi jak śmierć najbliższych, wyrzuty sumienia z powodu pociągnięcia za spust. Sami próbują ułożyć kodeks zasad odpowiednich na wojnie, ale i to przychodzi im z trudem. Zbyt szybko stali się doświadczonymi w boju dorosłymi, zwykłe czynności zastąpiła walka, która w sekundzie zmieniła o sto osiemdziesiąt stopni cały wcześniejszy świat.

Utwór ten zmusza do przemyśleń i refleksji. Czytelnik nie może powstrzymać się od zadawania sobie pytań takich jak: „A co ja zrobiłbym na ich miejscu?”, „Czy dałbym radę dokonać takich rzeczy?”, „Czy postąpiłbym inaczej?”. No właśnie, co my zrobilibyśmy, gdybyśmy znaleźli się w takiej sytuacji? Czy znaleźlibyśmy w sobie odwagę pozwalającą wprowadzać nawet te najbardziej niebezpieczne plany w życie? A może stchórzylibyśmy, wybierając spędzenie groźnego czasu w ukryciu?

Kiedy przeczytałam pierwszy tom cyklu autorstwa Johna Marsdena, jeszcze długo po skończeniu lektury zadawałam sobie takie pytania. Wyobrażałam sobie, jak zachowałabym się, gdyby nagle do miasta, w którym mieszkam, wtargnął wróg. Parę dni później, gdy moja przyjaciółka również zapoznała się z „Jutrem”, wspólnie wymyślałyśmy przykładowy plan działania, znalazłyśmy też kryjówkę na wypadek inwazji. Myślę, że fenomen tej serii polega na tym, że autor w bardzo umiejętny sposób przedstawił swoją wizję, pokazując, że taka sytuacja naprawdę może mieć miejsce. Zwyczajni nastolatkowie w jednej chwili stają się jedyną nadzieją tysięcy ludzi.

Pokonujesz strach i decydujesz się zrobić wszystko, co tylko będzie trzeba, by postąpić zgodnie z planem. To dzięki Tobie wciąż jest szansa. Czy uda Ci się ją wykorzystać? Podpalasz lont…

tutaj możecie przeczytać recenzję pierwszej części tej serii.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Woblink!

sobota, 26 listopada 2011

Święta już niedługo - wyszukiwarka prezentów



Święta tuż-tuż! Czas nagli, a Ty wciąż nie wiesz, co kupić mamie, przyjaciółce czy koledze, nie masz pomysłu na prezent dla dziadka, brata albo kuzynki? Od teraz wybór prezentu może być dużo prostszy! Wydawnictwo Znak stworzyło WYSZUKIWARKĘ PREZENTÓW, która ułatwi wybór odpowiedniej książki. Wystarczy wejść na www.prezent.znak.com.pl i określić wiek, osobowość i zainteresowania - aplikacja podpowie Ci, które książki będą najlepszym prezentem dla Twoich najbliższych. Dodatkowo można je kupić ze zniżkami nawet do 30%! Pospiesz się, żeby zdążyć przed świąteczną gorączką!

Maggie Stiefvater - "Drżenie"



Wilki skryte w gęstwinie drzew przyglądały Ci się odkąd pamiętasz. A dokładniej jeden: ten z żółtozłotymi oczami. „Twój” wilk. Bez jego obecności czujesz się tak, jakby jakiejś cząstki Ciebie brakowało. Nocami słuchasz wycia mieszkańców okolicznego lasu, a po zamknięciu oczu marzysz, by być razem z nimi; by być jednym z nich. Czujesz niewytłumaczalną więź z tymi majestatycznymi stworzeniami – a w szczególności z cichym obserwatorem, który przed laty ocalił Cię od śmierci…

Grace to zorganizowana, niezależna i samodzielna dziewczyna, a także pilna uczennica. Sześć lat temu zwierzęta zaciągnęły ją do lasu, gdzie została prawie zagryziona przez wilki – jeden z nich uratował ją, zabierając z powrotem do domu. Od tamtego czasu dziewczyna odczuwa fascynację tymi istotami; ma wrażenie, że w jakiś sposób jest jedną z nich. Jej mała obsesja jest akceptowana przez otoczenie – przynajmniej do czasu. Gdy szkolny kolega nastolatki zostaje zmasakrowany przez mieszkające w lesie zwierzęta, nie ma wątpliwości, że życia pozbawiły go właśnie wilki. Rozpoczyna się polowanie, któremu Grace chce za wszelką cenę przeszkodzić. I tak poznaje Sama…
„Wciąż nie do końca mogłam uwierzyć, że nie jest tworem mojej wyobraźni, latami marzeń zamienionymi w rzeczywistość. Ale czymkolwiek był, znajdował się teraz tutaj i nie miałam zamiaru go stracić.”
Kiedy po próbie przerwania szaleńczego leśnego pościgu dziewczyna dociera do domu, jej oczom ukazuje się nietypowy widok: krwawiący chłopak leżący na tarasie. Nastolatkę ogarnia przerażenie, jednakże szybko stara się pomóc nieznajomemu. A gdy tylko patrzy mu w oczy, w jakiś irracjonalny sposób wie: to on. To wilk, dzięki któremu wciąż żyje. Grace postanawia mu pomóc i zabiera go do szpitala. Tam dowiaduje się, że poznaczony bliznami chłopak ma na imię Sam i skrywa tajemnicę ciążącą na całej jego egzystencji.
„Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadałem się na kawałki.”
Maggie Stiefvater stworzyła ze wszech miar niesamowitą historię, zachwycającą pomysłowością i kryjącymi się w niej emocjami. To wręcz poetycka opowieść, w której pierwsze skrzypce grają uczucia. Wątek fantastyczny znajduje się tak naprawdę na drugim miejscu i myślę, że głównie to czyni tę książkę wyjątkową.

Główni bohaterowie, Sam i Grace, to postaci, które od razu zdobyły moją sympatię. Zazwyczaj musi upłynąć trochę czasu, zanim zaczynam lubić któregoś z bohaterów, ale w tym przypadku było inaczej. Grace to osoba o wielkim sercu i poczuciu humoru, a Sam, chłopak z muzyką w głowie, jest naznaczony piętnem smutku i uporczywych wspomnień. Autorka zrobiła z nich narratorów „Drżenia” i sądzę, że było to dobre posunięcie: dzięki temu możemy lepiej poznać każdego z nich, zobaczyć, co czują i dowiedzieć się co nieco o ich przeszłości. W tej historii nie brakuje również innych przykuwających uwagę postaci: gadatliwa, zwariowana Rachel; cicha, odważna Olivia z aparatem w ręku; walcząca ze wszystkich sił o prawdę Isabel i jej agresywny brat Jack – a to tylko część występujących w powieści bohaterów.

Na początku każdego rozdziału znajduje się informacja, jaka panuje obecnie temperatura. To udany zabieg sprawiający, że groźba mrozu staje się coraz bardziej realna. W końcu zbliża się zima, na dworze jest coraz chłodniej… Sam i Grace muszą powstrzymać to, co nieuniknione, albo stracą wszystko, czego pragną.
„To mogłoby być moje na zawsze.”
Presja czasu, brak jakiegokolwiek lekarstwa i nadzieja na niemożliwe. Maggie Stiefvater potrafi zaciekawić czytelnika, a swoją pomysłowością zachwyci niejednego. Za sprawą szybkiej akcji, książkę czyta się w błyskawicznym tempie, a po zakończeniu ma się ochotę na więcej. Naprawdę cieszę się, że drugi tom tej serii został już wydany, bo nie wiem, czy w innym wypadku dałabym radę wytrzymać do jego premiery.

Czy odważysz się wejść do lasu i poznać ciążący nad jego mieszkańcami sekret? Dar czy przekleństwo? Zaledwie parę kroków dzieli Cię od poznania prawdy. Jesteś gotów ją odkryć?

środa, 23 listopada 2011

Sara Grant - "Neva"



Biegniesz w ciemności, potykasz się o własne nogi, upadasz. To jednak Cię nie powstrzymuje; z nową energią puszczasz się biegiem przed siebie. Już prawie jesteś u celu, widzisz rozbłysk światła, który daje Ci nadzieję. Nagle słyszysz swoje imię. Choć nie chcesz, odwracasz się, patrzysz na bliską osobę. Mimo, że pęka Ci serce, musisz ją opuścić. Na zawsze. Twoje nogi rwą się do biegu, ale stoisz w miejscu. Światła latarek są coraz bliżej, niedługo Cię znajdą. Uciekniesz czy zostaniesz? Na podjęcie decyzji zostało tylko parę sekund…

Błyszcząca kopuła pod napięciem otacza Cię od zawsze. To ona definiuje Twój świat. Poza nią nie ma życia. Jest swoistym cudem, który ocalił Ci życie. Musisz wyróżniać się wiernością wobec Kraju; to dzięki niemu masz szansę na założenie rodziny i zwyczajną pracę. W ramach wdzięczności nie wolno Ci zadawać pytań, masz odznaczać się posłuszeństwem. Co prawda nie możesz podejmować własnych wyborów i nie znasz pojęcia takiego jak wolność, ale to cena, którą warto zapłacić, prawda?

Szesnastoletnia Neva czuje, że ma dosyć kłamstw i niedopowiedzeń, które serwuje wszystkim Rząd. Chce wiedzieć, co dzieje się z ludźmi, którzy coraz częściej znikają z jej otoczenia, dlaczego musi żyć w nieustannym cieniu kopuły i z jakiego powodu nie może mówić głośno tego, co myśli. Wszyscy wyglądają niemal tak samo – to konsekwencja izolacji od tego, co jest „po drugiej stronie”, dlatego nastolatki zaczęły robić sobie znaki rozpoznawcze: tatuaże, rysunki... Jeśli wierzyć podręcznikom od historii, na zewnątrz już niczego nie ma. Neva jednak buntuje się i wraz z przyjaciółmi organizuje „mroczną imprezę”, podczas której namawia ich do walki przeciw systemowi, który zabija od środka. Pierwsza akcja pozornie kończy się sukcesem, jednak rebelianci szybko zostają usuwani przez Rząd. To dodaje dziewczynie sił i dostarcza prawdziwej determinacji. Jednakże czy warto poświęcać wszystko dla ulotnego marzenia? A może za kopułą naprawdę niczego nie ma? Neva ryzykuje życie, chcąc wydostać się z klatki, w której się urodziła. Jak daleko będzie w stanie się posunąć, by odzyskać wolność?
„Może ten jeden płatek śniegu wywoła lawinę.”
Dziewczyna szybko odkrywa, że nic nie jest tym, czym się wydaje, a pod pozorami kryje się bardzo wiele. Rozdarta między lojalnością wobec najlepszej przyjaciółki a zakazanym uczuciem do niewłaściwego chłopaka, postanawia zmienić zaplanowaną przez Kraj przyszłość. Pchana tęsknotą do zaginionej przed laty babci i złożoną jej obietnicą, postanawia wyrwać się z miażdżących szponów Rządu. Czy będzie w stanie porzucić najbliższych? Czy pragnienie decydowania o sobie pokona uczucia?
„Już wiem, co czuje zwierzę uwięzione w klatce.”
Jak by to było żyć w świecie, w którym każdy jest podobny do mijanego na ulicy człowieka, w którym brak miejsca na wyrażanie własnych poglądów i dokonywania własnych wyborów? W świecie, w którym najważniejszym celem jest założenie rodziny oraz posiadanie jak największej ilości dzieci? W świecie, w którym ludzi okrutnie każe się za nawet te najdrobniejsze formy protestu przeciw drastycznym prawom?
„Przecież ja też byłam szczęśliwsza, nie wiedząc.”
W takim właśnie miejscu żyje Neva. Pomimo tego, że przejawy buntu wśród większości populacji zostały z łatwością stłumione, ona nie zamierza się poddawać. Nie chce dawać satysfakcji Rządowi, pragnie wszystko zmienić. Jej największym marzeniem jest porzucenie potulności. Dziewczyna jest gotowa na wszystko, by odmienić los swój i innych ludzi śniących o lepszym jutrze.

Kraj opisany przez Sarę Grant wzbudza dreszcze. Tam nie ma litości czy drugich szans; tam, by przetrwać, nie wolno się wychylać czy protestować. Wymierzane kary mrożą krew w żyłach i wymazują chęć zmian. Pozornie idealne społeczeństwo tak naprawdę coraz szybciej chyli się ku upadkowi i nie ma nikogo, kto byłby w stanie to powstrzymać.

Całkowita unikalność – chyba właśnie to wyróżnia „Nevę” spośród pozostałych pozycji. Zupełne odosobnienie, grożąca porażeniem kopuła i Rząd, śledzący ruch każdego obywatela za pomocą kamer i urządzeń naprowadzających. Pogłoski o zewnętrznym świecie, kłamstwa i coraz więcej niedomówień, a także wyjątkowa, walcząca dosłownie na śmierć i życie o nową rzeczywistość główna bohaterka. Tworzy to porażającą całość, z której trudno się otrząsnąć.
„Sieć kłamstw zatacza coraz szersze kręgi. Wkrótce sama nie będę wiedziała, co jest prawdą, a co nie.”
Pragnienie wolności: czy to nie to, co łączy nas wszystkich? Każdy chce głośno wyrażać swoje zdanie, robić to, na co ma ochotę… A co, jeśli ktoś w jednej chwili odebrałby nam to wszystko? Zakazał czynności, które uważaliśmy za zwykłe, codzienne? Nic dziwnego, że przedstawiona przez Sarę Grant wizja tak przemawia do wyobraźni. Autorka w umiejętny sposób korzysta z ukrytych w nas lęków, by stworzyć coś, czego jeszcze nie było.

Podczas czytania tej pozycji nie sposób zapanować nad emocjami. Uczucia samoistnie budzą się do życia, by zapewnić wstrząsającą podróż, której nie można nawet sobie wyobrazić.
Bohaterowie są plastyczni i bardzo realni. Żaden z nich nie jest czarno-biały, każdy – mimo fizycznego podobieństwa – posiada indywidualne cechy. Czasem miałam ochotę krzyknąć do któregoś z nich, by postąpił inaczej, by zrobił coś innego. Przy „Nevie” nie sposób zachować zimnej krwi.

Kolejne, co zachwyca, to wydanie książki. Wypukły, przyjemny w dotyku napis, zdobione rozdziały, piękna okładka… Trudno znaleźć jakieś minusy, to samo zresztą dotyczy treści.

Utwór ten porywa już od samego początku. Akcja jest wartka i w błyskawicznym tempie mknie naprzód. Nie sposób również przewidzieć, co za chwilę się stanie. Wróg może okazać się przyjacielem, a przyjaciel – wrogiem. Nagłe zwroty akcji naprawdę zaskakują i sprawiają, że nie można odłożyć tej powieści, dopóki nie dotrze się do dającego nadzieję zakończenia.

Zamykasz oczy. Dokonujesz wyboru, który zmieni wszystko, co do tej pory było Ci znane. Odwracasz się i ruszasz naprzód. Światło jest coraz bliżej. Wyjście? Nieznacznie zwalniasz, dopadają Cię wątpliwości. Prędko podejmujesz decyzję i robisz krok poza kopułę. Podnosisz wzrok…

poniedziałek, 21 listopada 2011

Jana Frey - "Powietrze na śniadanie"



Nie jesz. Nie śpisz. Wciąż czujesz zmęczenie, senność i głód. Nieustający głód. Od kilku miesięcy towarzyszy Ci zawsze i wszędzie: w domu, szkole, sklepie, na spacerze… Chowasz jedzenie w pokoju, ukrywasz przed bliskimi fakt, że prawie nic nie jesz. Chcesz coraz więcej schudnąć; mimo niższej z dnia na dzień wagi cały czas uważasz, że jesteś gruba i brzydka. Pięćdziesiąt, czterdzieści, trzydzieści kilogramów… To wciąż za dużo, chcesz ważyć mniej, robisz wszystko, by osiągnąć upragniony cel. Biegasz, ćwiczysz, zażywasz tabletki. Nie ma rzeczy, której nie jesteś w stanie zrobić dla wymarzonej figury. Nawet, jeśli konsekwencją Twoich działań może być śmierć.

Tak wygląda świat Serafiny, nastoletniej pół Włoszki, pół Niemki, która od niepamiętnych czasów uważała się za okrągłą, tłustą i ohydną. Nie mogła znieść tego, że wszystkie jej koleżanki są dużo szczuplejsze, podczas gdy ona waży ponad sześćdziesiąt kilo. Podczas wakacji we Francji postanowiła odmienić całe swoje życie. Przeszła na dietę. Początkowym celem było dziesięć kilogramów mniej, które szybko przerodziło się w piętnaście, później dwadzieścia… Fina przestała jeść tyle, co zazwyczaj, ograniczając się do niewielkich porcji. Rozpoczęła jazdę na rowerze i wyczerpujące ćwiczenia. Chciała być taka, jak jej młodsza siostra Maria i przyjaciółka Ernestine. Zaślepiona marzeniami o idealnej figurze, zaczęła głodzić się na śmierć, a chęć zrzucenia paru kilogramów zmieniła się w obsesyjne pomiary wagi i intensywne bieganie. Serafina porzuciła swojego najlepszego przyjaciela Mosesa, z którym niegdyś spędzała mnóstwo czasu. Później zerwała znajomość z Ernestine i jej starszym bratem Fritzem, do którego zaczęła żywić cieplejsze uczucia. Uważała, że jeśli schudnie jeszcze tylko trochę, zyska aprobatę wśród rówieśników. I początkowo rzeczywiście tak się dzieje: dziewczyna swą żelazną wolą budzi podziw wśród koleżanek. Wszystko jednak szybko się psuje, gdy nastolatka zatraca się w zabijającej ją diecie. Fina zakłada specjalny dziennik, w którym zapisuje wszystko, co je – czyli stanowczo za mało. Wyrzuca jedzenie do kosza w drodze do szkoły, kupuje leki przeczyszczające… Byle tylko być chudą, byle tylko móc poczuć żebra pod palcami.

Pewnego ranka cały misterny plan Serafiny psuje się. Podczas zwyczajowego biegania dziewczyna traci przytomność i trafia do szpitala, gdzie okazuje się, że mając sto sześćdziesiąt osiem centymetrów, nastolatka waży tylko trzydzieści siedem kilo. I tak zaczyna się powolna droga ku zdrowiu. Dziewczyna uczy się jeść na nowo i zaakceptować siebie taką, jaką jest. Nie jest to jednak łatwe zadanie, wymaga dużego poświęcenia. Jednak jeśli Fina nie zacznie w końcu należycie się odżywiać, czeka ją już tylko śmierć.

Jana Frey przedstawia wstrząsającą historię dziewczyny, która, szukając akceptacji pośród rówieśniczek, rzuca się w wir głodówek i super-diet. Jest to niezwykle realnie opisane stadium choroby, które pozwala lepiej poznać  życie nieustannie odchudzających się osób.

Anoreksja staje się coraz powszechniejszą przypadłością wśród osób na całym świecie – zarówno nastoletnich, jak i tych dorosłych – i zbiera coraz większe żniwo. W dzisiejszych czasach promowany ideał piękna to chuda, wysoka dziewczyna. Zresztą, która z nas chce ważyć za dużo? Chyba każdy chce mieć sylwetkę, której nie musiałby się wstydzić. Dlatego przykład Serafiny jest tak rzeczywisty. Ona też chciała tylko tego: móc iść na plażę w bikini i nie musieć zasłaniać brzucha rękami. Aby tego dokonać, zaczęła stosować początkowo nieszkodliwą dietę, która błyskawicznie stała się całym jej życiem.

Autorka przedstawia problem Finy w umiejętny sposób, wzbudzając zaciekawienie czytelnika. Nie jest to opowieść pełna pouczeń czy suchych faktów. Narracja jest pierwszoosobowa, co pomaga w zrozumieniu nastolatki. Jana Frey nikogo nie ocenia, pokazuje tylko, do czego może doprowadzić błędne koło diet i czyni z Serafiny przykład, który może być przestrogą dla mnóstwa dziewcząt myślących o szczuplejszej figurze.

„Powietrze na śniadanie” to pozycja, która naprawdę daje do myślenia. To niewiarygodne, jak bardzo potrafi zmienić się człowiek w ciągu paru miesięcy. Wręcz nie mogłam uwierzyć, że w późniejszym stadium choroby główna bohaterka była święcie przekonana, że rodzina, zmuszając ją do jedzenia, wyrządza jej potworną krzywdę. Uważała, że wszyscy dookoła chcą, by znów stała się gruba i odpychająca, nie mogła przyjąć do wiadomości, że tak naprawdę otaczający ją ludzie pragną jej pomóc, a ona samo nagminnie odtrąca osoby, którym zależy na jej powrocie do zdrowia.

Kolejną szokującą sprawą jest to, do czego skłonna była posunąć się Fina, dążąc do swego ideału. Była gotowa kłamać, oszukiwać, zażywać tabletki przeczyszczające, wymiotować, wyrzucać jedzenie, ćwiczyć do upadłego… Wszystko po to, by podobać się innym.

Otoczenie wywierało na dziewczynę ogromną presję. Koledzy z klasy naśmiewali się z niej i dokuczali z powodu wagi. Przez to Serafina zaczęła oceniać się coraz gorzej. Między innymi brak zrozumienia wśród otoczenia pchnął ją ku temu, by stracić parę kilo. A kiedy w końcu udało jej się trochę schudnąć, stała się powszechnie lubianą. To dodało jej motywacji. Nastolatka jednak szybko straciła kontrolę nad tym, co robi i w końcu stała się więźniem czerwonych cyfr ukrywanej w szafie wagi.

Najpierw zupełnie nie byłam w stanie polubić głównej bohaterki powieści. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego porzuca przyjaciół; ludzi, którzy w pełni ją akceptowali i nie przejmowali się tym, jak wygląda. Byłam na nią zła, że nie umie docenić tego, co ma, że zachowuje się tak nielojalnie wobec darzących ją uczuciem osób. Miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, by opamiętała się, póki ma jeszcze czas. Później jednak moje uczucia wobec Finy uległy zmianie i z całych sił chciałam, żeby w końcu dała sobie spokój z głodzeniem się.

„Powietrze na śniadanie” to wciągająca, niezwykła powieść. Sądzę, że Jana Frey w mistrzowski sposób przedstawiła problem anoreksji. Tę pozycję pochłonęłam w kilka godzin i nawet nie zauważyłam mijającego czasu.

Jest to utwór, z którym zdecydowanie warto się zapoznać. Rzuca światło na zaburzenia odżywiania i pozwala choć na chwilę zajrzeć do głowy osoby, dla której liczenie kalorii staje się najważniejszą czynnością dnia. Polecam tę książkę każdemu – ku przestrodze, by jeść coś więcej niż jedynie powietrze…

Za powieść dziękuję serwisowi Sztukater!

niedziela, 20 listopada 2011

Ewa Lenarczyk - "Nasza klasa i co dalej"



Włączasz komputer. Ręce drżą Ci z niecierpliwości, gdy czekasz, aż uruchomi się tak często odwiedzana ostatnio strona. Logujesz się, ze zdenerwowania ledwo trafiając w klawisze. Gdy w końcu Ci się to udaje, z lękiem patrzysz na ikonkę oznaczającą skrzynkę odbiorczą. Masz nadzieję, że znajdzie się przy niej upragniona jedynka, zwiastująca nową wiadomość. Wiadomość, która sprawi, że czujesz się jak za dawnych lat. Jest! Szybko ją otwierasz i…

Sabina, Monika, Irena, Joanna i Ewa to kobiety, które mają własne rodziny i pozornie nic je nie łączy. Gdyby jednak spojrzeć bliżej, można by zauważyć, że są one nieszczęśliwe i samotne, ich związki małżeńskie zupełnie się nie układają… Brakuje im miłości, drugiej osoby, z którą mogłyby spędzić resztę życia. Pewnego dnia sytuacja ta ulega zmianie o sto osiemdziesiąt stopni. Poszukując odmiany, postanawiają założyć konta na portalu Nasza Klasa i odnowić znajomości ze znajomymi ze szkolnych lat. Prędko okazuje się, że dawne sympatie głównych bohaterek wpadły na podobny pomysł. Ponowne spotkania, odświeżanie dawnych kontaktów… Jaki będzie tego skutek? W końcu wszyscy są już dorośli, mają przeróżne doświadczenia, każdy przeżył co innego. Niektórzy wzięli ślub, inni mają pełnoletnie już dzieci. Jak to wszystko się potoczy? Czy płomień więzów sprzed lat wciąż jest taki sam? A może wyblakł przez tak długi czas? Chyba że właśnie potrzebował rozłąki, by na nowo zapłonąć…

Parę lat temu portal społecznościowy, jakim jest Nasza Klasa, robił furorę. W krótkim czasie stał się bardzo popularny i od razu zdobył rzesze fanów. Na tym właśnie fenomenie skupiła się Ewa Lenarczyk, czyniąc z tego serwisu swego rodzaju bazę, z której powstała powieść. Czy było to dobre posunięcie? Nie do końca…

Jeżeli chodzi o język, którym posłużyła się autorka, muszę przyznać, że nie przypadł mi do gustu i głównie za jego sprawą nie mogłam do końca wczuć się w czytany tekst. Chodzi tu głównie o zdrobnienia, pojawiające się niemal na każdym kroku – od imion po wszystkie możliwe przymiotniki i rzeczowniki. Początkowo było to jeszcze do zniesienia, ale kiedy zobaczyłam sformułowanie „jak w horrorku”, nie mogłam przestać patrzyć na tę pozycję z niedowierzaniem.

Jak napisała Ewa Lenarczyk, tytuł książki można uznać za pytanie. „Nasza klasa i co dalej”… Tak, co dalej? Po odnowieniu kontaktów z sympatiami ze szkolnych lat, przed głównymi bohaterkami pojawiają się nowe problemy i rozterki. Czy uczucia można odnowić? I czy warto o nie walczyć?

Autorka stawia przed czytelnikiem parę ważnych kwestii, jednak uważam, że przedstawienie ich niezbyt jej się udało. Momentami opisywana przez nią historia nuży, staje się monotonna i przewidywalna. Brak w niej tego czegoś, co sprawiłoby, że chce się o niej myśleć nawet po zakończeniu lektury. Jest to taka pozycja z rodzaju „przeczytać i zapomnieć”. Nie zamierzam sięgać po kolejne utwory spod pióra Ewy Lenarczyk. Przy „Naszej klasie…” wynudziłam się za wszystkie czasy. Za sprawą tej książki z całą pewnością z dodatkową mocą będę doceniać inne, warte większej uwagi utwory.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję!

piątek, 18 listopada 2011

Stos urodzinowo-jesienny

W ostatnim czasie przybyło mi sporo książek. Dodatkowo niecałe dwa tygodnie temu miałam urodziny, więc parę pozycji również zawitało w moim księgozbiorze. ;) Przedstawiam więc moje najnowsze nabytki:


1. Alex Irvine - "Supernatural. John Winchester's Journal" - prezent urodzinowy od przyjaciółki. Nie możecie sobie nawet wyobrazić, ile radości wywołała we mnie ta książka. ;)
2. Aprilynne Pike - "Magia Avalonu" - prezent od koleżanki
3. Elana Johnson - "Zawładnięci" - również prezent, tym razem od wujka
4. Becca Fitzpatrick - "Cisza" - j. w.


1. Blakley-Cartwright/Johnson - "Dziewczyna w czerwonej pelerynie"
2. Rick Riordan - "Ognisty tron"
3. Karen Miller - "Nieświadomy mag"
4. Alison Croggon - "Dar"
Za te pozycje serdecznie dziękuję wydawnictwu Galeria Książki.

1. Maggie Stiefvater - "Drżenie" - pożyczone od przyjaciółki
2. Jandy Nelson - "Niebo jest wszędzie" - j. w., recenzja
3. Kelly Creagh - "Nevermore. Kruk" - od wydawnictwa Jaguar, recenzja
4. Kristin Harmel - "Moje rzymskie wakacje" - od wydawnictwa Otwarte


1. Bob Hartman - "Carol. Opowieść wigilijna" - od serwisu Sztukater
2. Federico Moccia - "Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić" - od wydawnictwa Muza
3. Jana Frey - "Powietrze na śniadanie" - od serwisu Sztukater
4. Melissa de la Cruz - "Zapach spalonych kwiatów" - j. w.
5. Kasia Kołodziej - "Czas na bajkę" - j. w.

Jak widać, w najbliższym czasie na pewno nie będę się nudzić. ;) Nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam wszystkie te książki - zwłaszcza, że wyglądają tak zachęcająco! :)

niedziela, 13 listopada 2011

Jandy Nelson - "Niebo jest wszędzie"



Ból po stracie bliskiej osoby – jak okropne to uczucie? Czy istnieją słowa, które mogłyby jakoś je opisać? Ciągłe oczekiwanie, nierozsądna nadzieja, że ten ktoś, kogo nam brakuje, stanie pewnego dnia w drzwiach jak gdyby nigdy nic. Szukanie śladów obecności zmarłego w każdej wykonywanej przez nas czynności, w każdym wypowiadanym słowie…
„Jak ja przetrwam tę tęsknotę? Jak inni to robią? Przecież ludzie umierają bez przerwy. Każdego dnia. Każdej godziny. Na całym świecie są rodziny patrzące na łóżka, w których nie śpi, na buty, których nikt nie nosi. (…) Ich serca rozdzierają się na strzępy. Przez lata. Przez całe życie.”
Lennie to niepoprawna romantyczka (w końcu przeczytanie „Wichrowych wzgórz” dwadzieścia trzy razy o czymś świadczy), grająca na klarnecie, a w wolnych chwilach spędzająca czas ze swoją starszą siostrą Bailey i najlepszą przyjaciółką Sarą. A przynajmniej tak było, dopóki Bails nie umarła, zostawiając Len całkiem samą. Bez tego wzoru do naśladowania, którym dla niej była, Lennon czuje się pusta, niepełna. Codziennie od nowa przeżywa rozpacz, odsuwa się od wszystkich i ma wrażenie, że nikt nie potrafi jej zrozumieć. Cierpi, płacze, ma żal do siostry, która tyle razy obiecywała, że nigdy jej nie opuści. Złamała przysięgę, odchodząc zupełnie znienacka, bez uprzedzenia. Czy życie może być takie samo, jak przedtem, nawet, jeśli tej najważniejszej osoby już z nami nie ma?
„Nienawidzę, kiedy wszyscy mi mówią, że noszę Bailey w sercu. Mam ochotę na nich wrzeszczeć: Nie chcę jej w sercu! (…) Bailey nie chce być uwięziona w moim sercu ani w niczym innym.”
Niespodziewanie ukojeniem w tej przytłaczającej sytuacji jest Toby, chłopak Bails. Lennie, chociaż doskonale wie, że nie powinna tego robić, coraz bardziej zbliża się do niego, do tego człowieka ze studnią smutku w oczach. I choć dziewczynę nękają wyrzuty sumienia, choć czuje do samej siebie wstręt i niechęć, nie jest w stanie powstrzymać rosnącego w niej uczucia. I wtedy w jej życiu pojawia się Joe, zwariowany chłopak z muzyką w sercu. Przy nim Len w końcu ma wrażenie, że mimo śmierci siostry ciągle ma prawo do radości i szczęścia, że przed nią tyle do zobaczenia, że jeszcze tylu rzeczy musi się dowiedzieć… Ale czy to w porządku w stosunku do Bailey? Czy opłakiwanie zmarłej nie powinno trwać dłużej niż parę tygodni? I czy Lennon zdoła dokonać wyboru między Tobym a Joem?
„Jak to możliwe, żeby koszt tej zmiany we mnie był tak wielki? To wydaje się nie fair, że coś dobrego może wyniknąć ze śmierci Bailey. To nie fair, że w ogóle mam takie myśli.”
Lennie trudno pogodzić się ze stratą, tym bardziej, że była bardzo zżyta z siostrą. Niemal wszystko robiły razem; każde miejsce wiąże się z dotyczącym jej wspomnieniem. Ich bliskość wynikała w dużej mierze z faktu, że szesnaście lat wcześniej matka zostawiła Len i Bails pod opieką babci dziewczynek, Gram, a sama ruszyła w świat, nie oglądając się za siebie, nie dając znaku życia.

Niedługo po śmierci Bailey Lennon odkrywa, że siostra wiele przed nią ukrywała: zaręczyny, ciążę, poszukiwania nieobecnej, wręcz mitycznej rodzicielki. Czy mogła zataić przed nią coś jeszcze? Dlaczego nie powiedziała o tych wszystkich sprawach? Lennie jest coraz bardziej zagubiona i odosobniona. Tęsknota staje się wręcz nie do wytrzymania, dusi dziewczynę od środka. Czy coś może położyć jej kres?
„Zaczęłam nią potrząsać – myślałam, że ją obudzę i każę jej wstawać z tej cholernej skrzyni. Kiedy się nie zbudziła, wrzasnęłam: POWIEDZ COŚ! (…) Szlochaliśmy razem pod czarnym płaszczem, który osłonił nas od pogody.”
„Niebo jest wszędzie” to piękna, prawdziwa historia, która chwyta za serce. Wzrusza i zmusza do myślenia. Zabiera w podróż przesyconą bólem i radością, śmiercią i miłością. To zupełnie wyjątkowa opowieść, jedna z tych, o których można myśleć i myśleć; której nigdy nie ma się dość. Napawa optymizmem i pozwala na nowo spojrzeć na świat, z całkiem innej perspektywy. Jest zarazem smutna i wesoła, jednak przede wszystkim w każdym calu autentyczna, co stanowi jej swoistą magię.

Jandy Nelson stworzyła dzieło, w której życie zderza się z umieraniem. To taka historia pełna kontrastów i różnic, które idealnie się komponują, tworząc zachwycającą całość. Inteligentna, dojrzała i zabawna główna bohaterka, z wyczuciem napisana opowieść, wciągająca fabuła… Takiej książki nie czytałam już dawno. Nie jestem nawet w stanie znaleźć odpowiednich określeń, które mogłyby oddać istotę tego utworu.
„Niebo jest wszędzie, zaczyna się u twoich stóp.”
Autorka połączyła trudny temat śmierci i żałoby z pierwszą miłością, szalonym uczuciem, które nie pozwala spać ani jeść. Dzięki jej umiejętności operowania słowem utwór ten ani przez chwilę nie przytłacza. To naprawdę niezwykłe połączenie.
„Nie wiedziałam, że zakochany człowiek czuje coś takiego – jakby zmieniał się w światło.”
Postaci występujący w powieści są różnorodni i wyraziści. Lennie przeszła przemianę, którą doskonale widać: na początku cierpiąca, hamowana przez myśli o zmarłej siostrze dziewczyna, później silna, pełna nadziei kobieta. Joe to bohater, który samym pojawieniem się sprawia, że na twarzy zjawia się uśmiech. Zwariowana, pełna pomysłów Sara, ciągle zakochujący się wujek Big i wyczekująca powrotu córki Gram to tylko część postaci, które występują w tej historii. Każda z nich się zmienia, rozwija.

Wydanie książki jest wspaniałe, głównie za sprawą oryginalnie zdobionych rozdziałów, fragmentów listów, napisów i wierszy pisanych przez Len w każdym możliwym miejscu. Tej powieści nie można wypuścić z rąk, nawet kiedy już skończy się lekturę.

„Niebo jest wszędzie” to historia niezwykła, idealna zarówno dla tych młodych, jak i tych trochę starszych. Można ją polecić każdemu. To taka pozycja jedna na milion. Rozgrzewa i rozdziera serce równocześnie.
„Moja siostra będzie umierać ciągle od nowa przez resztę mojego życia. Żałoba jest zawsze. Nie odchodzi; staje się częścią ciebie, idzie z tobą krok w krok, oddech w oddech. (…) Rozpacz i miłość są zrośnięte, jedno nie występuje bez drugiego.”

piątek, 11 listopada 2011

Josephine Angelini - "Spętani przez bogów"


Jałowa, pusta i bezduszna kraina. Zimno przenikające najgrubsze warstwy ubrań. Ból, nieznośnie długa wędrówka, krew lejąca się z poranionych stóp. Głód i wszechogarniające pragnienie. Nagle go dostrzegasz; leży na ziemi bez życia. Podbiegasz do niego, nie zważając na zmęczenie. Chcesz go tylko ocalić. Jednak czy Ci się to uda? A może już na zawsze zostaniecie uwięzieni w tym wysysającym energię miejscu?

Każdy z nas ma jakieś życie. Jedni pławią się w luksusie, drudzy codziennie walczą o przetrwanie. Niektórzy mogą poszczycić się uporządkowaną, wręcz nudną egzystencją, inni każdego dnia robią coś innego, nieprzewidywalnego. Niewątpliwie jednak wiemy, czego mniej więcej spodziewać się po kolejnym dniu. Niezbyt często kiedy zdarzają się nagłe, zupełnie nieprzewidywalne zmiany, które przewracają cały nasz świat do góry nogami. A co, jeśli pewnego dnia okazałoby się, że jesteśmy zupełnie kimś innym?

Helena Hamilton to całkiem zwyczajna nastolatka, którą z tłumu wyróżnia niesamowita prędkość i wysoki wzrost. Poza tym jednak dziewczyna w niczym nie jest inna od rówieśników – a przynajmniej próbuje w to wierzyć, gdyż gdzieś w głębi serca od zawsze jest w niej przekonanie, że najlepiej definiuje ją słowo „inna”. Od zawsze marzy, by wydostać się z niewielkiej wyspy, na której mieszka od dziecka. Lennie stara się nie pokazywać, że czymkolwiek różni się od otoczenia. Wszystko idzie zgodnie z planem, dopóki w sąsiedztwie nie pojawiają się nowi ludzie, którzy przeprowadzili się do miasteczka z Europy. Wszystkie próby zachowania normalności idą na marne, kiedy Helena dosłownie rzuca się na jednego z nich, myśląc tylko o tym, by go zabić. Dziewczyna jest zaszokowana swoim zachowaniem; przepełnia ją czysta nienawiść do Lucasa i pozostałych członków jego rodziny. Nastolatka nie ma pojęcia, dlaczego wypełniają ją takie uczucia, zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie widziała Delosów. Co może być przyczyną tych dziwnych odruchów? Z jakiego powodu Lennie wciąż zastanawia się, jak pozbawić nowo przyjezdnych życia? Czy da się to jakoś wyjaśnić?
„Potrafił być całkiem uroczy, kiedy nie próbował jej zabić.”
Kiedy przed oczami Heleny pojawiają się płaczące kobiety, dziewczyna zaczyna myśleć, że traci rozum. Pozornie nikt inny ich nie widzi, a Delosowie cieszą się powszechnym uwielbieniem, a nie żądzą mordu. Gdy każdego ranka po przebudzeniu jej nogi są skąpane we krwi, a sama Lennie czuje niemożliwą do zniesienia senność, w jej głowie pojawia się myśl, że coś naprawdę musi być nie tak. Parę dni później dziewczyna odkrywa, że potrafi latać. Przed upadkiem z zatrważającej wysokości ratuje ją nie kto inny, tylko Lucas. Po tym wyczynie cała nienawiść znika. Wkrótce okazuje się, że zarówno Delosowie, jak i Hamilton są Sukcesorami, czyli półbogami, a sama Helena to potomkini Heleny Trojańskiej. Między Lennie a Lucasem zaczyna rodzić się coś więcej… Ale czy to uczucie ma szansę przetrwać? A może przeznaczeniem tej dwójki jest jedynie zawiść aż po grób?
„Wodziła palcami po imionach wyrytych w przetrąconych kościach upadłych miłości. Okrążała zwalone słupy niedotrzymanych obietnic. Ścierała kurz z nagrobków na tym cmentarzu miłości.”
Mitologia grecka: cóż, to zdecydowanie coś, co uwielbiam. Chętnie oddaję się lekturze każdej książki, w której pojawia się ten temat. Bogowie, starożytność… Mogłabym czytać o tym godzinami. Dlatego też, kiedy dowiedziałam się, że „Spętani przez bogów” to powieść, w której pojawia się ten właśnie element, ochoczo zabrałam się do lektury. Czy mój entuzjazm był słuszny, czy może po prostu dotkliwie się rozczarowałam?

Początkowo niezbyt udawało mi się wciągnąć w powieść Josephnie Angelini. Jednak już po kilku rozdziałach sytuacja diametralnie się zmieniła. Fabuła stawała się coraz ciekawsza, a ja zupełnie nie mogłam się oderwać od tej książki.

Niemal od razu polubiłam główną bohaterkę. Moją sympatię zdobyła również zamieszkała na wyspie rodzina Delosów, a także ojciec Heleny, Jerry. Inni natychmiast wzbudzili moją niechęć – idealnym przykładem może być tu Dafne. Poza tym bardzo spodobał mi się pomysł nazwania postaci tak, jak ich greckich „odpowiedników”, choć i tu zdarzyło się parę wyjątków, jak Lucas zamiast Parysa.

Nie zabrakło tu też intrygi, typowego czarnego bohatera i zwrotu akcji, który sprawia, że chce się więcej. Nie ma ani chwilę na nudę, cały czas coś się dzieje: walki, porwania, tajemnice… Jedynym minusem są nieco zbyt przesłodzone wyznania Lucasa i Lennie, które brzmią zbyt sztucznie, nawet w ustach pozbawionych wspólnej przyszłości ludzi. Ten mankament sprawiał, że co jakiś czas wybijałam się  z rytmu i potrzebowałam chwili, by znów oddać się lekturze.

Suspens, sekrety i mitologia grecka – to właśnie sprawia, że mimo drobnych błędów „Spętani przez bogów” to naprawdę niezła pozycja. Moje oczekiwania zostały spełnione. Są tu zarówno podstęp, jak i humor. Wszystko to sprawia, że debiut Josephine Angelini to opowieść godna uwagi. Mam nadzieję, że autorka nie każe długo czekać na kolejny tom serii, bo nie wiem, ile czasu zdołam wytrzymać w niepewności.

Okładka jest naprawdę niesamowita. To ona zwróciła moją uwagę i to dzięki niej zachciałam poznać historię Heleny i Lucasa. Jak się okazało, słusznie. Za sprawą udanej oprawy graficznej trudno wypuścić tę książkę z rąk, a zdobienia rozdziałów to tylko kolejny atut.

Pomagasz mu wstać. Idziecie razem. Krok za krokiem. Kiedyś przecież się stąd wydostaniecie i będziecie mogli być razem. Trzeba tylko mieć nadzieję. W końcu los można zmienić… prawda?

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)