poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Carolyn Jess-Cooke - "Zawsze przy mnie stój"



Anioł stróż to – według powszechnie panującego przekonania – istota siedząca na ramieniu każdego człowieka, szepcząca mu do ucha podpowiedzi dotyczące wiedzionego przez niego życia. Kto mógłby być takim stworzeniem? Rodzic, przyjaciel, brat, siostra, sąsiad lub też ktoś zupełnie obcy, mający na celu nasze dobro. Co jednak, jeśli pod postacią anioła znajdujemy się… my sami?

Życie Margot Delacroix było utkane z bólu, rozpaczy i cierpienia, czasem przetykanego czystym szczęściem. Gdy dobiegło ono końca, kobieta wróciła na Ziemię pod postacią metafizycznej istoty, mającej na celu ochronę siebie samej. Stała się ona aniołem, przybrała imię Ruth i zaczęła obserwować swoją egzystencję krok po kroku: wszystkie niepowodzenia, trafne wybory, smutki, żale bądź radości. Prawie od razu jej ziemskie wcielenie stało się sierotą, wędrując od jednej rodziny zastępczej do drugiej, kończąc w przepełnionym okrucieństwem sierocińcu, którego głównym katem była jego właścicielka, Hilda Marx. Nie sposób opisać, jak znęcała się nad swoimi małymi podopiecznymi, którzy – zamiast żyć w miłości – nieustannie otoczeni byli przez strach i niepokój. Po ucieczce z domu dziecka Margot znalazła się pod opieką rodziny, która szybko obdarzyła ją uczuciem. Późniejsze losy dziewczyny można opisać za pomocą paru słów: nałogi, prawdziwa miłość do Toby’ego, błędnie podjęte decyzje i autodestrukcyjne zachowania. Co jednak, jeśli Ruth zacznie ingerować? Czy uda jej się zmienić bieg historii?

Są książki, których lektura wywołuje dreszcze; książki, które uzależniają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Inne od wszystkich, wyjątkowe. Jedyne w swoim rodzaju. Książki takie jak „Zawsze przy mnie stój”, które wychodzi poza utarte schematy. Jest to kronika życia spisana niebiańskim piórem, piękna i autentyczna. Niosąca ze sobą wiarę w lepsze jutro i napawająca optymizmem. Nakłaniająca do refleksji i namysłu.

Wydarzenia przedstawione w powieści niejednokrotnie mroziły mi krew w żyłach, przyciągając z hipnotyczną wręcz siłą. Wraz z biegiem fabuły stałam się jednym z bohaterów historii, przeżywając wszystkie zdarzenia. Często miałam ochotę krzyczeć do Margot, nakłonić ją do podjęcia innej decyzji. Wiadomo jednak, nawet najdrobniejsza zmiana niesie ze sobą wielkie konsekwencje, przeobrażając rzeczywistość. Jednak światło nie zawsze idzie w parze ze zmianami; niektóre są szczelnie otoczone mrokiem i ciemnością, przez które nie sposób się przebić.

Nie jestem w stanie określić, dlaczego tak długo odkładałam lekturę tejże książki. Stała ona na mojej półce parę dobrych miesięcy, zanim w końcu zdecydowałam się po nią sięgnąć. Gdy wreszcie przekręciłam pierwszą stronę, byłam pełna niechęci i zwątpienia. Nie sądziłam, że „Zawsze przy mnie stój” przypadnie mi do gustu. Od początku byłam do niej raczej negatywnie nastawiona. Te niepozytywne uczucia znikały wraz z każdą kolejną kartką. Im bardziej zagłębiałam się w świat Margot i Ruth, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to historia, na którą od dawna czekałam.

Jaki wpływ na nasze życie ma to, gdzie i jak zostaliśmy wychowani, kogo spotkaliśmy na swojej drodze? Czy, urodzeni w innym miejscu i czasie bylibyśmy istotami bardzo różniącymi się od teraźniejszych? Ile naszych przeżyć to zrządzenia losu, a ile to zwykłe przypadki? A może nie ma czegoś takiego jak przypadek? „Co ma być, to będzie” – na pewno? Czy można odmienić los?

Chyba każdy z nas przeżył kiedyś coś, czego wręcz nie sposób wyjaśnić. „Cud”, mówi się wtedy ze łzami w oczach. No właśnie… Cud czy może czuwający anioł, z całych sił pilnujący, by nic złego nam się nie stało? Zapewniam, że po lekturze „Zawsze przy mnie stój” spojrzenie na otaczający nas świat nie będzie już takie samo.

Tam, gdzie dobro, czai się również i zło, wkradając się do serc i dusz najbardziej podstępnymi sposobami. Staramy się słuchać tej prawej strony naszych osobowości, czy może często idziemy na łatwiznę, nie przejmując się innymi, obnosząc się egoizmem, wybierając tym samym drogę wybrukowaną nikczemnością? Każdy z nas ma tylko jedną szansę; nasze życie to nie rząd liter na kartce papieru, które można zmienić. Podjęte w przeszłości decyzje zaprowadzą tylko w jedno miejsce. Jakie? To zależy już tylko od nas.

Muszę przyznać, że po zakończeniu czytania towarzyszyły mi głównie niedosyt i oszołomienie. To pierwsze dlatego, że tysiące pytań cisnęło mi się na usta, domagając się odpowiedzi. A osłupienie nie opuściło mnie do tej pory. Nie spodziewałam się takiej historii, tak wielu burzliwych emocji i niesamowitej przygody. Carolyn Jess-Cooke zdobyła we mnie wierną czytelniczkę, i jeżeli napisze jeszcze jakąś książkę, bez wątpienia oddam się lekturze w trybie natychmiastowym.

Jeżeli chodzi o okładkę, to już dawno nie spotkałam się z tak magiczną obwolutą. Jest ona utrzymana tylko w kilku barwach, a spoglądająca z niej dziewczynka ma w sobie coś przyciągającego, coś co sprawia, że ma się ochotę oglądać okładkę godzinami. Kiedy przeczytałam ostatnie zdanie, zobaczyłam ostatnią kropkę, zamknęłam powieść i po prostu patrzyłam. Patrzyłam, wciąż nie mogąc uwierzyć, że moja podróż z bohaterami tej opowieści właśnie dobiegła końca.

Tuż obok nas jest świat, którego nie zauważamy. Jeżeli zamkniesz oczy, możesz usłyszeć cichy szept czy też muśnięcie dłoni. Otwórz się na otaczające Cię możliwości. Po prostu… zamknij oczy i poczuj dotyk anioła.

piątek, 26 sierpnia 2011

Rick Riordan - "Zagubiony heros"



Każdy z nas uczył się kiedyś o mitologii greckiej i rzymskiej, zapamiętywał imiona bogów, herosów oraz potworów, z którymi przyszło im walczyć. Kto nie wiedział, że Atena to córka Zeusa, a Hefajstos to syn Hery? Dawniej, dzięki opowieściom o niedostępnych bóstwach żyjących na Olimpie, ludzkość tłumaczyła sobie zjawiska, których nie była w stanie wyjaśnić w inny sposób. Później jednak zaczęło pojawiać się coraz więcej informacji na temat otaczającego nas świata, dzięki czemu wszystkie dotąd niemożliwe do zrozumienia sytuacje szybko znalazły wyjaśnienie w nauce. Bogowie odeszli w niepamięć, zastąpieni przez technikę i wiedzę. Nikt już nie wierzy w ich istnienie. Czy jednak słusznie? A może greckie i rzymskie bóstwa, znane z dawnych mitów, po dziś dzień zamieszkują górę Olimp?

Pewnego zwyczajnego dnia, podczas wycieczki do Wielkiego Kanionu, Jason nagle budzi się w szkolnym autobusie, nie mając najmniejszego pojęcia, jak się nazywa, kim i gdzie jest. Obok niego siedzi ładna dziewczyna, Piper, utrzymująca, że są parą, a znajdujący się przed chłopakiem Leo twierdzi, że są przyjaciółmi. Co jest prawdą, a co kłamstwem? Kim tak naprawdę jest Jason?

Spokojna podróż dość szybko zamienia się w niebezpieczną rozgrywkę, kiedy znikąd pojawiają się duchy burzy, mające na celu zabić Piper, Leona i Jasona. Ten ostatni z rosnącym zdziwieniem odkrywa, że w kieszeni ma broń i doskonale potrafi się nią obsługiwać. Czy rzeczywiście przez ostatnie miesiące chodził do Szkoły Dziczy? A może był zupełnie gdzie indziej? Odpowiedzi na te pytania może odnaleźć w jednym miejscu: Obozie Herosów.

Akcja mknie do przodu z zatrważającą prędkością. Ciągle coś się dzieje, a Rick Riordan nie pozwala czytelnikowi na choćby chwilę oddechu. Żądne krwi mitologiczne potwory, skrywane tajemnice, mroczne sny i niebezpieczne zadanie to tylko namiastka tego, co znajduje się w tej powieści. Mogłoby się wydawać, że przez poruszane tematy w książce będzie panowała ponura, przytłaczająca atmosfera – nic bardziej mylnego! Wszystkie wydarzenia okraszone są szczyptą świetnego humoru, który może rozładować nawet te najbardziej napięte sytuacje. Podczas lektury niejeden raz wybuchałam śmiechem. Perypetie młodych półbogów poprawią nastrój niejednej osobie.
„Wycelował w ich gospodarzy dwoma palcami i przejechał jednym palcem po szyi. Bardzo subtelny język gestów.”
W „Zagubionym herosie” pojawia się cała paleta bogów, zarówno greckich, jak i rzymskich. Nie sposób się jednak pogubić w ich imionach czy koligacjach rodzinnych: autor opisał wszystko niezwykle przejrzyście. Na końcu książki znajduje się dodatkowo spis bóstw występujących w opowieści, dzięki czemu w razie wątpliwości można sprawdzić, kto jest kim, jakie są jego atrybuty i umiejętności.

Wszystkie postaci zostały wykreowane w bardzo dokładny sposób. Trójkę głównych bohaterów od razu polubiłam, a gdy na scenę wkraczał Gleeson Hedge, na moją twarz mimowolnie wstępował uśmiech. Pojawiające się na kartach powieści potwory zostały wspaniale przedstawione, podobnie jak bogowie. Niektórych z miejsca obdarzałam sympatią, do innych niemal natychmiast odczuwałam niechęć. Nie było postaci, która byłaby mi obojętna.

Jest to historia, w której pojawiają się zarówno znani nam z serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” bohaterowie, jak i ci zupełnie obcy. Po raz kolejny możemy spotkać Annabeth, Chejrona czy Thalię, pojawiają się oni jednak rzadko. Główne skrzypce grają tu nowe postaci; jednakże miło jest, gdy pojawiają się starzy bohaterowie, choćby epizodycznie.

Narracja prowadzona jest trzytorowo: raz swój punkt widzenia przedstawia Jason, innym razem możemy poznać sytuację ze strony Leona czy Piper. Dzięki temu o wiele łatwiej jest ich poznać, odkryć wady i zalety oraz gnębiące ich problemy.

Opowieść ta obfituje w niespodziewane zwroty akcji, jednak muszę przyznać, że parę z nich przewidziałam. Nie odebrało mi to przyjemności z czytania, wręcz przeciwnie, tylko ją zwiększyło. Pojawiło się również wiele wydarzeń, których nie byłam w stanie się domyślić.

Od zawsze interesowałam się mitologią, więc lektura „Zagubionego herosa” była dla mnie naprawdę znakomitą przygodą. Myślę, że ta opowieść spodoba się nie tylko wielbicielom greckich czy rzymskich mitów, ale również osobom, które nie przepadają za tą tematyką. Rick Riordan potrafi zarazić swoją pasją, a także „przemycić” trochę informacji, łącząc naukę z wyśmienitą zabawą. Szkoda, że żaden z nauczycieli, których do tej pory spotkałam, nie miał takiego daru opowiadania, jak autor „Percy’ego Jacksona…” i wielu innych serii. Wtedy z całą pewnością nielubiane lekcje stałyby się ciekawe, wręcz wyczekiwane przez uczniów.

Co przemawia za tym nowo rozpoczętym cyklem? Z całą pewnością spora dawka humoru, zapadające w pamięć sytuacje i niezwykła fabuła. Kolejnym atutem jest zakończenie: kiedy mogłoby się wydawać, że wszystko wraca do normy, nagle pojawia się wiadomość, która burzy spokój mieszkańców Obozu Herosów oraz czytelnika. Po takim końcu kontynuacji wyczekuje się jak na szpilkach!

Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Galeria Książki!

środa, 24 sierpnia 2011

Stosik-pocieszyciel

Już za parę dni nadejdzie wrzesień, a wraz z nim powrót do szkoły. Wakacje przeleciały mi niewiarygodnie szybko; wydaje mi się, że zakończenie roku było zaledwie wczoraj. Muszę jednak przyznać, że odpoczęłam i rozpocznę ostatni rok nauki w gimnazjum z naładowanymi akumulatorami. ;)
Na pocieszenie zrobiłam zdjęcie książkom, które uzbierały mi się w ostatnim czasie - miałam wprawdzie poczekać, aż dotrą do mnie ostatnie przesyłki, ale cóż... potrzeba popatrzenia na stosik była silniejsza ode mnie. ;D


Od góry:
1. George R. R. Martin - "Gra o tron" - przeczytałam tyle pozytywnych opinii na temat tej książki, że kiedy tylko zobaczyłam ją w bibliotece, przygarnęłam bez większego zastanowienia.
2, 3. - Meg Cabot - "Top modelka 2. Nie chcę być dziewczyną z wybiegu" i "Top modelka 3. Ucieczka" - jakiś czas temu czytałam pierwszą część, postanowiłam więc zobaczyć, jak potoczyły się dalsze losy głównej bohaterki.
4. L. J. Smith - "Pamiętniki wampirów 4. Północ" - efekt wymiany.
5, 6. - Ewa Nowak - "Niewzruszenie" i "Rezerwat niebieskich ptaków" - od wydawnictwa Egmont.
7. Christopher Moore - "Najgłupszy anioł" - z wymiany.
8. Cristina López Barrio - "Ogród wiecznej wiosny" - j. w.
9. William Kamkwamba, Bryan Mealer - "O chłopcu, który ujarzmił wiatr" - od wydawnictwa Drzewo Babel.
W segregatorze znajduje się "Błękit szafiru" autorstwa Kerstin Gier, od wydawnictwa Egmont. Recenzję możecie przeczytać tutaj.
W tle stosiku możecie zobaczyć fioletową ścianę, która jest jednym z efektów lipcowego remontu. Nie mogę się wręcz napatrzeć na nowy wystrój mojego pokoju, zwłaszcza na półki z książkami. ;)

Na zdjęcie załapał się też mój kot:
Nawet nie uwierzylibyście, jaki z niego urwis. ;)

A jak Wam minęły wakacje? :)

czwartek, 18 sierpnia 2011

Tore Renberg - "Człowiek, który pokochał Yngvego"



Jak by to było, gdyby nie istniały komórki, SMS-y, maile czy Internet, a komputery gościłyby tylko w nielicznych domach? Żadnych cudów techniki, żadnych unowocześnień. Brak dzisiejszych rozrywek i atrakcji. Krótko mówiąc: podróż w czasie, dwadzieścia lat wstecz. A rolę wehikułu pełnić będzie książka – i to nie byle jaka, tylko „Człowiek, który pokochał Yngvego”.

Jarle Klepp to siedemnastolatek, dla którego najbardziej liczy się słuchana przez niego muzyka, bunt i wyróżnianie się z tłumu. Gdy większość mówi „tak”, on krzyczy „nie”. Wszystko po to, by być innym, odmiennym od otaczających go ludzi. On i jego najlepszy przyjaciel Helge oraz dziewczyna Katrine stanowią swego rodzaju elitę; różnią się od rówieśników poglądami i spojrzeniem na świat. Życie Jarlego sprawia wrażenie spełnionego. Jednak kiedy pewnego zimowego poranka chłopak spotyka Yngvego, jego cały świat wywraca się do góry nogami.

Historia ta opowiadana jest przez dorosłego już Jarlego, który przez pryzmat czasu patrzy na siebie i swoje postępowanie. Od czasu do czasu je ocenia, coś dodaje, ale głównie pozwala wspomnieniom płynąć. Przywołuje czasy, kiedy muzyki słuchano z płyt winylowych, gdy rzeczywistość różniła się od dzisiejszej.

Jak to jest być zakochanym? Wciąż myśli się o obiekcie uczuć, chce się być blisko niego, planuje przyszłość, robi się szalone i zwariowane rzeczy. To właśnie czuje główny bohater powieści, jednakże jego emocje nie dotyczą Katrine, tylko nowo poznanego kolegi. Fascynacja Jarlego rośnie, a on wymyśla coraz dziwniejsze sposoby, by być jak najbliżej Yngvego. Jak ta znajomość wpłynie na relacje z przyjaciółmi chłopaka? Jakich zmian dokona w jego życiu?
„Zakochanie nigdy się nie boi. Gdybyśmy dorównywali mu odwagą, bylibyśmy niepokonani.”
„Człowiek, który pokochał Yngvego” to książka pełna ciekawostek dotyczących dwudziestego wieku. Wszystkie są zgrabnie wplecione w fabułę i przystępnie opisane. Dla osób żyjących w ubiegłym stuleciu będzie to wspaniałe odświeżenie pamięci, a dla tych, którzy raczej mgliście je pamiętają, ta historia będzie swego rodzaju podróżą w czasie.

Opowieść snuta przez Torego Renberga jest wypełniona niespodziewanymi zwrotami akcji, zwieńczonymi przez oszałamiające zakończenie. To powieść mówiąca o silnym uczuciu i uwielbieniu. Pokazuje ona też, że nie warto się zmieniać, że niezależnie od sytuacji trzeba pozostać sobą, że takie zmiany w zachowaniu czy wyglądzie nie przyniosą nam szczęścia.

Jest to książka bez wątpienia zapadająca w pamięć, inna i wyjątkowa. Warto poświęcić dla niej czas; niespodzianka czai się niemal na każdym kroku. „Człowiek, który pokochał Yngvego” to znakomita przygoda, o której myśli się, by nie miała końca. Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy… na szczęście już niedługo pojawi się kontynuacja przygód Jarlego, na którą niecierpliwie czekam.

Czy jedno, niepozorne spotkanie jest w stanie zmienić cały Twój świat? Zrządzenie losu czy przypadek, że Wasze oczy spotkały się właśnie w ten styczniowy piątek? Zrobisz to, odważysz się? Pocałujesz Yngvego?...

Za książkę serdecznie dziękuję serwisowi Szukater oraz wydawnictwu Akcent!

środa, 17 sierpnia 2011

Carrie Ryan - "Las Zębów i Rąk"



Głośne jęki, brudne, połamane palce wczepiające się w metalową siatkę, przenikliwy dźwięk syreny. To oni, Nieuświęceni. Przyszli, kierowani głodem, który jest całym ich życiem. Szarpią ogrodzenie, są nieustępliwi. Biegniesz, nie oglądasz się za siebie. Twoim celem są platformy, tylko dzięki nim możesz przeżyć. Uda Ci się to, czy staniesz się jednym z nich? To tylko kwestia czasu, zanim pożądliwe ręce dotkną Twojego ramienia i powalą na ziemię. Zdołasz im uciec czy się poddasz? Przetrwasz czy powrócisz… jako jeden z nich?

Mary od zawsze żyła w niewielkiej wiosce, otoczonej przez niekończące się kilometry metalowej siatki, odgradzającej od Lasu Zębów i Rąk, zamieszkałego przez upiorne kreatury, zwane Nieuświęconymi. Powstają one przez ugryzienie; choroba rozprzestrzenia się szybko i bezlitośnie. Ciągły strach i walka o przetrwanie to norma w świecie Mary. Nikt nie wierzy w życie poza ogrodzeniem, nikt, poza matką dziewczyny, która od niepamiętnych czasów opowiada córce o oceanie, budynkach sięgających nieba i ludziach chodzących po Księżycu, zaszczepiając tym samym w dziecku nadzieję. W wiosce są Strażnicy, których zadaniem jest pilnowanie, by żaden człowiek nie zbliżył się zbytnio do siatki, jedynego zabezpieczenia przed czającymi się w mroku krwiożerczymi stworami. Są również Siostry, strzegące tajemnic i niewielkiego społeczeństwa, dbające o bezpieczeństwo ludzi mieszkających w wiosce. Gdy Mary wkracza w ich szeregi, ogarniają ją wątpliwości. Czy Siostrzeństwo aby na pewno chroni innych, a może to tylko pozory? I czy za Lasem rzeczywiście nic nie ma, jak zawsze mówiły? Dziewczyna zaczyna się buntować, aż w końcu – w trakcie oblężenia wioski – ucieka wraz z przyjaciółmi dzięki ukrytej ścieżce. Czy jest to droga do wolności? A może na końcu ścieżki czekają głodni Nieuświęceni?
„To jest jak gra, w którą bawiliśmy się w szkole, jeszcze w dzieciństwie. Siadaliśmy w kółku, jeden z uczniów szeptał jakieś zdanie wprost do ucha kolejnej osoby i to, co powiedział, krążyło wśród nas, dopóki ostatni w kręgu nie powiedział na głos tego, co usłyszał – tylko po to, by okazało się, że jego słowa wcale nie przypominają tych, które wymyślił pierwszy z uczniów. I tak wygląda teraz nasze życie.”

„Las Zębów i Rąk” to piękna opowieść o marzeniach, nadziei i wierze. Pokazuje, że zawsze jest coś więcej, coś, do czego warto dążyć za wszelką cenę. Opowiada o przyjaźni, miłości oraz poświęceniu. Jest pełna mroku, ale i światła. Smutku i radości. Rozpaczy i szczęścia.
„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy.”

Mary, główna bohaterka, to osoba przepełniona wiarą w prawdziwość dziecięcych snów. To one dają jej siłę, by iść naprzód, nawet kiedy wydaje się to być zupełnie bezsensowne. Rozdarta między pierwszym silnym uczuciem a obowiązkiem. Między ślepą ufnością a własnymi marzeniami. Jest to postać ze wszech miar prawdziwa. Nie jest nieustraszona, często ogarniają ją czarne myśli czy słabości. Ma ona w sobie jednak pewną siłę; siłę, która pozwala jej na dążenie do wyśnionego celu. Mimo przeciwności losu nie poddaje się i idzie przed siebie, z każdym krokiem coraz bliżej spełnienia marzeń.

Niezwykły, fascynujący jest świat, w którym przyszło żyć głównym bohaterom. Otoczeni przez przerażenie i zwątpienie, a także łaknących krwi Nieuświęconych, którzy stanowią największe zagrożenie. Po jednej stronie ogrodzenia są oni, po drugiej wiecznie głodne potwory, które tylko czekają, by zanurzyć zęby w ich ciałach. Jednak czy rzeczywiście różnią się oni od siebie? A może tak naprawdę są tacy sami?

Jest to wspaniale napisana powieść, od której nie sposób się oderwać. Jej wyjątkowość zaskakuje na każdym kroku. Stawia ona wiele ważnych pytań, na które trudno odnaleźć proste odpowiedzi. To przede wszystkim opowieść o wierze we własne marzenia, które są niczym jasny promień wśród wszechogarniających ciemności siejącego grozę Lasu. Pozwolisz mu zgasnąć czy pomożesz rozbłysnąć? Wszystko zależy od Ciebie.

Już dawno żadna opowieść nie wzbudziła we mnie takich emocji. Strach, napięcie, wzruszenie, nadzieja, żal, smutek… A każde z nich tak wyraziste i przejmujące do głębi! To naprawdę niesamowite, jak bardzo potrafi poruszyć historia, która tak naprawdę nigdy się nie wydarzyła. Carrie Ryan uderza w najczulsze struny czytelnika. Jest to hipnotyzujący utwór, którego siła i magia tkwi właśnie w tym, że burzy emocje, wywołuje huragan niespokojnych myśli i uczuć. To książka, która zmienia spojrzenie na świat i żyjących w nim ludzi. To książka, która zmienia wszystko.

Chciałabym też wspomnieć o wydaniu powieści, które jest idealnym dopełnieniem całości. Jest ona nieco szersza niż większość utworów. Ma również wspaniałą okładkę, która przyciąga wzrok. Za każdym razem, kiedy na nią patrzę, odkrywam jakiś nowy szczegół, element. Ponadto bardzo podoba mi się sposób numeracji stron i zdjęcia rozpoczynające każdy rozdział. „Lasowi Zębów i Rąk” nie mam zupełnie nic do zarzucenia. Być może później, gdy emocje opadną, zobaczę jakieś mankamenty, lecz na chwilę obecną jest to dla mnie po prostu książka doskonała.

Sama nie wiem, dlaczego tak długo wzbraniałam się przed sięgnięciem po tę niezwykłą opowieść. Stała na mojej półce przez parę miesięcy, zanim w końcu po nią sięgnęłam – i pochłonęłam w kilka godzin. Ta historia pozostanie mi pamięci na długi czas. Z pewnością jeszcze do niej wrócę; szybko trafiła na zasłużone miejsce wśród moich ulubionych powieści.

Przed Tobą rozciąga się Las. Po obu Twoich stronach jest metalowa siatka. Czy odważysz się? Postawisz pierwszy krok? Czas na podjęcie decyzji jest coraz krótszy. To najważniejszy wybór, jakiego przyjdzie Ci dokonać. Tak więc… Wolność czy bezpieczeństwo? Marzenia czy rzeczywistość? Życie czy śmierć?...

Druga część serii będzie nosiła tytuł „Śmiercionośne fale”, a w księgarniach pojawi się już w październiku!

wtorek, 16 sierpnia 2011

Tricia Rayburn - "Syrena"




Jak by to było bać się wszystkiego? Nie jednej, dwóch czy trzech rzeczy, ale dosłownie wszystkiego? Wody, ciemności wraz z czyhającymi w niej potworami, pająków i… można by wymieniać w nieskończoność. Czy można wtedy przeżywać życie w pełni? A może trzeba próbować wszystkiego, robić nawet te najbardziej szalone czyny?

Vanessa Sands to siedemnastolatka, która cała drży na myśl o zgaszonym świetle czy samotności. Jak sama przyznaje, obawia się praktycznie wszystkiego. Podczas wakacyjnego wyjazdu w to samo miejsce co zazwyczaj, dziewczyna próbuje przezwyciężyć swój strach dotyczący skoku z klifu wprost w głębiny oceanu. Niestety nastolatka nie daje rady pokonać tkwiących w niej obaw i biernie obserwuje poczynania przyjaciół i starszej o rok siostry, sparaliżowana przez strach i wstyd. Dziewczyna obawia się wody od czasu wypadku, podczas którego przez ponad pół godziny tkwiła w jej odmętach. Czy w tamtym zajściu kryje się coś jeszcze? Jak to możliwe, by nastolatka przeżyła coś takiego?

Justine to opoka Vanessy. Jest nieustraszona, próbuje wszystkiego, lubi czuć adrenalinę. Chłopcy ją uwielbiają – z wzajemnością zresztą – a żadna impreza nie ma racji bytu bez starszej z sióstr Sands. Pewnej nocy dziewczyna skacze z klifu do oceanu, jednak już nigdy z niego nie wychodzi – a przynajmniej nie o własnych siłach. Jej martwe ciało zostaje wyrzucone na brzeg. Nie wiadomo, czy popełniła ona samobójstwo, czy też może nie sądziła, że niebezpieczeństwo jest tak wysokie. Rodzina Sandsów wraca w żałobie do Bostonu. Vanessa jednak szybko wraca do Winter Harbor, ponieważ sądzi, że za tragicznym wypadkiem kryje się coś więcej. Po pewnym czasie zaczyna słyszeć głos Justine – obłęd? choroba psychiczna? a może zmarła siostra naprawdę do niej przemawia? Vanessa coraz bardziej angażuje się w poszukiwania, co jednak, jeśli ślady prowadzą… właśnie do niej? Czy uda jej się rozwikłać zagadkę śmierci siostry? Czy będzie w stanie pokonać własny strach? I co z tym wszystkim wspólnego ma mit o syrenach?

Jak szybko się okazuje, Justine nie była jedyną ofiarą – a już na pewno nie ostatnią. Na plaży Winter Harbor zaczynają pojawiać się zwłoki mężczyzn, a na ich twarzach goszczą upiorne uśmiechy. Wkrótce Vanessa, wraz z pomocą Simona i Caleba, odkrywa, że w miasteczku takie dziwne śmierci miały już miejsce, jednak ani razu nie powiązano ich ze sobą. Czy trójce przyjaciół uda się uratować miasto i żyjących w nim ludzi, czy może jest już za późno?

„Syrena” to wspaniałe połączenie thrillera, historii miłosnej i paranormalnej. Pojawia się wiele pytań, zagadek, a niebezpieczny zabójca wciąż jest na wolności. Tricia Rayburn ani na chwilę nie pozwala czytelnikowi zapomnieć, że Winter Harbor to miejsce nadzwyczaj niebezpieczne, z masą sekretów z przeszłości. Czy w tym zagrażającym życiu miejscu ciągle jest miejsce na cieplejsze uczucia? A może przerażające zbrodnie całkiem usunęły je z miasteczka, siejąc wśród niewielkiej społeczności atmosferę wzajemnych podejrzeń i nieufności?

Muszę Was ostrzec: książka ta, gdy już ją się otworzy, nie wypuszcza ze swych zimnych, pachnących solą objęć. Nie zaczynajcie lektury późnym wieczorem, bo inaczej nie zaśniecie, dopóki jej nie skończycie – a i wtedy sen będzie trudnością, ponieważ po głowie będą kołatać się myśli dotyczące przeczytanej opowieści. Dla „Syreny” zarwałam noc, jednak ani trochę tego nie żałuję: czytanie tej historii było naprawdę znakomitą przygodą, którą chciałabym powtórzyć.

Nie mogłabym nie wspomnieć o pięknym wydaniu książki, której okładka przyciąga wzrok, a wodorosty ozdabiające każdą stronę umilają lekturę. Dzięki temu po prostu nie można wypuścić jej z rąk.

Zakończenie powieści jest po prostu idealne, choć muszę przyznać, że pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, sieje niepokój oraz wątpliwości. Sprawiło to, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom przygód Vanessy, ponieważ ten ogromnie przypadł mi do gustu. Jest to historia, która wyróżnia się oryginalnością i panującym w niej klimatem. Znajduje się w niej mnóstwo zagadek; niektórych rozwiązań wprost nie sposób przewidzieć, choć niektóre całkiem łatwo odgadnąć. Mimo tego nie mam zbyt wiele tej lekturze do zarzucenia – no, może oprócz tego, że zdecydowanie za szybko się kończy.

Fale rozbijają się o skały z głośnym hukiem. Jest ciemno, krople deszczu smagają Cię po twarzy. Skoczysz? A może spanikujesz i po prostu odejdziesz, dając strachowi wygrać? Teraz wszystko zależy od Ciebie. I tylko Ty możesz powstrzymać to, co wydaje się być nieuniknione.

***

Korzystając z okazji, chciałabym zachęcić Was do wzięcia udziału w poniższym konkursie:

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Marcia Willett - "Letni domek"



Jakie są najlepsze historie? Na to pytanie wiele osób odpowiedziałoby, podając ulubiony temat bądź gatunek literacki. Inni powiedzieliby, że najlepsze są historie pisane przez życie. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, ponieważ to właśnie życie często tworzy sytuacje, które wydają się być mniej wiarygodne niż wyssana z palca opowieść. Dzięki temu przeżycia niektórych ludzi sprawiają, że oczy wychodzą nam na wierzch, a buzia sama otwiera się ze zdziwienia.

Matt postanowił poświęcić życie pisarstwu. Od zawsze tworzył różne historie, które w końcu przelał na papier. W dorobku literackim posiada jedną książkę; przyniosła mu ona rozgłos i popularność. Teraz wszyscy czekają na jego następny utwór, ciekawi, czy powtórzy swój sukces, czy też może osiągnie dno. Mężczyzna odczuwa sporą presję; odbywa wiele podróży w poszukiwaniu natchnienia i pomysłów, niestety bezskutecznie. Pewnego dnia do jego rąk trafia niewielka szkatułka, w której nieżyjąca już matka gromadziła pamiątki. Kiedy Matt zagląda do środka, ogarnia go zdumienie: znajduje fotografie, które przedstawiają jego samego jako chłopca, jednakże nigdzie nie ma zdjęcia jego siostry. Kiedy młody pisarz dłużej przygląda się zdjęciom, zauważa, że zupełnie nie pamięta miejsc czy ubrań, które znajdują się na fotografiach. To odkrycie odciąga jego myśli od szukania coraz to nowszych idei dotyczących książki i sprawia, że mężczyzna zadaje sobie coraz więcej pytań, na które nie może znaleźć odpowiedzi.

Imogen, młodsza siostra Matta, jest szczęśliwą mężatką i matką. Jej spokój zaburza wiadomość, iż niedługo ona i jej rodzina mogą zostać bez dachu nad głową. Kobieta zaczyna intensywne poszukiwania domu, w którym mogłaby zamieszkać wraz z Julesem i Rosie. Nadzieją wydaje się być ukochany Letni Domek, którego urok od zawsze działał na Im. Jednak czy to rozwiązanie ma szansę bytu? A może już na zawsze pozostanie tylko dziecięcym marzeniem?

Lottie i Milo mieszkają razem od niepamiętnych czasów w domu zwanym Rezydencją. Choć nie łączą ich więzy krwi, są dla siebie niczym brat i siostra. Charlotte praktycznie wychowała Imogen i Matta, podczas gdy ich matka wpadała w coraz większą depresję oraz alkoholizm. Choć genetycznie są sobie obcy, szybko stali się kochającą rodziną.

W tej historii pojawia się znacznie więcej postaci: nieco nachalna Venetia, apodyktyczna Susan czy nieasertywny Nick. Przez opowieść przewija się cała gama różnorodnych bohaterów, wzbudzających niechęć lub sympatię. Każdy z nich jest wyrazisty i plastyczny, dlatego wyobrażenie ich sobie jest bardzo proste. Są również tak od siebie różni, że nie sposób ich ze sobą pomylić, choć muszę przyznać, że początkowo, zanim jeszcze „wdrożyłam się” w przedstawiony przez Marcię Willett świat, czułam się trochę pogubiona. Na szczęście szybko uległo to zmianie i mogłam już bez problemów zagłębić się w utworze.

Książki obyczajowe czytam niezbyt często, lubię jednak sięgnąć po jakąś od czasu do czasu. Tym razem szukałam książki spokojnej i ciepłej – okazało się, że trafiłam w dziesiątkę. „Letni domek” to powieść przedstawiająca losy zwykłych ludzi, którzy mogliby być naszymi sąsiadami, znajomymi czy mijanymi na ulicy przechodniami. Czyni to książkę w pewien sposób magiczną. Przedstawione w historii postaci nie wiodą sielankowego życia, mają problemy, które starają się rozwiązać. Myślę, że właśnie w tym tkwi ta niezwykłość opowieści: dostarcza ona wiele wiary i nadziei, uczy patrzeć na świat z optymizmem, pokazuje, że wraz z pomocą wspierających bliskich jesteśmy w stanie dokonać o wiele więcej niż w pojedynkę.

Marcia Willett porusza wiele tematów, zarówno tych powszechnych w społeczeństwie, jak i tych mniej pospolitych. Sprawia to, że każdy znajdzie tu coś dla siebie: i osoba lubiąca czytanie o codzienności innych, i taka, która woli trochę zagmatwane i intrygujące historie.
„Siłą jej opowieści jest jakaś nieuchwytna magia, która sprawia, że zostaje się pod wrażeniem lektury na długo po jej ukończeniu… i czeka się na więcej.” – Megan Aftershot
Czy sięgnę po jakąś inną pozycję spod pióra Marcii Willet? Nie wykluczam takiej możliwości, nie sądzę jednak, że jest ona bardzo prawdopodobna. Po książki typowo obyczajowe sięgam raczej rzadko, jednakże jeśli znajdę gdzieś kolejną powieść tej autorki, nie powiem „nie”. Wraz z „Letnim domkiem” spędziłam bardzo miły i trochę leniwy dzień.

Nie jest to opowieść, która wymagałaby większej koncentracji czy też skupienia ze strony czytelnika. Jest to książka idealna na – jak sugeruje tytuł – wakacyjne popołudnie, kiedy to godziny płyną powoli, zachęcając do relaksu. Ten utwór polecam miłośnikom gatunku oraz tym, którzy za powieściami obyczajowymi nie szaleją. „Letni domek” nastraja pozytywnie i napełnia nadzieją – a komu jeszcze nigdy nie była potrzebna tak optymistyczna lektura?

Mała szkatułka stoi przed Tobą. Otworzysz ją? Odważysz się zajrzeć do środka? Plik nieznanych fotografii – prawdziwa zagadka. Potrafisz znaleźć rozwiązanie?

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater oraz wydawnictwu Replika.

sobota, 13 sierpnia 2011

Kerstin Gier - "Błękit szafiru"



Dla żyjącego obecnie człowieka czasy takie jak wiek osiemnasty lub dziewiętnasty zawsze pozostaną swego rodzaju zagadką, nie wspominając już o średniowieczu czy starożytności. Co prawda posiadamy wiele informacji dotyczących dawnych lat, jednak nigdy nie dowiemy się wszystkiego. Niektóre fakty zostają zniekształcone, inne zaś – zupełnie zapomniane. Pewne wiadomości już na zawsze pozostaną w swej epoce, nigdy nie ujrzane przez światło dzienne. Chyba, że… istniałaby możliwość podróży w czasie. Co, jeśli można byłoby zobaczyć, jak naprawdę wyglądała przeszłość? Czy nie jest to kusząca perspektywa?

Gwendolyn Sheperd jeszcze parę dni temu była zwyczajną nastolatką, z zamiłowaniem do filmów i słabością do śpiewu. Jedna chwila zmieniła całe jej życie: kiedy nieoczekiwanie cofnęła się w czasie. Początkowo wszyscy sądzili, że to niemożliwe; osobą z genem umożliwiającym podróże w czasoprzestrzeni miała być Charlotta, kuzynka Gwen. Okazało się jednak, że utrzymywana przez wiele lat data narodzin Gwenny była fałszywa, a dziewczyna – zamiast całe życie szkolić się do czekającej ją misji – żyła w błogiej nieświadomości.

Teraz Gwendolyn i Gideon przygotowywani są do osiemnastowiecznego soiree, podczas którego mają spotkać się z przerażającym hrabią de Saint German i lordem Alastairem. Dziewczyna nie ma ani chwili odpoczynku od wyczerpujących lekcji etykiety i manier z mistrzem Giordano i kuzynką, która wciąż próbuje ją upokorzyć. W nielicznych przerwach od męczących zajęć Gwen spotyka się z nieżyjącym już dziadkiem, korzystając przy tym z genu podróży w czasie. Mogłoby się wydawać, że codzienność nastolatki jest już wystarczająco skomplikowana i pogmatwana, jednak gdy na scenę wkracza pewien zarozumiały, a zarazem niezwykle miły chłopak – a wraz z nim szybsze bicie serca – wszystko miesza się jeszcze bardziej.
„Nic nie zatrzyma miłości: ni rygle, ni bramy.
Przez wszystko przejdzie.
Początku nie ma, od zawsze bije skrzydłami
i na wieki biła będzie.” – Mathias Claudius

Postaci występujące w „Błękicie szafiru” są różnorodne i bardzo plastyczne. Wyobrażenie ich sobie nie sprawia najmniejszego problemu, podczas lektury same wręcz pojawiają się przed oczami. Nieważne, czy mowa tu o działającej na nerwy Charlotcie czy wzbudzającej sympatię Leslie. Główna bohaterka, Gwendolyn, to dziewczyna, którą niesamowicie łatwo polubić. Posiada ona zarówno zalety, jak i wady; nie jest jedną z tych papierowych postaci, które są nieustraszone i bez skazy. Najbardziej polubiłam gargulca-demona, Xemeriusa. Gdy tylko się pojawiał, nie mogłam się nie uśmiechnąć. To zdecydowanie najbardziej pozytywna postać, z jaką miałam do czynienia w ostatnim czasie.

Do zdecydowanych atutów powieści należy poczucie humoru. Co pewien czas wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Niemal na każdej ze stron pojawia się zabawny akcent, dzięki któremu lektura książki staje się jeszcze milszym przeżyciem.

Akcja dzieje się szybko i nie daje ani chwili wytchnienia. Pojawia się całe mnóstwo sekretów i z biegiem czasu nie wiadomo, komu można ufać, kto jest pozytywnym charakterem, a kto – wręcz przeciwnie. Następuje wiele nieoczekiwanych zwrotów w fabule, które całkowicie zmieniają postać rzeczy i sprawiają, że czytelnik sam już nie wie, co myśleć.

Jest to utwór, od którego nie sposób się oderwać. Chociaż próbowałam czytać go jak najwolniej, by jak najpóźniej rozstać się z wykreowanym przez Kerstin Gier światem, nie dałam rady i zupełnie przepadłam. Po kilku godzinach z żalem opuściłam Londyn oraz mieszkających tam podróżników w czasie. W „Błękicie szafiru” znalazłam tylko jedną wadę: zdecydowanie zbyt szybko się kończy. Jeżeli tylko bym mogła, chętnie zostałabym z książkowymi bohaterami na dłużej. Na kolejną część czekam niemal jak na szpilkach, zwłaszcza po wprawiającym w dezorientację zakończeniu, o którym będę myśleć jeszcze przez długi czas.

Pełna zagadek, zabawna, inna – taka właśnie jest Trylogia Czasu. Czytanie jej to naprawdę wspaniałe doświadczenie. Dwie pierwsze części praktycznie od razu znalazły się wśród moich ulubionych powieści. Jak będzie z tomem wieńczącym historię Gwen, dowiem się już – bądź też dopiero – wiosną przyszłego roku.
Czy zachęcam do zapoznania się z serią spod pióra Kerstin Gier? Jak najbardziej! Jest to przeżycie, którego absolutnie nie można ominąć. Zapewniam, że kto raz uda się do tego niemożliwego do opisania świata, nie będzie chciał go opuścić.

Jesteś gotów, by odbyć najbardziej szaloną podróż w czasie w historii? Jesteś przygotowany na to, co zastaniesz w przeszłości? Czas uruchomić chronograf… Przygoda dopiero się rozpoczyna!

Premiera „Błękitu szafiru” już w październiku!
Po recenzję pierwszej części zapraszam tutaj.
Trzeci tom – „Zieleń szmaragdu” – już wkrótce!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

środa, 10 sierpnia 2011

Sierpniowy stos

Od poprzedniego stosu uzbierało mi się trochę książek, więc czas podzielić się ich widokiem ;) Nie będzie to stos co prawda tak imponujący jak poprzedni, ale i tak sprawia mi wiele radości:)


Od góry:
1. Alexander Gordon Smith - "Otchłań. W potrzasku" - od wydawnictwa Otwartego, recenzję możecie przeczytać tutaj.
2. Tore Renberg - "Człowiek, który pokochał Yngvego" - od serwisu Sztukater.
3. Marcia Willet - "Letni domek" - j. w.
4. Heather Gudenkauf - "Ciężar milczenia" - od księgarni Matras.
5. Bill Hybels - "Potęga Bożego szeptu" - od wydawnictwa Esprit.
6. Alison Goodman - "Eona. Ostatni lord Smocze Oko" - pożyczone od przyjaciółki, jestem w trakcie lektury (a właściwie już kończę) i... łał! ;)


Tutaj już same zdobycze biblioteczne:)
1. Federico Moccia - "Amore 14" - w zeszłe wakacje pochłonęłam dwie książki jego autorstwa ("Trzy metry nad niebem" i "Tylko ciebie chcę"). Ogromnie mi się spodobały, postanowiłam więc i teraz zapoznać się z kolejną pozycją spod jego pióra:)
2. Kornelia Stepan - "Żona astronoma"
3. Jacqueline Wilson - "Lekcje miłości" - tutaj kierował mną swego rodzaju sentyment; kiedyś wręcz pożerałam jej książki:)
4. Tricia Rayburn - "Syrena"
5. Cynthia Hard - "Nieziemska"
6. Anne Rice - "Wywiad z wampirem" - od dłuższego czasu obiecywałam sobie, że rozpocznę przygodę z twórczością tej autorki, postanowiłam więc wprowadzić plan w życie.

Nie mam pojęcia, kiedy to wszystko przeczytam. Dobrze, że wciąż trwają wakacje, bo w innym razie... :)

sobota, 6 sierpnia 2011

Bree Despain - "Łaska utracona"



Oto najważniejszy wybór, jakiego kiedykolwiek przyjdzie Ci dokonać. Stoisz z uniesionym sztyletem, a przed Tobą leży osoba, którą kochasz najbardziej na świecie. Wiesz, że aby ją ocalić, musisz dokonać czegoś, co może doprowadzić Twoją duszę do zniszczenia. Podnosisz nóż trochę wyżej, zadajesz ostateczny cios. Udało się. Ten najważniejszy dla Ciebie człowiek jest uratowany. Jednak… czy było warto? Może dokonane przez Ciebie poświęcenie doprowadzi Was do zagłady? A może tak naprawdę nikt nie został ocalony?

Grace Divine, niegdyś cudowna córka, pilna uczennica, wspaniała siostra, teraz naznaczona klątwą wilkołactwa, zagubiona i obdarzona masą problemów dziewczyna. Odkąd jej starszy brat Jude – do niedawna wzór do naśladowania – odszedł po tym, jak stał się Urbat, życie Divine’ów stało się bardzo skomplikowane. Zrozpaczona matka dziewczyny popadła w depresję, a pastor zaczął przeczesywać kraj wzdłuż i wszerz, by odnaleźć syna. Grace rozpoczęła treningi z Danielem, starając się zapanować nad wilczą stroną swojej natury. I kiedy wydaje się, że wszystko powoli wraca do normy, Jude dzwoni do siostry, ostrzegając ją przed czyhającym niebezpieczeństwem. Trochę później w mieście dochodzi do tajemniczych napadów, a sam Daniel – do tej pory opoka dziewczyny – nagle staje się obcy i niedostępny. W całym tym zamieszaniu Grace zaczyna zauważać, że nikt nie wierzy w to, że jest dość silna, by stać się Niebiańskim Ogarem i nieść pomoc ludziom. Pewnego dnia na jej drodze pojawia się Talbot, Urbat, który poświęca jej uwagę i czas, a także uczy, jak wykorzystywać wilcze zdolności. Jednak czy chłopak aby na pewno jest tym, za kogo się podaje? Czy to przed nim Jude ostrzegał siostrę? I jaki sekret skrywa Daniel? Pytań coraz więcej, odpowiedzi coraz mniej, a śmiertelna pułapka już czeka.
„Był święcie przekonany, że wszystko, co naprawdę ważne znajduje się w książkach.”
W „Łasce utraconej” czytelnik ma okazję obserwować zmagania Grace z drzemiącym w jej wnętrzu wilkiem, który tylko czeka na odpowiedni moment, by przejąć kontrolę. I choć dziewczyna stara się mu oprzeć, nie zawsze jest to możliwe. Mroczna część jej natury coraz częściej dochodzi do głosu, zaprzepaszczając marzenia nastolatki o ratowaniu świata. Głównymi uczuciami Grace stają się złość, zazdrość i nieufność. Wilk wciąż do niej przemawia, namawiając do różnych rzeczy. Czy dziewczyna mu ulegnie, czy może zachowa silną wolę i własną osobowość?
„Wpuściłam go do mojej głowy, do serca i teraz próbował przejąć kontrolę nade mną. Chciał, żebym zraniła osobę, którą kochałam najbardziej. Wcale nie byłam silniejsza. Nie byłam lepsza. Nie byłam inna.”
Miłość stanowi w tej historii najsilniejszą broń, która może pokonać każde zło. Tak jak córka pastora ocaliła Daniela przed zniszczeniem za sprawą silnego uczucia, tak i teraz może tym samym orężem pokonać niebezpiecznego wroga, który śni o zgładzeniu wszystkich, którzy staną na jego drodze. Nie będzie to jednak takie proste.
„Jeżeli wpuścisz do serca złość, ona zniszczy twoją zdolność do kochania.”
W porównaniu do poprzedniej części, w tej o wiele więcej się dzieje. W całej historii panuje atmosfera podejrzeń i nieufności. Do samego końca tak naprawdę niewiadomo, kto jest kim, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Mnóstwo sekretów, trudnych wyborów i mrożących krew w żyłach wydarzeń – czego chcieć więcej? A kiedy na scenę wkraczają Królowie Cienia, nie ma ani chwili na odetchnięcie. Akcja toczy się w błyskawicznym tempie; ostatnie strony czytałam z wypiekami na twarzy.
„Rano zginę, by ratować moich najbliższych.”
Nie sposób przeoczyć, jaką przemianę przeszła Grace. Zaczęła podejmować wyłącznie własne decyzje, choć nie zawsze dobre w konsekwencjach. Stała się bardziej niezależna i samodzielna. W obliczu niebezpieczeństwa była gotowa wziąć sprawy w swoje ręce i zrobić wszystko, by ocalić bliskich.
„Większość dziewczyn raczej nie jest w stanie zadać kopnięcia okrężnego tak wielkiemu facetowi. Wyjątek stanowią laski, które mają trochę paranormalnego kopa.”
W kontynuacji „Dziedzictwa mroku” pojawia się wiele nowych postaci, takich jak Gabriel czy Tal. Każdy z nich wnosi wiele do opowieści i wywołuje mieszane uczucia u głównej bohaterki. Można też bliżej zapoznać się z historią Ogarów i rodziny Kalbich. Cały czas coś się dzieje, pojawia się coraz więcej nowych informacji.


Zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel. Chwilę po zakończeniu lektury po prostu patrzyłam na ostatnie zdanie i nie mogłam uwierzyć w to, co się właśnie stało. Miałam ochotę natychmiast zacząć czytać kolejną część, jednak na nią będę musiała jeszcze trochę poczekać.

W „Łasce utraconej” znajduje się mnóstwo akcji, humoru i zdarzeń, które przyprawiają o gęsią skórkę, a także parę zupełnie nieoczekiwanych zwrotów akcji. Bree Despain zachwyciła mnie po raz kolejny i mam nadzieję, że zrobi to również w trzecim tomie swojej zniewalającej serii.

Czy nie boisz się stracić łaski na rzecz osoby, którą kochasz? Czy dasz radę bezgranicznie jej zaufać? Kogo uratujesz: siebie czy rodzinę? Wszystko w Twoich rękach. Dokonaj wyboru. Stań się Niebiańskim Ogarem, zanim mieszkający w Tobie wilk zniszczy wszystko, co dla Ciebie ważne.

Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Galeria Książki!

piątek, 5 sierpnia 2011

Susana Vallejo - "Porta Coeli. Brama światów"



Jednorożec – stworzenie fantastyczne, występujące w mitach i legendach, posiadające jeden róg pośrodku czoła. Jednorożca uważano za jedyne zwierzę mające odwagę atakować słonia, posiadające tak ostre kopyta, że jedno ich uderzenie rozcina słoniowi brzuch.* Czy takie stworzenie może istnieć naprawdę? Wydawałoby się, że nie. W końcu jednorożce występują jedynie w opowieściach! Co jednak, jeśli na swojej drodze spotkalibyście tę mityczną istotę? Jeśli okazałoby się, że – podobnie jak wiele innych legendarnych stworzeń – jest ona jak najbardziej rzeczywista?

Bernardo, kiedyś wojownik Zakonu Świętej Cekliny, zostaje namówiony przez dawnego przyjaciela, Nuno, na wyprawę do Almacei. Jej celem miało być odnalezienie istot „nie z tego świata”, na które podobno natknął się Nuno. Wkrótce mężczyźni – Bernardo pełen sceptyzmu i niedowierzania, Nuno przepełniony ekscytacją i nadzieją – wyruszają, by przekonać się, czy mityczne stworzenia istnieją naprawdę. Na swojej drodze spotykają Yebrę, młodą dziewczynę, oskarżoną przez społeczeństwo o posługiwanie się magią. Bohaterowie szybko stają przed pytaniami, na które trudno uzyskać odpowiedź, z których najważniejsze brzmi: czym jest Porta Coeli i jakie tajemnice skrywa?

„Porta Coeli. Brama światów” to pierwszy tom tetralogii fantasy autorstwa bestsellerowej hiszpańskiej pisarki Susany Vallejo, laureatki Alfaguara Jaen Award i nagrody Edebe. W Polsce do tej pory ukazały się dwie pierwsze części tej serii nakładem wydawnictwa Jaguar. Czy warto po nie sięgnąć? A może okazały się zupełnym niewypałem?

Niestety, drugie stwierdzenie okazało się być prawdziwe. Książka ta, opowiadająca o legendarnych istotach, zupełnie mi się nie spodobała. Akcja niesłychanie się ciągnie, a sposób pisania Susany Vallejo pozostawia wiele do życzenia. Historię czyta się co prawda szybko, bynajmniej nie ze względu na interesującą treść, lecz całkiem sporą czcionkę. W całej opowieści nie było chyba momentu, w którym byłabym choć trochę zaciekawiona fabułą, wręcz przeciwnie: wynudziłam się za wszystkie czasy. Bohaterowie nie zdobyli mojej sympatii, raczej mnie irytowali, i wielokrotnie musiałam zdusić w sobie chęć rzucenia „Bramą światów” o ścianę.

Cały pomysł na tę powieść wydaje mi się być raczej dziecinny: dwóch dorosłych, doświadczonych przez życie mężczyzn, wyrusza do odległego miasta na poszukiwanie jednorożca, którego wcześniej jakoby widział jeden z nich. Brzmi to nieprawdopodobnie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż obydwoje byli członkami Zakonu, który gorąco zaprzeczał, jakoby takie fantastyczne stworzenia istnieją.

Czy zawiodłam się na utworze autorstwa Susany Vallejo? Bardzo. Moje rozczarowanie jest tym większe, że naprawdę spodziewałam się czegoś więcej po przedstawionej w „Bramie światów” historii. Ku mojemu niezadowoleniu, otrzymałam nużącą, pozbawioną akcji i większego sensu opowieść.

Podsumowując, nie warto tracić czasu na tę pozycję. Jest wiele innych godnych uwagi książek, które potrafią wzbudzić więcej emocji, niż tylko nudę i frustrację.

*źródło: wikipedia.org

Za książkę serdecznie dziękuję serwisowi Sztukater oraz wydawnictwu Jaguar.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Lynne Ewing - "Córki Księżyca: Bogini nocy. W zimnym ogniu"



„Znajdź w sobie magię…”

Kto nie chciałby posiadać magicznych zdolności, które pozwalałyby na robienie tego, co wydaje się niemożliwe? Sądzę, że mało osób nie chciałoby chociaż spróbować. Ludzi zawsze coś przyciągało do zjawisk nadprzyrodzonych i w jakiś sposób niewytłumaczalnych. Co jednak zrobić, gdy jest się takim zjawiskiem?...

Vanessa, Catty, Serena i Jimena to nastolatki, które nie różnią się niczym od innych, przynajmniej z pozoru. Tak naprawdę skrywają one pewien sekret. Każda z nich posiada niezwykłą umiejętność, wyróżniającą spośród zwyczajnych ludzi. Vanessa staje się niewidzialna, Catty podróżuje w czasie, Serena czyta w myślach, a Jimena przepowiada przyszłość. Nie jest to jednak tak wspaniałe, jak może się wydawać. Na przyjaciółkach ciąży wielka odpowiedzialność: muszą chronić społeczeństwo przed Atroxem, uosobieniem przedwiecznego zła. Ich zdolności również potrafią przysporzyć kłopotów. Vanessa, pod wpływem silnych uczuć zaczyna znikać, zupełnie tego nie kontrolując. Zaginanie czasoprzestrzeni odbiera Catty wiele energii i niesie ze sobą ryzyko. Czytając w myślach, Serena często dowiaduje się rzeczy, o których wolałaby nie wiedzieć. Przyszłości nie można zmienić, dlatego Jimena – choć wie, co się wydarzy – nie może mieć na to żadnego wpływu.


Czy Córki Księżyca, potomkinie bogini Selene, pokonają demona, który od zarania dziejów karmi się ludzką nadzieją i gromadzi wokół siebie Wyznawców, gotowych zrobić dla niego dosłownie wszystko? Odpowiedź na to pytanie można odnaleźć w liczącej sobie trzynaście tomów serii autorstwa Lynne Ewing.

Po historii o obdarzonych magicznymi mocami nastolatek nie można spodziewać się ukrytego sensu czy głębi, zmuszającej do przemyśleń. Jest to opowieść, którą czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Znajduje się w niej jednak przesłanie mówiące, że przyjaciele są najważniejsi, a z ich pomocą można dokonać niemożliwego. Pokazuje też, że każda z nas ma siłę, by przeciwstawić się przeciwnościom losu, nawet wtedy, gdy wydaje się, że nie ma już nadziei.
„Kiedy kobieta zbierze swą moc, kiedy się skoncentruje, może dokonać wszystkiego. Ale jeśli jej moc się rozproszy, poniesie porażkę.”*
Przedstawiona w utworze historia wciągnęła mnie od samego początku. Vanessa, Catty, Jimena i Serena, pomimo tego, iż są boginiami chroniącymi świat przed starożytnym złem, mają również problemy jak większość dziewczyn w ich wieku: ze szkołą, rodzicami, chłopakami czy rówieśnikami. Dzięki temu łatwo utożsamić się z bohaterkami powieści, które stają się bliższe czytelnikowi.

Podczas lektury towarzyszyło mi wiele emocji. Główne postaci wielokrotnie dokonywały niesamowitych czynów, często przyprawiając mnie o zawroty głowy. Zdarzało się, że niepokoiłam się o poszczególne bohaterki. Nie można też zapomnieć o zabawnych momentach, bo i one miały miejsce. Słowem: jest to książka, w której nie ma miejsca na nudę.

Catty, Jimena, Serena i Vanessa to osoby bardzo od siebie różne. Są dziewczynami o odmiennych charakterach, poglądach i zainteresowaniach. Łączy je jedno: przeznaczenie. Czy uda im się je wypełnić, czy może przejdą na stronę Atroxa, prowadząc tym ludzkość do upadku?

W „Córkach Księżyca” znajdują się dwie części tego cyku: „Bogini nocy” oraz „W zimnym ogniu”. Pierwszy tom skupia się na Vanessie, drugi na Serenie. Szkoda, że pozostałe bohaterki zostały w jakiś sposób pominięte, ale mam nadzieję, że to się zmieni i wkrótce będę mogła bliżej zapoznać się również z Catty i Jimeną.

Nie mogę się już doczekać kolejnego spotkania z nastoletnimi boginiami. Naprawdę je polubiłam, a przedstawiona przez Lynne Ewing historia spodobała mi się. Z „Córkami Księżyca” spędziłam parę miłych godzin i wydaje mi się, że w wielu innych przypadkach będzie podobnie, dlatego też polecam tę lekturę: to idealny sposób na przyjemny wieczór.

Słyszysz? To księżyc. Przyzywa Cię do siebie. Czy zdołasz mu się oprzeć? Jego moc jest obezwładniająca. Jesteś boginią, jego córką.

*Lynne Ewing, Córki Księżyca: Bogini nocy. W zimnym ogniu, wyd. Jaguar, Warszawa 2011, str. 357.

Za książkę serdecznie dziękuję serwisowi Sztukater i wydawnictwu Jaguar.


Korzystając z okazji, chciałabym poinformować Was o konkursie organizowanym przez k r e a t y w ę  i zachęcić do udziału. 
Wydaje mi się, że warto ;) Po szczegóły odsyłam tutaj.

Etykiety

Agatha Christie (1) Aisling Juanjuan Shen (1) Akademia Mitu (1) Akademia Wampirów (2) Akcent (1) Akurat (1) Albatros (2) Alexander Gordon Smith (1) Ally Condie (1) Alyson Noel (2) Amanda Hocking (1) Amazonka (1) Amber (12) Amie Kaufman (1) Amy Kathleen Ryan (1) Amy Meredith (1) Andy Weir (1) anime (1) Anja Snellman (1) Anne Bishop (1) Anne Cassidy (2) antyutopia (8) ArsMachina (2) Asia Bibi (1) Audeo (1) Bellona (1) Beth Revis (3) biografia (1) Bree Despain (3) Brodi Ashton (1) Bukowy Las (10) Bullet Books (1) C. R. Zafón (1) C. S. Lewis (1) C. W. Gortner (2) Carol Rifka Brunt (1) Carrie Ryan (1) Cassandra Clare (4) Celine Kiernan (3) Charlaine Harris (2) Charlee Fam (1) Charlotte Bronte (1) Chemiczne Światy (1) Christina Baker Kline (1) Claire North (1) Colleen Hoover (1) Colleen Houck (2) Cora Carmack (1) Córki Księżyca (1) Czarna owca (3) Czwarta strona (1) czytnik (1) Danielle L Jensen (1) Dary Anioła (2) Denise Kiernan (1) Diabelskie Maszyny (2) Diane Chamberlain (2) Dobrani (1) Dolnośląskie (14) Dorota Katende (1) Dreams (2) dystopia (1) Dziewczyny nie płaczą (1) e-book (1) E. Lockhart (1) Egmont (5) egzemplarz recenzencki (70) ekranizacja (2) Elizabeth Chandler (1) Elizabeth Gaskell (2) Emily Giffin (1) Emmy Laybourne (1) Erica Spindler (1) erotyczna (2) Esprit (4) Eve Silver (1) Fabryka słów (7) fantastyka (37) Federico Moccia (1) Feeria (2) film (3) Foka (1) Galeria Książki (5) Gra (1) GWF (4) GWP (1) Hakan Nesser (1) Hanna Cygler (1) Herkules Poirot (1) historyczne (3) horror (2) Initium (1) inne (22) Isabell Pfeiffer (1) J. K. Rowling (1) Jaguar (18) Jakub Ćwiek (1) Jana Frey (1) Janet Evanovich (3) Jennifer Clement (1) Jennifer E. Smith (1) Jennifer Estep (1) Jennifer Niven (1) Jenny Downham (1) Jessica Brody (1) Jo Nesbø (1) Joanna M. Chmielewska (2) Jodi Picoult (5) Joelle Charbonneau (1) John Green (1) John Lennon (1) John Marsden (4) Josephine Angelini (1) Julie Cross (1) Julie Kagawa (1) Jutro (4) Karol Lewandowski (1) Karolina Wilczyńska (1) karty (1) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (1) Katja Millay (1) Kelly Creagh (2) Kendare Blake (1) Kerstin Gier (3) Kevin Wilson (1) Kiera Cass (4) Kindle (1) Klątwa tygrysa (2) Kody Keplinger (1) konkurs (2) Królestwa Nashiry (1) kryminał (6) Książnica (2) L. A. Weatherly (1) Las Zębów i Rąk (1) Lauren Barnholdt (1) Lauren DeStefano (1) Lauren Kate (1) Lauren Oliver (4) Legenda (1) Libba Bray (2) Licia Troisi (1) Lisa Renee Jones (2) Lisa Scottoline (1) literatura faktu (3) literatura polska (24) literatura zagraniczna (216) Lois Lowry (1) losowanie (1) Lubimy Czytać (1) Lucy Ferriss (1) Lynne Ewing (1) Mag (7) Maggie Stiefvater (1) Mak Verlag (1) Mała Kurka (2) Mara Dyer (2) Mari Jungstedt (1) Marianne Curley (1) Marie Lu (1) Marie Rutkoski (1) Marissa Meyer (1) Mark Blake (1) Marquez (1) Marta Stefaniak (1) Matras (4) Mats Strandberg (1) Max Brooks (1) Meagan Spooner (1) Media Rodzina (1) Megan Whalen Turner (2) Melinda Salisbury (1) Melissa de la Cruz (1) MG (6) Michael Grant (1) Michelle Corasanti (1) Michelle Hodkin (2) Mira (5) młodzieżowe (10) Monument 14 (1) Moondrive (3) Morgan Matson (1) Muza (5) muzyka (1) Na Kanapie (1) Nalini Singh (2) Naomi Novik (1) Nasza Księgarnia (7) Nevermore (2) new adult (1) Nicholas Sparks (2) Nieśmiertelni (1) Niezgodna (1) Niezwyciężona (1) Nina Reichter (1) non fiction (1) Novae Res (9) nowości i zapowiedzi (1) obyczajowe (23) Olga Rudnicka (1) Orphan black (1) Oscar Wilde (1) Otwarte (16) Papierowy Księżyc (2) Papierowy Motyl (1) Paradoks (2) Pascal (2) Penguin (1) Piąta fala (1) po angielsku (1) podsumowanie (24) Poligraf (1) poradnik (2) postapokaliptyczna (4) Promic (1) Prószyński i S-ka (32) przygodowe (1) Publicat (13) PWN (1) Querida poleca (1) Rachel Ward (1) Rainbow Rowell (1) Rebecca Donovan (1) Rebis (5) rekomendacje (1) Remi (1) Replika (2) Richelle Mead (3) Rick Riordan (1) Rick Yancey (1) Robin Bridges (1) Saga księżycowa (1) Samanta Shannon (1) Sandra Gulland (1) Sara B. Elfgren (1) Sara Grant (1) Sara Shepard (1) Sarah J. Maas (1) Sarah J. Mass (1) Sarah Waters (1) science fiction (2) serial (2) Simon & Schuster (1) Solomon Northup (1) Sonia Draga (1) Sophie Hannah (1) SQN (4) Stentor (2) Stephanie Perkins (1) Stephen Chbosky (1) Stephen King (2) stosik (37) Strażnicy Veridianu (1) Studio Astropsychologii (1) survival (1) Szklany tron (2) Sztukateria (14) Świat książki (4) tag (2) Tahereh Mafi (1) Tammara Webber (2) Tania książka (1) Telbit (1) The Beatles (1) thriller (1) Tricia Rayburn (1) Trylogia czasu (3) Trylogia Moorehawke (3) Upadli (1) Uroboros (3) Veronica Roth (3) W. A. B. (1) W.A.B (1) Weltbild (1) Wilga (3) Włóczykijka (5) Woblink (2) Wydawnictwo Literackie (1) wymianka (1) wyzwanie (1) YA! (4) young adult (13) Young adults (4) Yrsa Sigurdardottir (1) z bibliotecznej półki (8) z własnej półki (79) zapowiedzi (8) Zielona sowa (3) Znak (7) zombie (1) Zysk i S-ka (2) Żelazny Dwór (1)